MENU
  • Jak rozpętałem totalne piekło, czyli wpis o grupie integracyjnej!

    Marzec 4, 2018 9:23 pm Dodał stanley

    Ochhh… Goood. To był cholernie intensywny tydzień dla mnie jako blogera. I nie spędziłem go oglądając seriale i filmy co dla niektórych może być nie do pomyślenia. Spędziłem ten tydzień z ludźmi. Znaczy przez internet, ale z bardzo intensywnie udzielającymi się ludźmi, który jeszcze jakiś czas temu po prostu byli moimi czytelnikami, czy to stałymi, czy to okazjonalnymi, w to nigdy nie wnikałem. Jak na to wpadłem i z czym to się je możecie sobie właśnie w tej chwili poczytać. Ale zacznijmy od genezy, bowiem zawsze jest jakaś geneza.

    Jakiś czas temu na Baniorylcach Stanleya jeden z czytelników, imieniem Bartłomiej postanowił, że zrobimy sobie nitkę selfiaczy. Odzew zaskoczył mnie i bardzo szybko powstało nasze zdjęcie w tle, które możecie zobaczyć poniżej:

    28167149_813141992226840_2688458614510068522_n[1]

    Kilkaset osób zgodziło się upublicznić swój wizerunek i jednocześnie pokazało, że reprezentuje społeczność osób pozytywnie zakręconych, z zajawką na popkulturę. Kiedy poczytałem sobie komentarze pod zdjęciami, bardzo ciepłe, miłe, w mojej bani zakwitła myśl „A może by tak stworzyć grupę dla singlujących Rylców?”. Pomysł ten trochę ze mną poleżał, stoczyłem kilka zewnętrznych walk i ostatecznie doszedłem do wniosku, że nie ma się co ograniczać. Że integrować może się każdy, niezależnie od statusu w związku, orientacji i tak dalej. Spodziewałem się, że może z setka osób tam wbije, a aktywnych będzie z 20-30. CHUJA za przeproszeniem. Od tygodnia na grupie integracyjnej, której nazwa wyjściowa brzmi Baniorylce – sekta integracyjna dzieje się istny huragan komentarzy, komplementów i flirciarskich tekstów. Większość osób rozsianych nie tyle po kraju co nawet po całym świecie nadaje na tych samych falach! Poznajemy się od bardziej intymnej strony, zniknęła bariera pomiędzy mną jako twórcą, a nimi jako czytelnikami! Niesamowita, absolutnie podnosząca na duchu sprawa, miejsce gdzie od każdego dostaję nie tyle jakąś formę „atencji”, a po prostu ciepła, dobrego słowa, zajebistości odwdzięczając się tym samym! Ile nas teraz jest? Ponad 600! Ponad 600 szalonych osób, które potrafią przesiadywać na grupie godzinami. Zaczęły tworzyć nam się kliki, oddziały osób rozsianych po Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Trójmieście, Olsztynie, Łodzi, Wrocławiu, Katowicach i wielu innych wspaniałych miejscach!

    28168744_1711603622219391_1496711634385687552_n[1]

    W tym miejscu nie ma tematów tabu, nie kryjemy się ze swoimi porażkami, jesteśmy dumni ze swoich sukcesów, pocieszamy się kiedy jesteśmy w dołku. Owszem, to „tylko” komentarze w internecie, ale za to jakie, za to jakie moi drodzy. Nie czułem się tak dobrze w swojej skórze od zerwania, które miało miejsce w Sylwestra 2017/18. To jest pierwszy tak otwarty wpis na blogu w tym roku, zmotywowali mnie do niego wspaniali ludzie, których uwielbiam i których pragnę spotkać w realu i im powiedzieć, że sprawili, że nie myślę o tym co było kiedyś w aż tak czarnych barwach. Dzielą nas kilometry, ale łączą nas zryte banie! Do tego powolutku zaczynają się gdzieś tam rodzić przyjaźnie, ktoś na kimś oko zawiesza na dłużej, podejrzewam, że sporo osób kombinuje jak się ze sobą umówić! Zryty portal randkowy? Nie do końca, bowiem tam jesteśmy zbyt bezpośredni, zbyt frywolni, tacy po prostu otwarci. Mam nadzieję, że to śmieszkowanie pozwala ludziom wychodzić z dołków, że ma jakiś wpływ na choć kilka minut ich życia dziennie.

    Dzielimy się też swoimi rozmaitymi pasjami, osiągnięciami, wszystkim co nas w danej chwili jara. To bardzo spontaniczna, impulsywna społeczność, która jest po prostu popierdolona nawet jak na internetowe standardy. Co ciekawe nawet przeciwników mojego pomysłu udało mi się przekonać, że fajno tam być i pobuszować od czasu do czasu. Można powiedzieć, że rozpętałem istne piekiełko, nawet podczas pisania tego tekstu aktywnie działa tam kilkadziesiąt osób dalej przesuwając granice spowiadania się z czego się da. Momentami to jest mocno terapeutyczna grupa, dzięki temu, że każdy ma zupełnie inne przeżycia możemy mieć całą masę punktów odniesienia do rozmaitych sytuacji. Pierwsze randki, pierwsze razy, wzloty i upadki, a przede wszystkim dzikie i niczym nie skrępowane rozmowy na tematy intymne sprawiają, że nigdy nie czułem się tak blisko z ludźmi, których nie znam osobiście. I to nie jest jakieś bardzo dziwne, jeśli nas się pozna „od środka”.

    Cóż ja mogę jeszcze powiedzieć? Sex, drugs, and Baniorylce! Chciałbym serdecznie podziękować tym, którzy ten cały pierdolnik nakręcają! Joanna, Ola, Kate, Maciej, Ania, Przemysław, Beata, Jarek, Klaudia, Giacobbe, Kasper, Anna, Sebastian, Grzegorz, Hubert, Joanna, Paulina, Adrian, Amov, Karolina, Paweł, Michał, Justyna, Filip, Urszula, Zuza, Hugh, Magdalena, Aga, Natalia, Matt, Angelika, Wiktoria, Jacek, Kamil, Małgosia, Robert, Kamelia, Mateusz, Dawid, Alicja, Szymon, Filip, Marzena… Jest Was całe W CHUJ! Bez Was tej grupy nie ma, a bez tej grupy obecnie nie ma mnie. Także polecam internetowe integrowanie się na takim poziomie! Już wkrótce dowiecie się, w jakim składzie spotkaliśmy się na żywo! Już wkrótce będzie o nas jeszcze głośniej!

    Ode mnie tyle na dziś, zapraszam na nockę oscarową, która odbędzie się już dziś na fanpage, o tutaj:

    https://web.facebook.com/groups/1544582315597892/

    Natomiast jeśli chcecie wejść do naszej sekty to zapraszam tutaj:

    https://web.facebook.com/groups/338644176641763/

    UPRZEDZAM! DRUGA GRUPA JEST STANOWCZO DLA ODWAŻNYCH! 😀

     

    Komentarze

    Kategorie: