MENU
  • Jeszcze większe piekło, czyli o drugim sezonie „Opowieści podręcznej” słów kilka.

    Kwiecień 27, 2018 8:13 pm Dodał stanley

    Przyznam, że pierwszy sezon Opowieści podręcznej przejechał po mnie niczym walec. W dobie tego co się na świecie odpierdala wizja świata przeniesiona niemal żywcem z powieści Margatet Atwood przytłacza, przeraża, zapiera dech w piersi i mimowolnie sprawia, że pięści same się zaciskają. Świat, w którym płodne kobiety są sprowadzone do uprzedmiotowionych surogatek mieszkających w domostwach bogaczy, świat w którym zawisnąć można za orientację seksualną, świat pełen fanatyzmu religijnego, w którym wszystko przypisuje się woli Boga napawa obrzydzeniem, szczególnie, że w centrum historii postawiono zwyczajną kobietę imieniem Jude.

    THE HANDMAID'S TALE -- "June" - Episode 201 -- Offred reckons with the consequences of a dangerous decision while haunted by memories from her past and the violent beginnings of Gilead. (Photo by:George Kraychyk/Hulu)

    Oczywiście od strony technicznej serial błyszczy, wydaje mi się, że jeszcze bardziej niż poprzednio.

    Pierwszy sezon przybliżył nam jak wygląda codzienne życie podręcznych, jak skurwiały system wymyślili sobie możni tego świata. Jak zmienia się traktowanie kobiet w zależności od tego czy są przy nadziei czy nie. Jak fałszywy i pełen sprzeczności wymyślono sobie model społeczeństwa, krzywdzący zarówno kobiety na „wysokich” jak i „niskich” stanowiskach. Po zakończeniu oglądania sezonu pierwszego czułem się niczym przemielony, przeżuty i wypluty przez jakiegoś paskudnego zdeformowanego olbrzyma. Jedynie na końcu widziałem światełko w tunelu dla głównej bohaterki, które zgasło wraz z pierwszą sceną odcinka pierwszego sezonu drugiego. Już od pierwszych minut emocjonalna pętla zaciska się na szyi widza. Znamienne jest, że pierwszy odcinek sezonu nosi tytuł Offred, a więc miano nadane przez system, zaś pierwszy drugiego June, bowiem nasza bohaterka walczy o choć namiastkę wolności, o swoją tożsamość, o ucieczkę z tego okrutnego świata. Nie zapomina, że jest to wizja świata, z której niemalże nie ma ucieczki, ale oczywiście nie sposób mi za June kciuków nie trzymać.

    W tym sezonie na drugi plan wysuwa się jeszcze jedna intrygująca kobieca postać, a mianowicie Emily, której tragiczną historię przybliża epizod drugi (Unwomen). Jak wspominałem, bycie osobą homoseksualną jest surowo zakazane, za swoje przewinienia kobieta trafia do obozu pracy, gdzie warunki są koszmarne, woda skażona, a większość pracujących tam skazanych niemal codziennie godzi się ze swoją śmiercią. Tak więc jeśli zastanawialiście się czy ten serial może być jeszcze mocniejszy, jeszcze bardziej siadający na psychę, to donoszę, że tak właśnie jest. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, ale musicie się przed seansem solidnie nastroić mieć gdzieś z tyłu głowy, że może być jeszcze gorzej. Liczę też na rozwój postaci Ciotki Lisy, bowiem czuję, że nie jest tak jednoznaczna jak się nam pokazuje.

    unwomen-4[1]

    W tym sezonie June powinna poprowadzić ludność na barykady. Czekam z niecierpliwością.

    Nie dziwię się, że w tym roku dwie statuetki Złotego Globu powędrowały właśnie do Opowieści. W dobie wszędobylskiego hashtagu #metoo, afer seksualnych, wychodzących na jaw gwałtów, nierównego traktowania kobiet, szowinizmu, „seksualizacji” artystek występujących w wyuzdanych pozach, bowiem seks się przecież tak dobrze sprzedaje, ten serial jest głosem sprzeciwu. I ten sprzeciw ma twarz ciemiężonej Elizabeth Moss, aktorki znakomitej, charakterystycznej, wcale przecież nie klasycznie pięknej. Aż do lipca będziemy śledzić jej losy, w Polsce dzięki Showmaxowi (serial to oryginalna produkcja mało u nas znanego MGM Television/HULU). Niezmiennie pozostaję przy swojej wysokiej ocenie, absolutny must watch dla każdego zaprawionego w boju widza.

    Komentarze

    Kategorie: