MENU
  • Czarne Lusterko, czyli youtuberzy kontra „Black Mirror”.

    Styczeń 23, 2018 7:54 pm Dodał stanley

    Muszę przyznać, że cholernie szanuję pomysł na jaki wpadli włodarze polskiego oddziału Netflixa. Zaproponowanie współpracy promocyjnej czterem twórcom związanym z platformą You Tube było pomysłem równie kreatywnym co ryzykownym, bowiem o polskich „jutuberach” pokutuje opinia, że są amatorami, a rozrywka jakiej dostarczają jest dość niskich lotów. Nie czas to i miejsce by się z tym spierać, ja osobiście zawsze broniłem tych osób, z którymi treściami się utożsamiałem, które ryły mi banię i oczywiście nie mam na myśli szkodników takich jak Sexmasterka, Rafatus, DanielMagical czy inny Zięba. To, że bardzo lubię twórczość Darwinów, Krzyśka Gonciarza, Martina Stankiewicza i szanuję materiały od emce□ nie ma jednak najmniejszego wpływu na moją ostateczną ocenę ich „Czarnych Lusterek”, które są krótkimi filmowymi formami inspirowanymi kultowym już „Black Mirror”. Pozwólcie więc, że skupię się przede wszystkim na treści, ale też nie zabraknie smaczków dotyczących twórców produkcji. Zapraszam do czytania, omawiam filmiki, „od najmniej najlepszego do najbardziej najlepszego”, wszystkie te produkcje są moim zdaniem świetne i mają w sobie to coś.

    maxresdefault[1]

    EMCE□ – 69.90. Jedną z prowadzących kanał jest Huyen Pham, wcielająca się w postać pani naukowiec. Akcja dzieje się w postapokaliptycznej rzeczywistości i traktuje o spotkaniu lekarki z rannym stalkerem. Oczywiście to wszystko jest bardzo pozorne, a prosty plot twist prowadzi widza do króciutkiej formy traktującej o samotności i niemożności odnalezienia się w rzeczywistości. Odcinek generalnie kojarzy mi się z Playtest USS Callister, co powinno być pewnym tropem dla tych, którzy BM oglądali. Mimo lekkiej wtórności tematycznej oglądało mi się bardzo przyjemnie, choć historyjka mogłaby być odrobinę dłuższa. Aktorsko bez większych potknięć, stawiam mocne 8/10 za całość.

    maxresdefault[1]

    KRZYSZTOF GONCIARZ – Rozstanie. Twórca „Zapytaj Beczkę” swoim filmikiem zagrał na nosie tym, którzy tak bardzo chcą wejść mu z butami w życie prywatne i tak bardzo, bardzo wiedzieć czy jest z Kasią czy nie. Rozstanie jest mocno „gonciarzowe”, choć chyba w najmniejszym stopniu „blackmirrorowe”, choć ja tutaj bym się doszukiwał lekkiego zainspirowanie takim Shut Up And Dance Hated in The Nation. Youtuberzy często borykają się z tym, że są wypytywani o bardzo intymne sprawy z ich życia i ciężko im zachować coś w pełnej prywatności. Rozstanie znakomicie ogrywa ten temat pokazując, że w sieci można bardzo wiele rzeczy upozorować, nie zmienia to jednak faktu, że najbardziej mirrorowa jest końcówka, w której świetnie miną zagrała Kasia (ostatnia, ostatnia scena). Chcesz wiedzieć co słychać u celebrytów? Spoko, dowiesz się, ale miej świadomość widzu, że może być to tylko fasada, za którą kryje się prawda, której nigdy nie będzie Ci dane zobaczyć. Dla mnie mocne 9/10

    maxresdefault[1]

    GRUPA FILMOWA DARWIN – 1%. Darwinów w takiej pełnej formie dramatycznej jeszcze nie było nam dane oglądać. Klimat ich filmów został zachowany bowiem postacie się ze sobą dość ostro kłócą, ale już wizja przedstawiona tam jest mocno mirrorowa. Mamy parę, która spodziewa się potomka, udaje się ona do kliniki, w której jest już możliwe przewidywanie kim będzie dziecko po urodzeniu, jaki będzie miało charakter i czy jest możliwe by stanowiło zagrożenie dla otoczenia. Jaką decyzję podejmą rodzice nienarodzonego jeszcze chłopca wiedząc w 99% jaki będzie w przyszłości? Ten filmik szczególnie może poruszyć przyszłych rodziców i zmusić do refleksji nad tym co możemy mieć zakodowane w genach. Jedyne co mi odrobinę zgrzytało to postać grana przez Janka, chyba jeszcze nie jestem w stanie widzieć w nim innych postaci niż komediowych. Ale za realizację, wizję, efekty specjalne, całą koncepcję daję mocne 9,5/10

    maxresdefault[1]

    MARTIN STANKIEWICZ – Suma szczęścia. Strzałem w dziesiątkę było obsadzenie w rolach głównych kogoś innego niż samego Martina i jego dziewczyny. Dzięki temu postacie są o wiele bardziej wiarygodne, a sam Martin pojawia się właściwie w dwóch scenkach, a swoim luzackim wystąpieniem nie psuje całej koncepcji filmiku. Główny bohater zauważa, że w jego związku nie dzieje się najlepiej. Pozwala sobie wszczepić program, który będzie mu podpowiadać co uszczęśliwi jego partnerkę. Na początku wszystko jest cacy, ale czy jesteśmy stworzenie do tego by całe życie usługiwać drugiej osobie i nie pozwalać sobie na chociaż nutkę egoizmu. Ten filmik pokazał, związek idealny nie istnieje, że dobry związek jest oparty na kompromisach, a robienie wszystkiego dla drugiej osoby tylko po to by czuła się wspaniale może mieć też drugie, bardziej nieprzyjemne dno. Aktorsko filmik błyszczy, historia szybko wciąga i ma mocno mirrorowski plot finałowy. Dla mnie to zdecydowanie najlepsze z całej czwórki „Lusterko”, tutaj wędruje ocena maksymalna, widać, że Martin świetnie rozumie mechanizmy związków, w końcu sam jest w relacji z dziewczyną, która też prowadzi kanał na YT (pamiętam, że kiedyś pojawiały się komentarze pod jego filmikami w rodzaju „jesteś jeszcze z Laurą”? „zerwaliście?” itp.). Także 10/10, kłaniam się nisko i zapewniam, że to jedno z najlepszych 20 minut na polskich jutubach w ostatnich miesiącach. Oczywiście namawiam do obejrzenia wszystkich czterech produkcji, nie zmarnujecie przy nich czasu. To mogło się nie udać, to było bardzo ryzykowne, ale twórcy wybrnęli bez większych wpadek. Ode mnie tyle na dziś, do przeczytania next time!

    Komentarze

    Kategorie: