MENU
  • Carl ma oko na Jezusa, czyli o tym co działo się w trzech ostatnich odcinkach „The Walking Dead”

    Marzec 1, 2016 4:00 pm Dodał stanley

    Jako, że mój blog był jeszcze w budowie, kiedy The Walking Dead powróciło z hukiem na ekrany telewizorów to moim zadaniem jest dla Was ogarnąć to co działo się na przestrzeni trzech ostatnich epizodów: No Way Out, The Next World Knots UntieNo Way Out domknął właściwie część wątków związanych z losami bohaterów w Alexandrii, ale otworzył też drzwi do kolejnych równie intrygujących. Na przestrzeni lat serial zdążył dojrzeć, okrzepnąć, a obecnie dość dobrze przenosi na ekran treść komiksu. Twórcy zrozumieli swoje błędy i stanęli wobec oczekiwań widzów wychodząc z niech obronną ręką. Wydaje mi się, że obecnie rozterki moralne bohaterów mają większą głębię, stają się sobie bliżsi i mają o co walczyć. Do tego na horyzoncie majaczy widmo najbardziej nieobliczalnej postaci serii komiksowej, która wciąga nosem Gubernatora i mowa tutaj oczywiście o Neganie.

    the-walking-dead-6x09-no-way-out3[1]

    Shocker odcinka No Way Out – Carl zostaje postrzelony w oko.

    Reprezentację Zbawców poznajemy na początku No Way Out, kiedy to zatrzymują Abrahama, Sashę i Daryla na drodze i każą im oddać wszystko co do nich należy a do tego zaprowadzić do swojego „domu”. Gadatliwy osobnik, który po raz pierwszy wypowiada imię Negana na głos wydawał się być znakomitym materiałem na intrygująca postać ale sami widzieliśmy co się stało. Podobna epickość rozpierdolu w serialu miała miejsce kiedy Carol odbijała naszych ulubieńców z rąk kanibali. Twórcy wciąż potrafią zaskoczyć i zrobić widza w konia, jeden z najlepszych openingów TWD ever, odcinków zresztą też. Wielowątkowość No Way Out pozwoliła nam zobaczyć jedną z najważniejszych scen komiksowych w serii. Carl stracił oko w wyniku chaosu jaki wywołał Sam podczas przemieszczania się wśród hordy. Nie, żeby coś, ale to po części wina Carol, która nagadała mu strasznych rzeczy i doprowadziła do tak wielkiej paniki, że stało się co się stało. Jessie pochłonęły szwęndacze, Rick musiał jej odciąć rękę by uwolnić Carla, a Ron został przebity kataną przez Michonne oddając odruchowy strzał prosto w oko Carla. Tymczasem między bezimiennym Wilkiem a Denise pojawia się nić porozumienia, mężczyzna ratuje ją przed hordą i w jego głowie pojawia się niepewna jeszcze chęć zmiany. Niestety zostaje zastrzelony przez Carol i dobity przez Morgana. Czuję, że między tymi dwoma postaciami jeszcze pojawi się duże napięcie bo Morgan zrobił coś moralnie bardzo wątpliwego. W tym całym znakomicie poprowadzonym odcinku w końcu do czegoś przydaje się neurotyczna Enid, która ratuje Maggie. Odsiecz przychodzi na czas i cała Alexandria wychodzi na przeciw zombiakom łącznie z wiecznie wystraszonym Eugenem (jakaż to jest ważna i potrzebna postać!) i w końcu, w końcu z ojcem Gabrielem na czele, który chce się zrehabilitować w oczach Ricka. Bardzo mi się podobała scena walki całej społeczności, pokazanie zawziętości i odwagi tych, którzy wcześniej nie chcieli wyściubić nosa z wcale nie tak bezpiecznych domostw. Na koniec widzimy Ricka, który obiecuje Carlowi, że jeśli tylko przeżyje pokaże mu nowy świat, obiecuje eksplorację nowych terenów, na szczęście syn odzyskuje przytomność i jest już koniec najlepszego obok Thank You odcinka tego sezonu.

    Norman Reedus as Daryl Dixon, Andrew Lincoln as Rick Grimes, and Tom Payne as Paul "Jesus" Monroe - The Walking Dead _ Season 6, Episode 10 - Photo Credit: Gene Page/AMC

    Początki nowych przyjaźni w tym serialu są… hmmm… trudne – epizod The Next World.

    The Next World wita nas scenką rodzajową sugerująca coś pomiędzy Rickiem i Michonne, mamy lekki przeskok w czasie, Judith jest nieco większa, a nasi bohaterowie muszą się zmagać z kolejnym problemem – głodem. Bardzo wymowne jest to dorabianie dziurki w pasku przez Ricka, jednocześnie jest to epizod wyjątkowo… zabawny. Ricktator i Daryl ruszają w poszukiwaniu sorgo (mówiłem, że Eugene jest bardzo potrzebny?), natomiast Michonne śledzi problematycznego syna Deanny. Do tego dostajemy dowód, że Enid jest wyjątkowo marudną i coraz bardziej irytującą. Jej miny i zachowanie sprawiają, że idzie na pierwszy odstrzał, jest po całej akcji z hordą po prostu nie przydatna. Do tego zdaje się nie rozumieć pewnych rodzinnych zależności, które w pełni pojmuje Carl. No ale nie to wszystko jest najważniejsze w tym epizodzie, bo największą rewolucją jest pojawianie się Jezusa. Postać to intrygująca, sprytna, zwinna i zabawna, która starych wyjadaczy robi w konia. Ta cała akcja, pogoń za nim i scena z utopieniem ciężarówki to mistrzostwo świata. Jego pojawienie się fajnie pokazuje ogarnięcie się psychiczne Ricktatora i dalszą nieufność do pozostałości tego świata przez Daryla. Jest to postać, którą nasi bohaterowie muszą zbadać, trafiając pod strzechy Alexandrii narobił niezłego zamieszania. Kiedy Rick i Daryl bawią się w kotka i myszkę z Jezusem (jak to brzmi!), Michonne towarzyszy Spencerowi w „ostatnim pożegnaniu” Deanny. Czy często widujemy bohaterów po przemianie? Ano niezbyt, tym większy szok, że twórcy jeszcze nam serwują taką mocną, poruszającą scenę. Michonne przekonuje Spencera, że mimo utraty prawdziwej rodziny pozostaje mu ta zastępcza, cała Alexandria. Fajnie wyszło, że nie było w tym wszystkim przesadnego dramatyzmu i silenia się na wzruszenie widza, propsuję mocno. Odcinek kończy się tym na co tak wielu z nas czekało! W końcu mamy Richonne! Rzecz jasna romantyczny poranek zostaje przerwany przez naszego nowego ninja-Jezusa i jest to scenka, która mocno mnie rozbawiła. No bo nie ma opierdalania się, trzeba pogadać i odkryć nowy świat!

    the-walking-dead-knots-untie-6[1]

    Jezus podczas uzdrawiania. Widok na cycuszki Maggie gratis – odcinek Knots Untie.

    Knots Untie otwiera nam zupełnie świeżutki worek z problemami. Jezus przewija naszym ulubieńcom, że ma ekipę, do której przynależy i chce przynajmniej część ekipy z nimi zapoznać. Także komiksowi maniacy w końcu dostają nową lokalizację – Hilltop. Nim do niej docierają parę osób muszą uratować, w tym doktorka, który pomaga potem w badaniach ciąży Maggie. Maggie zresztą jest w tym epizodzie bardzo istotną postacią, już w Alexandrii wyrastała, na bardziej rozsądną i zrównoważoną wersję Ricka, tym razem miała się czym popisać poza krzyczeniem rozpaczliwie imienia swego małżonka. W Hilltop rządzi bardzo ogarnięty osobnik, który szybko zauważa, że nasza banda bardziej przypomina żuli z bronią niż mieszkańców jakiejś osady. Maggie natomiast odbija piłeczkę brakiem broni i umiejętności walki wśród mieszkańców. Co szybko zostaje potwierdzone sceną, w której szef Hilltop zostaje ranny, a Rick jest zmuszony zabić jednego z osadników (Rick cały we krwi zawsze cudny!). Wszystko przez watahę Negana regularnie okradającą z połowy zasobów całą społeczność. Taaaaaak, mamy introdukcję Nagana jeszcze nie cielesną, ale opis jego postępowania budzi grozę. Jest bezwzględnym egzekutorem, który z zimną krwią zabił 16 letniego chłopaka (w takim wieku jest teraz Carl). Rick zdaje sobie sprawę, że prędzej czy później ekipa Negana namierzy i Alexandrię, postanawia poprzez Maggie wejść w układ ze społecznością, odbić przetrzymywanego brata jednego z bohaterów (tego, którego musiał zabić) lecz czy zadaje sobie sprawę z tego jak nieobliczalna to i dzika grupa, przy której kanibale z Terminusa i Wilki to pikuś? Nie chcę zdradzać tym co nie czytali do czego jest zdolny Negan, ale część z naszych bohaterów jest w wielkim niebezpieczeństwie. Jeśli twórcy zrealizują sceny z komiksu w tym zaległą z okresu Gubernatora, to będzie tak grubo, że się posramy z emocji. Zwróćcie uwagę ile miejsca w odcinku poświęcono Abrahamowi i jego rozterkom między Sashą a Rositą. Ten gość chce chyba podobnie jak Rick sobie kogoś przygruchać na stałe o czym świadczą sceny rozmów z Glennem i Darylem. A wiecie, że jak za bardzo się komuś w tym serialu miejsca w jednym odcinku poświęca to może się to dla niego źle skończyć. Podpowiem, że to może mieć związek z odcinkiem, kiedy Daryl w samotności zwiedzał lasy i poznał Dwighta, który odebrał mu kuszę (bez której mniej epicki się nie stał!). Tyle mogę zdradzić, w następnym odcinku czeka nas zbrojenie, więc pierwsze pojawienie się Negana może mieć miejsce szybciej niż w finale sezonu. Kilka postaci, bardzo lubianych może trafić na celownik odstrzału. Także być może będziemy świadkami bardzo mocnych scen  zgonów, które przejdą do historii serialu w równie poruszający sposób ja te w No Way Out. Podsumowując ten sezon jest świetny i zawęża nam się krąg bohaterów do jednoznacznego pozbycia się z obsady. Kolejne epizody będę Wam już regularnie co tydzień omawiać na blogu w każdy wtorek, dzięki, że tu wpadliście i przeczytaliście ten długaśny tekst. TWD ma się bardzo dobrze i wciąż zaskakuje dlatego pozostaje moim ulubionym obok Gry o Tron tasiemcem od lat. Do przeczytania za tydzień!

    Komentarze