hardcore-henry-trailer-01[1]

Wystrzałowa jazda bez trzymanki, czyli recenzja filmu „Hardcore Henry” (2016)

Odkąd zobaczyłem trailer do tego dzieła to nie mogłem się doczekać aż będę mógł zasiąść w kinowym fotelu i choć trochę poczuć się jak główny bohater Henry. Z pewnością jest to jedno z najbardziej oryginalnych i innowacyjnych dzieł jakie było mi dane zobaczyć w ostatnich latach, jest ono bowiem stworzone całkowicie z perspektywy głównego hardcore’owca, świat widzimy jego oczami i możemy sobie co najwyżej wyobrazić jego fizjonomię, jedyne co wiadomo to to, że ma tatuaże i stał się cyborgiem, który jest idealną maszyną do zabijania. Już na początku film jego żona zostaje porwana a do akcji wkracza Akan, czarny charakter obdarzony nadludzkimi, można by rzec paranormalnymi zdolnościami.

hardcore-henry-trailer-01[1]

Życie Henry’ego to nie przelewki. Życie Henry’ego to hardcore.

Generalnie w przygody Henry’ego wmieszani są Ruscy, a jedynym pomocnikiem Henry’ego wydaje się jakimś cudem niezniszczalny Jimmy, w którego wciela się fenomenalny Sharlto Copley, którego znamy z Dystryktu 9, Elizjum czy Czarownicy. To dzięki niemu film jest pełen ciętego humoru, główny bohater bowiem nie posiada głosu, jest niedokończonym dziełem nieświadomym do końca swoich zdolności. Tempo filmu jest porównywane do Adrenaliny ze Stathamem, wszystko wokół wybucha, trup ściele się gęsto, nie brakuje krwawych jatek, których nie powstydziliby się twórcy ekstremalnych strzelanek komputerowych. Zresztą całe dzieło jest niczym takie gry, bo nie dość, że zapożycza z nich perspektywę to i efekty specjalne i „odżywanie” Henry’ego są doskonale znajome. Fabuła jest czystym pretekstem do finezyjnych manewrów kamery, absurdalnych scen, rozwałki czysto rozrywkowej i odprężającej mózg. Można się wyłączyć i zacząć chłonąć ten świat. Wszystko jest wspaniale przerysowane, brutalne i jak się głębiej zastanowić to dziur fabularnych i logicznych jest tyle ile kulek ładowanych we wrogów głównego bohatera. Kto by się tam jednak zastanawiał nad prawidłowościami i konsekwencjami jakie powinny wynikać z fabuły skoro można po prostu odpłynąć i dać się pochłonąć technicznym wygibasom.

hardcore-henry-STX-Entertainment[1]

Spokojnie Henry, to tylko krewetka z Dystryktu 9. 

Czasem widać, że budżet kulał i parę rzeczy jest niedopracowanych, ale nie psuje to zbytnio odbioru widzowi, szczególnie jeśli nastawi się na to, że idzie na czysta rozpierduchę, która wynika z trailera. Choć miejsce na głębszą refleksję też się znajdzie więc jeśli podobają Wam się rozkminy nad posthumanizmem i tym co w najbliższej przyszłości może wyniknąć z postępu technologicznego. Świetną robotę robi tutaj muzyka (bezbłędne wykorzystanie klasyka Queen Don’t Stop Me Now), cięte dialogi i rólka Tima Rotha, która jest bardziej istotna niż się zdaje. Jeśli miałbym oceniać fabułę i jakiekolwiek prawdopodobieństwo choćby jednego wątku w historii to byłoby lipnie, ale tutaj liczy się to co robi Henry, jak robi, gdzie się przemieszcza i ogólnie ten rosyjski klimacik całości. Chcecie zobaczyć eksplodujące głowy, jędrne cycuszki, pościgi pieszo przez zatłoczone ulice, rozkładanie całej masy wrogów niczym w drugim Martixie to idźcie na Hardcore Henry’ego do kina póki go grają, bo jest to film pod wielki ekran skrojony. Za kilka lat to będzie taki instant classic, który albo zapoczątkuje nowy podgatunek filmów tworzonych z perspektywy pierwszej osoby, albo stanie się jednorazowym strzałem prawie w dychę. Prawie, bo daję 9 punktów i czekam na kontynuację, bo porzucić takiego bohatera byłoby sporym nietaktem, jest potencjał na drugą część. Można się znakomicie bawić na filmie bez gigantycznego budżetu i 3D? Jak najbardziej! Henry jest tego wystarczającym dowodem.

9/10

Seans miałem okazję zobaczyć dzięki współpracy z Kinem Helios i zespołowi Strzelnicy w Sosnowcu!

Helios Polska

strzelnica_logo_black_zbs

FACEBOOK: https://www.facebook.com/strzelnica.sosnowiec/?fref=ts

Ash vs Evil Dead

10 najciekawszych seriali na podstawie klasycznych filmów.

Nie wiem jak będzie z wpisami przez najbliższe trzy dni bo będę na Pyrkonie, a jako, że jest to konwent, który jest w dużej mierze także serialom poświęcony to postanowiłem machnąć wpis, dzięki któremu poznacie najciekawsze seriale oparte o filmowe materiały wyjściowe. Zapraszam do czytania! A już wkrótce recenzja wybuchowego Hardcore Henry! Oczekujcie!

6ed93196c5a84644_BILLY_BOB_THORNTON_03_ROAD_CAR_009.xxxlarge[1]

FARGO. Serial zakorzeniony jest w historii opowiedzianej przez braci Coen jeszcze w latach 90. Skupia się na losach małomiasteczkowej społeczności, w zimowej scenerii gdzie trup ściele się gęsto, a pieniądze są niczym paliwo napędzające cały świat. Oszustwa, malwersacje, brak skrupułów, aż końcu bezwzględne morderstwa – to nam pokazali Coenowie w roku pańskim 1996. Film zgarnął dwa Oscary dla Frances McDormand i za najlepszy scenariusz oryginalny. W obsadzie filmowej pojawiły się takie nazwiska jak Steve Buscemi, William H. Macy, Peter Stormare, natomiast w serialu, który ruszył w 2014 mamy już innych bohaterów, ale jakże zacne nazwiska: Billy Bob Thornton, Martin Freeman, Kirsten Dunst, Patrick Wilson, Colin Hanks, Oliver Platt czy Bob Odenkirk. Wiosna przyszła pełną gębą, a że zimy nie mieliśmy wcale to serdecznie polecam!

Ash vs Evil Dead

ASH KONTRA MARTWE ZŁO. Sam Raimi za kamerą, Bruce Campbell w roli Asha – czego by można chcieć więcej? Hmmmm… może zajebistej fabuły i Lucy Lawless w obsadzie? Oparte o serię Martwego Zła nowe przygody El Jefe są naładowane czarnym humorem, solidnym gore, przekleństwami i rozpierduchą po całości. Odcinki są nieco przykrótkie, ale i tak bawiłem się przednio oglądając to czym uraczyli nas twórcy. To przesmaczne groteskowe szaleństwo, którego drugi sezon już w tym roku. Pierwszy idzie nadrobić na upartego w jeden dzień, każda minuta tegoż przedstawienia to to co tygrysy lubią najbardziej. Ray Santiago i Dana DeLorenzo jako pomagierzy Asha są znakomici, a Dana jest całkiem seksowną bestią więc jest też na czym zawiesić oko. Serial nie uznaje żadnych kompromisów, więc nie musicie się obawiać cenzurowania czegokolwiek lub wygładzania. Każdy odcinek to sztos i znakomita rozrywka nie tylko dla maniaków oldschoolowych horrorów.

CBS_LIMITLESS_102_CLEAN_IMAGE_thumb_Master[1]

LIMITLESS. W zeszłym roku wystartował serial oparty o filmowe dzieło u nas przetłumaczone jako Jestem Bogiem, w którym główną rolę grał Bradley Cooper. Dla niewtajemniczonych: główny bohater filmu, pisarz w depresji zaczął przyjmować narkotyk TZN, który sprawia, że jest geniuszem i dorabia się wielkiego bogactwa. Mimo, że bohaterem serialu jest już zupełnie inny człowiek to punkt wyjścia jest ten sam: zwielokrotnione używanie mózgu, które może przynieść tyle samo pożytku co i szkód. To jeden z bardziej niezauważonych w naszym kraju seriali, który koniecznie musicie nadrobić jeśli bardzo podobał Wam się film. Jeśli jednak film Wam się nie podobał, to miejcie na uwadze, że to już jest zupełnie inna historia.

From Dusk Till Dawn: The Series, for El Rey Network and Miramax. L to R; Briana Evigan as Sonja Lam and D.J. Cotrona as Seth Gecko.

OD ZMIERZCHU DO ŚWITU. Robert Rodriguez postanowił opowiedzieć swoją klasyczną historię na nowo obsadzając w rolach bracki Gecko mało znanych aktorów, którzy co prawda nie mają tego samego magnetyzmu co Tarantino i Clooney ale w tej specyficznej, przerysowanej konwencji dają radę. Wyróżnia się przede wszystkim udział Roberta Patricka znanego przede wszystkim z drugiego Terminatora w roli upadłego duchownego. Serial zbiera mieszane opinie, ale jak ktoś lubi produkcje przy których nie trzeba za bardzo myśleć to powinien tasiemca polubić. Zawsze lepsze to niż niepotrzebne kontynuacje, które serie dość mocno pogrążyły. W roli Razor Charliego nie zabrakło oczywiście Danny’ego Thejo, szkoda, że nie ma za to Cheech Marina, ale nie można mieć wszystkiego. Trzeci sezon zamówiony, a skoro nie anulowano to hajs się zgadza.

bates-motel-motel-room[1]

BATES MOTEL. Znakomitym pomysłem było stworzenie serialu, który pokazywałby jak rodziło się szaleństwo w głowie Normana Batesa, głównego bohatera filmu Psychoza Alfreda Hitchcocka. W roli głównej Freddie Highmore, który kiedyś kojarzył nam się raczej z uroczym chłopcem z Marzyciela niż z psychopatycznym mordercą. W roli matki Normana, Normy Louise Bates znakomita i rozchwytywana ostatnio Vera Farmiga. Właśnie trwa piąty sezon serialu i trzeba przyznać, że odkąd się pojawił na ekranach, a więc od 2013 roku, to trzyma poziom i jest smakowitym kąskiem dla maniaków thrillerów i horrorów. Nie sądziłem, że Anthony Perkins będzie miał tak godnego następcę w kreowaniu postaci Batesa. A biorąc pod uwagę, że filmowe kontynuacje klasyka Hitchcocka były totalnymi niewypałami to tym lepiej, że mamy Bates Motel.

summer-glau-terminator-sarah-connor-chronicles-tv-series-season-2-promo-mq-01[1]

TERMINATOR: KRONIKI SARY CONNOR. Biorąc pod uwagę, że dwie ostatnie filmowe części serii były niezbyt udane to uważam, że warto sięgnąć po serial, który co prawda mocno kanoniczny nie jest, ale za to możemy pooglądać na ekranie twardą Summer Glau w roli Terminatorki, Lenę Headey w roli tytułowej i Thomasa Dekkera jako jej syna Johna. Serią można było cieszyć oczy w latach 2008-2009, pamiętam nawet jeden z odcinków Teorii Wielkiego Podrywu gdzie Sheldon i spółka podjarali się widząc Summer w pociągu. W serialu gra też Shirley Manson, wokalistka znanej tu i ówdzie grupy Garbage. Zaznaczam jedynie, że jeśli się w klasyku Jamesa Camerona nie odnaleźliście to w serialu tym bardziej się nie odnajdziecie. Także jest to produkcja od maniaków dla maniaków, którzy znają kwestie Arniego na wylot.

hannibal-nbc-cast-photo-md1[1]

HANNIBAL. Oczywiście można by mi zarzucić, że omawiam tu serial na podstawie powieści, a nie filmów, ale czerpie on bardzo dużo z każdej filmowej opowieści o Hannibalu Lecterze po trochu. Mads Mikkelsen jest w swojej kreacji fenomenalny, zimny, wyrachowany w działaniach i nieobliczalny jednocześnie. Doprowadza do obłędu Willa Grahama, w którego wciela się fantastyczny Hugh Dancy. Przyznam, że nawet te słabsze odcinki mi się podobały, bo to cholernie estetyczny, artystyczny i znakomicie nakręcony serial pełen szczegółów i wysmakowanych dodatków. A że jest to przerost formy nad treścią, że bohaterowie wyrzucają z siebie tak natchnione kwestie, że czasem aż chce mi się śmiać. Cóż, taki urok tej produkcji, która i tak rozwalała system w latach 2013 – 2015. Po dziś dzień jestem w tej produkcji zakochany i będę ją sobie odświeżać. Kanibalizm jeszcze nigdy nie był tak pociągający.

SG1Cast[1]

GWIEZDNE WROTA. Stargate SG-1 oparty był na klasyku s-f z roku 1994. Serialowa wersja była nadawana przez 10 lat od roku 1997 do 2007, w głównej roli występował Richard Dean Anderson znany bardziej jako McGyver. Serial traktuje o jednostce specjalnej, która dzięki gwiezdnym wrotom przemieszcza się między planetami wykonując rozmaite trudne misje. To ten sam pułap rozrywki co Star Trek, Battlestar Galactica czy Firefly także każdy fan s-f powinien sięgnąć bo to już absolutny, wiekowy klasyk, który nie powinien być zaniedbany. Szczególnie, że cholernie rozbudowuje uniwersum pokazane nam w oryginale gdzie w Jacka O’Neila wcielał się sam Kurt Russel. To także jeden z najdłuższych seriali, który jest oparty o filmowy materiał źródłowy. Stanley poleca nie tylko fanom s-f i kolesia, który z wykałaczki potrafił zmontować helikopter.

Agents of SHIELD returns

AGENCI T.A.R.C.Z.Y. Tutaj seria bazuje nie tylko na komiksach, ale też na kilkunastu już filmach marvelowskich o superbohaterach, która wręcz uzupełnia całe uniwersum i wzbogaca dodatkowymi wątkami. Od 2013 powstały już trzy sezony, a całość kręci się wokół przygód agenta Phila Coulsona, w którego wciela się Clark Glegg. Rzecz jasna by się tym wszystkim podjarać jak należy należy lubić adaptacje marvelowskich komiksów i komiksy jako takie, bo jest to rzecz jak najbardziej dla fanów tego jakże rozbudowanego już świata. W obsadzie chociażby Joel Gretsh (4400), Kyle McLachlan (Miasteczko Twin Peaks) czy Lucy „Xena” Lawless czy Peter MacNicol (Ally McBeal). Seria zbiera mieszane recenzje, ale mnie najbardziej boli jej tłumaczenie na język polski. No, ale nie chcę rozpętać kolejnej burzy więc po prostu sobie daruję i tyle.

mpddt1b8ktm2cvghyrfd[1]

BUFFY: POSTRACH WAMPIRÓW. W ramach ciekawostki umieszczam tu serial, którzy wszyscy znają, ale czy wiedzą, że powstał na bazie filmu? Przygody pogromczyni wampirów na dużym ekranie ujrzały światło dzienne już w 1992 roku i zostały przywrócone do życia w 1997 roku za sprawą tasiemca z Sarą Michelle Gellar w roli tytułowej. Nadawany był do 2003 roku a w obsadzie znaleźli się chociażby Alyson Hannigan (Jak poznałem Waszą matkę) czy David Boreanaz (obecnie w serialu Kości). Jeśli o potworną tematykę chodzi to doczekaliśmy się też swego czasu Blade: The Series Teen Wolf: Nastoletni wilkołak, opartego o film o tym samym tytule z Michaelem J. Foxem. Do oglądania Buffy specjalnie namawiać nie muszę, szczególnie, że to taki polsatowski klasyk co się go oglądało do spółki z Czarodziejkami i Sabriną.

walking-dead-ldoe[1]

Śmiertelna wyliczanka, czyli o finałowym odcinku 6 sezonu „The Walking Dead”.

Domyślam się, że macie całkiem sporo pytań dotyczących finałowego odcinka 6 sezonu The Walking Dead zatytułowanego The Last Day On Earth, postaram się więc odpowiedzieć na wszystkie nurtujące kwestie, które zadałbym sam sobie. Zacznę od tego, że odcinek bardzo mi się podobał, choć nie lubię wkręcania w rodzaju „90 minutowy odcinek finałowy”. Bzdura. Epizod bez reklam trwa około 65 minut i kończy się najbardziej „chamskim” cliffhangerem ever, który oczywiście wymusi na widzach rekordowe otwarcie kolejnego sezonu, bo przecież trzeba sprawdzić kto spotkał się z Lucille.

walking-dead-last-day-on-earth-4[1]

Komuś tutaj wyraźnie padło na głowę.

W tym odcinku nie zobaczyliśmy Tary, która jeszcze nie wie o tym co spotkało Denise, nie pojawili się też przedstawiciele Wzgórza, w tym jakże ciekawy Jezus. Ojciec Gabriel, który stał się niezłym kozakiem pozostał na straży Alexandii, a Enid została zamknięta w składziku. Można więc stwierdzić, że w razie ataku społeczność ma delikatnie rzecz ujmując przesrane, ale wątpię, że do takowego w najbliższym czasie dojdzie. Zresztą, świat TWD powiększył się nie tylko o grupę Negana (Zbawców) i Hilltop więc uwaga twórców skupi się już niedługo na miejscu zwanym Królestwem. Przedstawicieli Królestwa zobaczyliśmy w specyficznych, stylizowanych wręcz na zbroje strojach, mieszkańcy tej społeczności korzystają z koni do przemieszczania się. I takiego królewskiego konika dosiadł Morgan podczas poszukiwań Carol, która tak jak podejrzewałem została poważnie ranna i właściwie chciała skazać się na powolne samobójstwo. Morgan jednak uważa, że każde życie jest cenne więc szuka jej nawet kiedy ta każe mu odejść. Kobita wpada na rannego Zbawcę, który postanawia przedłużyć jej cierpienia jak tylko się da i ładuje w nią dwie kulki. Trafia jednak na Morgana, który łamie swój kodeks i ładuje w gościa cały magazynek. Wątek tej dwójki kończy się zapoznaniem z przedstawicieli Królestwa, którzy w komiksie pełnią bardzo ważną rolę.

Reszta odcinka skupia się wokół próby dowiezienia Maggie do lekarza z Hilltop i uniknięcia bezpośredniego kontaktu ze Zbawcami przez ekipę Ricka. Bardzo liczna grupa Negana zastrasza naszych bohaterów w bardzo drastyczne sposoby. Dają im jasno do zrozumienia, że porwali Michonne i Daryla, pokazują swoją siłę pastwiąc się nad gościem, którego grupa przebywała w tej samej bibliotece co Carol i Morgan. Morgan zresztą odciął wisielca, który był „dziełem” Zbawców. Odcinanie drogi ucieczki Rickowi i ekipie skutecznie doprowadza naszych bohaterów do paranoi i desperacji. Wpadają na ryzykowny plan zmylenia Zbawców przy pomocy kampera, którym ma kierować Eugene. Rick i spółka uciekają lasem, Maggie rozpalona leży na noszach. Wpadają wprost w pułapkę zastawioną przez hordę Negana, którego introdukcja robi wielkie wrażenie. Przerażenie w oczach Ricka jeszcze nigdy nie było tak wyraźne. Ostatnio z perspektywy kolan patrzyli na świat kiedy trafili do Terminusa. Ale tym razem Carol nie przyjdzie z pomocą, tym razem sama jej potrzebuje. Dwight otwiera samochód, w którym przetrzymują postrzelonego Daryla, Michonne, Rositę i Glenna. Negan wychodzi z kampera i rozpoczyna swój długaśny, znakomicie napisany monolog, w którym tłumaczy, że od dziś grupa Ricka jest na jego usługach i ma oddawać połowę swoich zdobyczy. Tłumaczy nowy porządek świata i oznajmia, że jednego z naszych ulubieńców będzie musiał zatłuc swoją Lucille. Robi to na zasadzie wyliczanki, choć domyślam się, że jego wybór nie był tak do końca przypadkowy. Rick wyrywa się do Carla, Glenn do Maggie, więc Negan łączy pewne fakty. Jest doprawdy znakomicie zimny i władczy, dlatego jego ekipa sama uważa się za Negana. Do tego posługuje się tym przerażającym, charakterystycznym gwizdem… Wyliczanka dobiega końca, ale nie wiemy kogo zatłukł Negan, gdyż pokazane jest to z perspektywy ofiary. Udźwiękowienie egzekucji jest zaiste brutalne, a całość zrobiła na mnie wielkie wrażenie właśnie dzięki tej perspektywie, na która tak wszyscy narzekają. Wsłuchajcie się w dźwięki rozgniatanego mózgu. MA-SA-KRA.

walking-dead-ldoe[1]

Ten pan od następnego sezonu będzie rozdawać karty.

Oczywiście w tym momencie muszę Wam odpowiedzieć na kogo obstawiam i kogo możemy z góry wyeliminować. Nie padło na Ricka i Carla – Negan mówi, że jeśli ktoś się poruszy to każe wydłubać Carlowi oko i nakarmić nim Ricka (plus mamy perspektywę osoby widzącej na oboje oczu). Po drugie Negan używa zwrotu w rodzaju „bierze to na klatę”. Odpadają więc wszystkie wszystkie panie, w szczególności osłabiona Maggie, która pewnie nie ruszyłaby się po pierwszym uderzeniu. Z całym szacunkiem ale odrzucam też Eugene’a, który został wcześniej pobity. Pozostają nam więc jeden spryciarz i dwaj twardziele. Glenn zginął w komiksie, ale twórcy niezbyt wiernie się go trzymają (Denise otrzymała strzałę zamiast Abrahama), poza tym przez większość tego sezonu były domniemania czy zginął czy nie. Daryl jest ranny więc czy miałby siłę powstać po takim ciosie? Wydaje mi się, że padło na silnego Abrahama, ale czy jest on aż tak wielkim ulubieńcem tłumów? Tak czy siak obstawiam, że zginął ktoś z tej trójki, niestety dopiero na jesieni poznamy prawdę. Z jednej strony zabieg twórców sprawił, że nie mogę się doczekać kolejnego sezonu z drugiej to wkurwił niemożebnie całe legiony fanów serii. Tak czy siak Jeffrey Dean Morgan jako Negan jest przerażający i fascynujący jednocześnie, a Lucille jest tym czego oczekiwałem. Obyśmy tylko w pierwszym odcinku 7-go sezonu nie otrzymali jakiegoś niefajnego przeskoku w czasie, bo scena egzekucji jest bardzo potrzebna już nie z perspektywy ofiary ale całej reszty ekipy. Ode mnie na dziś tyle, już za tydzień wpis o pierwszym odcinku drugiego sezonu Fear The Walking Dead!

FILE - In this Oct. 9, 2015 file photo, actor Norman Reedus attends AMC's "The Walking Dead" season six premiere fan event in New York. Reedus, who plays zombie-plagued Daryl Dixon on the hit AMC thriller, is hitting the road in a new AMC reality show as he takes viewers on a biker journey exploring motorcycle culture. The series, with the working title “Ride with Norman Reedus,” debuts in 2016. (Photo by Charles Sykes/Invision/AP, File)

PRZED I PO SUKCESIE #02: Obsada „The Walking Dead”

Finałowy epizod 6 sezonu już widziałem i jutro pojawi się o nim wpis! Korzystając z zamieszania jakie wywołało pojawienie się postaci Negana chciałbym przybliżyć drogę niektórych aktorów z tego serialu do wielkiej sławy. Gdzie mogliśmy uświadczyć ich wcześniej? Skąd możemy ich kojarzyć? Co się stało z tymi, których już w obsadzie nie ma? Sprawdźcie! Zapraszam do czytania! Nie uwzględniałem we wpisie aktorów i aktorek, które wcześniej nigdzie nie występowali, ani też specjalnie nie zrobili kariery po zakończeniu emisji serialu!

UNIVERSAL CITY, CA - OCTOBER 02: Andrew Lincoln arrives at AMC's "The Walking Dead" Season 5 Premiere held at AMC Universal City Walk on October 2, 2014 in Universal City, California. (Photo by Michael Tran/FilmMagic)

ANDREW LINCOLN (Rick Grimes). Ten przystojny Brytyjczyk, obecnie 42 letni swoją karierę zaczynał raczej od epizodów za to w dość znanych filmach. Należy tutaj przede wszystkim wymienić Human Traffic, To właśnie miłość, Burza hormonów, Jesteś taka piękna, Wichrowe wzgórza czy serial Kontra. Postać nieobliczalnego obecnie Ricka Grimesa przyniosła mu rzeszę wiernych fanów, którzy jednak nie są ślepo zapatrzeni w jego poczynania. Nie ma się co oszukiwać, że ta rola jest dla niego tym samym czym postać Waltera White’a dla Bryana Cranstona. Kamieniem milowym w karierze i pomnikiem jednocześnie.

FILE - In this Oct. 9, 2015 file photo, actor Norman Reedus attends AMC's "The Walking Dead" season six premiere fan event in New York. Reedus, who plays zombie-plagued Daryl Dixon on the hit AMC thriller, is hitting the road in a new AMC reality show as he takes viewers on a biker journey exploring motorcycle culture. The series, with the working title “Ride with Norman Reedus,” debuts in 2016. (Photo by Charles Sykes/Invision/AP, File)

NORMAN REEDUS (Daryl Dixon). To ciekawe jak bardzo ludziska pokochali postać, której nawet nie ma w komiksie. Reedus ma w sobie coś co magnetycznie przyciąga kobiety i sprawia, że wzdychają po kątach. Nic dziwnego, że został wybrany do roli Judasza w teledysku do Judas Lady Gagi. Gdzie można go było uświadczyć wcześniej? W takich filmach jak Mutant, Życie na niby, Osiem milimetrów, Plotka, Blade: Wieczny łowca II, Bohater z wyboru, Pandorum i przede wszystkim w obu częściach Świętych z Bostonu. Ostatnio natomiast pojawił się chociażby w Kronikach lombardu Psach mafii. Ma też mieć swój własny program motoryzacyjny już całkiem niedługo. Norman, w co osobiście trudno mi uwierzyć, ma obecnie 47 lat.

arrives at the premiere of AMC's "The Walking Dead" 2nd Season at LA Live Theaters on October 3, 2011 in Los Angeles, California.

JON BERNTHAL (Shane Walsh). W przypadku tego pana kariera zdecydowanie nabrała tempa kiedy został z serialu odstrzelony. Świetnie grając postać niezrównoważonego przyjaciela Ricka z pewnością zwrócił uwagę niejednego znakomitego twórcy, w tym samego Martina Scorsese, u którego pojawił się w Wilku z Wall Street. Wcześniej mogliście go zobaczyć w serialach Eastwick czy Nasza klasa. Watro wspomnieć Noc w muzeum 2, Nocną randkę, Autora widmo, Pacyfik, Legendy ringu, Infiltratora, Furię, Earl i ja i umierająca dziewczyna no i oczywiście Daredevila gdzie wciela się w komiksowego Franka Castle, czyli Punishera. Ten pan sobie świetnie radzi, oby tak dalej. Jon ma obecnie 39 lat.

david-morrissey-700x455[1]

DAVID MORRISSEY (Philip „Gubernator” Blake). Obecnie 51 letni Brytyjczyk nie powinien Wam się tylko kojarzyć z czarnym, chaotycznym charakterem z TWD. Warto obadać Klub samobójców, Chłopak na gwałt poszukiwany, Głosy, Kapitan Corelli, Stan gry, Blackpool, Stoned, Wykolejony, Nagi instynkt 2, Plaga, Wilcze prawo, Rozważną i romantyczną. Wielki sukces TWD nie przełożył się na granie na dużym ekranie Morriseya raczej uświadczycie potem w ciekawych serialach lub miniserialach takich jak The Driver, True Love, The Hollow Crown, South Riding Field of Blood.

Academy+Motion+Picture+Arts+Sciences+Celebrates+VAr3Z-8u6Nzl[1]

SCOTT WILSON (Hershel Greene). Scott ma obecnie 71 lat i jest żywym dowodem, że broda dodaje zajebistości. Gdzie mogliśmy go uświadczyć wcześniej? W bardzo wielu produkcjach i to cholernie znanych! Monster, Ostatni samuraj, G. I. Jane, Pearl Harbor, Brat naszego Boga, Przed egzekucją, Rok spokojnego słońca… Poza tym jeszcze wypada wspomnieć o Wielkim Stachu, Na krawędzi, Smutne miasto, Egzorcysta III, Zwierzak, Świetlik, a obecnie w serialu na podstawie klasycznego horroru Omen czyli Damien. Scott był jednym z moich obsadowych ulubieńców i bardzo mi było przykro, że jego postać zginęła w taki sposób.

Jeffrey+DeMunn+AMC+Walking+Dead+Panel+Comic+2YPDMm7-R_Ol[1]

JEFFREY DEMUNN (Dale Hovarth). Jeffrey ma obecnie 68 lat i było mi bardzo przykro kiedy zginął w tak bardzo głupi sposób. Długo tego nie potrafiłem Carlowi wybaczyć. Tego pana znamy przede wszystkim z Zielonej mili  a także Autostopowicza, Mgły, Inkarnacji, Tajne przez poufne, Skazanych na Shawshank, Świątecznego zła, Plazmy, Obywatela X, Majestic, Sztormu stulecia. Zauważyliście, że często pojawiał się w adaptacjach powieści Stephena Kinga? Zauważyliście, że za te adaptacje odpowiada Frank Darabont, który powołał do życia The Walking Dead? Przypadek? Nie sądzę!

Exclusive-Interview-With-Michael-Rooker-About-Guardians-of-the-Galaxy[1]

MICHAEL ROOKER (Merle Dixon). Ten pan wciela głównie w bohaterów negatywnych ze względu na dość charakterystyczną facjatę. Jego debiutem był występ w filmie Henry – Portret seryjnego zabójcy gdzie wcielił się w Henry’ego Lee Lucasa. Koniecznie trzeba odnotować występy w Szybkim jak błyskawica, JFK, Tombstone, Mrocznej połowie, Szczurach z supermarketu, Zabójczym układzie, Kolekcjonerze kości, 6-tym dniu, Replikancie, znakomitym horrorze Robale i już po sukcesie TWD w Strażnikach galaktyki. Postać Merle’a mimo, że była zła i odpychająca to przeze mnie bardzo lubiana. Szkoda, że nie mamy szans go już tam zobaczyć choćby w retrospekcjach. Rooker ma obecnie 60 lat.

7ac01833-aca8-4b3a-b33b-99d0e38b8afe-2060x1236[1]

LENNIE JAMES (Morgan Jones). Lennie jest 50 letnim aktorem z dość ciekawą i bogatą filmografią. Jest rodowitym Brytyjczykiem, a pojawił się w takich filmach i serialach jak Jerycho, Przekręt, Dla niej wszystko, Colombiana, Uwięziony, Wyposażony, Sahara, 24 Hour Party People, Nędznicy, Eliminator, Low Winter Sun, Miasto odkupienia. Tam warto go zobaczyć by skontrastować z jego uduchowioną kreacją Morgana, który pojawiał si i znikał by zostać w obsadzie na stałe. Jutro nieco więcej o jego postaci we wpisie o finałowym odcinku także już teraz zapraszam jutro na bloga!

Laurie_Holden_2012[1]

LAURIE HOLDEN (Andrea). Szkoda, że Holden uczyniła z Andreii tak irytującą postać, której KAŻDY chciał się w końcu z obsady pozbyć. Aktorka często współpracowała z Darabontem i lubi pojawiać się w horrorach. Warto wymienić Mgłę, Silent Hill, Majestic, Głupi i głupszy bardziej, Fantastyczna czwórka, Siedmiu wspaniałych. Obecnie ma 46 lat i zawsze uważałem, że jej gra aktorska podobnie jak pani poniżej jest nieco sztuczna. Dobrze, że obecnie w osadzie TWD są mniej doświadczone, ale za to o wiele ciekawsze i zdolniejsze aktorki.

Sarah-Wayne-Callies-Walking-Dead[1]

SARAH WAYNE CALLIES (Lori Grimes). Pierwsza postać jaką znienawidziliśmy dosadnie w serii. Jej kariera nabrała tempa już na etapie roli w serialu Skazany na śmierć, jednak to TWD katapultowało jej do pierwszej ligi… aktorek totalnie niestrawnych. Nic więc dziwnego, że wielkiej kariery obecnie nie robi, a można ją uświadczyć w takich filmach jak Epicentrum, Zabójczy szept, Wrota zaświatów, Twarze w tłumie, Po tamtej stronie drzwi. Nie są to tytuły z wysokich półek co wcale mnie nie dziwi. Za to pani, która zamyka zestawienie… Mam nadzieję, że jej kariera po TWD nabierze kolorów.

Lauren-Cohan-Backgrounds[1]

LAUREN COHAN (Maggie Greene). Lauren jest świetna. Poza występami w filmach takich jak Wieczny student 2, Wyścig śmierci 2, The Boy czy gościnnie w Pamiętnikach wampirów, Współczesnej rodzinie, Supernatural czy Chuck w tym roku już mignęła na ekranie jako… matka Bruce’a Wayne’a w Batman v Superman: Świt Sprawiedliwości. Tak moi drodzy, być może nie każdy ją tam odnotował, ale to jest Martha, która jakże ważna była dla fabuły (ech…) tego filmu. Stawiam, że gdyby to ona zginęła w najbliższym czasie to drzwi kariery stanęłyby przed nią otworem. A może po prostu mam do niej słabość?

W ramach ciekawostki dodam, że Christian Serratos (Rosita) grała we wszystkich częściach „Zmierzchu”, Melissa McBride (Carol) pojawiała się w Darabontowej „Mgle”, a Chad Coleman (Tyreese), Lawrence Gillard Jr. (Bob) i Seth Gilliam (ojciec Gabriel) grali razem w The Wire czyli Prawie ulicy. Steven Yeun (Glenn) zaliczył epizodzik w Teorii Wielkiego Podrywu i miał być współlokatorem Sheldona (odcinek zanim zepsuła się winda). Michael Cudlith (Abraham) popisał się świetnymi rolami w Kompanii Braci Gliniarzach z Southland. Reszta obsady albo nie pojawiła się nigdzie, albo epizodycznie w mało istotnych produkcjach. Obsadę jakiego serialu mam wziąć pod lupę w następnym wydaniu cyklu? Piszcie w komentarzach!

13059622975_881c003231_b[1]

Przelecieć Hermionę, Smerfetkę lub Daphne, czyli o porno parodiach słów kilka.

Zastanawialiście się kiedyś po co tak właściwie komu porno parodie? Zastanawialiście się kto by chciał oglądać aktorów i aktorki porno przebranych za postacie z najbardziej znanych produkcji filmowych? Ja się zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że nasze zwyrodniałe głowy lubią sobie wyobrażać jakby to było gdyby Harry Potter po kątach się Hermioną grzmocił. Albo Frodo z jakąś ładną elfką. Albo Wolverine ze Storm i tak dalej… A porno parodie są wizualizacją naszych wyobrażeń w mniej lub bardziej profesjonalnym stylu. I wierzcie mi moi drodzy, w te filmy ładowana są srogie pieniądze, które zwracają się z nawiązką. Przed Wami pierwsza część zestawienia filmów dla dorosłych, które parodiują klasyczne już dzieła filmowe. Gwarantuję Wam, że przynajmniej kilka tytułów Was zaskoczy!

Pirates-XXX[1]

PIRATES XXX i PIRATES XXX 2: STAGNETTI’S REVENGE. Obie części parodii Piratów z Karaibów należą do najdroższych w historii porno biznesu. W filmie jest nawet bardziej niż szczątkowa fabuła, która zajmuje całkiem dużo ekranowego czasu. W produkcji udział biorą profesjonaliści i profesjonalistki głównie związani z Digital Playground: Jesse Jane, Evan Stone, Tommy Gunn, Janine Lindermulder, Belladonna, Sasha Grey, Stoya czy Katsuni. Z mojego researchu wynika, że na produkcje poszło więcej niż, uwaga, milion dolarów, więc w ramach ciekawostki powinni obejrzeć to także Ci co pornografią, nawet stylizowaną się mocno brzydzą.

13059622975_881c003231_b[1]

THIS AIN’T THE SMURFS XXX PARODY. Tak, dobrze widzicie. Filmowa parodia Smerfów. Bardziej jest jednak inspirowana filmem kinowym niż serialem animowanym przynajmniej jeśli o wygląd Gargamela chodzi. A jeśli o konfiguracje kto z kim i jak to już sami się możecie domyśleć. Potwierdzam, że części ciała pod ubrankami też mają niebieskie.

5KWT8Ys[1]

SCOOBY DOO XXX. Jakoś mnie specjalnie nie dziwi fakt powstania tej parodii bo materiał źródłowy jest do tego bardzo wdzięczny. Propsy za dobór ciuchów i jako taką charakteryzację. Nie, nie odnotowałem zoofilii, co być może niektórych rozczaruje. Nie, nie poszli na całość. Nie, pies nawet nie patrzy na to wszystko.

always-wanted-a-pokemon-porno-parody-merry-christmas1[1]

STROKEMON: THE XXX PARODY. Oczywiście parodia Pokemonów. Tak, Ash posuwa Pikachu. Jest też epizod siostry Joy z Brockiem i nie brakuje Zespołu R. Respekt dla kolesia, który był w stanie przelecieć laskę w takim żółciutkim kostiumie jak tu widać. No ale skoro w poprzedniej parodii uczestnicy zabawy byli się w stanie parzyć będąc całkowicie niebiescy to co to właściwie za wyczyn…

maxresdefault[1]

E.T. XXX. Przyznam, że im bardziej w tym grzebię tym bardziej załamuję ręce, a jednocześnie jestem pełen podziwu dla tego, że tym ludziom się po prostu chciało coś takiego zmajstrować. Popyt i podaż idą w parze więc na takie produkcje serio musi być zapotrzebowanie. Wiem, że powstania pewnych produkcji nikt nigdy nie będzie w stanie wytłumaczyć.

filing_images_f2a1c72ded5f[1]

GAME OF BONES. Parodia „Gry o Tron” jest sama w sobie dość dziwacznym pomysłem, bo w materiale wyjściowym seksu jest i tak co niemiara. No ale kto bogatym zabroni? Nie zdradzę Wam kto z kim by nie psuć zabawy. A czy ktoś ginie? Tego też się musicie samo dowiedzieć jeśli będziecie mieli odwagę.

stxxx-2[1]

STAR TREK XXX PARODY. Niesamowite, że ten koleżka nawet przypomina sir Patricka Stewarta. Kolejna z przeróbek z dbałością o szczegóły i starająca się przemycić choć szczątkowy humor. Dla tych, którzy grają w tego typu filmach to musi być nie lada wyróżnienie, bo w pewnym sensie wcielają się w postacie totalnie kultowe. Tylko pamiętajcie, że co się zobaczy to się nieodzobaczy.

yhairytwatter[1]

HAIRY TWATTER. Porno parodii HP jest przynajmniej kilka, ale ta najbardziej utkwiła mi w głowie ze względu na swój tytuł. Podejrzewam, że gdyby szkolne mundurki miały wyglądać tak jak u tych pań, to pomysł ich wprowadzenia, który swego czasu się pojawił byłby przyjęty dużo, dużo cieplej.

the-most-popular-porn-parodies-searches-of-2015-14-photos-10[1]

STAR WARS XXX PARODY. Bardzo często nagradzana w środowisku pornograficznym parodia, solidnie przygotowana od strony technicznej i kostiumowej. Chwebacca w akcji, Leia w akcji, „szturmowczynie”, które które w końcu coś umieją. Dodam, że pierwotnie bohaterowie komedii Kevina Smitha Zack i Miri kręcą porno także mieli w planie nakręcić parodię Gwiezdnych Wojen.

0thehumansexipedeildottore_586[1]

THE HUMAN SEXIPEDE. Ummmmm… Jakby to ująć… Jest to nic innego jak porno parodia Ludzkiej stonogi co samo w sobie jest tak mega popierdolone, że mi się w głowie nie mieści. Ale powstało, powstało podobnie jak parodia chociażby pierwszej Piły z udziałem samego Rona Jeremy’ego. Im bliżej końca zestawienia tym dziwniej się robi.

EvilHead-2012-06_zps9fa873eb[1]

EVIL HEAD. Bez kitu, jest to parodia Martwego Zła, rzecz jasna tego klasycznego z Brucem Campbellem. Zaskakujący wybór i podobno całkiem zabawna, serio zabawna parodia poza rzecz jasna seksualnymi uniesieniami. Ale to wciąż nie jest szczyt tego co można pornolem sparodiować.

22accd14da2a8d87cadee269c582b11ceeac706ac34d694697b42712e549c39a_1[1]

EDWARD PENISHANDS. Oldchoolowa parodia Edwarda Nożycorękiego. Główny bohater ma penisy zamiast rąk i jak widać po gifie próbowano dość specyficznych żarcików, które stanowczo ryją banie zbyt mocno. Wybaczcie, że wybrałem ten hipnotyzujący gif, ale no nie mogłem się powstrzymać.

IMG_1304[1]

THE SIMPSONS XXX PARODY. Bardzo ładny dobór kolorów muszę przyznać. Ktoś tu się przyłożył do swojej roboty i mógłby pracować u Wesa Andersona. Mam jakieś nieodparte wrażenie, że akurat z oglądania tej parodii co niektórzy mogliby czerpać niemałą przyjemność, bo odtwórczyni Marge jest całkiem naturalnie atrakcyjna. A że żółta? To już zupełnie inna sprawa. Dodam jedynie, że w podobnym tonie jest utrzymana przeróbka Family Guy’a.

Rzecz jasna możecie też znaleźć parodie chociażby Spider Mana, Batmana, X-Menów czy Sin City. Strach pomyśleć co jeszcze pracownicy pornolandu wymyślą… Tak czy siak dzięki za uwagę! Do przeczytania wkrótce.

quentintarantino_0[1]

„Właśnie pracuję nad trzecią częścią „Kill Billa”‚” – wywiad z Quentinem Tarantino

Nie było mi łatwo utrzymać tego w tajemnicy. Dotarcie do Mistrza nie było łatwe, ale w końcu każdy na świecie, zna każdego na świecie, co zna każdego na świecie co może znać kogoś co zna kogoś co zna kogoś znającego kolegę kolegi Quentina Tarantino. I tak udało mi się dotrzeć do mojego filmowego guru, który odpowiedział na kilka moich pytań. Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni z zapisu tejże jakże pasjonującej rozmowy.

quentintarantino_0[1]

Stanley: Witaj Mistrzu! Jak zdrowie? 

Quentin Tarantino: A dziękuję, dobrze, trochę pochlałem wczoraj z Samuelem, ale kaca nie mam.

Stanley: Zacznę może od dość kontrowersyjnego pytania. Czy uważasz, że chłodne przyjęcie Hateful Eight ma znaczący związek z tym, że premiera miała miejsce w podobnym czasie co Przebudzenie mocy

Quentin Tarantino: Do chuja pana! Nienawidzę jebanego Disneya! Nie dość, że film wypuścili w tym samym czasie co mój to jeszcze zrobili z Kylo Rena płaczliwą ciotę! Dobrze, że Ennio zgarnął Oscara za muzykę, bo jakby Williams wygrał to bym mu wjechał na chatę i oszczał wszystkie instrumenty. Jebać Disneya! Tylko studio Ghibli! Włodarze Disneya mogą mi opylić kiełbachę.

Stanley: W Twoich filmach jest dużo wulgarności i brutalności, ale wydawało mi się, że na co dzień jesteś pokojowym człowiekiem. Chyba się myliłem… 

Quentin Tarantino: A zajebał Ci ktoś kiedyś laczkiem w czoło? Kurwa, jestem najbardziej agresywnym popierdolcem na tej planecie. A moje filmy są odzwierciedleniem mojego postrzegania go. Na pomysł stworzenia Pulp Fiction wpadłem kiedy biłem koleżankę meblem kuchennym po dupsku w takiej specjalnej koszuli białej. Tak jakbym udawał, że mam żonę, czaisz. A jak wpadłem na pomysł by Samuel opowiadał w Hateful Eight o robieniu lachy to w tym czasie lachę mi robił Leonardo DiCaprio. Myślisz, że tego Oscara to za nic dostał? Kurwa, ale się wkurwiłem.

Stanley: Czy Mistrz się właśnie nie przyznał, że stosuje przemoc wobec kobiet? I, że Leonardo przekupił Akademię by dostać statuetkę?… 

Quentin Tarantino: A co to kobiety jakieś gorsze? Ty kurwo! Kobiety mają prawo być bite tak samo jak mężczyźni. Równouprawnienie dziwkarzu! Właśnie pracuję nad trzecią częścią Kill Billa i będzie tam dużo bicia kobiet. A co do Leonardo… Kurwo, ciesz się, że piszemy przez neta, bo bym Cię dojechał i zniszczył. A zresztą znajdę tą Twoją jebaną Ostródę i tam wpadnę z Dannym, Robertem i Elim i spuścimy Ci łomot jak w Bękartach. Dobrze, że ten wywiad to fejk na Prima Aprilis bo już mnie chuj strzela i sobie stąd idę, goń się!

Stanley: Dziękuję za poświęcony czas i miłą atmosferę! Mimo wszystko był to dla mnie wielki zaszczyt. 

Quentin Tarantino: Pierdol się!

maxresdefault[1]

10 najdziwniejszych kanałów na You Tube (CZĘŚĆ 1)

Kto z Was nie zawędrował kiedyś na dziwną stronę You Tube łapa w górę! No las rąk zapewne się przede mną teraz by nie roztaczał. Prędzej czy później natrafiamy na coś co potem nie daje nam spokoju, jest dziwaczne, oderwane od rzeczywistości i potem padają pytania w rodzaju: „Jakim cudem ktoś to wymyślił?” Przed Wami 10 kanałów na YT, które uznałem za najdziwniejsze i totalnie ryjące baniak. Nie zabrakło też reprezentacji naszego kraju, między innymi rzecz jasna pod postacią przygód Agatki i pewnej bardzo poschizowanej wiewiórki. Zapraszam do czytania!

maxresdefault[1]

Jak skutecznie YouTube. Czyli Agatka wpisu by było.

 10. KRAINA GRZYBÓW TV. Zapewne oglądaliście kiedyś takie dziwaczne, oldschoolowe poradniki jak sobie radzić podczas wypadków, jak udzielać pierwszej pomocy i tak dalej podczas lekcji PO, czyli Przysposobienia Obronnego. Na podobnej zasadzie działa Poradnik Uśmiechu. Jest czymś w rodzaju wprawki przed jakąś nuklearną zagładą. Tylko, że na grubych dragach. Mamy tutaj postać Agatki i dziwacznej wiewiórki Małgosi, które to postaciami są niepokojącymi i zmieniającymi w jakieś pokręcone demony z piekła rodem. Powstał nawet kanał demontujący zawartość filmików z Krainy Grzybów TV, które co prawda pojawiają się rzadko, ale skutecznie mącą w głowie i pozostawiają nas z wielkim WTF na twarzy. Pogratulować twórcom inwencji i konsekwencji utrzymywania serii przy życiu. Póki co ukazało się 6 regularnych odcinków poradnika.

9.CYRIAK. Mocno odjechane animacje ten pan nam zapodaje. Dublujące się, lub wychodzące jedne z drugich zwierzęta, mutujące się zwierzęta bądź twarze i części ciała a do tego psychodeliczna muzyka na granicy próby zahipnotyzowania widza. Nie wierzę, że takie cuda mogłyby powstawać bez udziału narkotyków, ale widać też, że w życiu przydaje się matematyka, historia sztuki, fizyka, biologia i informatyka. Już Wy sobie sami odpowiedzcie dlaczego.

8.DON’T HUG ME. I’M SCARED. Jest to bardzo niepokojący kanał, w którym główni bohaterowie przypominają postacie z Ulicy Sezamkowej. Ich niegroźny wygląd kontrastuje z zawartością filmików, które zaczynają się niczym edukacyjne poradniki dla dzieci, a kończą niczym najgorsze horrory. Nie polecam oglądać pod wpływem narkotyków, ani samemu w nocy, produkcje te potrafią napędzić strachu i uruchomić w głowie najgłębiej poukrywane demony i pytania, których na co dzień sobie nie zadajemy. Kreatywność, czas, miłość, wiedza, zdrowa żywność jeszcze nigdy nie były tak przerażające…

7.HOW TO BASIC. Zaczęło się od filmiku, w którym autor po prostu rozbił jajko. Nic szczególnego. Ale potem zaczęły się filmiki instruktażowe, w których wszytko zaczęło iść bardzo szybko nie tak i bardzo abstrakcyjnie. Choć w tym szaleństwie jest metoda. Autor marnuje dużo jedzenia, głównie jajka, kurczaki, ryby i niszy bardzo drogocenne markowe przedmioty pod płaszczykiem na przykład naprawienia ich. Nikt nie wie jak gość wygląda, nie mam jednak wątpliwości, że kumpluje się z MaxMoeFoe i FilthyFrankiem.

6.DAVID FIRTH. Na kanale twórcy Salad Fingersa jest cała masa innych pokręconych fabułek, jedna dziwniejsza od drugiej. To wszystko co proponuje ten autor jest przepełnione brzydotą, rozmaitymi lękami, groteską, abstrakcją, surrealizmem i bardzo charakterystyczną dziwacznością. Autor sam z siebie jest wyjątkowo dziwacznie wyglądającym osobnikiem, który, jak podejrzewam, byłby albo świetnym rozmówcą, albo osobnikiem, z którego niczego sensownego nie dałoby się wyciągnąć. Oczywiście w sieci znajduje się sporo interpretacji SF, w tym bardzo ciekawa twierdząca, że bohater ma powojenną traumę i utracił swoich bliskich.

5.MEMORY HOLE. Bardzo krótkie formy stylizowane na stare taśmy wideo, na których dzieją się bardzo dziwne i randomowe rzeczy. Troszkę na zasadzie youtube’owego V/H/S czy innego found footage, które przedstawia zlepki scenek zatytułowanych na przykład The Power Of The Dark Lord, Death Is Coming, Picnic In Hell. Dzięki spójnej koncepcji kanał ten trafił do tego zestawienia i powoli wyrasta na jeden z bardziej unikalnych i ryjących banię. Bo przecież nie liczba subskrypcji a zawartość kanału się liczy, a ten robi robotę o czym przekonacie się oglądając więcej niż jedną propozycję od twórców.

4.MAXMOEFOE. Ten gość zje a potem wyrzyga wszystko. A do tego współpracuje z How To Basic, który ciska w niego czym się da. Gość bardzo dużo i finezyjnie przeklina i podejmuje się takich czellędży, że nasi czołowi youtuberzy mogliby mu buty czyścić. Rzecz jasna kanał nie ma zbyt dużej wartości edukacyjnej, ale z całej gamy kanałów mogących widza obrzydzić ma w sobie coś unikalnego. Mi po prostu Maxa ciężko nie lubić, mimo jego prymitywności i wręcz dążenia do autodestrukcji. Nie mogło go tu zabraknąć skoro jednego z jego kolegów już wymieniłem, a drugi pojawi się na samym, najwyższym tronie.

3.FIMCOW. Na tym kanale poznacie przygody Charliego Jednorożca oraz zobaczycie Lamy w kapeluszach. Czyli bardzo psychodeliczne narkotyczne odloty, w krótkich animowanych odcinkach. Filmiki, mają bardzo dużo wyświetleń i są już właściwie kultowe w internetowej popkulturze. Badanie tych cudeniek pewnie zajęłoby mi masę czasu, a interpretacja przygód Charliego… Cóż, wiadomo, na pewno takie wyjaśnienia gdzieś po sieci krążą. Jedno jest pewne – przygody Charliego jeszcze się nie skończyły i jeśli jakimś cudem się z nim pożegnaliście to wróćcie na kanał bo wciąż się dzieją na nim ciekawe rzeczy, a treści są aktualizowane.

2.KLOCUCH. Nikt nie wie kim Klocuch tak naprawdę jest. Wiadomo, że ostro trolluje, posługuje się specyficznym językiem i ma wiernych maniaków, którzy oglądają każdą jego produkcję i przeróbkę. Kilku twórców takich jak Dem czy NRGeek z pewnością znają go osobiście. Podobnym twórcą choć mniej zrytym, przynajmniej moim zdaniem jest Gurgie, który potrafi zrecenzować, tak jak i Klocuch dosłownie wszystko. Mówi się w kuluarach, że za Klocuchem stoi kilka osób, mówi się, że to któryś ze znanych polskich youtuberów, który tworzy sobie takie rzeczy po godzinach. Grunt, że podobnie jak Fuzionek i UnBoxAll należy do grupy tych twórców, których wyglądu powszechnie się nie zna i raczej nieprędko pozna.

1.TV FILTHY FRANK. Ten gość zapoczątkował modę na Harlem Shake, lubi przebierać się w różowe wdzianko i robić bardzo dziwne rzeczy. I rzeczywiście jest „filthy” na potęgę. To co dzieje się w jego filmikach ludzi o słabych żołądkach szybko wyeliminuje sprzed ekranów. Jest to postać, która wręcz definiuje mój dzisiejszy wpis więc nie dziwcie się, że zajmuje zaszczytną pierwszą lokatę. Wystarczy zobaczyć dowolny jego filmik by stwierdzić, że właśnie zobaczyło się jednego z najdziwniejszych osobników na naszej planecie.

e0bdb-255897-15b15d[1]

Najbardziej obrzydliwe filmy świata (CZĘŚĆ 1)

Być może niektórzy czytelnicy pamiętają podobny cykl jeszcze za czasów starego bloga, ale jako, że Zryta Bania Stanley’a to zupełnie nowe rozdanie postanowiłem do niego powrócić i odświeżyć jak należy. W tym stałym, mam nadzieję comiesięcznym cyklu będę Wam prezentować najbardziej paskudne, obleśne, wywołujące torsje filmy w ramach zarówno ostrzeżenia jak i czystej rozrywki dla najbardziej skopanych umysłowo czytelników. Zacznę od bardzo mocnej klasycznej dyszki, a potem wykopię dla Was przynajmniej kilka zgniłych perełek. Zapraszam do czytania!

BRAINDEAD FOR THE TICKET FEES APPLY!!! film movie September 2000 Timothy Balme

1.MARTWICA MÓZGU (Braindead, 1992, reż. Peter Jackson). Zanim ten nowozelandzki reżyser zrewolucjonizował kino fantasy adaptacją Władcy Pierścieni po uszy siedział w klimatach gore, groteski i czarnego humoru. Martwica to jego najbardziej znane dokonanie „chorego” okresu kariery, na który składają się jeszcze Zły smak i Przedstawiamy Feeblesów. O tych tytułach będzie mowa w kolejnych częściach cyklu, póki co słów kilka o filmie, który ukazał się w tym samym roku co wizualnie olśniewający Drakula Coppoli, a będący manifestem tego, że za nieduże w sumie pieniądze można stworzyć fascynującą i wysadzającą co niektórym głowy rozrywkę. Mamy więc historię romantyczną, w której uzależniony od matki Lionel poznaje piękną dziewczynę, ale żeby wszystko ułożyło się jak należy musi wcześniej zapanować nad rozprzestrzeniającą się zarazą, która zaatakowała najpierw jego mamusię, a potem chociażby pielęgniarkę i księdza. Jak na kino klasy B to mamy tutaj do czynienia z wieloma wątkami i nie ma tu żadnych świętość: kopulujące zombie, dziecko zombie, które ma być zmiksowane, latające kończyny i legendarna scena z kosiarką. Kocham ten film i wracanie do niego zawsze sprawia mi maksymalną uciechę.

Defaced

2.LUDZKA STONOGA 2 (The Human Centipede II (Full Sequence), 2011, reż. Tom Six). Zarówno w części pierwszej jak i trzeciej możemy natknąć się na wyjątkowo odrażające sceny, ale drugiej części nie przebije nic gdyż utrzymana w czerni i bieli po prostu ma za zadanie zmiażdżyć nam mózgi i sprawić, że wypłyną nam bokiem. Fabularnie historia traktuje o kolesiu, który „zauroczony” pierwszym filmem Sixa chce stworzyć własną stonogę i porywa 12 przypadkowych osób. Za pomocą prymitywnych narzędzi tworzy swoje dzieło, z którym potem odbywa stosunek seksualny. Dodam jedynie, że sam główny bohater jest odrażający i jest tym typem, którego nigdy nie chcielibyście spotkać w ciemnej alejce. Zapewniam Was, że nikomu się krzywda podczas kręcenia nie stała, a materiały z rodzaju behind the scenes ujawniają, że cała ekipa bawiła się przednio, a już najlepiej zdystansowany do siebie odtwórca głównej roli, który zresztą pojawił się potem w trzeciej części w zupełnie innej roli, w której całkiem sporo gada. Przy trójce chyba bawiłem się najlepiej, za to przy dwójce czułem największy dyskomfort i próbę przegięcia pały najbardziej jak się da. Cel reżyser osiągnął, film w kilku krajach został zbanowany i raczej nie cieszy się pozytywnymi recenzjami, no chyba, że wśród zwyrodnialców takich jak ja.

e0bdb-255897-15b15d[1]

3.SRPSKI FILM (2010, reż. Srdjan Spasojević). Niezbyt przyjemną laurkę wystawił serbskiej kinematografii pan reżyser, bowiem jest to jeden z najbardziej znanych obrazów z tamtego kraju. Sam twórca twierdzi, że jego dzieło nie jest tak mocne jak być mogło, ale przyznam, że nie chcę wiedzieć cóż za zwyrodnialstwa chciał tam jeszcze poupychać. Paradoksalnie to dobrze zagrany film z ładnymi zdjęciami, przezajebistą muzyką, który przemieliłem już tyle razy, że przestał na mnie robić jakieś większe wrażenie. Co my tu tak właściwie mamy? Główny bohater w akcie desperacji finansowej postanawia wrócić do pornobiznesu by zapewnić byt swojej rodzinie. Za reżyserię artystycznego pornola odpowiada szajbnięty Vukmir, który prezentuje naszemu bohaterowi tak zwane new-born porn, czyli gwałt na noworodku. A w pakiecie mamy jeszcze nekrofilię, pedofilię i przebijanie oka penisem w stanie wymuszonego wzwodu. Zadowoleni? Im częściej oglądam tym większy margines groteski zaczyna oddzielać ten film od rzeczywistości. Ale są tacy, którzy nie sprostają mu już za pierwszym razem i jakoś mnie to szczególnie nie zdziwi. Traktuję ten film mimo wszystko bardziej jako mocny dramat i thriller niż gore horror bo ma całkiem jasną myśl przewodnią i rozbrajający finał.

martyrs[1]

4.MARTYRS. SKAZANI NA STRACH (2008, reż. Pascal Laugier). Francuska kinematografia będzie się przewijać przez cykl bardzo często, nie dość, że kraj ten słynie z bardzo awangardowej odmiany black metalu i Gojiry, to jeszcze utrzymuje gatunek krwawego horroru w bardzo dobrej kondycji. Główne bohaterki to dość atrakcyjne dziewczyny, jedna z nich przeżyła w dzieciństwie koszmar i postanawia po latach zemścić się na oprawcach. Wydaje jej się, że ściga ją przerażające stworzenie, które nawet po dokonaniu zemsty nie daje jej spokoju. Film wyraźnie dzieli się na dwa segmenty i skupia na obydwu bohaterkach w podobnym stopniu. Im bardziej w fabułę, tym bardziej odkrywamy duchowy pierwiastek dzieła, a dzięki naturalistycznym pokazaniu tortur i obrzydliwości jesteśmy w stanie niemal poczuć ból dziewczyn. To wyjątkowo ciężki kaliber, który posiadam na swojej półce i dumnym z tego bardzo, gdyż Martyrs to dla mnie coś znacznie więcej niż powierzchownie by się wydawało. To horror filozoficzny i niejednoznaczny. A smaczkiem jest w nim drobna rola chwalonego zewsząd Xaviera Dolana. Amerykanie przyuważyli potencjał historii, ale już po samym trailerze rimejku zauważyłem, że nie mają szans na uchwycenie ducha oryginału. Także nie polecam oglądać, chyba, że się naprawdę uprzecie.

Hostel-2[1]

5.HOSTEL 2 (2007, reż. Eli Roth). Eli Roth nigdy nie aspirował do miana reżysera ambitnego, po prostu bawi się schematami i mówi do nas językiem klasycznego gore spełniając swoje chore fantazje w filmach takich jak Hostel, które sukces osiągnęły chyba tylko dzięki wiszącemu w powietrzu nazwisku Tarantino. Pierwsza część była paskudna, ale w dwójce wedle zasady „więcej, mocniej, krwawej” uświadczymy o wiele mocniejsze i gorsze sceny. Fabuła dla niezorientowanych: w Słowacji istnieją sobie takie przybytki ludzkich uciech, w których za pieniądze, grube pieniądze można sobie kogoś torturować do woli, a potem zabić. Tym razem trafia na mało rozgarnięte i napalone dziewczyny, które szybko staną się ofiarami zwyrodnialców. Plusem jest pokazania paru scen z perspektywy dwóch potencjalnych katów, jeden z nich jest niepewny swego, z drugiego aż bije żądza mordu. Mam wrażenie, że w dwójce mimo intensyfikacji doznań jest wiele więcej groteskowego czarnego humoru lub scen mimowolnie wywołujących śmiech zamiast ucisku w dołku. A może to ja przez lata się uodporniłem na tego typu szlachtowanie? Tego nie wiem, ale wiem, że film to kawał obrzydliwego i powszechnie znanego szajsu.

_MG_6641_5499-Approved[1]

6.BEZ LITOŚCI (I Spit on Your Grave, 2010, reż. Steven R. Monroe). To remake klasycznego rape and revenge, który to bardzo hermetycznym podgatunkiem horroru jest. Generalnie w takich filmach fabuła skupia się na tym, że główna bohaterka zostaje zgwałcona, a potem dokonuje srogiej i krwawej zemsty na oprawcach. Jako, że teraz mamy zupełnie inne, bardziej realistyczne metody obrazowania krwawych efektów specjalnych to historia zgwałconej kobieciny jest znacznie mocniejsza i bardziej wybrzmiewa, jest niczym ostrzeżenie, że słaba płeć potrafi wziąć odwet, choć w stan wątpliwości stawia się realność całej historii, w sensie zemsty na oprawcach. Jest ona finezyjna i każdy z panów kończy w inny sposób, ale czy jest realna? Czy jest możliwa? Tak czy siak ogląda się to wyjątkowo przyjemnie, z bananem na ryju widząc jak bohaterka wymierza sprawiedliwość na własną rękę. Kolejne części filmu już nie robią tak dobrego wrażenia, choć w części trzeciej ponownie pojawia się znana z jedynki Amy. Warto też sięgnąć po materiał wyjściowy by go sobie porównać z budzącym momentami czyste obrzydzenie rimejkiem.

THE TEXAS CHAINSAW MASSACRE [US 1974] GUNNAR HANSEN Date: 1974

7.TEKSAŃSKA MASAKRA PIŁĄ MECHANICZNĄ (The Texas Chainsaw Massacre, 1974, reż. Tobe Hooper). W latach 70 inspirowany żywotem Eda Geina film robił kolosalne wrażenie. Gromadka półgłówków trafia w miejsce, w którym żyje sobie beztrosko rodzinka kanibali, z Leatherfacem na czele, który nosi maskę z ludzkich skór, biega sobie z piłą mechaniczną i jest silnym skórkowańcem. Kontynuacje szybko zaczęły pogrążać serię, remake, co zaskakujące nie zdetronizował oryginału choć wulgarności mu nie brakowało. Zabrakło klimatu lat 70 gdzie wszystko było naturalniej brzydsze, paskudniejsze, może nieco kiczowate i kampowe, ale robiące większe wrażenie niż w jakiejkolwiek przeróbce. Historia idealnie trafiła w swój czas i najlepiej postawić się na miejscu widzów żyjących w tamtych czasach by zrozumieć jaki szok mógł wywołać tamten film. A Leatherface trafił do tej samej gromadki antybohaterów co Pinhead, Freddy, Jason i Mike, a co najważniejsze był jej prekursorem. Dzieło do dziś budzi kontrowersje i nie ma sobie równych jeśli o horrory z tamtych czasów się rozchodzi.

wjsq7qtgq3apjc73u4yo[1]

8. MARTWE ZŁO (Evil Dead, 2013, reż. Fede Alvarez). Rimejk klasyka Raimiego, w którym nie uświadczymy Asha Williamsa, za to czeka nas zderzenie z hurtową ilością krwi, flaków, amputacji i przede wszystkim opętania, jako, że zło przechodzi z jednego bohatera na drugiego. Klimatu oryginału film nie ma za grosz, ale jeśli ktoś się lubuje w pływaniu we wszelakich ludzkich szczątkach to polecam. Dzieło jest wręcz za bardzo krwawe i pulsujące tytułowym złem, nie ma nawet krzty humoru historii opowiadanej przez Raimiego i jest po prostu podniesionym do czerwonej potęgi spektaklem rozgrywającym się w opuszczonej chałupce. Trzeba przyznać, że efekty specjalne robią wrażenie, opętani bohaterowie wyglądają na swój sposób diabelsko i jak na wysokobudżetowy horror wszystko gra i buczy. Tylko historia kuleje i za mało w niej klimatu, ale cóż, nie można mieć wszystkiego, a efekt końcowy ostatecznie daje radę. Bardziej jednak polecam oryginalną trylogię i serial, które też robią robotę i mają w sobie to obrzydliwe, acz urocze coś.

The-Exorcist-Regan-Floating[1]

9.EGZORCYSTA (The Exorcist, 1973, William Friedkin). Tutaj mamy do czynienia z dziełem jednocześnie obrzydliwym jak i nagrodzonym Oscarami. Film, który jest kamieniem milowym jeśli o podgatunek horroru z opętaniem w roli motywu przewodniego chodzi. Kontynuacje fabularnie kuleją i dość mocno niszczą wizerunek jedynki, więc najlepiej pozostać przy oryginale, który omawiałem już niedawno przy okazji artykułu o filmach godzących w uczucia religijne. Film godzi też w żołądki, bo oferuje takie uciechy jak krwawa masturbacja krzyżem, obrót głowy bohaterki do 180 stopni i wymiotowanie zieloną flegmą. Walka o duszę dziewczynki łatwa nie jest, w filmie padają też wyjątkowo finezyjne i paskudne wyzwiska rzucane przez samego demona. Nie mam wątpliwości, że podobnie jak Teksańska masakra film w tamtych czasach robił kolosalne wrażenie. Do tego świetne kreacje księży i Ellen Bursty w roli matki opętanej dziewczynki. Jeden z absolutnie klasycznych horrorów ever.

tokyo-gore-police[1]

10.TOKIJSKA POLICJA GORE (Tokyo Gore Police, 2008, reż. Yoshihiro Nishimura). Nie byłbym sobą, gdybym nie zapodał czegoś mniej znanego na sam koniec, a wyjątkowo pojebanego rodem z Japonii. W tamtym kraju tego typu produkcje to norma, są bardzo w stylu anime i są wręcz hermetyczne i nie do przełożenia na żadne europejskie czy amerykańskie rimejki. Mamy więc post apokaliptyczną rzeczywistość i bohaterkę wymierzającą sprawiedliwość swoim mieczem. I mamy bandę finezyjnych kreatur, z którymi przyjdzie jej się zmierzyć i rozczłonkować, poszlachtować, pociąć, pokroić, przemielić i tak dalej. Gore jest tutaj co niemiara, ale Japończycy lubują się w pływaniu w takich cudacznych produkcjach, których nawet nie ma co próbować zrozumieć. Najlepiej je po prostu oglądać i trawić tylko narządami takimi jak żołądek, bez większego udziału mózgu. W takich okolicznościach papka ta jest całkiem smaczna i ma specyficzny, bardzo groteskowy wymiar. Oczywiście jest i część druga, ale wierzcie mi, że jeszcze nie jesteście na jej pojawienie się tutaj gotowi.

Ode mnie tyle, kolejnej odsłony cyklu spodziewajcie się pod koniec kwietnia! Dzięki za uwagę i do przeczytania next time!

vkfodfkoegrfr[1]

Czy Daryl i Carol żyją, czyli o 15 odcinku 6 sezonu „The Walking Dead” słów kilka.

Bohaterowie TWD to bardzo nieodpowiedzialne za swoje czyny stworzenia, często ładujące się w niebezpieczeństwo na własne życzenie. Z drugiej strony to osobnicy bardzo honorowi, cholernie odważni i nie bojący się zajrzeć śmierci prosto w oczy. Większość z nas na ich miejscu pewnie by speniała, ale takie osoby jak Rick czy Daryl są już obecnie zimnymi maszynami do zabijania, czy tego chcą czy nie. Nie wszyscy mają silną psychikę, niektórzy zaczynają pękać i podejmują radykalne kroki, rzecz jasna mam na myśli Carol. Jeszcze inni poczuwają się do umoralniania całej społeczności i chcą po prostu dobrze, dbają o swoje sumienie i twierdzą, że każde życie jest cenne – taką filozofię wyznaje Morgan. Każdy z bohaterów jest na swój sposób ciekawy, coś wnosi do alexanderyjskiej społeczności, ale niestety w następnym odcinku z kimś będziemy musieli się raz na zawsze rozstać. Ktoś zapłaci życiem za rozpierduchę jaką urządzili Rick z ekipą w Not Tomorrow Yet. Pozwólcie, że przyjrzę się bliżej w jakiej sytuacji są obecnie bohaterowie, także Ci, których w tym epizodzie widzieliśmy przez chwilę, lub nie pojawili się wcale. Nadchodzi czas podsumowań i obstawiań z kim się w najbliższym czasie pożegnamy, krótko mówiąc: kogo wybierze Negan by zapoznać z Lucille.

TWD_615_GP_1103_0137-RT-2040.0[1]

„Nie chcem, ale muszem”, czyli obecna Carol w pigułce 

Carol przez cały czas swojego jestestwa w grupie Ricka (a także poza nią) narozrabiała tyle, że nie  starczyłoby mi miejsca i czasu by to wszystko opisać. Morgan wspominał w tym odcinku epizod więzienny,  a sama zainteresowana nie może już dalej ze sobą wytrzymać i opuszcza społeczność bardzo szybko napataczając się na grupę Zbawców. Kobieta ponownie udaje niewiniątko i słabeuszkę, ale pięciu kolesi nie daje się tak łatwo zbyć. Bohaterka nie ma wyboru i robi małą masakrę, przy czym jej dalszy los jest nam nieznany, nie wiemy gdzie uciekła, czy została mocno ranna i czy ocalały koleżka, który przywłaszczył sobie jej różaniec czasem je nie odnajdzie. Jedno jest pewne: mamy do czynienia z Carol rozchwianą, zagubioną i mającą już tego wszystkiego powyżej uszu. Nie podobijała rannych Zbawców, bo prostu zwiała i nie jest już tak bohaterska jak widzi ją Rick, bliżej jej do tego jak widzi ją Morgan, który w następnym epizodzie będzie jej szukać konno. Obawiam się, że Carol możemy w ogóle nie zobaczyć w finałowym odcinku, ale mogę Was zapewnić, że bohaterka nie jest martwa, jest zbyt istotna dla fabuły i mimo wszystko zbyt silna by zginąć właśnie teraz.

Wątek z Morganem i Rickiem był bardzo ciekawy. Panowie wciąż stoją po przeciwnej stronie barykady, ale razem wyruszają szukać Carol i w końcu sobie pewne sprawy wyjaśniają. Morgan przewija historię jak pożarł się z Carol i jak uwierzył w przemianę wilka po czym odsyła Ricka do Alexandrii. Wciąż jest uznawany przez wielu za postać irytującą, ale gdyby nie on to moim zdaniem chaos, mord i wściekłość na dobre zapanowałyby w społeczności dowodzonej przez Ricka. Biorąc pod uwagę, że teraz Michonne jest jego dziewczyną (scena w łóżku kojarzy mi się z nieuchronnie utraconym rajem) to nie ma go kto utemperować, warto też mieć na uwadze, że po wypadu Carla Ricktator jest jeszcze bardziej apodyktyczny i całkiem blisko mu do Negana, którego introdukcja już w finałowym odcinku. Dodam jedynie, że jakimś cudem broń należąca do grupy Negana znalazła się w Alexandrii, a miał ją w ręku Carl (była oznaczona wyrytym kijem baseballowym owiniętym drutem kolczastym). Plotkuje się o tym, że wśród mieszkańców społeczności jest neganowska wtyczka, a stawia się na cichociemną Enid, ale twórcy musieli by to solidnie uzasadnić i uwiarygodnić.

vkfodfkoegrfr[1]

Mimo wielkiego uwielbienia dla postaci Daryla dość mocno obstawia się właśnie jego zgon. 

 Daryl jest postacią honorową i prostolinijną, za cel postawił sobie zemstę na Dwighcie za śmierć Denise. Obwinia się o nią, bo przecież mógł się pana D. pozbyć kiedy go poznał wtedy w lesie. Tymczasem Dwight jest już kimś bardzo ważnym i naznaczonym przez Negana, tak szybko się go nie pozbędziemy. W wyniku dezercji Daryla w tarapaty wpadają Rosita, Michonne i Glenn, którzy ruszają za nim w pościg i próbują przemówić do rozumu. Ostatecznie się rozdzielają, Glenn i Michonne wpadają w łapy Saviorsów (ten specyficzny gwizd jeszcze powróci…), a Rosita i Daryl idą z odsieczą. Daryl zostaje postrzelony przez Dwighta, ale NIE zastrzelony jak to niektórzy zaczęli wieszczyć. Nie, moi drodzy, sam Reedus potwierdza, że jeszcze jego postać nie zginęła, ale prawdopodobnie (nie według jego słów, a moich domysłów) to właśnie on spotka się z morderczą Lucille, choć wszystko wskazuje od dawna na Glenna, którego żonka ścięła sobie włosy na znak odcięcia się od tego co ją spotkało kiedy porwała ją ruda z ekipą. Zmiana wizerunku dla mnie zawsze oznaczała zmiany w życiu, niestety obawiam się, że Maggie będzie musiała udać się do Hilltop, do pana doktora, bo dostała boleści, których raczej jeszcze mieć nie powinna. Dodam od siebie, że scena pod prysznicem gdzie Glenn lekko dotyka jej siniaków jest bardzo wymowna i ładna, a piosenka Johnny’ego Casha wybrana do tego odcinka wręcz idealnie wpisała się w początek odcinka.

Następny, finałowy epizod Last Day on Earth będzie trwać z reklamami 90 minut więc bez nich ponad 60. Eugene będzie już gotowy do walki, Rick będzie chciał pertraktować z Saviorsami, ale oni tego chcieć nie będą, a Negan wymierzy karę komuś z naszych milusińskich swoim kijem. Po kimś będziemy gorzko płakać, z tego co czytałem to ma być najmocniejszy finał w historii serii jednocześnie zapowiadający erę Negana w kolejnym, potwierdzonym już sezonie 7. Będą zgony, będzie krew, będą zombiaki, a czas oczekiwania umili nam drugi sezon Fear The Walking Deadktórego premiera wypadnie na 10 kwietnia. Na dziś to tyle, do przeczytania za tydzień!

batsignal[1]

Superbohaterowie v oczekiwania widzów, czyli recenzja filmu „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości” (2016)

Mam wrażenie, że Deadpool narozrabiał w postrzeganiu komiksowych adaptacji bardziej niż może nam się wydawać. Na jego tle większość produkcji wypada niczym wielkie, napompowane przypowieści z oklepanymi frazesami, podniosłą muzyką i superbohaterami wykrzywiającymi się w bolesnych grymasach. Nadzieję, na nieco rubaszną i luzacką zabawę daje nam trailer do Suicide Squad, ale póki co przejdzie Wam zmierzyć się pojedynkiem Bruce’a Wayne’a i Clarka Kenta. Mam dla Was zarówno dobre jak i złe wiadomości dotyczące tego dzieła, które zbiera bardzo złe recenzje na zagranicznych portalach.

batsignal[1]

Ben Affleck jak najbardziej jest Mrocznym Rycerzem. Do tego zgorzkniałym i pełnym goryczy.

Po pierwsze i techniczne: to czy pójdziecie na wersję 2D czy 3D, nie ma większego wizualnego znaczenia, czułem się po prostu bliżej opowiadanej historii, a na seans 3D poszedłem tylko i wyłącznie dlatego, że pasował mi godzinowo (film trwa 2,5 godziny, przyznam, że po godzinie okulary zaczęły mnie nieco irytować, a pod koniec bardziej niż nieco, ale w końcu ich posiadanie nabrało większego sensu, bo była rozwałka). Po drugie: twórcy postarali się by zarówno Batmanowi jak i Supermanowi poświęcić mniej więcej tyle samo uwagi, na moje oko szala przechyla się bardziej na stronę Batmana pragnącego obsesyjnej zemsty na koleżce w czerwonej pelerynie. Czy Ben Affleck jest dobrym Batmanem? Na pewno nie tak głębokim jak ten wykreowany przez Christiana Bale’a, ale też film nie jest opowieścią o nim, rzecz jasna z udręczonej twarzy Bruce’a aż zieje tęsknota za rodzicami i nieartykułowane bardziej lęki przejawiające się wizjami sennymi. Podobnie jest z Supermanem: tęskni za ojcem, Lois jest jego oczkiem w głowie, a i o swojej kochanej mamusi nie zapomina. Krótko mówiąc mamy więc do czynienia z superbohaterami bardzo ludzkimi w swej istocie.

Konflikt między Batmanem i Supermenem nakręca się na kilka sposobów. Wayne oskarża Supermana o śmierć swoich pracowników, Kent zaś nie przechodzi obojętnie obok niekonwencjonalnych metod wymierzania sprawiedliwości przez Nietoperza. Na całej sytuacji najbardziej chce skorzystać Lex Luthor (Jesse Eisenberg, rola w rodzaju kochaj albo rzuć, mi się jego zapluwanie się i psychopatyczna szarża podobała, ale nie każdemu przypasi taka maniera i interpretacja, zdaję sobie z tego sprawę), który zaognia konflikt i poniekąd bawi się tym, że panowie za sobą nie przepadają. Do tego dochodzą jak zwykle politycy i media, którzy raz wybielają, a raz oczerniają, któregoś z bohaterów, w zależności od sytuacji. Oczywiście mamy wątek dziennikarski z Lois Lane w roli głównej, który średnio się sprawdził, za to każde pojawienie się Laurence’a Fishburne’a jako przełożonego Kenta w redakcji jest przednie. Humorystycznego akcentu dodaje też Jeremy Irons jako Alfred i przyznam, że aż chciałoby się go więcej. Film bowiem przez większość czasu usiłuje być mroczny jak cholera i tak ciężki byśmy też płakali z Batmanem nad losem jego rodziców.

maxresdefault[1]

Nigdy nie przepadałem za Supermenem, ale Cavill dał radę. I fajnie się wkurzał!

Dobrze, że wprowadzono Wonder Woman do fabuły, bo nie dość, że Gal Gadot jest atrakcyjna dla oka to jeszcze jej pojawienie się w pełnym rynsztunku nadchodzi w dynamicznym momencie a poprzedza je scena, która będzie nie bez znaczenia dla kolejnych filmów z serii. Bo niewątpliwie powstaną i będą próbować deptać po piętach marvelowskim produkcjom. Niestety jak mówiłem na początku mam też dla Was gorsze wiadomości. Film jest zdecydowanie za długu i momentami zbyt chaotyczny (sny Batmana), wiele wątków jest jedynie zasygnalizowanych, a trailer zdradza bardzo dużo z fabuły, więc jeśli znacie go na pamięć to możecie być srogo zawiedzeni jeśli o oś fabularną chodzi. Przydałoby się nadać temu konfliktowi między panami jakiejś głębi, bo poza udręczonymi twarzami Afflecka i Cavilla zdecydowanie brak czegoś więcej. Brak finezji i lekkości, jakieś takiej giętkości, elastyczności, która sprawia, że do nolanowskich Batnamów chętnie wracam, podobnie do X-Menów. Świt sprawiedliwości jest nadęty niczym klaty naszych herosów, bardzo poważny, złowieszczy nawet tam gdzie być nie musi, ale na pewno nie powiem, że jest zły i zasługujący na postawienie go obok, no powiedzmy, ostatniej Fantastycznej 4, co usilnie mają nam sugerować oceny.

Nie jest to zły film, ale nie jest też tak dobry jakby oczekiwani maniacy. Ci najbardziej wymagający po prostu jadą po nim jak po burej suce, inni tacy jak ja odnaleźli się w historii, nowego Batmana zaakceptowali bezboleśnie (nie oszukujmy się, nie jest to szczyt naszych marzeń, ale też nie jest to wielka wtopa biorąc pod uwagę, że kiedyś Nietoperzem był Val Kilmer i George Clooney). Film nie zasługuje na zbieranie takich cięgów jakie zbiera, jest solidny, efektowny, ale mógłby być mniej rozbuchany, przeładowany patosem i tą amerykańskością, w którą tak bardzo stara się uderzać i szpilę wbijać. Z drugiej strony kiedy obejrzy się trailer, to czy można spodziewać się czegoś innego? Dodam jedynie, że stwór, z którym panowie się naparzają, czyli Doomsday nie robi dobrego wrażenia i przypomina koszmarną mutację Wojowniczego Żółwia Ninja w CGI. Ogólnie wątek walki ze stworem jest jakby na doczepkę by film wydłużyć i zachwycić efektami specjalnymi. Tylko jak ma zachwycać jak nie zachwyca?

how-will-lex-luthor-play-into-batman-vs-superman-dawn-of-justice-520679[1]

Od zawsze lubiłem Eisenberga. Jako Luthor jest mocno chaotycznym młodzieńcem.

Spojlerów Wam tutaj nie zrobiłem, zresztą przed seansem pojawia się prośba od twórcy by w świat takowe nie szły. Za muzykę odpowiada Hans Zimmer i jest odpowiednio napompowana, natomiast producentem wykonawczym jest sam Nolan. Niezmiennie najlepszym filmem Snydera pozostają moim zdaniem Watchmeni, następnie 300 i może po czasie, nie licząc animowanych Strażników Ga’Hoole za trzeci najlepszy jego film uznam właśnie BvS. Zawsze będę za Batmanem, tym o twarzy Afflecka także, bo swoją „drewnianością” wpisał się w klimat filmu znakomicie, zaś Supermen nie będzie mi już tak obojętny jak był i mogę go określić mianem „sympatycznego” i zyskującego kiedy mocno się wkurzy (Cavill z czerwonymi oczyskami!). Dobry to film moim, który jednych mocno zaczaruje, innych bardzo rozczaruje. Na Filmwebie dałem 7,5 jakby się ktoś zastanawiał. Polecam wybrać się do kina, lecz swoje oczekiwania zredukujcie do minimum i broń Boziu nie przypominajcie sobie trailera przed seansem. Ach, gdyby tak przyciąć film o te pół godzinki, byłoby bardziej esencjonalnie i dynamiczniej. A tak jest dobrze, po prostu dobrze, tylko, że nie każdemu to będzie wystarczać do pełni szczęścia.

MONTY PYTHON'S LIFE OF BRIAN (UK 1979) HANDMADE FILM/PYTHON PICTURES MICHAEL PALIN, ?, TERRY JONERIC IDLE     Date: 1979

Jezus Chrystus pogromca zombie, czyli o filmach obrażających uczucia religijne słów kilka.

Wesołych Świąt! Dzisiejszy wpis traktować będzie o tym w jaki sposób twórcy obrażają uczucia religijne w swoich filmach. Choć obrażanie uczuć religijnych to kwestia bardzo względna, jednych coś poruszy, innych niekoniecznie, jeszcze innych, tych z totalnym dystansem do wiary rozbawi jak należy. Wczoraj ustaliliśmy sobie  w komentarzach na fanpage dość jasno: Pasja Gibsona filmem obraźliwym nie jest i według Waszego osądu jest najbardziej prawdopodobną wersją wydarzeń jaka miała wtedy miejsce zarówno z perspektywy osób wierzących jak i niewierzących. Warto sobie w tym okresie zerknąć na kilka nieco odmiennych wersji wydarzeń lub też po prostu wariacji reżyserów i scenarzystów na temat chrześcijańskich dogmatów. Zapraszam do czytania!

MONTY PYTHON'S LIFE OF BRIAN (UK 1979) HANDMADE FILM/PYTHON PICTURES MICHAEL PALIN, ?, TERRY JONERIC IDLE Date: 1979

ŻYWOT BRIANA (Life of Brian, 1979, reż. Terry Jones). Monty Python obowiązkowo musi otworzyć to zestawienie, gdyż ten film to esencja jazdy po bandzie. Brian zostaje uznany omyłkowo za Mesjasza i to jest początek serii niefortunnych zdarzeń jakie przeżyje. Mamy tu całą gamę żartów, żarcików i dowcipasów różnego kalibru, ale łączy to wszystko szczytna idea otworzenia oczu na pewne sprawy i grożenie paluszkiem w kierunku ślepo podążających za wszelakimi Zbawicielami. Oczywiście z tego filmu pochodzi sztandarowa piosenka Always Look On The Bright Side of Life i marzyłoby mi się by kiedyś, właśnie w Wielkanoc, publiczna telewizja wyświetliła ten film w porze wieczorowej, tuż po Wiadomościach. Cóż, marzenie ściętej i nabitej na pal głowy. Tak czy siak ten film to fenomen, który nie stracił na aktualności i wbijający szpilę tam gdzie trzeba.

satan-south-park[1]

MIASTECZKO SOUTH PARK (South Park: Bigger, Longer & Uncut, 1999, reż. Trey Parker). Tutaj chyba wszystko jest jasne, zarówno wizerunek Jezusa, Boga jak i Szatana jest odpowiednio zniekształcony przez szalonych twórców. Nie tylko film obraża, ale i serial i to dość bezpośrednio, bez silenia się półśrodki. Podobna sytuacja ma miejsce w Family Guy, ogólnie te dwa seriale są jednym wielkim fuckerem wymierzonym w świętoszkowate Stany Zjednoczone, które kryją w sobie więcej brudu niż moglibyśmy sobie wyobrazić. Mimo tego całego obrażania obie serie cieszą się niesłabnącą popularnością, a czasem wręcz zarzucają gorzką pigułkę prawdy, którą ciężko jest przełknąć politykom, znanym celebrytom, jak i szarym mieszkańcom. Lubić nie musicie, ale znać wypada.

2006_the_da_vinci_code_008[1]

KOD DA VINCI (The Da Vinci Code, 2006, reż. Ron Howard). Okej, tutaj mamy przykład dość wiernego choć skrótowego przeniesienia prozy Dana Browna na język filmu. Tom Hanks jest na tropie romansu Jezusa z Marią Magdaleną, a ścigany jest przez religijnego fanatyka, do tego ma jeszcze innych duchownych na głowie i generalnie skandal wisi w powietrzu. Nie jest to najbardziej udany film Howarda, Anioły i Demony zbierały już lepsze noty, ale nie wywołały takiej medialnej burzy. Rzecz jasna rozchodzi się o to co zostało ukryte na obrazie Ostatnia wieczerza Leonardo da Vinci. Było głośno, było burzliwie, ale jakoś potem ucichło i film obecnie często można zobaczyć na Polsacie i koszu z filmami po dyszce.

Linda-Blair-in-The-Exorcist-1973[1]

EGZORCYSTA (The Exorcist, 1973, reż. William Friedkin). Opętanie głównej bohaterki w tym dziele do tej pory robi wielkie wrażenie. Dziewczynka w którą wstąpił Szatan bluźni, masturbuje się krzyżem i pluje zieloną flegmą. O jej duszę walczy dwóch księży, ale wiecie, to jest starej daty horror, tutaj się nic nie musi dobrze kończyć. Film doczekał się niepotrzebnych kontynuacji i ma dwa Oscary na koncie. Warto też obadać przy okazji równie ciekawego Omena o Antychryście tkwiącym w małym dziecku, to filmy, które ukazały się w latach 70 i miały ogromny wpływ na obecne produkcje spod znaku opętania i egzorcyzmów (które niestety nie grzeszą oryginalnością czy nawet poprawnym wykonaniem).

STIGMATA, Patricia Arquette, 1999.

STYGMATY (Stigmata, 1999, reż. Rupert Wainwright). W tym dziele stygmaty (czyli te same znamiona, które miał Chrystus po zmartwychwstaniu na dłoniach, stopach i boku) przytrafiają się twardej ateistce. Nie jest to jednorazowa akcja, więc po pewnym czasie zaczyna interesować się tym Watykan, a sprawą zajmować duchowny. Film ten pokazuje spór wiara vs nauka, więc jeśli interesują Was przypadki płaczących krwią świętych figur i rzecz jasna samych stygmatów to koniecznie obejrzyjcie, w rolach głównych nagrodzona Oscarem Patricia Arquette, Gabriel Byrne i Jonathan „Wielki Wróbel” Pryce. Dzieło to jest trzymającym za gardło horrorem więc jeśli jaracie się łączeniem wiary ze straszeniem to propozycja to dla Was obowiązkowa.

The-Devils-1050x640[1]

DIABŁY (The Devils, 1971, reż. Ken Russell). Rusell to piekielnie (he, he) niedoceniony twórca, który popełnił w swojej karierze takie dzieła jak Odmienne stany świadomości. W tym dziele obcować będziecie z historią duchownego, który nie przestrzega celibatu i żeni się ze swoją kochanką wywołując skandal. Być może nie brzmi to tak obrazoburczo jak mogłoby się wydawać, ale im dalej w fabułę tym mocniej i boleśniej. Polecam do spółki obejrzeć też polskie dzieło Matka Joanna od Aniołów, o opętanych zakonnicach. W roli siostry Jeanne w „Diabłach” wciela się nagrodzona Oscarem Vanessa Redgrave, a sam film jest uważany za najbardziej bezkompromisowy i obraźliwy w całym dorobku reżysera, który odszedł w wieku lat 84 w roku 2011.

angela 22

DOGMA (1999, reż. Kevin Smith). Jeśli rozumiecie definicję tak zwanych dogmatów to wiecie jak bardzo przewrotny jest to film już u samego podłoża. Witajcie w świecie gdzie aniołowie się buntują i mordów dokonują, gdzie główna bohaterka jest dalekim potomkiem Jezusa Chrystusa, gdzie Jay i Cichy Bob pełnią bardzo ważną religijną funkcję, a szatańskie pomioty przybierają formę dzieci. Jest to obrazoburcze, ale w tak genialny sposób, że po prostu uwielbiam do tego filmu wracać. Smith obśmiał chyba wszystkie możliwie wyobrażenia na tematy religijne, a w roli duchownego obsadził starego ateusza George’a Carlina. Ponad dwie godziny wyśmienitej zabawy także dla najbardziej zaprawionych w bojach katolików bowiem oni wyłapią tutaj dużo biblijnych nawiązań i żarcików. I pamiętajcie – dystans, dystans albo wszyscy zginiemy!

The-last-Temptation-of-Christ-still[1]

OSTATNIE KUSZENIE CHRYSTUSA (The Last Temptation of Christ, 1988, reż. Martin Scorsese). Zauważyliście, że o większości filmów mistrza mówi się z zachwytem na ustach, a ten się wymownie przemilcza? Spowodowane jest to zbyt mocnym uczłowieczeniem Jezusa, zbyt mocnym wyodrębnieniem człowieka z Boga. Pokazanie go jako osoby, która ma dylemat między zbawieniem świata a pozostaniem „zwyczajnym” osobnikiem, który założy rodzinę i dożyje zwyczajnej starości stało się przedmiotem sporów wśród widzów, a reżysera od czci i wiary odsądzono. Film ma znakomitą obsadę: w rolę Chrystusa wciela się Willem Dafoe, w Judasza Harvey Keitel, Pawłem i Szawłem jest Harry Dean Stanton a w Poncjusza Piłata wcielił się kosmiczny jak zawsze David Bowie. Uczta ta trwa ponad dwie i pół godziny, otwartym umysłom polecam po stokroć.

1226630524_3[1]

JEZUS CHRYSTUS – ŁOWCA WAMPIRÓW (Jesus Christ Vampire Hunter, 2001, reż. Lee Demarbre). Jeden z pierwszych projektów kanadyjskiego reżysera, który w późniejszych latach popełnił chociażby Smash Cut z Sashą Grey (horror, nie pornol). Ten film jest mieszanką horroru, komedii, filmu akcji i musicalu, a tytuł mówi wszystko. Nie jest to produkcja wysokich lotów, ale warta odnotowania, bo jednak typowi udało się skroić prawie półtoragodzinny film, w którym Jezus spuszcza łomot wampirom mordującym lesbijki z pomocą meksykańskiego zapaśnika i pewnej motocyklistki. Fabularnie to właściwie wszystko, a i tak za dużo. Wiecie, taka niszówka, która trafia tu w ramach czystej, acz wartej ogarnięcia ciekawostki.

Fist_of_Jesus[1]

FIST OF JESUS (2012, reż. Adrián Cardona, David Muñoz). Hiszpańska krótkometrażówka, trwająca kwadrans, do znalezienia na You  Tube. Rzecz jasna coś mocno obraźliwego znajdą tutaj mocno uparci i doszukujący się blasfemii we wszystkim. Krótko mówiąc Jezus wskrzeszając Łazarza popełnia wielki błąd, bowiem ten powraca do życia jako krwiożercze zombie. Tym samym nasz bohater musi spuścić konkretny łomot tym, którzy zostali zarażeni nim stworów zrobi się tyle ile w The Walking Dead (dziś w nocy przedostatni odcinek 6 sezonu!). To takie zabarwione czarną komedią gore, które jest bardzo solidnie zrobione, więc jeśli szukacie czegoś bez większego sensu za to w klimacie świątecznym to proszę uprzejmie, taki tam deser!

2[1]

Chore zwyrole, czyli o kontrowersyjnych reżyserach słów kilka (CZĘŚĆ 1)

Jutro wpis świąteczny, w którym wskażę Wam najbardziej kontrowersyjne, „antyreligijne”, jak to określają przeciwnicy tych tytułów filmy. Dziś jednak słów kilka o twórcach, którzy swoimi dziełami albo mocno oburzyli opinię publiczną, albo tworzą dzieła dość mocno niezrozumiałe i abstrakcyjne. Podejrzewam, że większość nazwisk zabrzmi Wam znajomo, swego czasu były one bowiem na językach nie tylko kinematograficznych maniaków, ale też zwyczajnych zjadaczy chleba. Zapraszam do czytania!

2[1]

TOM SIX. Ten pan jest twórcą trylogii Ludzkiej stonogi. Jego obleśny projekt spotkał się zarówno z uznaniem, szczególnie wśród maniaków gore i wszelakich dewiacji jak i ostrą krytyką ze względu na słabe wykonanie (szczególnie części pierwszej). Pierwszy segment w moich oczach to nic innego jak całkiem dobry horror stworzony za niewielki budżet, pełen niedociągnięć, ale jakiś tam specyficzny urok posiadający. Dwójka to już patologia pełną gębą w czerni i bieli z dość niejednoznacznym zakończeniem, a trójka to wręcz pastisz tego co Six stworzył wcześniej. W obsadzie trójki są bowiem aktorzy z pierwszej i drugiej części, była pornogwiazdka Bree Olson, Eric Roberts i sam Six, który w pewnej scenie puszcza pawia na szybę. Nikt do końca nie wie co przyświecało Sixowi by zrealizować takie historie, widać, że ten pan zrobił to czysto dla siebie niezrażony opiniami z zewnątrz. Strach pomyśleć co jeszcze wykombinuje w przyszłości. Six ma obecnie 42 lata.

srdjan-spasojevic-1290892192657[1]

SRDJAN SPASOJEVIĆ. Twórca niesławnego Srpskiego Filmu. W wywiadach mówił, że chciałby, żeby jego dzieło było jeszcze brutalniejsze i bardziej policzkujące widza. Ponoć dzieło to pokazuje Serbię w bardzo krzywym i niepokojącym zwierciadle i jest wyrazem sprzeciwu przeciwko sytuacji gospodarczej w tym kraju. Można jedynie dywagować nad tym czy to co chciał przekazać reżyser rzeczywiście wybrzmiało jak należy, grunt, że dzieło Spasojevicia jest rylcem z najbardziej hardcore’owej półki. Zakazany w wielu krajach, cenzurowany, wywołujący obrzydzenie… dramat. Dramat z elementami pornograficznymi, gore i całą paskudną resztą. Do tego bardzo przyzwoicie zagrany (aktor grający Milosa pojawiał się u Kusturicy). Ten pan ma jeszcze na koncie segment w The ABC’s of Death i obecnie 40 wiosen na karku.

eli-roth-on-the-set-of-knock-knock[1]

ELI ROTH. Kumpel Tarantino, który wystąpił w roli sierżanta Donny’ego Donovitza w „Bękartach Wojny” (sam też reżysersko przyłożył się do jednego z segmentów dzieła). Roth słynie z niezbyt oryginalnych, za to paskudnych wizualnie horrorów. Zaczynał od Śmiertelnej gorączki, w której odbijała się jego prawdziwa choroba – łuszczyca skóry. Największy rozgłos przyniosły mu jednak obie części Hostelu, ze względu na tematykę i bezkompromisową brutalność (szczególnie w części drugiej, która jedynkę wręcz zmiata z powierzchni ziemi, a dodatkowo jest momentami prześmieszna). Z The Green Inferno już mu się tak do końca nie udało, a dość poważną wpadką jest zeszłoroczne Kto tam? Polecam też obczaić Klauna horror z jego udziałem w roli głównej. Z tym panem jest ewidentnie coś nie tak… Eli ma obecnie 43 lata.

859610_main_scale_450xauto[1]

PASCAL LAUGIER. Obecnie 44 letni twórca bardzo mocnego, trzymającego za gardło Martyrs. Skazani na strach. Poza tym jakże ważnym dla francuskiego horroru dziełem legitymuje się równie ciekawymi XIII, Człowiek z Cold Rock Szeptami w mroku. Widać nieco ten obłęd w oczach, z Martyrs mierzyłem się już ze trzy razy i za każdym nieco inaczej widzę ten film. Czekam na coś równie budzącego emocje i wywrotowego od tego pana, wierzę, że jeszcze czymś nas mocno spoliczkuje. Póki co wpisuje się w poczet reżyserów zdrowo zwichniętych na umyśle, czyli takich, jakich lubiłem od zawsze. Do dzieła panie Laugier, od 2012 żeś się pan niczym nowym nie wylegitymował.

e-elias-merhige-20040826064325859-000[1]

E. ELIAS MERHIGE. Twórca owianego po dziś dzień legendami i niesamowitymi opowieściami Begotten nie ma na koncie wielu filmów, ale te które ma są jak najbardziej pokręcone i godne uwagi. Poza surrealistycznym dziwadłem warto obejrzeć Cień wampira – wizję kręcenia „Nosferatu” z udziałem prawdziwego wampira, pokręcony, nieco w klimacie Cronenberga Sprawca zero i ponownie surrealistyczny, krótkometrażowy Din of a Celesital Birds, który jest ostatnim jak do tej pory dziełem reżysera, a z roku 2006 pochodzi. Merhige chyba już nie ma zamiaru popełnić niczego nowego, ale swój niepodważalny wkład w kino dziwne ma niepodważalny. Twórca ma obecnie 51 lat.

quentin_dupieux[1]

QUENTIN DUPIEUX. Znany także jako Mr. Oizo. Na początku był surrealistyczny Steak, który przeszedł bez echa, a następnie już przygody Roberta w Morderczej oponie. Swojego dziwacznego stylu Dupieux trzymał się też w kolejnych filmach to jest Wrong, Wrong Cops Reality. Podoba mi się, że bawi się formą, treścią i właściwie w nosie ma konwencje i wszelakie filmowe mody. Jest tak bardzo abstrakcyjnym twórcą zarówno filmowym jak i muzycznym. Quentin ma obecnie 41 lat.

ruggero_deodato_top[1]

RUGGERO DEODATO. Ten niepozornie wyglądający 76 latek jest mistrzem kina kanibalistycznego i włoskiego gore. Znacie z pewnością jego Cannibal Holocaust (u nas pod tytułem Nadzy i rozszarpani), a być może kojarzycie Krwawe pranie, Dom na skraju parku, Zapomniany świat kanibali czy Barbarzyńcy. Był tępiony w środowisku filmowym za to, że podczas kręcenia jego kanibalistycznego klasyka mordowane były prawdziwe zwierzęta. Pojawił się gościnnie u Eliego Rotha w Hostelu rzecz jasna w woli bogatego psychola, który płaci za torturowanie innych.

buttgereit[1]

JÖRG BUTTGEREIT. Ten pan stworzył niesławne, obrzydliwe obie części Nekromantika. Widać od razu, że zwyrolem jest konkretnym, choć to nie jedyne dziwadła jakie ma na koncie. Surrealistyczny z deka Shramm i mocno odjechany Król śmierci to dzieła, które raczej nie spodobają się zwolennikom niedzielnych wieczorków przed telewizorkiem z rodzinką. Buttgereit wciąż tworzy, ale równie kontrowersyjnego co miłosne ruchanie trupa nie stworzył. Obecnie ma 52 lata, a skoro Necromantika stworzył w 1987 roku to jakim zwyrolem musiał być za dzieciaka…

Takashi+Miike+Portrait+Session+7th+Rome+Film+n-rkjm6WT9lx[1]

TAKASHI MIIKE.  Ten pan to japoński magik określany mianem tamtejszego Tarantino tylko podniesionego do potęgi entej. W swojej bogatej, liczącej ponad 90 tytułów filmografii ma takie tytuły jak Ichi Zabójca, Visitor Q, Sukiyaki Western Django, 13 zabójców i chyba najbardziej rozpoznawalną Grę wstępną. Ten wyjątkowo płodny twórca ma też na koncie chociażby aktorską wersję animowanego Yattamana. W wieku 55 lat mieć tak bogaty dorobek i wciąż tworzyć? Szacuneczek wielki, plus pielęgnacja japońskiej sztuki jako, za przeproszeniem, pojebanej i niezrozumiałej dla większości odbiorców.

pasolini-2[1]

PIER PAOLO PASOLINI. Twórca Salo, czyli 120 dni Sodomy nie dożył premiery swojego najbardziej kontrowersyjnego dzieła. W wieku 53 lat został zamordowany ze szczególnym okrucieństwem przez jednego bądź więcej osobników, tego do dziś nie ustalono. 20 dni po jego śmierci odbyła się premiera tego prowokacyjnego przekładu prozy markiza de Sade na język filmu. Ten pan odpowiada za nieco mniej głośne, ale niemniej budzące emocje Opowieści kanterbryjskie, Dekameron, Kwiat tysiąca i jednej nocy czy Ewangelię wg św. Mateusza. Już pierwszego kwietnia tego roku do kin wejdzie biografia Pasoliniego, w którego wcielił się Willem Dafoe. Ponoć jednak jest to niezbyt ciekawe spojrzenie na twórczość bardzo ciekawego artysty.

P.S. Części drugiej zestawienia spodziewajcie się całkiem niedługo!

6aac9ed143ac6a2ca576814367a31fa8[1]

To nie jest jakiś tam „dołek”, czyli o filmowych bohaterach z depresją słów kilka.

Nigdy nie miałem depresji więc teoretycznie nie jestem upoważniony do pisania o niej jako osoba nią osobiście nie dotknięta. Na bardzo ciężką depresję od wielu lat cierpi jednak jena z najbliższych osób z mojego otoczenia, którą obserwuję codziennie od dłuższego czasu. Kiedyś zupełnie nie rozumiałem tej choroby i wydawało mi się, że wystarczy się zebrać w sobie, powiedzieć sobie, że wszystko będzie dobrze i przejdzie jak ręką odjął. Nie przejdzie. Nieważne jakie sukcesy by się odnosiło, nieważne jakie sukcesy odnosiliby ludzie z naszego otoczenia – to jest choroba, z której można się leczyć, ale która zostaje w człowieku na zawsze. Widzę to po oczach mojej najbliższej osoby nawet wtedy kiedy jest szczęśliwa. Dla aktora to wielkie wyzwanie by wcielić się w osobę z depresją gdyż składa się na nią cała gama zachowań, reakcji, która odróżnia nam osobę chorą na depresję od zwykłego melancholika, introwertyka czy też emo, na których moda na szczęście minęła, a którzy w dość krzywy sposób swego czasu zachowania „depresyjne” manifestowali. Bo depresja to nie jest łażenie z żyletką na łańcuszku, ani słuchanie My Chemical Romance (z całym szacunkiem do fanów, The Black Parade to klasa sama w sobie). Ludzie mający depresję raczej nie lubią się nią chwalić, bo kto lubi krzyczeć, że jest chory? Robin Williams (Między piekłem a niebem, polecam mocno bo w temacie) tego najlepszym przykładem. Przez lata za maską uśmiechu ukrywał swoją chorobę. Postaram się Wam podrzucić kilka znakomitych filmów, w którym bohaterowie cierpią na silną depresję. Rzecz jasna jak najbardziej wiarygodne. Zapraszam do czytania.

godziny-the-hours[1]

VIRGINIA WOOLF (Godziny, 2002, reż. Stephen Daldry). Nicole Kidman została nagrodzona za swoją interpretację jak najbardziej zasłużonym Oscarem. Postać Virginii jest autentyczna, była modernistyczną pisarką i feministką, która cierpiała na bardzo silną depresję. W filmie Woolf pracuje nad swoją powieścią Pani Dalloway. Choroba doprowadziła pisarkę do samobójstwa, nie potrafiła poradzić sobie ze swoimi demonami, więc 28 marca 1941 roku z kieszeniami napełnionymi kamieniami rzuciła się do jeziora. Pozostawiła po sobie listy pożegnalne, jeden do siostry, drugi do męża. W filmie na podstawie powieści Michaela Cunninghama widzimy jak proza Woolf odbiła się na jej czytelniczkach. Dodam jedynie, że Kidman jest w filmie praktycznie nierozpoznawalna i dość mocno przypomina realną Woolf, której depresja wręcz wyzierała z oczu.

6aac9ed143ac6a2ca576814367a31fa8[1]

LESTER BURHMAN (American Beauty, 1999, reż. Sam Mendes). Bohater tego jakże magicznego filmu ma tak zwany kryzys wieku średniego, który objawia się antypatycznością wobec świata, mimo, że najgorzej się nie układa. To ta wewnętrzna pustka, aż krzyczy w nim, pragnie jakiejś rewolucji, witalności i odmiany. Burhman czuje, że jego życie to równia pochyła i chce coś z tym zrobić póki nie jest za późno. Gość popada w totalne zauroczenie koleżanką swojej córki, co raczej do niczego dobrego nie może doprowadzić. W Lestera wciela się fenomenalny Kevin Spacey, a film poza ciepłym, ale wnikliwym stadium depresji oferuje nam też głębsze spojrzenie na proste piękno świata, które powinniśmy czerpać garściami póki mamy czas. Film dostał pięć Oscarów, za najlepsze zdjęcia, za najlepszą reżyserię, aktora pierwszego planu, scenariusz oryginalny i w kategorii filmu roku. Absolutna perełka.

wristcutters2[1]

ZIA (Tamten świat samobójców, 2006, reż. Goran Dukić). Zia to młody chłopak, który postanawia ze sobą skończyć, ale jak się okazuje dla samobójców przeznaczone jest specjalne, depresyjne miejsce, w którym mogą, ale nie muszą przewartościować swojego życia. To świat podobny do naszego tylko, że bardziej mroczny i wykrzywiony przez zgorzkniałych bywalców. Chłopak nie zostaje jednak sam sobie na pastwę pośmiertnego losu, ma szansę sam wyciągnąć się z tego co wpadł i dać szansę swojej duszy na wieczny spokój. Owszem, to mocno metaforyczny obraz, który nie każdemu podejdzie, ale wart jest zachodu chociażby dzięki występowi Toma Waitsa, który wesolutkich piosenek nie tworzy. Być może dla niektórych ten film będzie zbyt zagmatwany lub „too soft”, ale w sposób metaforyczny ubiera temat tego wpisu jak należy, warto mu poświecić swój czas.

maxresdefault[1]

GEORGE FALCONER (Samotny mężczyzna, 2009, reż. Tom Ford). Colin Firth w roli profesora, któremu świat się zawala po utraceniu wielkiej miłości. Bo każda choroba, szczególnie o podłożu psychicznym musi mieć swoje podłoże. Kiedy z życia Falconera znika najważniejsza osoba jego życia gość zaczyna odczuwać przygnębienie, które ładuje go w głęboki psychiczny kanion, w którym tkwi na szczęście nie sam. Do pionu będzie próbować go postawić jego dawna przyjaciółka (w tej roli Julianne Moore). To film pięknie nakręcony i pokazujący nie tylko problem depresji ale i miłości jako takiej, nie wspomniałem bowiem na początku iż profesor jest homoseksualistą. Jak bardzo ta informacja zmienia Wasze postrzeganie tego dzieła odpowiedzcie sobie we własnych serduszkach. Ja film ten jak najbardziej polecam.

melancholia930a[1]

JUSTINE (Melancholia, 2011, reż. Lars Von Trier). Apokaliptyczny dramat kontrowersyjnego reżysera pokazuje nam bohaterkę graną przez fenomenalną Kirsten Dunst (przy okazji polecam Przekleństwa niewinności, także w temacie), która popada w tak głęboki letarg, że nie jest w stanie zjeść swojego ulubionego posiłku. Film ma to do siebie, że pokazuje nam bohaterów nie tyle w obliczu eksterminacji co w obliczu prawdy, która zawsze wychodzi na jaw, która wyłazi z człowieka w ekstremalnych sytuacjach i kopie tam gdzie boli najmocniej. W Antychryście także można doszukać się wątku depresyjnego, ale tam wszystko zmienia się w fizyczny i psychiczny terror, w Melancholii zaś obcujemy z o wiele bardziej realną wizją, a sam fakt armagedonu nie powoduje depresji tylko wyciąga już wcześniej tkwiącą z bohaterów. Jedno z najciekawszych dzieł reżysera w jego przebogatym dorobku.

248630.1[1]

KATHY NICOLO (Dom z piasku i mgły, 2003, reż. Vadim Perelman). W przypadku Kathy depresja łączy się z frustracją i walką o dom po pechowej licytacji. Żeby odzyskać mieszkanie nie cofnie się przed niczym, także zobaczymy jej odhumanizowanie i determinację. W Kathy wciela się znakomita Jennifer Connelly, w jej rywala świetny Ben Kingsley. Film powstał na podstawie powieści Andre Dubusa o tym samym tytule. To wyjątkowy dramat psychologiczny, który pokazuje nam pewne mechanizmy i zachowania jakie niszczą nas jako ludzi od środka. Depresja łączy się często z agresją, z psychicznymi problemami, które doprowadzają do takich miejsc jak szpital dla psychicznie chorych. Ale to nie jest to samo co bycie wariatem. To raczej wewnętrzny paraliż, strach, który wykręca i wypłukuje szczęście z oczu.

221490.1[1]

CRAIG GLINER (Całkiem zabawna historia, 2010, reż. Ryan Fleck, Anna Boden). Kier Gilchrist wciela się w nastolatka, który ma tak głęboką depresję, że trafia na oddział psychiatryczny, gdzie może dostać szansę na odrodzenie swojej cierpiącej duszy i umysłu. Pomogą mu w tym Bobby (Zach Galifianakis) i Noelle (Emma Roberts). I to jest rzeczywiście zabawna historia o ludziach, którzy poznają się w miejscu gromadzącym ludzi wyjątkowych. Bo Bob staje się mentorem Craiga, a Noelle wymarzoną miłością. Bo z depresji wyjść można, można ją zaleczyć i wyciszyć i sprawić, że nie będzie się uaktywniać i dręczyć. Żeby nie było, że Wam tu zapodaję same, nomen omen, depresyjne propozycje. Przyznam, że najbliższa mi osoba także poznała bardzo ciekawych znajomych kiedy przebywała w zakładzie psychiatrycznym. Także takie historie z palca nie są wyssane, choć często kończą się powrotem do tego miejsca.

Chatroom057[1]

JIM (Pokój na czacie, 2010, reż. Hideo Nakata). Bardzo ciekawy dramat i thriller w jednym, w którym jeden z bohaterów Jim (Matthew Beard, Gra tajemnic) bierze antydepresanty i uzależnia się pewnego manipulującego nim osobnika – Williama (Aaron Taylor-Johnson, Kick Ass). Poznają się panowie na czacie, i są częścią takiej internetowej paczki, do której należy jeszcze kilka osób. Które zostają odepchnięte kiedy William zdaje sobie sprawę jak łatwo mu bawić się Jimem. Właśnie. Depresja, która doprowadza do bardzo, bardzo, bardzo niebezpiecznych zachowań się tu moi drodzy wkrada. Mamy bohatera, który daje sobie wejść na głowę, jego „dołek”, jak to się mawia odbiera mu właściwie wolną wolę. Film w jakimś stopniu mógł zainspirować naszych twórców, kiedy majstrowali Salę samobójców, którą niedługo omówię do spółki z moją lubą. Ale niech Was to nie odwiedzie od obejrzenia Pokoju na czacie, to dwa różne dzieła.

Winona-Ryder-as-Susanna-Kaysen-girl-interrupted-20395553-806-623[1]

SUSANNA KAYSEN (Przerwana lekcja muzyki, 1999, reż. James Mangold). Co prawda Angelina Jolie ukradła ten film (Oscar), ale nie jest główną bohaterką tej nietuzinkowej opowieści. Susanna (Winona Ryder) gra tu pierwsze skrzypce podczas tej przerwanej lekcji. Jej postać ma ciekawe, zdystansowane podejście do świata, w którym depresja łączy się z ironicznym i sarkastycznym podejściem do świata. Bo wiecie, depresja to nie jest codzienne siedzenie w kącie nieruchomo, to choróbsko które sobie w człowieku siedzi, ale raz się wycisza a raz nasila. Ten film to przede wszystkim historia niekonwencjonalnej przyjaźni, taka nieco babska odpowiedź na Lot nad kukułczym gniazdem. Wciąż jednak jest to dzieło nieco inny problem poruszające. Bardzo lubię ten film i chętnie do niego wracam.

Nicolas-Cage-Ben-Sanderson-Leaving-Las-Vegas[1]

BEN SANDERSON (Zostawić Las Vegas, 1995, reż. Mike Figgs). Jeśli ktoś Was kiedyś zapyta z takim paskudnym uśmieszkiem na pysku czy Nicolas Cage ma Oscara, to powiedzcie, że tak, że za Zostawić Las Vegas. Jego Ben to człowiek, który postawił na autodestrukcję alkoholem, który uznaje, że jego życie jest tak zniszczone, że pozostaje mu się zapić za porządną odprawę jaką dostał przy zwolnieniu. A Las Vegas nigdy nie śpi i napić się zawsze można. Więc Ben pije i nawet fakt, że poznał uroczą prostytutkę Serę (znakomita Elizabeth Shue) nie przeszkadza mu w realizacji swojego planu. To już jest głęboki rów i niechęć wobec pomocy z zewnątrz, świadome i powolne samobójstwo. Film ciężki, ale potrzebny i świetnie, świetnie zagrany. Jakaż szkoda, że Nic wpadł w pułapkę kina klasy Zet…

P.S. Rzecz jasna mógłbym wymienić jeszcze kilka tytułów, ale prawdopodobnie powstanie druga część, więc tam będę kontynuować temat. Dzięki za udział i oczekujcie też zestawienia filmów depresyjnych, ale o depresji nie opowiadających!

DA-PRESS-SHOT-2015[1]

RANKING ZRYTYCH TELEDYSKÓW #02: Die Antwoord

DA-PRESS-SHOT-2015[1]

Jako, że już 3 czerwca podczas Orange Warsaw Festiwal pojawi się nietuzinkowa grupa Die Antwoord postanowiłem przyjrzeć się bliżej ich pokręconym teledyskom. Grupa powstała w roku 2008 w Republice Południowej Afryki z inicjatywy pana Ninja, który odkrył Yo-Landi, a których wspiera DJ Hi-Tek. Grupa zyskała popularność dzięki mieszaniu rave’u z rapem, oryginalnej stylówie i specyficznemu językowi w jakim nawija swoje piosenki zwanym afrikaanis. W ich teledyskach jest zawsze maksymalne szaleństwo i odjazd w duchu seksualnego surrealizmu, plastikowego i pastiszowego kiczu oraz sporo podskórnego narkotycznego mroku. Wierzcie, że wybranie kolejności „zrytości” tych obrazków do najłatwiejszych nie należy, ale kto jak nie ja?! Zapraszam do czytania, słuchania i oglądania! A na końcu macie jeszcze mały filmowy bonus, nie przegapcie!

12.WAT POMP (2009, $O$). Tutaj nie dzieje się nic szczególnego, ale widać już wszystkie charakterystyczne cechy tej grupy: język, szybka nawijka, strojenie głupich min, skakanie i maska DJ Hi-Teka. Widać, też napis „Tension”, który stał się potem tytułem ich drugiego albumu. Póki co jeszcze są grzeczni i tylko trochę dziwni ale artystycznie już siebie jak najbardziej świadomi. Taka mała zapowiedź tego co zaczęło dziać się później…

11.ZEF SIDE. Taki mały wycinek z życia na dzielni naszych bohaterów. W tle leci kawałeczek utworu Beat Boy, dowiadujemy się, że DJ Hi-Tek mieszka z babcią, a Ninji i Jolka znają się od dawna po sąsiedzku, zespół zaś założyli bo połączyła ich pasja do muzy, a Hi-Tek miał działającego peceta. Nie jest to wideo do żadnego z konkretnych utworów, raczej coś na kształt informatora o istocie grupy jako takiej. Ninja w portkach z logiem Pink Floyd wywija swoim… ummm… przyrodzeniem. Ogólnie bardzo sympatyczna scenka.

10.ENTER THE NINJA (2010, EP 5). Die Antwoord to zespół, który miał tak zwany drugi start, po sukcesie tego numeru ich debiutancki krążek już pod barwami Interscope został wydany ponownie w roku 2010. To takie DA w pigułce, w klipie Ninja tłumaczy po swojemu miłość do kultury ZEF, a Yo-Landi jest tylko miłym dla oka dodatkiem śpiewającym refren. W teledysku pojawia się chory na progerię przyjaciel grupy, który jakiś czas temu zmarł. DA wręcz gloryfikuje brzydotę ludzkiego ciała, wszelakie zniekształcenia i odchyły od „normy”, gdyż sami tacy perfekcyjnie niedoskonali są i zdają sobie z tego sprawę. Uczynili z tego seksualną broń co widać na kolejnych klipach. Ten jeszcze należy do grupy „dziwnych”, ale jeszcze nie pojebanych.

9.FOK JULLE NAAIERS (2012, Ten$ion).  Kiedy klipy DA są utrzymane w czerni i bieli to robią się jakieś takie… ciężkie. Agresywne i mroczne. Ten kawałek dość mocno sugeruje, że z tą ekipą nie ma żartów, a ich ziomki to paskudy jakich mało i nie chcielibyście ich spotkać w ciemnym zaułku. To jeden z „normalniejszych” ich klipów, choć odjazd DJ Hi-Teka na koniec robi swoje. Nie dość, że bluzgajo i grożą że zajebio to jeszcze ich DJ w dziwacznej masce obiecuje, że zerżnie kogo trzeba w tyłek. A Ninja wygląda w tym klipie wyjątkowo creepy i nieprzyjaźnie. Warto zwrócić uwagę, że Ci wszyscy towarzyszący młodzieńcy w jakimś stopniu nawet fizycznie przypominają naszych bohaterów. To musi być ciekawa i nietuzinkowa społeczność.

8.I FINK U FREEKY (2012, Ten$ion). Jeden z największych hitów grupy tak komercyjnie jak i artystyczne. Także utrzymany w czerni i bieli ma nam do zaoferowania Jolkę bez mejkapu, paralitycznie dęsujacego Ninję, a także możemy zobaczyć córkę tych państwa, z fryzurką po mamie. Do tego jeszcze gotowanie obiadu z jakimiś paskudnymi karaluchami i ponownie koledzy o unikalnych facjatach robiący dziwne miny. Ogólnie to strasznie pozytywny kawałek opatrzony dość kontrastującym z muzyką klipem. Aż mi się przypomina jak byłem na iFestival w 2014 roku to zajebiście się do tego skakało,

7.RICH BITCH (2012, Ten$ion). W tym klipie DA ewidentnie naigrywają się z nowobogackiego stylu życia, plastikowego blichtru i bycia znanym z tego, że jest się znanym. Visser jest tutaj nie tylko bogatą szmatą, ale też kimś na kształt samej Matki Boskiej i przyznam, że w tym wdzianku jest jej całkiem do twarzy. Natomiast Ninja w tych swoich okularkach z marychą i wąsikiem i zębiskami po prostu rozwala system. Tylko ile osób uznało, że DA gloryfikuje taki styl życia, a nie że go tępi. Że niby sodówka uderzyła do głowy? Cóż, ironię i sarkazm niełatwo jest w sztuce wyłuskać.

6.BABY’S ON FIRE (2012, Ten$ion). Tym razem widzimy małą słodką Yo-Landi w roli osóbki, która sprowadza chłopców do swojego pokoju, a jej troskliwy brat Ninja zrobi wszystko by chłopakom natłuc. A Jolka chłopaczków zmienia, a Ninja ich dopaść nie może. Ciekaw jestem czy na tych uliczkach RPA życie tak rzeczywiście czasem wygląda, czy to kolejna zgrywa. Gdyby tak wyglądały amerykańskie komedie z „zazdrosnymi”, walecznymi braćmi to rzecz jasna oglądałbym na okrągło. Ach, nie wiem czemu, ale kolorystycznie klipy DA przypominają mi czasem świat Wesa Andersona. Te kontrasty, te kadry. Niby dwa różne światy, a jednak jakieś punkty styczne są. A sam kawałek w sobie mocno imprezowy.

5.COOKIE THUMPER (2014, Donker Mag). Dzieci nie bierzcie narkotyków, bo będziecie mieć takie wizje jak Jolka i skończycie z bezzębnym Murzynem w łóżku. Mocno to erotyczne filmiszcze, choć Visser swoimi minami potrafi sprowadzić to napięcie do podłogi i wywołać szczery uśmiech. Co ciekawe Yo-Landi wciela się tutaj w dziewczynę jeszcze chodzącą do szkoły, której podoba się diler. Ten sam koleś, którego widać w klipie do Fok Julle Naaires. Czyli trochę jakby trochę przewrotnie skonstruowana przestroga przed tym, że można z czarnym bolcem w tyłku skończyć.

4.UGLY BOY (2014, Donker Mag). Kogo my tu mamy? Gościa w masce Apex Twina (a może to on?), Jacka Blacka bez oka, Marilyna Mansona z różą, tańcząca Ditę Von Teese, Flea z Red Hot Chilli Peppers w koszulce Zef i Carę Delevingne z cygarem. Z tego połączenia wyszło coś bardzo osobliwego, a muzycznie po prostu przesmacznego. DA pokazują, że mają zajebistych znajomych, którzy się pokazują w ich klipach i wygłupiają do tego. Oczywiście tekstowo można rozumieć tutaj słabość Jolki do Ninjego, ale z tego co wiem, to mimo iż mają wspólne dziecko prywatnie nie są już parą.

3.PITBULL TERIER (2014, Donker Mag). Cieszę, się, że DA są otrzaskani z filmową klasyką i na swój sposób zinterpretowali utwór, który pojawia się w filmie Czarny kot, biały kot Emita Kusturicy, do którego jest tam sporo wizualnych nawiązań. Poza tym coś na kształt opętania, ciekawa wizja śmierci jako kobiety odprawiającej dzikie tańce i ten unikalny dla nich styl łącznia zefowej kultury z rejwem, niemal prodigy;owym czadem i seksualnością, która aż emanuje z Yo-Landi. Z mojej perspektywy to ich drugi najbardziej pokręcony szajs. Kiedyś mi się wydawał najbardziej pokręcony, ale zdanie mi się zmieniło…

2.FATTY BOOM BOOM (2012, Ten$ion). To jest absolutnie obłędny teledysk, wręcz szamański, atakujący kolorami, a do tego pokazujący stosunek grupy do Lady Gagi, która zostaje pożarta przez lwa. Dość ciekawe obśmiewanie stereotypów i pokazywanie sposobu myślenia ludzi o krajach takich jak RPA. W tym klipie mają tak finezyjne stroje, że to się w głowie nie mieści. W sumie zamiast czytać mój opis to lepiej sobie posłuchać i samemu sobie dowolnie to szaleństwo interpretować. Ach, jak to oglądam to myślę też o sporcie, piłce nożnej i dzikich stadionowych tańcach, zupełnie ni wiem dlaczego…

1.EVIL BOY (2009, $O$).  Przyznam, że ten klip urósł (he, he) w moich oczach do rangi najbardziej pojebanego. Bardzo psychodeliczne wideo gdzie Yo-Landi ma chociażby oczy zamiast sutków, wokół niej kręcą się białe myszki, a całość generalnie wychwala męskie przyrodzenie choć jest też metaforą dorośnięcia i przekształcenia się z chłopca w mężczyznę. Niektórym może się ten klip dość niekomfortowo oglądać, bo wręcz jesteśmy otoczeni przez gigantyczne wacki, ale ten klip jest cholernie męski paradoksalnie. Po niezłych dropsach musieli być gdy to realizowali, podpowiem jedynie, że figurka chłopca z wielkim penisem była widoczna już w klipie do Enter The Ninja.

BONUS: Umshini Wam (2010, reż. Harmony Korine). Krótkometrażówka nakręcona przez Harmony Korine, gdzie Ninja i Yo-Landi w dziwacznych strojach (Pikachu!) popierniczają przez okolicę na wózkach inwalidzkich. Czuć klimacik twórcy Skrawków. Dość mocno surrealistyczny, kwaśny filmik, który pokazuje jak mocno mają zryte banie nie tylko DA, ale i sam reżyser. Endżoj!

top-4-hot-damn-moments-from-the-walking-dead-episode-14-twice-as-far-899413[1]

Mistrz gryzienia w krocze, czyli o 14 odcinku 6 sezonu „The Walking Dead” słów kilka”

Twórcy TWD znów nas zaskoczyli tak jak należy i nieco zagrali na nosie czytelnikom komiksu jednocześnie realizując jedną z ciekawszych scen sprzed pojawienia się Negana. W sieci pojawiła się już informacja sugerująca, że finałowy odcinek będzie trwać ponad godzinę i będzie wyjątkowo brutalny. Sami aktorzy twierdzą, że introdukcja Negana będzie niesamowita więc możemy spodziewać się eliminacji jednego z główniejszych bohaterów wśród których typuje się Abrahama, Carol, Maggie, Daryla i przede wszystkim Glenna jako jeśli twórcy mieliby zrealizować komiksowy koszmar. Przyznam, że Twice as Far nieco pokrzyżował moją wizję finału, ale za to zapowiada coś mega trzymającego za gardło w odcinku East Something To Fear (tytuł tego drugiego jest żywcem wzięty z komiksu, to w tym tomie pierwszy raz pojawia się Negan).

W introdukcji do odcinka widać powtarzającą się sekwencję dnia codziennego: liczenie zapasów, zmiana warty, Carol na ławeczce z różańcem i papieroskiem, i tak dalej. Alexandiria tętni życiem, choć zagrożenie czyha nad głową. Rick odwiedza Morgana i pyta go po co zbudował celę. Mistrz Zen odpowiada, że po to by następnym razem mieli wybór i tyle ich właściwie widzimy w tym odcinku, no poza Morganem, który niepokojąco patrzy na pustą, skrzypiącą ławeczkę. Daryl pielęgnuje swój motocykl i przypomina sobie o tym jak poznał Dwighta. Abraham i Eugene wyruszają poza Alexandrię, jak się później dowiadujemy w poszukiwaniu miejsca do budowy amunicji. Rosita dość niezobowiązująco romansuje z synalkiem Deanny, a potem wyrusza z Darylem i wymuszającą na nich wycieczkę Denise w poszukiwaniu leków. Niestety dla pani doktor podróż okazuje się tą ostatnią…

top-4-hot-damn-moments-from-the-walking-dead-episode-14-twice-as-far-899413[1]

A może by tak paring Rosita-Daryl? 

W tym odcinku zarówno Eugene jak i Denise chcą udowodnić swoją wartość, to że są przydatni społeczności i samodzielni. Eugene ma jednak problem z zabiciem dość nietypowego zombiaka oblanego metalem i kłóci się na tyle ostro z Abrahamem, że rozstają się w gniewie. Denise, Daryl i Rosita znajdują sklep z lekami, w którym wydarzyła się historia dość makabryczna (matka prawdopodobnie zamordowała swoje dziecko bo było za głośno a działo się to już podczas apokalipsy), która tak przeraża Denise, że ta wychodzi ze sklepu. Bohaterowie ruszają torami, choć Daryl za pierwszym razem nie chciał nimi iść gdyż za bardzo kojarzą mu się z drogą do Terminusa. Po raz pierwszy od bardzo dawna, co prawda bezimiennie ale mówi o swoim bracie Merle’u, którego los poznaliśmy jeszcze za czasów Gubernatora. Podczas łażenia po torach Denise udaje odważniaka i dostaje się do samochodu z którego wyciąga zombiaka. Ledwo udaje jej się go zabić, dostaje za to reprymendę, ale tłumaczy to zaufaniem do Daryla i poczuciem samotności Rosity, za głupotę uznaje fakt, że nie powiedziała Tarze, że ją kocha (Tara zmyła się z panem dredziastym nie wiadomo gdzie i podejrzewam, że w finale możemy zobaczyć ich trupy), a chwilę później dostaje strzałę w oko, która pozbawiła życia w komiksie Abrahama. Paradoks w kontekście tego, że jakiś czas temu ratowała życie Carlowi, który stracił oko. Za atakiem stoi Dwight, który „nieco” się zmienił. Jego poparzona twarz to z pewnością kara wymierzona przez Negana za ucieczkę. Zakładnikiem jest Eugene, który odwraca uwagę Saviorsów wskazując gdzie ukrył się Abraham. Dokładnie tak jak w komiksie gryzie Dwighta prosto w krocze, co doprowadza do ostatecznej wymiany ognia i odwrotu Zbawców. Eugene jest ranny, a nasza ekipa wraca do Alexandrii pozostawiając tymczasowo ciało martwej Denise na torach.

image-7[1]

Nie podskakuj bo Eugene odgryzie Ci fiuta!

Ostatnie sceny przedstawiają Eugene’a odpoczywającego i naciskającego Abrahama by przeprosił. Ten rzuca znakomity tekst, że jeszcze nie widział nikogo tak zajebiście gryzącego w fiuta, a następnie udaje się do Sashy, która w końcu pozwala mu wejść do domu. Coraz więcej romansów w TWD moi drodzy, im więcej tym bardziej boleśnie będą przeżywać swoje straty kolejni bohaterowie. Daryl i Carol chowają Denise, a kilka scen później widzimy Tobina, który czyta list od Carol, która zmyła się z Alexandrii. Będzie to miało swoje konsekwencje w kolejnym epizodzie, w trailerze widać, że Daryl ruszy na poszukiwania, podobnie Morgan, którego być może zobaczymy konno. Obawiam się, ze nasza ulubienica bardzo źle trafi i zostanie ranna. Widać też, że nasi bohaterowie twierdzą iż Daryl ruszył z misją samobójczą biorąc pod uwagę co dzieje się na zewnątrz. Dodam jeszcze od siebie, że śmierć Denise = brak lekarza w Alexandrii  = Maggie i Glenn będą musieli często odwiedzać pana doktora w Hilltop, a każda ranna osoba będzie miała mniejsze szanse na przeżycie (bo Denise była wręcz cudotwórczynią, naprawiła Carla). Cóż jeszcze rzuciło mi się w oczy? Ano to, że od pewnego czasu nie narzekamy na nudę i jest mega intensywnie i brutalnie. Trup się ściele gęsto, a finał… cóż, finał może być bardzo gruby a otworzenie kolejnego sezonu jeszcze grubsze gdyż to ponieważ Negan zostanie nam na stałe w serii. Także 7 sezon może być dość radykalny jeśli choć trochę pójdzie tropem komiksu. Jeszcze tylko jeden odcinek i finał, jaram się jak zombiaki w Aleksandryjskim jeziorku jakiś czas temu. Do przeczytania za tydzień!

267731-147736[1]

Od pornosa do dramatu, czyli o gwiazdach filmów XXX próbujących klasycznego aktorstwa.

Dnia 14 marca 2016 roku niejaka Marina Ann Hantizis obchodziła swoje 28 urodziny. Jeśli zupełnie nic Wam nie świta, to podpowiem: to prawdziwe imiona i nazwisko niejakiej Sashy Grey, która swego czasu uchodziła za najbardziej wyuzdaną aktorkę branży porno. Branży budzącej skrajne emocje, której nie da się od tak zignorować i spuścić (he, he) na nią zasłonę milczenia. Twórcy filmów porno dość mocno trzymają rękę na pulsie kina popularnego oferując wszelakie porno parodie znanych tytułów, ale o tym jeszcze wpis będzie bo to całkiem poważne przedsięwzięcia niosące ze sobą często dość wysokie koszty. Urodziny Sashy to dobry pretekst by przybliżyć Wam kilka często już niezwiązanych z branżą osób, które próbowały swoich sił w „normalnym” aktorstwie. Niektórzy próbowali epizodycznie, inni wręcz odcięli się od swoich korzeni i na stałe weszli do przemysłu filmowego. I nie spinajcie tyłków o to, że w ogóle o tym piszę, niektóre przypadki są bardzo ciekawe i być może nawet nie macie świadomości, że kiedyś uczestniczyli w nieco innym rodzaju biznesu. A zresztą, to mój blog i mogę pisać o czym chcę! Rączki na kołdrę i zapraszam do czytania!

news-1449467636-5725_large[1]

SUNNY LEONE. W rzeczywistości Karenjit Kaur Vohra, lat 34, kanadyjsko-indyjska aktorka pornograficzna, która swoich sił próbuje w Bollywoodzie. Choć zobaczycie ją też w amerykańskiej komedii Dziewczyna z sąsiedztwa oraz Skok na cnotę. Ale w jej przypadku bardziej liczą się Ragini MMS 2, Jism 2, Shootout at Wadala a szczytem jej filmowych marzeń wydaje się (uwaga!) thriller-dramat-musical trwający 2,5 h Ek Paheli Leela, w którą gra główną rolę. Jakże urocze dziewczę na otwarcie zestawienia!

terraoko-2015120433-7[1]

BRIDGET POWERS.  Czyli Cheryl Marie Murphy, obecnie 35 letnia Królowa fetyszystów pewnego konkretnego podgatunku XXX. Bridget ma bowiem 117 centymetrów wzrostu, jest więc karłem. Wiecie, Bridget-midgt, he, he. Jak widać pani ta nie ma ani większych, ani mniejszych kompleksów ze sobą. I mignęła na dużym ekranie w Niebezpiecznym umyśle, S.W.A.T. Jednostka specjalna, Małe jest piękne czy Tamten świat samobójców. A jeśli by się ktoś zastanawiał dla kogo jest porno z karłami to podpowiem: poza fetyszystami porno z karłami oglądają… inne karły. Ta-daaaah!

WUT

JENNA JAMESON. A tak naprawdę Jennifer Marie Massoli. Zanim Jenna ostatecznie rozstała się ze swoją własną twarzą (po serii operacji plastycznych ciężko ją rozpoznać) pojawiła się kilku niewysokich lotów produkcjach, w tym najbardziej rozpoznawalnych Zombie striptizerkach gdzie wystąpiła u boku Roberta Englunda aka Freddy’ego Kruegera. Poza komediowymi Częściami intymnymi warto obadać horror Evil Breed: The Legend of Samhain czy Horrorween. Obecnie niestety przypomina szpetnego potwora z napompowanymi ustami. A tatuaże jej paradoksalnie nie pomagają (w przeciwieństwie do takiej Christy Mack czy Janince Lindemulder, do której w jakiś sposób się upodobniła). Jenna ma obecnie 41 lat i jak tak dalej pójdzie to za kilka się rozpadnie.

hayativebiyografisi_sibel-kekilli-kimdir-boyu-yasi-kilosu-nedir2[1]

SIBEL KIKELLI. 35 letnia obecnie Sibel na moje oko ma urodę typu „za ładna na porno”. A jednak. Tą panią znają doskonale wszyscy fani Gry o Tron, gdzie wcielała się w zdradliwą kochankę Tyriona. Wcześniej potwierdziła swój talent w dramatach Głową w mur czy Obca oraz filmach Kebab Connection czy Ostatni pociąg. Sibel jest ciekawym przypadkiem potwierdzającym, że korzenie w branży filmów XXX nie wykluczają posiadania prawdziwego talentu aktorskiego. Nie powinno się patrzeć na aktorkę ze względu na jej przeszłość. Zresztą czy ktoś ma pretensje do Sly Stallone’a, że też zaczynał w tej branży? Ups.. A może się wygadałem  i teraz będziecie cisnąć po Rockym. Cóż jeśli tak to trudno. Tak czy siak Sibel to bardzo porządna aktorka i życzę jej wszystkiego najlepszego w filmowej karierze.

Rocco Siffredi, oggi 18 ottobre 2011 a Roma durante la presentazione del film 'Matrimonio a Parigi' dI Claudio Risi. ANSA/ GUIDO MONTANI

ROCCO SIFFREDI. Właściwie Rocco Tano, obecnie 51 „Włoski Ogier”, który szczyci się własną wytwórnią filmów pornograficznych. Rzecz jasna należy przytoczyć tutaj jedną jego bardziej istotnych produkcji z nurtu XXX – Rocco Invaded Poland, w którym dmuchał Polki-amatorki. Wiem, że miałem tutaj rozprawiać o kinie poważnym, ale no nie sposób nie wspomnieć o tym epizodzie. Poza epizodem w całkiem nieźle kojarzonym u nas filmie 99 franków, w którym wciela się nomen omen w aktora porno, w jego filmowym emploi liczą się dwa mocne dramaty erotyczne: Romance Anatomia piekła. Szczególnie na ten drugi warto zwrócić uwagę, bo, jakby to nie brzmiało, obcować będziecie z Roccem na poważnie. Rocco jest swoistą ikoną kina dla dorosłych, wspominają go w swoich kawałkach tacy zwyrodnialcy z naszego podwórka jak Arka Satana czy Jama Zła.

e08645b44961aae03b2ec28f297c7337[1]

TRACI LORDS. Ummmmm bardziej będą kojarzyć tą panią starsi czytelnicy, którzy załapali się jeszcze na obecnie vintage porn. Traci była skandalistką już na początku kariery, swego czasu wyszło na jaw, że do branży dostała się nielegalnie zawyżając swój wiek. W 1990 wystąpiła u boku Johnny’ego Deppa w musicalu Beksa, w którym pokazała, że rzeczywiście grać potrafi. Epizodycznie pojawiała się w kultowych serialach takich jak Kochane kłopoty, Świat według Bundych, MacGyver, Viper, Opowieści z krypty, Melrose Palce, Żar tropików, Herkules, Nash Bridges. Jeśli o filmy chodzi to warto obejrzeć z nią takie tytuły jak Chirurgiczna precyzja, Zack i Miri kręcą porno, W czym mamy problem, Blade – Wieczny łowca czy Stukostrachy. Na moje oko jest ona drugą obok Sibel Kikeli aktorką posiadającą rzeczywisty i solidny talent aktorski nie sprowadzający się jedynie do mignięcia na ekranie. Traci ma obecnie 47 lat i naprawdę nazywa się Nora Louise Kuzma.  Przyznam, że wygląda olśniewająco i cieszę się, że nie zrobiła sobie tego co Jenna.

ron-jeremy_gmtq[1]

RON JEREMY. Ronald Jeremy Hyatt ma obecnie 63 lata i epizodycznie przewinął się przez całkiem sporo produkcji. Ten wąsaty tłuścioszek jest ikoną gatunku, potężnie wyposażonym przez naturę i kiedyś ponoć nawet obdarzony przystojnością. Ustrzelenie go nie należy do najłatwiejszych, ale jak już się uda to radocha gwarantowana, taką to pocieszną ma facjatę. Często pojawia się w produkcjach Tromy (Tromeo i Julia, Poultrygeist: Noc kurczęcich trucheł, Toxic Avenger 4, Return to Nuke’ Em High, Terror Firmer), a jeśli chodzi bardziej lub powszechnie rozpoznawalne tytuły to muszę wskazać Pogromców duchów, Bruce’a Wszechmogącego,  Orgazmo, Żyć szybko umierać młodo, Spun, Adrenalina 2. Pod napięciem, Święci z Bostonu czy Detroit Rock City. To powinno być szukanie obowiązkowe na zasadzie „gdzie jest Wally”. Ron pojawił się też w przezabawnej przeróbce Wrecking Ball w wykonaniu youtube’owego śmieszka Barta Bakera, a także… przygotował własną, bardzo obleśną przeróbkę, w której tak jak Miley Cyrus w oryginale liże młotek i ujeżdża kulę do wyburzania. Gość ma niesamowity dystans do siebie. Szacuneczek.

267731-147736[1]

SASHA GREY. Obecnie 28 letnia, emerytowana (jak to brzmi XD) gwiazda filmów XXX swoją przygodę z filmem fabularnym rozpoczęła od współpracy z nagrodzonym Oscarem Stevenem Sodenberghem (Traffic, Erin Brockovich, Wielki Liberace) od niezbyt udanego, eksperymentalnego projektu Dziewczyna zawodowa, gdzie Grey wciela się w ekskluzywną call-girl. O wiele lepiej ta pani sprawdza się w slapstickowym kinie grozy (Smash Cut), a już obowiązkowym rylcem nieco w klimacie pierwszej Piły jest Would You Rather. Warto też wymienić I Melt With You czy Link do zbrodni (aka Open Windows, tam partneruje jej Eliah Wood, który sam ma nazwisko jak gwiazdor porno). Dorzucę jeszcze dziwaczny The Scribbler i to chyba póki co wszystko na czym warto zawiesić oko. A jeśli dużo gracie, to usłyszycie ją w kultowym Saints Row. Grey wydała już dwie książki i muzykowała ongiś w zespole aTelecine z pogranicza industrialu i noise’u. Pojawiła się też w teledyskach min. The Roots, Eminema i The Smashing Pumpkins. Bardzo jestem ciekaw czym nas jeszcze zaskoczy.

P.S. W teledyskach Eminema i Hollywood Undead pojawiła się Lisa Ann, w Ludzkiej stonodze 3 Bree Olson, Ashlyn Gere w Willardzie, Belladonna w Wadzie ukrytej, Ginger Lynn w Bękartach diabła, Chasey Lain w Orgazmo a James Deen w The Canyons i tak bym mógł jeszcze długo wymieniać. Tak czy siak u niektórych kończy się na pojedynczych epizodach, inne panie starają się pokazać, że potrafią coś więcej niż tylko wypiąć tyłek i otworzyć buzię. Oczekujcie za czas jakiś zestawienia porno parodii!

5 piw

„Kąpałem się z gumowym rekinem” – wywiad z Jakubem Pelczarem (Na Trzeźwo Nie Warto)

Zawsze sobie obiecywałem, że jak już będę miał porządnie wyglądającego bloga to będą się na nim znajdować wywiady przeprowadzane w taki sposób, że sam bym je chętnie czytał. Co prawda format dzisiejszych pytań nie sprawdziłby się w przypadku wielu innych potencjalnych przepytywanych, ale w przypadku Jakuba, twórcy NTNW był wręcz wskazany, taki to nietuzinkowy osobnik. Z wywiadu dowiecie się czy ogląda te wszystkie dziwne filmy, ze swoim dziobakiem, czemu woli oglądać filmy „pod wpływem” i czy chciałby robić ciasteczka z płodami! Zapraszam do czytania! W komentarzach typujcie kolejnych osobników bądź osobniczki, z którymi powinienem przeprowadzić wywiad!

5 piw

Stanley: Siema, siema na początku powiedz mi po ilu jesteś piwach w momencie kiedy przeprowadzamy wywiad?

Jakub Pelczar: Czołem! Choć jest późny wieczór, to dopiero zwlokłem się z łóżka i walczę z potwornym kacem, dlatego zamiast piwka, raczę się sokiem marchwiowym i przykładam kota do skroni. Choć nie jest wykluczone, że niedługo pobiegnę do monopolowego po „środki pierwszej potrzeby”.

S: Pomysł na bloga jest przedni, czuć na kilometr, że to strona prowadzona z dystansem, bez napinki i działa trochę na zasadzie „marnuję sobie dla Was życie, doceńcie to!” Kiedy to się wszystko dokładnie zaczęło i jaki był pierwszy film, którego recenzja pojawiła Ci się w głowie pod wpływem alkoholu?

J: Pierwszym był „Ośmiorekin”, produkcja na pewno dobrze Ci znana. Od zawsze miałem zdrowo nawalone pod czachą, jeśli chodzi o „płetwiasto-zębaty” temat, tak więc jak pewnie się domyślasz, kąpałem się z gumowym rekinem, zbierałem wycinki w gazetach i nagrywałem na VHS wszystkie programy, jakie tylko leciały w Tv. A sam blog był wynikiem połączenia trzech rzeczy: pasji, o której wspomniałem, zamiłowania do dziwacznych filmów gore oraz wypadku w dzieciństwie… wsadziłem dwa nity do kontaktu i wywarło to na mnie długotrwały wpływ. A jeśli chodzi o „poświęcanie się” dla dobra ludzkości, to masz absolutną rację. Jestem takim filmowym, zdeprawowanym, acz dobrym samarytaninem.

S: Widziałeś zapewne w swoim życiu, podobnie jak ja, wiele srogiego filmowego gówna. Możesz przytoczyć choć kilka najbardziej ekstremalnych, pokręconych scenek, które śnią Ci się po nocach sprawiając, że musisz sięgnąć po kolejnego browarka by zniknęły?

J: Może cię to zaskoczy, ale najbardziej zapadła mi w pamięć scena śmierci rekina w „Szczękach”. Zawsze uważałem, że to bardzo głęboka postać, która nie jest rozumiana przez ludzi, bo przecież to całe pożeranie żywych istot i statków prawdopodobnie było spowodowane infekcją dziąseł, których nie mógł wymasować z powodu zbyt krótkich płetw. Natura bywa czasami okrutna, ale nigdy tak, jak człowiek.

S: Wśród tego badziewstwa zdarzają się pewnie jakieś zaskakujące perełki, byłbyś w stanie wymienić, powiedzmy 5 najbardziej zaskakujących, do których podchodziłeś jak do jeża, a okazało się, że pozostawiły po sobie pozytywne wrażenie?

J: Jasne, to się zdarza, choć jak sam wiesz, nie jest to częste. Pozytywnie zaskoczył mnie remake „Piątku trzynastego”, lekko dziwaczna „Chirurgiczna precyzja”, niskobudżetowy „Abominable” z Henriksenem i Combsem, najnowszy „Samurai Cop 2”, który jest kompletnie odjechany oraz „Adam Chaplin”, splatter gore, przy którym siedziałem jak wryty.

S: W jaki sposób docierasz do tych wszystkich szalonych tytułów? Jak je odkrywasz? Robisz research będąc lekko już najebanym? Bo mam wrażenie, że niektóre tytuły znajdujesz w tak głębokiej otchłani, że nawet Nietzsche by nie chciał do niej zajrzeć.

J: Tym razem nie będę ściemniał ani koloryzował, a powiem szczerą prawdę. Bardzo dużo czasu spędzam w internecie na wyszukiwaniu ciekawych pozycji i bywa, że w trakcie poszukiwań natrafiam na stronki, które powinny zarzucić mój komputer taką ilością szajsu, że wydolnościowo przypominałby ZX Spectrum. Ale takie szukanie się opłaca, choć pewien jestem, że buszowanie po przepastnych głębiach cyberprzestrzeni prędzej czy później wyjdzie mi bokiem. Jestem w stanie się o to założyć.

S: Zdarzyło Ci się zacząć coś oglądać, a potem powiedzieć stop i zrezygnować zerkając ukradkiem na czym by się tu powiesić? Jakiś film doprowadził Cię do takiej ostateczności, że miałeś ochotę nałożyć jetpack i odlecieć z tej planety?

J: Największe trudności miałem z filmami Davida DeCoteau. To facet, który przez ostatnie kilka lat kręci jedynie gejowskie pseudohorrory, w których największy nacisk położony jest na ukazywanie męskich klat oraz (nie bójmy się tego słowa) pindoli, które potrafią zaatakować widza w najmniej spodziewanym momencie. Mimo wszystko żadnego z tych gniotów nie przewinąłem ani o sekundę i z iście tytanicznym wysiłkiem wytrzymywałem do końca, choć zawsze na granicy alkoholowego „zejścia”.

S: Z tego co wiem to masz swoją łanię, która musi mieć żelazną banię by być z takim zwyrolem. Razem oglądacie te pokręcone filmy, czy raczej nie łączysz pracy z prywatą i romantycznymi uniesieniami?

J: Mój dziobak, jak zwykłem ją nazywać często ogląda ze mną różne filmidła, ale z reguły lekkie horrory, czasem jakieś fajne Gore, choć nie czerpie z tego takiej satysfakcji jak ja. Pamiętam jednak, że gdy poinformowałem ją o moim zamiarze obejrzenia „Porno E.T”, ta stanowczo kazała mi zaczekać, by razem ze mną rozkoszować się podziwianiem perypetii przyjaznego przybysza z kosmosu, dymanego przez ludzi z epoki wiktoriańskiej. Było miło.

S: Pamiętam, że dłubałeś na You Tube, zapowiadałeś też wdźięcznie brzmiący film „Oknokalipsa”. Co się dzieje z tymi filmowymi projektami? Będziesz jeszcze straszyć swoją facjatą na YT lub w filmach?

J: Straszyć będę, ale z „Oknokalipsą” niestety nie wyszło. Jeden z głównych aktorów ukończył trzy dni zdjęciowe, które miały miejsce pod granicą Słowacji, a potem zrezygnował. By ukończyć w połowie nakręcony film, musiałbym wyciąć wszystkie sceny z jego udziałem, a to oznaczałoby bardzo dużą stratę i praktycznie rzecz biorąc, kręcenie wszystkiego od nowa. Za to pojawię się epizodycznie w dwóch filmach Tomira Dąbrowskiego oraz jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wyreżyseruję Lovecraftowski horror pod koniec tego roku.

S: Wydaje się oczywistym, że z blogerem legitymującym się piwkiem podczas oglądania filmów powinni zainteresować się reklamodawcy związani z browarnictwem i innymi napojami wyskokowymi. Pojawiły się już jakieś zacne oferty współpracy? Jeśli to temat tabu to luzik, nie musisz odpowiadać!

J: Próbowałem nawiązać kontakt z reklamodawcami około roku temu, ale to był błąd, ponieważ miałem wtedy zbyt małą grupę czytelniczą, co pewnie zniechęciło potencjalnych partnerów biznesowych. Teraz, choć zasięg mam dwukrotnie większy, wciąż wolę czekać z wysyłaniem ofert. Poczekam jeszcze dziesięć, dwadzieścia lat i pewnie wrócę do tematu, chyba że ktoś odezwie się wcześniej.

S: Czy alkohol rzeczywiście jest niezbędny do przetrwania „fabuł”, które oglądasz, czy tak na dobrą sprawę większość dałoby się obejrzeć choćby bez łyczka piwka?

J: Pewnie że niekiedy by się dało, ale piwo poszerza granice świadomości i pozytywnie wpływa na szyszynkę, pozwalając dostrzec to, co nieuchwytne. Jeśli widziałeś „From Beyond” z Jeffrey’em Combsem, to z pewnością kumasz o co chodzi. I odpowiadając na pytanie, którego nie zadałeś, a bardzo chcesz: nie, nie jestem uzależniony.

S: Nie obawiasz się, że tematyka tych koszmarnych filmów w końcu się wyczerpie i będziesz musiał albo zamknąć ten grajdołek, albo poszerzyć go tematycznie? Na przykład o chujowe, łzawe komedie romantyczne z aktorstwem rodem z Trudnych spraw? Nie dusisz się tak właściwie w dość hermetycznej tematyce?

J: Ja żyję tą tematyką i nie przeszkadza mi jej hermetyczność. Bo gdzie indziej można zobaczyć faceta wyłażącego z ziemskiej macicy, gdzie mógłbym podziwiać rozterki miłosne Frankensteina gwałciciela czy też wpatrywać się z zachwytem w animacje, których powstydziłby się trzynastolatek? Ten temat ma przed sobą długą przyszłość i bardzo wątpię, że braknie mi materiału do recenzowania.

S: Czy jest film, którego byś się nie podjął obejrzenia? Może być mainstreamowy, może być z Twojej, że tak to ujmę półki. Czego nie tkniesz Nietrzeźwy Krytyku?

J: O ile nie uważam czasu za straconego, siedząc przy szmirach typu „Czarna lalka z piekła rodem”, to gdybym miał zobaczyć „50 twarzy Grey’a” czy którąś z naszych rodzimych komedii, wyprodukowanych przez ostatnie dziesięć lat, byłby to marnotrawstwo owego czasu. Każdy ma jakieś granice, a pewien jestem, że prędzej czy później zwymiotowałbym, jeśli byłbym wystawiony na „podziwianie” ekspresji Karolaka czy powtarzających się schematów, które serwują widzom polscy scenarzyści.

S: Czy poza pływaniem w filmowym szambie coś Cię jeszcze szczególnie interesuje? Masz jakieś hobby? Pasje? Karmienie łabędzi cegłami, podpalanie żłobków, wypiekanie ciasteczek w kształcie płodów?

J: Z tymi płodami ująłeś mnie za serce! Chciałbym je wypiekać, ale kiepski ze mnie kucharz. Co do innych rodzajów zainteresowań, to kiedyś zdarzyło mi się pisać opowiadania, zmajstrowałem nawet jedną gównianą książkę, która i tak poszła do spalenia, sporo grałem w kapelach metalowych na gitarze basowej i namiętnie unikałem świeżego powietrza oraz sportu. Teraz nie mam za dużo czasu na inne rzeczy (dwa koty w domu, sam rozumiesz) tak więc skupiam się na blogu i okazjonalnie czytam Terry’ego Pratchetta, choć moim ukrytym marzeniem jest gra na Mikro-Banjo.

S: Czy Twoim zdaniem są jeszcze jakieś zupełnie nieporuszone w kinie tematy, o których czas najwyższy stworzyć wiekopomne dzieło? W sumie to nie ma już żadnych granic dobrego smaku przynajmniej w kinie undergroundowym i amatorskim więc podrzuć kilka chorych tematów o których filmy chciałbyś zobaczyć.

J: Teraz to mnie zagiąłeś. Nie mam zielonego pojęcia, co ci zwyrole mogą jeszcze wymyślić, choć nie ukrywam, że przyjmę na klatę wszystko, co ociera się o ekstremę. Jedyne, czego mógłbym nie oglądać do końca życia, są azjatyckie produkcje, w których napięcie budowane jest poprzez wykorzystywanie olbrzymiej ilości pierdów, posyłanych w twarze aktorek. Nie moja para kaloszy.

S: W którym momencie nastąpił przełom na Twoim blogu, zauważyłem, że zainteresowanie nim wzrasta z miesiąca na miesiąc i to nie może być dziełem przypadku, no chyba, że biegasz za ludźmi i obiecujesz im browary za lajki, które potem i tak obalasz w domu?

J: Może to cię zdziwi, ale robię to co zawsze. Straszę czytelników, wysyłam im robione w Paincie rysunki cmentarzy i nachodzę ich w domu, jeśli zbyt rzadko udostępniają moje wypociny. Także jak widzisz, robię dokładnie to samo co każdy szanujący się bloger i za tym nagłym wzrostem zainteresowania nie kryje się żadna tajemnica. Chyba, że Rogaty Pan faktycznie przyjął ofiarę z zeszłego miesiąca.

S: Dostawałeś już może wiadomości od „czytelników”, którzy sugerowali, że zgłoszą Twój fanapage, lub doprowadzą do zamknięcia bloga za rozprzestrzenianie treści wulgarnych, erotycznych, pełnych zgnilizny moralnej i ogólnego rozmijania się z rozumem?

J: Ostatnio miałem taki przypadek, ale było to moje niedopatrzenie, ponieważ umieściłem na facebookowym fanpage’u nieocenzurowany plakat filmu „Jezus Chrystus: Seryjny gwałciciel”. W sumie był tam ukazany jedynie nagi tyłek panienki, która dźwigała krzyż, ale jak wiadomo, nie ma nic bardziej obrazoburczego niż damskie pośladki. Zdarza się też, że dostaje maile od czytelników, którzy z uporem maniaków ślą pod moim adresem bluzgi i kwieciste wiązanki, ale to mnie tylko rozbawia. Uważam, że jeśli nie chcesz czegoś widzieć, to po prostu nie patrz i idź sadzić marchew.

S: Poza pływaniem w odmętach kinematograficznej padaczki żywisz się jeszcze „normalnymi” produkcjami? Oglądasz mainstreamowe produkcje, najpopularniejsze seriale, dzieła tworzone z pietyzmem i będące wybitną w wielu oczach sztuką? Jest jakiś reżyser któremu oddałeś swoją duszę i obejrzysz cokolwiek by nie wypuścił?

J: Każdy reżyser ma na swoim koncie większe lub mniejsze wtopy, tak więc nie sugeruje się raczej znanymi nazwiskami, bo im bardziej się na coś napalam, tym większa jest szansa, że film będzie capił niczym gnijący wielbłąd. Ale jeśli chodzi o mainstream, uwielbiam, a wręcz ubóstwiam „Osadę” Shyamalana czy „Mad Max: Fury Road”, które mogę oglądać bez końca. Podobnie zresztą jak „Co robimy w ukryciu”, jedną z niewielu komedii, która dosłownie wbiła mnie w fotel.

S: Czy Pan Nietrzeźwy słucha jakiejś mocnej muzy? Bo wygląda na klasycznego metalucha, który szepce swojej wybrance przed snem Hammer Smashed Face Cannibal Corpse. A może to tylko pozorne i złudne wrażenie i pieścisz swoje uszy Arką Noego?

J: Sporo słuchałem Cannibali, byłem nawet do pewnego stopnia fanatykiem tego zespołu, ale z czasem, zwłaszcza gdy sam porzuciłem muzykowanie, moja fascynacja death metalem wyraźnie spadła. Teraz co jakiś czas odświeżam sobie różnego rodzaju perełki, jak „Thru our scars” zespołu Fleshgod Apocalypse czy też „Dechristianize” Vital Remains. A teraz cię zaskoczę. Od kilku lat najbardziej gustuję w soundtrackach z gier pochodzących z Pegasusa i Gameboy’a. Uwielbiam te staroszkolne dźwięki i melodyjki.

S: Mamy pierwszy kwartał roku niepańskiego 2016, masz już jakieś plany co do NTNW, które chciałbyś zrealizować do końca roku. Udało Ci się wypuścić koszulki z całkiem atrakcyjnym wizualnie logosem, więc to już masz za sobą. Jakieś konkretne plany podbicia kosmosu?

J: Kosmos może zaczekać, bo w planach mam także kufle oraz spot reklamowy, który będę niedługo kręcił. Za jakiś czas zapewne uda się także przekroczyć tysiąc recenzji oraz mam nadzieję zachować zdrowie i urodę, które są źródłem zazdrości największych gwiazd Hollywood.

S: Na koniec gdy już jesteśmy zapewne obaj najebani powiedz coś miłego do czytelników, namów ich by Cię zaczęli czytać czy coś, rozliczymy się po publikacji, tysiaczka na czysto przelejesz na konto i wszyscy będą happy. Pozdrówki, buziaki, smyraki, siusiaki.

J: Ty już się nabombiłeś, a mi właśnie minął kac, także otwieram pierwsze piwko, które wygrałem na promocji. A co do was pysiaczki, którzy czytacie ten wywiad, mam jedno bardzo ważne przesłanie, które mam nadzieję, że przekażecie dalej. Myjcie ręce po skorzystaniu z ubikacji, bo godne to i sprawiedliwe, a honoru nie ujmujące. A tak na poważnie, mam nadzieję że wywiad was zainteresował (Stanley, przelew będzie jutro) i choć część z was zaglądnie czasem na „Na trzeźwo nie warto”, by wraz ze mną ryć sobie beret przy naszych kochanych, gniotowatych produkcjach. Ciao!

LINK DO BLOGA: http://www.natrzezwoniewarto.pl/

LINK DO FANPAGE: https://www.facebook.com/NaTrzezwoNieWarto/?fref=ts

aaron-paul[1]

PRZED I PO SUKCESIE #01: Obsada „Breaking Bad”.

Sugerowaliście mi bym zajął się ciekawostkami dotyczącymi filmów, seriali i ich twórców. Jakoś tak już mam od dawien dawna, że szczególnie jarają mnie korzenie danego aktora lub aktorki, momenty przełomowe dla ich kariery, ale też to co działo się z artystami, kiedy kurz opadł i musieli oni zacząć szukać nowych ról. Na pierwszy ogień idzie obsada kultowego Breaking Bad, którego emisja zakończyła się na 5 sezonach w roku 2013. Nie trzeba było rozwlekać tej historii do kolejnych niepotrzebnych rozdziałów, wszystko sidło jak należy, a twórcy i odtwórcy głównych ról stali się idolami widzów z krajów wszelakich. Co się z nimi działo nim trafili do obsady? I jak radzą sobie obecnie? Zapraszam do czytania!

bryan-cranston-wants-to-play-a-nasty-marvel-villain-could-he-play-this-villain-652383[1]

BRYAN CRANSTON (Walter White). Część z Was z pewnością należy do elitarnego grona osób, któremu Cranston już zawsze będzie kojarzyć się z Halem, ojcem niejakiego Malcolma w Zwariowanym świecie Malcolma. To druga najważniejsza serialowa, a do tego komediowa rola Bryana, za którą lubiłem go od dawna. Pod koniec lat 80 i przez prawie całe 90 zaznaczał swoją obecność w filmach telewizyjnych, których tytuły można spokojnie przemilczeć. Swoją obecność w kinie wysokich lotów zaznaczył w Szeregowcu Ryanie, następnie, już po sukcesie w Malcolmie, w przezabawnej Małej Miss. Następnie był rzeczony wielki i chyba dla samego Cranstona niespodziewany sukces BB. Po nim zaczęły się sypać coraz ciekawsze propozycje i tutaj należy wymienić Contagion – Epidemia strachu, Drive, Operacja Argo, Z dystansu, Pamięć Absolutną czy Godzillę. No i rzecz jasna Trumbo, za kreację którego został nominowany do Oscara. Bryan bywał reżyserem odcinków BB i Malcolma, a także innych seriali jak Współczesna rodzina Biuro. Gościnnie możemy zobaczyć, albo usłyszeć go w Simpsonach, Power Rangers, Z Archiwum X, Słonecznym patrolu, Jak poznałem Waszą matkę, Babilon 5, Sabrina, nastoletnia czarownica, Trzecia planeta od słońca, Family Guy, Robot Chicken czy Rockefeller Plaza 30. Bryan ma obecnie 60 lat, a jego tata Joe 101 lat. Zdrowa rodzinka!

aaron-paul[1]

AARON PAUL (Jesse Pinkman). Zacznę od tego, że wystąpił w dwóch dość popularnych teledyskach: Thoughtless Korna i White Trash Beautiful Everlasta. Ten gość jest bardzo naturalny w swojej grze Jessego, ale to nie oznacza, że był wcześniej jakimś totalnym amatorem. Śmignął w kilku powszechnie znanych tytułach takich jak K-PAX, Wieczny student czy Mission Impossible. W trakcie tworzenia BB w roku 2009 pojawił się w rimejku horroru Ostatni dom po lewej a kolejne lata przyniosły już totalny mainstream: Exodus: Bogowie i królowie, Need for Speed, Nauka spadania, a ostatnio Ojcowie i córki. Aktor ma obecnie 36 lat,  dodam, że mogliśmy go uświadczyć w takich serialach jak Z Archiwum X, CSI: Miami, Kości, Zabójcze umysły, CSI: Las Vegas czy Beverly Hills, 90210. Postać Jessego miał zostać uśmiercona już w pierwszym sezonie BB, ale Vince Gilligan widząc chemię (he, he) pomiędzy Cranstonem a Paulem zmienił zdanie.

annagunn[1]

ANNA GUNN (Skyler White). W najbardziej znienawidzoną postać z całej serii wciela się aktorka najbardziej wcześniej znana z produkcji HBO – Deadwood. Jeśli jesteście poszukiwaczami to dostrzeżecie ją w Juniorze ze Schwarzenegerem i Wrogu publicznym ze Smithem. Jeszcze grając w BB pojawiła się w Czerwonym stanie Kevina Smitha, a jeśli o seriale chodzi to szukajcie jej przed BB w takich produkcjach jak Ostry dyżur, Sześć stóp pod ziemią, podczas lub niedługo po końcu emisji BB w Magii kłamstwa Zabójczych umysłach, a jeśli lubicie ją na tyle mocno po tym co odwalała jej postać to badajcie film Chłopiec z czerwonym wózkiem i miniserial Gracepoint, amerykański odpowiednik Broadchurch także z udziałem Davida Tennanta. Jak widać tej pani występ w BB kariery mocno nie rozwinął, może to przez zbytnią identyfikację Anny ze Skyler? Gunn ma obecnie 47 lat.

dean-norris-american-dad[1]

DEAN NORRIS (Hank Schrader). Ten pan jest aktorem bardzo charakterystycznym, nie w sensie natychmiastowej rozpoznawalności, a przypisywanym mu postaciom. Przed BB mogliśmy go wyłapać w takich filmach jak Zabójcza broń 2, Gremliny 2, Pamięć absolutna, Terminator 2: Dzień sądu, Kosiarzu umysłów, Żołnierze kosmosu, Gattaca-Szok przyszłości, Negocjator, Cela, Tylko jeden czy Mała Miss (a więc ciekawostka, Hank i Walter w jednym filmie!). Zwykle grał policjantów, szeryfów, dowódców jednostek specjalnych i akurat w BB swoje emploi utrzymał, ale za to w jakim stylu. Po BB sytuacja się drastycznie nie zmieniła, ale warto zwrócić uwagę na jego rolę w serialu Pod kopułą, będącą adaptacją powieści Stephena Kinga. Norris ma obecnie 52 lata.

betsy-brandt-scandal[1]

BETSY BRANDT (Marie Schrader). Przed występem w BB Brandt była praktycznie anonimowa (dwa filmy, o których naprawdę niewiele wiadomo i epizody w Ostrym dyżurze, CSI:Las Vegas, Bez śladu). Można więc uznać, że pojawiła się prawie znikąd by zagrać w bardzo irytujący i naturalny sposób. Szczerze nie znosiłem Marie do spółki ze Skyler, ale przyszedł taki czas gdzie jej współczułem, sami wiecie kiedy. Betsy wielkiej kariery już potem nie zrobiła, możecie ją uświadczyć w takich produkcjach jak Masters of Sex. Magic Mike czy The Michael J. Fox Show gdzie gra drugą główną rolę. Podobnie jak Gunn utkwiła w pewnym wizerunku w pewien sposób odcinającym drogę do dalszej kariery.  Betsy ma 39 lat.

rj-mittePS_3124976k[1]

RJ MITTE (Walter White Junior). Ciekawy przypadek z tego Mitte, bo ani wcześniej w niczym nie zagrał, ani później w niczym istotnym się nie pojawił. Gość zajął się modelingiem, a jego lekkie porażenie mózgowe pomogło mu wcielić się w postać kreowaną w BB jeszcze sprawnej i bardziej wiarygodnie. W ramach ciekawostki dodam, że pojawił się w teledysku do Dead Bite Hollywood Undead u boku samiusieńkiej Lisy Ann, która gra w nim jego gorącą mamuśkę. Zresztą w tym klipie jest zatrzęsienie gwiazdeczek porno. Ktoś tu miał niezłe szczęście 😀 Ten pan ma póki co na karku 23 wiosny.

tumblr_o0s5owt0HV1s65j0uo5_1280[1]

BOB ODENKIRK (Saul Goodman). Jak często zdarza się, że postać drugoplanowa dostaje swój własny spin-off? Znacie odpowiedź, trzeba być wyjątkowo uzdolnioną bestią by wcielić się w swoją postać na tyle charyzmatycznie by miała ona swoją rację bytu w serialu o jej losach. Na pewno warto zerknąć na film Spotkajmy się w więzieniu, który wyreżyserował i w którym sam zagrał, po sukcesie BB trzeba zobaczyć dwa filmy z jego udziałem: nominowaną do Oscara Nebraskę Cudowne tu i teraz. I rzecz jasna znakomity występ w serialowym Fargo. Obecnie Better Call Saul cieszy się niesłabnącą popularnością, kultowy status Boba rośnie i moim zdaniem to jeden z tych aktorów, o którym jeszcze będzie bardzo głośno. Bob ma obecnie 53 lata.

celebrating-the-arts-in-american-dinner-party-with-distingui[1]

GIANCARLO ESPOSITO (Gustavo „Gus” Fring). Kariera tego pana sięga jeszcze lat 80 i oferuje nam całkiem sporo zacnych tytułów nim zaczął być jedną z najciekawszych postaci uniwersum BB. Rób co należy, Czarny blues, Noc na Ziemi, Malcolm X, Podejrzani, Dym, Nic do stracenia, Półmrok. Aktor drugiego planu, który swój kunszt ma znakomicie opracowany. Zerknijcie sobie na inny serial z jego udziałem Dawno, dawno temu, a jeśli interesuje Was mainstream dla młodzieży to ucieszy Was jego rola w Więzień labiryntu: Próby ognia. Gus to postać, o której moim zdaniem wciąż wiadomo za mało, a szkoda, co jak co twórcy bardzo zaskoczyli rozwiązaniem jego konfliktu z Heisenbergiem. Esposito ma obecnie 57 lat.

quotes-of-jonathan-banks[1]

JONATHAN BANKS (Mike Ehrmantraut). Jonathan jest najstarszym tutaj osobnikiem, 69 letnim, trzymającym się znakomicie. Przed BB wcielał się głównie tak jak Norris w postacie charakterystyczne i niezbyt przyjemne w obcowaniu. Warto wspomnieć Czy leci z nami pilot, Gliniarz z Beverly Hills, 48 godzin, reszta to typowa sensacja gorszego sortu. Dzięki BB nastąpił gruby przełom i rola życia Banksa. Pojawił się też w Community, ale jego kariera kwitnie dzięki Better Call Saul, o którym wspominałem przy okazji Odenkirka. Chłop z tak przerażającą i unikalną facjatą, że może grać tyyyylko tych złych. I jest w tym bardzo dobry.

Krysten-Ritter-Jessica-Jones-11202015[1]

KRYSTEN RITTER (Jane Margolis). Jej osiągnięcia przed występem w BB należy zacząć wymieniać od ról w serialach Kochane kłopoty, Weronika Mars czy Plotkara. W latach emisji BB pojawiła się w 27 sukienkach, Wyznaniach zakupoholiczki  i raczej nieistotnych wypierdkach pokroju Wampirzyc czy Dziewczyny z ekstraklasy. Obecnie pani ta buduje sobie pomnik za życia wśród fanów Marvela gdyż wciela się w coraz popularniejszą Jessicę Jones. To już kamień milowy w jej karierze i potem może być tylko lepiej kibicuję i podziwiam nietuzinkową urodę. Ritter ma obecnie 34 lata.

P.S. Piszcie w komentarzach, obsadę jakiego serialu mam rozpracowywać w następnej kolejności!