MENU
  • 5 kawałków na dziś #01: Cult Of Luna, Deftones, Baroness, After The Burial, Riverside.

    Luty 26, 2016 7:09 pm Dodał stanley

    Tak sobie pomyślałem, że raz na jakiś czas będę się dzielić z Wami tym co mi najczęściej w uszach dudni. A nóż widelec ktoś nie zna, a pozna i się zachwyci. Nie żebym miał jakiś gust permanentny. Po prostu będę się starać dzielić z Wami dobrą muzyką! No to co? Macie ochotę posłuchać?

    12661890_10153440584613391_8594271822472303510_n[1]

    Twarzami dzisiejszego wpisu są panowie z grupy Cult Of Luna! A co! 

    CULT OF LUNA – A Greater Call (z nadchodzącego albumu Mariner). Po sukcesie artystycznym Vertikal zastanawiałem się w jakim pójdą kierunku. Wygląda na to, że w nieco innym już nie tak miejskim jak ostatnio. Ma to być album stworzony do spółki z Julie Christmas z grup Made Out Of Babies Battle Of Mice. Zapowiada się krążek fenomenalny, już sam singiel przyprawia mnie o błogie ciarki. Chętnie zobaczyłbym ich drugi raz na żywo, oj chętnie!

    DEFTONES – Prayers/Triangles (z nadchodzącego albumu Gore). Moja miłość do tej grupy zaczęła się od albumu White Pony i tak zostało do dziś. Zespół przeszedł niesamowitą ewolucję od nu-metalowej ekipy stawianej obok Korna czy Slipknot, po bardzo indywidualną muzyczną perełkę przemycającą do swojej twórczości wpływy rocka progrsywnego, cold wave czy nawet djentu. Miałem szczęście ich widzieć na żywo jeden jedyny raz w Polsce na Rock In Summer. Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś u nas pojawią, mają rzeszę oddanych fanów i nawet oficjalny polski fanklub. Gore zapowiada się wyśmienicie, nieco lżej niż poprzednie dwa krążki, ale singiel, jak to singiel może być bardzo mylący.

    BARONESS – Chlorine And Wine (z albumu Purple z 2015 roku). Grupa, która swego czasu była porównywana do Mastodon wypracowała sobie swój własny unikalny styl, w którym miesza ciężki metalowy klimat z bardzo eteryczną przestrzennością. Dzięki temu, że poszczególne płyty noszą nazwy kolorów dodatkowo oddziałują na wyobraźnię i zmysły. Fioletowy album jest mocniejszy zarówno od żółtego jak i zielonego i dostarcza wspaniałych, zwartych utworów o nieco melancholijnym, tęsknym posmaku. Ale czuć w tych dźwiękach radość z grania i życia, grupa po wypadku samochodowym mogła się już nie podźwignąć, zamiast tego wysmażyli genialny krążek. Polski koncert grupy odbędzie się już 18 marca w warszawskiej Proximie. Bilet już sobie leży na półeczce, nie może mnie tam zabraknąć!

    AFTER THE BURIAL – Lost In The Static (z niedawno wydanego albumu Dig Deep). Zdecydowanie najmocniejszy kawałek w zestawieniu. Djentowe pierdolnięcie z jakby orientalną gitarką. Ten kawałek pokazała mi koleżanka Kivi, z grupy Bohema, o której nieco więcej niedługo (pozdrówki!). Rzekłbym, że to takie hipnotyczne, bynajmniej nie statyczne grzanie. Jako maniak Meshuggah, Periphery i Gojiry polecam wszystkim, którym ten band jakimś cudem utknął. Summerian Records czasem buble wydaje, ale tym razem się wstydzić czego nie mają. Jest Rozpieerdol przez duże R!

    RIVERSIDE – Found (The Unexpected Flaw of Searching) (z albumu Love, Fear And The Time Machine z 2015 roku). Och jak bardzo chciałbym pisać o tej grupie w innych okolicznościach. Niestety Kosiarz przyszedł niespodziewanie i odebrał nam cudownego gitarzystę Piotra Grudzińskiego w wieku lat 40 zaledwie. Tak się nie robi. Tak się naprawdę nie robi. Każda płyta Riverside jest wyjątkowa, ale ta ostatnia będzie miała teraz zupełnie inny wydźwięk. Kiedy pomyśli się, że Piotra, który skomponował te wszystkie wspaniałe dźwięki już z nami nie ma. Chłopaki, Mariuszu, Michale, Mitloff trzymajcie się mocno, jeśli to czytacie to wiedzcie, że my fani jesteśmy z Wami cały czas. Dziękuję Wam za wspaniałe dźwięki już teraz jeśli już byście nigdy nie mieli razem niczego nagrać. Dzięki za wspaniały koncert w zeszłym roku w Olsztynie. Jesteście Wielcy. I Tobie Piotrze też dziękuję, że byłeś i pozostaniesz w naszych serduchach. Graj tam gdzie jesteś i powiedz Lemmy’emu, żeby przestał!

    Komentarze