deadpool-2-news-t_9e7451647a[1]

Festiwal popkulturalnych jaj, czyli recenzja „Deadpoola 2”.

Czy można nie być fanem Deadpoola? Można, jak najbardziej. W kontekście fabularnych sztosów takich jak Infinity War obie części przygód Wade’a Wilsona wypadają blado, fabuły są pretekstowe, takie historyjki równie dobrze mogliby wymyślać jego najwięksi fani. Kiedy jednak odrzucimy prostotę zarówno samych historii jak i morałów z nich płynących, zostaje nam niczym nieskrępowana jazda bez trzymanki u boku najbardziej „niepoprawnego politycznie” superbohatera ostatnich lat.

deadpool-2-news-t_9e7451647a[1]

Wade Wilson powraca w swoim stylu i naśmiewa się ze wszystkiego i wszystkich!

Zgodnie z zasadą, że w części drugiej danej franczyzy powinno być wszystkiego więcej, jest więc więcej wszystkiego. Więcej tanich żartów, więcej kolorowych postaci, easter eggów i przede wszystkim pocisków po popkulturze, których, wydaje mi się, że tak jak ja, nie macie szans w całości wyłapać za pierwszym podejściem. Poświęcono więcej ekranowych minut postaciom z drugiego i trzeciego planu, a film jako całość jest bardziej… hmmm… momentami dołujący, jest w nim więcej czarnego humoru? To na pewno, zalecam Wam nie oglądanie dwójki zarówno przez pryzmat jedynki (która na moje oko odrobinę traci), ani przez pryzmat takich kolosów jak wspomniane Infinity War. Filmy o Deadpoolu, są i będą wielką zgrywą z uniwersum Marvela (gdzie najczęściej obrywają X-Meni), DC i tego co co kiedyś (Kraina lodu) i obecnie (Stranger Things) popularne. A i nie zabrakło żartowania z samego sukcesu jedynki (są odniesienia do box officeu i do kategorii wiekowej filmu czyli czerwonego R). Wade jaki jest każdy widzi, dalej lubuje się w swoim toaletowym humorze, roznosi na strzępy wrogów i nie czuje się superbohaterem, za to prywatnie próbuje być nieco innym człowiekiem i założyć ze swoją dziewczyną rodzinę. Czy będzie mu to dane to dane, to już się sami przekonacie bowiem po drodze będzie trzeba rozjebać kilku złoli, przytulić Collossusa czy pojeździć sobie na wózku inwalidzkim Sami Domyślcie Się Kogo.

deadpool2[1]

Cała trójca robi świetną robotę, choć Domino i Cable’a mogłoby być więcej. 

W tej odsłonie czarne charakterki nie są tak oczywiste jak w poprzedniej. Mają lepsze motywacje i choć fabuła bywa mocno chaotyczna to ich motywacje mamy podane na tacy. Cable grany przez Josha Brolina jest świetny, teoretycznie jednowymiarowy i po prostu twardy (jego wątek bardzo mocno pachnie pierwszym Terminatorem), ale im dalej w historię tym zdecydowanie lepiej i bardziej bogato w szczegóły. Prześwietny jest motyw z X-Force, czyli ekipą, którą Deadpool chce zgromadzić do walki ze złolami (perfekcyjne cameo bardzo znanego hollywoodzkiego aktora <3), no i pojawia się kilka postaci z komiksów, na których pojawienie się czekali najbardziej zagorzali fani. Do tego na porządku dziennym jest łamanie czwartej ściany i totalnie wysadzająca z kapci intertekstualność filmu, samoświadomość całego uniwersum (scena po początkowych napisach to jest mistrzostwo świata i okolic!).

W sumie to bez spojlerów niewiele więcej da się o dwójce napisać, bowiem za dużo zabawy z tym wszystkim jest, a trailer tak właściwie zdradza niewiele, więc nie spodziewajcie się, że to co tam widzicie jest dla filmu najbardziej kluczowe. Dla mnie tak jak poprzednio 10/10 za czystą zajebistość! Żadne to arcydzieło kinematografii światowej, ale rozrywka na najwyższym poziomie i traktując ten film w takich kategoriach zasługuje na najwyższą notę! Idźcie i bawcie się na tym tak samo dobrze jak ja!

_MG_4652

P.S. Promocja Deadpoola 2 w Multikinie wymiata! Za 28 zł idzie dostać zestaw z popcornem, colą, kubkiem z minifigurką i opaską na rękę! Warto!

Komentarze