MENU
  • Jack i Ma poznają świat, czyli recenzja filmu „Pokój” (2015)

    Luty 29, 2016 11:57 am Dodał stanley

    26 lutego odbyła się polska premiera kanadyjsko-irlandzkiej produkcji pod tytułem Pokój (nie mylcie z The Room Wiseau, he, he) nominowana w czterech kategoriach do Oscara. Ubiegłej nocy statuetkę za rolę pierwszoplanową żeńską zdobyła Brie Larson, odtwórczyni roli Ma, dziewczyny więzionej przez 7 lat przez psychopatę w ciasnej klitce wraz z pięcioletnim synem Jackiem. Mnie osobiście ten film mocno chwycił za serducho, chciałbym byście poszli na niego do kina póki go grają i podzielić się z Wami moimi odczuciami. Zacznę od tego, że Akademia pominęła w nominacjach dziewięcioletniego Jacoba Tremblay’a, odtwórcę roli Jacka, który jest absolutną perełką tego filmu. Pewnie gdyby był nominowany to Leo by swojej ukochanej statuetki jednak nie odebrał…

    Ma utrzymuje Jacka w przekonaniu, że nie ma zewnętrznego świata aż do piątego roku życia. Chłopiec żywi się telewizją, śpi w szafie kiedy do klitki przychodzi oprawca, jest wszystkiego bardzo ciekawy, a do tego pełni funkcję bardzo ciepłego narratora w filmie. Jego mama postanawia w końcu uciec i opowiada mu o tym, że wszystko w co wierzył do tej pory było wielkim kłamstwem. Niedowierzanie chłopca przekształca się powoli w akceptację i chęć zobaczenia na żywo tego co do tej pory uważał za nieprawdziwe. Dzięki sprytnemu fortelowi udaje im się uciec, ale prawdziwym survivalem okazuje się życie nie w tytułowym pokoju, ale w zewnętrznym świecie, gdzie szczególnie na Jacka czeka mnóstwo niebezpieczeństw. Poznajemy niełatwe relacje Ma z jej rodzicami, którzy się rozwiedli i obserwujemy jak Jack przystosowuje się do świata, jak go postrzega i co mu się w nim podoba, a co nie. Z perspektywy tak wyjątkowego dziecka wszystko wygląda inaczej, otrzymujemy więc pełnokrwisty dramat o odkrywaniu siebie, wychodzeniu ze skorupy, okrucieństwie rzeczywistości w formie nie silącej się na wyciskacz łez, ani moralitet.

    room-sat-together[1]

    Brie pokonała w swojej kategorii samą Cate Blanchett, niech to będzie dla Was wystarczającą rekomendację.

    Nie przypadkiem jednym z ulubionych programów Jacka jest Dora poznaje świat, ten film ma całkiem sporo smaczków, prostych mądrości, których my dorośli możemy już nie zauważać. Jack widzi wszystko w nieco szerszej perspektywie, mimo że przez lata mieszkał w małym zamkniętym pomieszczeniu. Ma natomiast po ucieczce z piekła musi nauczyć się żyć na nowo w świecie od 7 lat obcym, zmienionym, który okazuje się więzieniem po prostu o wiele większym. Uczy się podobnie jak Jack, lata niewoli uczyniły z niej osobę zgorzkniałą i czasem nawet agresywną. Podobnie jak w Zaginionej dziewczynie, Wolnym strzelcu czy Natural Born Killers, w negatywnym, destruktywnym świetle są pokazani reprezentanci mediów, a konkretnie pewna dziennikarka z niewyparzoną gęba, która za cholerę nie zrozumie postawy Ma i nigdy nie będzie w stanie postawić się na jej miejscu. Natomiast postać psychopatycznego Starego Nicka to spazmatyczny agresor, który nie potrafi przejawiać żadnych uczuć i choć nie jest go na ekranie dużo to z miejsca budzi maksymalną odrazę. Na pewno warto przyjrzeć się także kreacjom rodziny Ma, dziwacznego trójkąta, w którym ojciec jest nieobecny, a Jackiem bardziej interesuje się nowy partner matki Ma. Do dwójki głównych bohaterów idzie się przyzwyczaić w 5 minut i było mi bardzo przykro, że spędziłem z nimi niecałe dwie godziny. Chemia pomiędzy Larson a Tremblay’em jest niesamowita i bardzo wiarygodna, prawdziwa.

    Co do samej sceny ucieczki to jest ona jedną z najlepszych, najbardziej trzymających w napięciu w filmie, nakręcona według najlepszych prawideł thrilleru. Dla tego jednego fragmentu warto się udać do kina i przeżyć to co Jack wtedy. To film o szukaniu szerszej perspektywy, afirmacji życia i czerpania radości z niego, choć odkupiona traumą, której nic nie wyleczy. Fabuła wielce skomplikowana nie jest, to film na przemian ciepły i cierpki, uroczy i gorzki, ze świetną nienarzucającą się muzyką. Jeśli uważacie, że Wasze problemy są duże to pomyślcie jaką jazdę miała przez bitych 7 lat  Ma. A jeśli chcecie zobaczyć nasz świat w pełniejszych kształtach i kolorach to uważnie słuchajcie narracji Jacka. To co dla Ma było pułapką, dla Jacka było całym światem, wspaniałym światem, za którym potem tęskni. Dawno nie widziałem tak świetnie nakręconego filmu dla widza, który nastawia się na to, że się na seansie wzruszy. Dla mnie to osobiście jeden z najlepszych filmów jaki trafił pod nasze kinowe strzechy, bardzo się cieszę, że Brie wygrała i polecam poszukiwaczom mocnych, chwytających za gardło wrażeń. Ode mnie 9/10 i do ulubionych. Dajcie się zamknąć z bohaterami w pokoju na te niecałe dwie godziny, zapewniam, że nie pożałujecie.

    Film obejrzałem dzięki współpracy z olsztyńskim kinem Helios.

    227_stacjakultura_1382607450[1]

    Komentarze