MENU
  • „Hej! Ja też nie mam Oscara!”, czyli o jeszcze nienagrodzonych panach słów kilka.

    Luty 26, 2016 5:11 pm Dodał stanley

    Prawdopodobieństwo, że Leonardo DiCaprio w końcu dochrapie się swojego wymarzonego Oscara w tym roku wynosi… hmmmm… jak nie on to chyba niedźwiedź co nie? Czy tego chcemy czy nie, czy nam się „Zjawa” podobała czy nie, w tym roku większość statuetek po prostu ten film zgarnie więc i hurtowo Leosiowi się trafić powinno. Kiedy już kurz opadnie, a memy będą wszystkim wychodzić już bokiem pozostaną nam inni aktorzy, na których będziemy mogli swobodnie wsiąść i marudzić, że też nie mają a zasłużyli. A są to naprawdę nazwiska wielkiego formatu, wśród których nie brakuje moich ulubieńców, których postanowiłem dla Was standardowo 10 wytypować. Dziś część poświęcona panom, jutro paniom, a w niedzielę wieczorkiem dostaniecie moje przewidywania co rozdawanych statuetek. Z tego miejsca chciałem Wam podziękować za odzew pod wczorajszym wpisem, mam nadzieję, że będziemy sobie tak częściej dyskutować! No to co? Do dzieła, w komentarzach podrzucajcie swoich ulubieńców bez Złotego Kolesia na koncie!

    johnny-depp-04[1]

    10. JOHNNY DEPP. Kiedyś bardzo lubiłem Johnny’ego, teraz uważam, że rozmienia się na drobne i gra tymi samymi kartami od paru lat. Karierę zaczynał od występu w klasycznym horrorze Koszmar z ulicy Wiązów, Plutonie też nie idzie go zignorować. Jak dla mnie szczególnie błyszczał w latach 90 kiedy współpracował z Timem Burtonem (Ed Wood, Edward Nożycoręki, Jeździec bez głowy). Wtedy jeszcze daleko mu było do etykietki żonglującego minami śmieszka znanego z Piratów z KaraibówArizona Dream, Co gryzie Gilberta Grape’a, Donnie Brasco, Las Vegas Parano, Don Juan DeMarco, Czekolada, Blow, Człowiek, który płakał. Cała galeria pełnokrwistych, różnorakich postaci. Rzecz jasna nie uważam, że role w Sekretnym oknie, Sweeney’u Toddzie, czy Charliem i Fabryce Czekolady są złe, absolutnie nie. Ale do naszego bohatera przylgnęła łatka kogoś co bardziej się gimnastykuje grymasami niż kogoś co całe serducho w rolę wkłada. Ale i tak go bardzo lubię co sprawia, że tu trafił kosztem innych panów, których wymieniam w post scriptum.

    ralph-fiennes-05[1]

    9. RALPH FIENNES. Ja to mam słabość do aktorów, którzy grają postacie z piekła rodem. Ralph zagrał takie postacie, które Voldemorta nosem wciągają (bo go mają, he, he). Proszę się uważnie przyjrzeć kreacjom w Pająku, Czerwonym smoku, Liście Schindlera… Choć z drugiej strony nie brakuje u niego kreacji angielskich dżentelmenów i wysoko urodzonych osobników. Lub po prostu postaci, które za swoją ukochaną dadzą się pokroić jak w Wiernym ogrodniku, Lektorze, czy Księżnie (żartuję!!!). Bardzo podobają mi się jego kreacje odstające od normy jak w Grand Budapest Hotel, za którą statuetki bym mu nie odmówił. Delikatnie mówiąc skandal, że taki wspaniały aktor jeszcze nie miał okazji odebrać statuetki. Czekam na kolejny jego wspólny projekt z Wesem Andersonem, mam nadzieję, że się doczekam.

    STtiff04_1347297900[1]

    8. MADS MIKKELSEN. Jestem w tym zapewne nieskromnym gronie osób, które uważają, że Mads to nawet ociupinkę lepszy Hannibal od Hopkinsa. Bardziej zimny, bezwzględny, mechaniczny, manipulujący dla zabawy i jedzący dla smaku. Mikkelsen słynie z takich drańskich, paraliżujących widza kreacji, już w Pusherze pokazał klasę. A w Zielonych rzeźnikach wręcz przygotowywał się do roli Lectera. Jabłka Adama udowodniły, że to cholernie wszechstronny gość, Casino Royale otworzyło drzwi do międzynarodowej kariery. Obadajcie Valhalla: Mroczny wojownik, Tuż po weselu, Polowanie czy Otwarte serca by docenić jego kunszt. Poza tym wrażenie, że się nie starzeje, lekko zdębiałem jak przyswajałem fakt, że ma 50 lat! W czasach kiedy Brytyjczykom jest ciężko wyrwać Oscara, a taki Niemiaszek (Walt kocham Cię, wiesz o tym!) zgarnia dwa to moje marzenie by statuetka wpadła dla przerażającego Duńczyka może być marzeniem ściętej głowy. Ale przynajmniej może dobrze podsmażonej.

    Samuel-L-Jackson1[1]

    7. SAMUEL L. JACKSON. „Mam dosyć tych pierdolonych Oscarów w pierdolonych rękach innych niż moje!” mógłby zakrzyknąć ten pan gdyby grał w jakiejś parodii filmów o samym sobie. Jeden z największych ulubieńców Tarantino (Pulp Fiction, Jackie Brown, maleńkie cameo w Kill Billu 2, Django, Nienawistna ósemka) potrafi zagrać chyba w każdym nawet najgorszym filmie tak, że się respekt czuje, nawet w takim gniocie jak Węże w samolocie. Nawet dzięki roli Mace’a Windu Mroczne widmo jest bardziej strawne mimo obecności Jar Jara. Jackson pasuje do wszystkiego, i do Avengersów i do poważnych w gruncie rzeczy filmów takich jak Jęk czarnego węża (niech Was tytuł nie zmyli!), Czas zabijania, czy Sunset Limited. To jest po prostu Bad Motherfucker, któremu może Akademia naskoczyć, póki nie będzie grać zniewolonych albo lokajów (takich co nic za bardzo do powiedzenia nie mają rzecz jasna, he, he) to nie ma co na statuetkę liczyć. Zresztą, coś te Oscary są ostatnio mocno white. Coś w tym, cholera, musi być.

    maxresdefault1[1]

    6. TOM HARDY. Mamy tutaj ewidentnie do czynienia z cwaniaczkiem, który swój zawadiacki urok potrafi wcielić do kreowanej postaci. Zwolenników talentu Hardy’ego było wielu jeszcze za czasów gdy się rozkręcał rolami w Przekładańcu, Bronsonie, Rock’N’Rolli czy Wichrowych wzgórzach. Bez ściemy jakaś gratyfikacja należy się Nolanowi za pokazanie go w Incepcji, bo potem już się potoczyło gładko, bardzo gładko. Szpieg, Wojownik, Mroczny Rycerz powstaje, Gangster, serial Peaky Blinders, Locke, Brudny szmal, Mad Max, Legend aż w końcu Zjawa. Niby kibicuję Stallone’owi, ale z drugiej strony bardzo bym już chciał wykreślić Toma z mojej listy. Niby taki wieczny zakapior i zawadiaka, ale wygląda na gościa o złotym serduszku. Poza tym mam wrażenie, że stara się jakby miej niż inni, w sensie jest bardziej niedbały, więcej w jego kreacjach jest niego samego. I dzięki temu wypada świetnie! Hardy po prostu hardo pracuje na swoją zajebistość. Och, wait, przecież on jest totalnie zajebisty!

    SANTA MONICA, CA - SEPTEMBER 21, 2014:  Actor Jake Gyllenhaal sits for a portrait at the  Hotel Casa del Mar September 21, 2014 in Santa Monica. Gyllenhaal stars in the upcoming film "Nightcrawler." (Brian van der Brug / Los Angeles Times)

    5. JAKE GYLLENHAAL. Jake to cholernie sprytny aktor, świetnie dobierający sobie role, szczególnie psycholi w ostatnich latach. Bo przecież taki przystojniacha nie może być szajbusem prawda? Na moje oko wszystko potoczyło się gładko po roli w kultowym Donnie Darko. Chłopaczkiem jeszcze wtedy będąc odwalił kawał znakomitej roboty w swoistej wariacji na temat Alicji w Krainie Czarów. Swój talent potwierdził w Jarhead: żołnierz piechoty morskiej i przede wszystkim w Tajemnicy Brokeback Mountain za którą już wtedy bym w niego ciskał nagrodami. Kolejne lata przyniosły między innymi role w Zodiaku, Braciach, Labiryncie, Wrogu, Kodzie nieśmiertelności, maniakalnie polecanym przeze mnie Wolnym strzelcu i bokserskim Do utraty sił (tak trudno było zostawić oryginalny tytuł Southpaw?). Jake ma jeszcze duuuuużo czasu by zgarnąć Złotego Kolesia, każdą niemal rolą potwierdza swoją wszechstronność i wrodzony talent, którego nie brakuje także jego siostrze Maggie.

    tumblr_mz66puT9D61s88ss5o1_1280[1]

    4. ALAN RICKMAN. Wielkieś mi pustki uczynił swoim odejściem, panie profesorze. Wierzę, że zbiłeś już piąteczkę z Davidem Bowie a może i z Lemmym słówko zamieniłeś. Wielkość aktora nie jest mierzona w tym jak często pojawia się na pierwszym planie, swoją grą uświetniłeś nie tylko moją miłość z dzieciństwa i okresu dorastania, Snape jest tylko jeden. Uświetniłeś To właśnie miłość, a przecież nie przepadam za komediami romantycznymi, nie miałeś jaj w Dogmie, ale skrzydła już tak. Dałeś sobie gardło poderżnąć w Sweeney’u Toddzie, chciałeś ochronić córkę w Pachnidle. Niech ludzie wiedzą, że nie tylko byłeś tym złym w Robin Hoodzie Szklanej pułapce, niech poznają takie filmy jak Śniegowe ciastko Closed Land. Ach… tyś był głosem Marvina, paranoicznego androida w Autostopem przez galaktykę i gąsienicą w Alicji w krainie czarów.

    No Tabloids -Los Angeles, CA - 11/1/2014 -  Press Conference for Dumb and Dumber To at the Four Seasons Los Angeles. -PICTURED: Jim Carrey -PHOTO by: Munawar Hosain/startraksphoto.com -MUv_151336 Editorial - Rights Managed Image - Please contact www.startraksphoto.com for licensing fee Startraks Photo New York, NY For licensing please call 212-414-9464 or email sales@startraksphoto.com

    3. JIM CARREY. Przez lata wypracował sobie wizerunek ekranowego przygłupa, który stroi miny nieznane przeciętnemu zjadaczowi chleba. Dość trudno było odkleić taką etykietkę po występach w Ace Ventura, Głupi i głupszy, Masce, Ja, Irena i Ja czy Kłamca, kłamca. Przełom nastąpił gdzieś tak w okolicy Truman Show, pełnokrwistej jak dla mnie roli dramatycznej. Później pojawił się w takich dziełach jak Majestic, znakomitym pokazującym tragizm postaci Andy’ego Kaufmana Człowieku z księżyca, czy moim ukochanym Zakochanym bez pamięci. Do tego można jeszcze dorzucić ciekawe kreacje w Telemaniaku i co prawda chłodno przyjętym, ale pokazującym inną twarz aktora Numerze 23. Jim, wiedz, że jesteś moją wielką aktorską miłością (no homo) i będę Cię propsować po wsze czasy.

    Actor Gary Oldman arrives for the London Critics' Circle Film Awards in London February 2, 2014.  REUTERS/Luke MacGregor  (BRITAIN - Tags: ENTERTAINMENT SOCIETY) - RTX185BJ

    2. GARY OLDMAN. Ten pan przyzwyczaił nas do bardzo ekspresyjnej i agresywnej gry aktorskiej, za przełom w jego karierze uważam portret Sida Viciousa, lidera Sex Pistols w filmie Sid i Nancy. Kultowe kreacje stworzył przede wszystkim w filmach Leon Zawodowiec, Piąty Element, Dracula czy Hannibal, ale nie powinniśmy zapominać o takich perełkach jak Morderstwo pierwszego stopnia, Rozencrantz i Guilderstern nie żyją, Ukryta prawda czy Prawdziwy romans. Swój wizerunek nieobliczalnego szaleńca ocieplił w filmie Szpieg i nolanowskiej trylogii Batmana. Oczywistą oczywistością jest, że aktor z takim emploi statuetkę powinien mieć dawno na koncie. Tyle, że Akademia takich oczywistości najwyraźniej nie uznaje, cóż Złoty Koleś im w krzyż.

    edward_norton1[1]

    1. EDWARD NORTON. Po brawurowym debiucie w Lęku pierwotnym z 1996 roku mogło być tylko lepiej. Edward bardzo rzadko występuje w filmach poniżej oczekiwań, jedyną większą wpadką jaką był wskazał jest Incredible Hulk, Edek po prostu nie pasuje mi do tego typu postaci, dla mnie Hulkiem nie jest też Eric Bana, zdecydowanie stawiam na raczej wycofanego, przez co bardziej wiarygodnego Marka Ruffalo. Więzień nienawiści, Podziemny krąg, Iluzjonista, Hazardziści, Rozgrywka, 25 godzina, Czerwony smok, Moonrise Kingdom, Grand Budapest Hotel, Birdman – jest za co Nortona chwalić, nawet w bardziej ciepłych filmach takich jak Zakazany owoc czy Malowany welon wypada przekonująco. A jak nie ma możliwości mimicznych tak jak w Królestwie niebieskim to jego charyzma wystarcza by przykuć uwagę do postaci cały czas noszącej maskę. Jest to stanowczo mój ulubiony aktor z tego zestawienia, którego Akademia skutecznie omija. Liczę jednak, że jeszcze będzie miał okazję go zgarnąć, ale jeśli choć trochę podziela filozofię Tylera Durdena, to raczej mu na nim wielce nie zależy.

    P.S. 1 Na liście nie zmieścili się tacy panowie jak Woody Harrelson, Ewan McGregor, Bill Murray, Andy Serkis, Ian McKellen czy Joaquin Phoenix, których bardzo lubię. Nie wliczałem do listy Brada Pitta, który ma Oscara nieco z dupy, bo za bycie producentem „Zniewolonego”.

    P.S. 2 Jutro idę na seans „Pokoju” nominowanego w czterech kategoriach, recenzji spodziewajcie się w poniedziałek!

    Komentarze