MENU
  • Chaos to drabina, czyli o czwartym odcinku siódmego sezonu „Gry o Tron”.

    Sierpień 7, 2017 8:35 pm Dodał stanley

    Zaledwie 50 minut trwał ostatni epizod GoT zatytułowany The Spoils Of War. Tym, którym do tej pory brakowało pozostawiającej w osłupieniu akcji musiało się wręcz wybornie oglądać końcowe sceny odcinka. Ten sezon tempo ma wręcz galopujące i zdecydowanie stoi pod znakiem reunionów najbardziej lubianych postaci. To taka wprawka przed finałową rozgrywką,, i im więcej o ósmym sezonie rozmyślam tym bardziej krystalizuje mi się skład, który do niego dotrwa. Wbrew spekulacjom o rychłym zgonie Szalonej Królowej wcale nie byłby taki pewien zabicia Cersei w siódmym odcinku, ale o tym za chwil kilka…

    59689bc1c9cdd_o[1]

    Był rozpierdol level hard!

    Podoba mi się fakt, że coraz częściej w konflikcie wybrzmiewają bardziej przyziemne problemy z którymi muszą borykać się władcy. Brak pieniędzy, brak jedzenia dla mieszkańców i żołnierzy, finansowe układy i układziki. To, że obecnie Żelazny Bank wspiera Lannisterów nie oznacza, że wkrótce nie będzie stać po stronie tych, którzy im ją odbiorą. I taka „neutralna”, że się tak wyrażę, postawa jest potrzebna, bowiem pokazuje, że niektórych nie obchodzi kto tak właściwie ostatecznie na tronie zasiądzie, ale co z tego wyniknie i  jaki wpływ na dobrobyt zarządzających będzie to miało. A tak poza tym to wszelakie bogactwo jest nic nie warte zarówno w obliczu ognia jak i lodu, który nadciąga z obu stron.

    Wątek Brana był szeroko komentowany już przy okazji zeszłotygodniowego odcinka. Jego pierwsza rozmowa z siostrą po powrocie wyglądała zupełnie inaczej niż było można sobie wyobrazić. Rzecz w tym, że to już właściwie nie jest Bran, a Trójoka Wrona, czyli właściwie nie do końca nawet człowiek. Meera Reed przed swoim odejściem wspomina, że Bran umarł, że gdyby był sobą to za wszystko co dla niego uczyniła ze swoim bratem podziękowałby jej bardziej wylewnie. Rzecz w tym, że to co wie obecnie Bran może być najbardziej wpływowe dla ostatniego sezonu. Wiedza, którą ze sobą dźwiga doprowadzi ostatecznie do upadku Littlefingera, który tak jakby chciał się wkupić w jego łaski darując jakże znajomy sztylet. Bran nieprzypadkowo cytuje Baelisha, któremu mina nielicho rzednie. Dawno żeśmy nie słyszeli, że „chaos to drabina” czyż nie? Jeszcze większy niepokój w naszym ulubionym fałszywcu wzbudził powrót Aryii, która jak najbardziej ma powód do uśmiercenia go. Arya, choć mniej dziwaczna od Brana, także zadziwiła Sansę, chociażby wzmianką o swojej liście, której istnienie potwierdził Bran. Także reunion Starków choć emocjonalny jest także bardzo specyficzny i oczywiście wciąż niepełny. Nie wydaje mi się jednak by Jon miał do nich dołączyć jeszcze w tym sezonie. Wypada jeszcze wspomnieć o tym jak to Arya z Brienne walczyła. Zauważcie, że ten pojedynek był niczym kolejne etapy jej nauki walczenia i dojrzewania jako asasynki.

    game-of-thrones-spoils-od-war-podrick-brianne-07[1]

    Obawiam się, że Brienne może nie dożyć końca sezonu.

    Tymczasem Jon powoli, acz konsekwentnie zbliża się do Danki, choć kolana ugiąć nie chce. Pokazuje jej jaskinię w której znajdują się starodawne malowidła pokazujące jak starym i srogo przedstawianym zagrożeniem są Biali Wędrowcy. Robi to na Dance niemałe wrażenie, ale i tak ostatecznie bardziej skupia się na doraźnym pokonaniu Lannisterów. Zarzuca Tyrionowi złe podpowiedzi i postanawia, że nie będzie już realizować żadnych planów, noszących znamiona zdrowego rozsądku. Daenerys jest porywcza i moim zdaniem to może doprowadzić ją do zguby. Jest momentami zbyt pewna siebie, a na smoki prędzej czy później znajdzie się jakiś ostateczny sposób. Jon natomiast stara się być sprawiedliwy, jednak więcej w nim lodu niż ognia, bowiem decyzje na chłodno, z większą rozwagą (odkąd zaczął coś wiedzieć). Choć mógłby rzucić się Theonowi do gardła, nie atakuje na nie swoim terenie, ma świadomość, że Greyjoyowie są sojusznikami Danki, a do tego pamięta co tamten uczynił dla Sansy. Danka natomiast pewnie po prostu potraktowałaby go ogniem, jak to próbowała zrobić armii Lannisterów i Tarlych.

    Finałowe starcie jest pokazane z kilku perspektyw i poza efektownością niesie ze sobą potężny ładunek emocjonalny. Przypomina o tym, że Tyrion wciąż jest Lannisterem i muszę przyznać, że ból Tyriona, który przecież jest pacyfistą było widać podczas tego starcia. Rzecz w tym, że oglądaliśmy pojedynek postaci, które większość po prostu lubi. Jamie bardzo zyskał w moich oczach, Bronn jest przekozak, ale przecież i Dankę lubię za niejedną jej pokręconą akcję. Trafienie Drogona z pewnością da Dance do myślenia, że wcale nie jest tak niepokonana jak jej się wydaje, a banda dzikusów jej towarzysząca też przecież nie jest nieśmiertelna. Jedyne co mocno mnie, że tak to ujmę, zniesmaczyło, to zachowanie Jaimego, który zaatakował Dankę od tyłu. A był to z jego strony akt tchórzostwa i powtórka sytuacji, po której został nazwany Kinglsayerem. Oczywiście Jamie przeżyje, Bronn skoczył mu na ratunek i wszelakie spekulacje mogę urwać już teraz. Nie, Jaime jest zbyt ważną postacią by zginąć przez utonięcie. Wydaje mi się też, że ostateczny upadek Cerseii także zostanie pokazany dopiero w finałowym sezonie, bowiem w tym kluczowa będzie walka z Białymi Wędrowcami, która doprowadzi do upadku Muru. Mam nadzieję, że wszyscy wezmą serio słowa Davosa, który wspominał o tym, że jeśli nie dojdzie do połączenia sił to na żelaznym tronie będzie siedział nieistotny szkielet. Ten epizod zdecydowanie rozjebał system i jestem święcie przekonany, że najbliższe trzy jeszcze go przebiją. Twórcy nie żałują budżetu,  The Spoils of War było wyborną wizualną rozrywką, będą więc musieli zrobić coś by go przebić.

    game-of-thrones-recap-season-7-episode-4[1]

    No co wy, chłopaki? Smoka nie widzieliście?

    Świetnie ogląda się seriale, w których kibicuje się kilku stronom konfliktu naraz. Które posiadają tak barwnych bohaterów, że przywiązujemy się do nich na tyle emocjonalnie, że ciężko znosimy ich odejście. GoT mogłoby dla mnie trwać i trwać jeszcze długie lata, choć z drugiej strony tak bardzo już bym chciał znać ostateczną puentę tej historii, mam nadzieję, że mocno przewrotną i szokującą. Najlepiej bez konkretnej osoby siedzącej na tronie. Lub bez tronu jako takiego. Ode mnie tyle na dziś, piszcie o swoich odczuciach w komentarzach, do przeczytania za tydzień!

    Komentarze

    Kategorie: