MENU
  • Kiedyś paliliśmy razem, pamiętasz? czyli o dziewiątym odcinku trzeciego sezonu „Twin Peaks” słów kilka.

    Lipiec 11, 2017 6:06 pm Dodał stanley

    Minęły dwa tygodnie odkąd obejrzeliśmy jeden z najbardziej niszczących obiekty odcinków „Twin Peaks” ever. Zdążyliśmy już chyba ochłonąć i przygotować się do wzięcia na klatę kolejnej dawki odlotowego świadectwa geniusza Lyncha. Tym razem dostaliśmy epizod stonowany i całkiem sporo wyjaśniający, idealny moim zdaniem na sam środek sezonu. Pojawiło się kilka nowych postaci, w tym jedna grana przez naszą rodaczkę, powróciło też kilka postaci z początku sezonu i w końcu zacząłem się przekonywać, że to finalnie będzie miało ręce i nogi.

    Kyle MacLachlan in a still from Twin Peaks. Photo: Suzanne Tenner/SHOWTIME

    Czy zło ostatecznie zatriumfuje? Jaki plan ma evil Cooper?

    Starałem się by moje dotychczasowe analizy były jak najbardziej wnikliwe, a jednocześnie nie były zbyt chaotyczne i jeszcze bardziej gmatwające i tak pokręconą fabułę. Dlatego poszczególne akapity będą poświęcone konkretnym bohaterom i w pewnym stopniu będą zazębiać się z tym co już się wydarzyło w poprzednich odcinkach i sezonach. Szukam bowiem jak największej ilości punktów stycznych, tak by chociaż zacząć układać ramkę do tych puzzli. A zacznę od wątku tego złego, a jakże magnetycznego Coopera.

    Zły Cooper ostatnio został postrzelony i wyglądało na to jakby jego ciało opuściła przynajmniej część Boba. Jak widać evil Coop ma na swoich usługach całkiem sporo osób, także tych działających na odległość, jak gość z biura, które widzieliśmy na początku sezonu. I ten gość jeszcze czegoś dla naszego czarnego charakteru nie zrobił i wygląda na to, że mało czasu. Na usługach Coopa są też Hutch i Chantal, dość specyficzne małżeństwo grane przez Tima Rotha i Jennifer Jason Leigh (którzy grali razem w Nienawistnej ósemce Tarantino co moim zdaniem nie jest zupełnie przypadkowe). Coop daje Huchowi brudną robotę do odwalenia i każe zniszczyć telefon, którym wcześniej wysyła wiadomość do… Diane. Czy jest to forma zastraszenia? Jak widzieliśmy Diane miała dość duży problem z telefonem w tym odcinku, a mało rzeczy dzieje się w tym serialu czystym przypadkiem.

    Tymczasem Diane, Cole i Rosenfield zbaczają z kursu by przyjrzeć się tajemniczemu ciału, które według wszelakich badań należy do majora Briggsa, wokół którego kręciła się właściwie większość fabuły. Jak wiemy major Briggs był ojcem Bobby’ego i swego czasu zaginął w innym wymiarze. Po 25 latach jego bezgłowe ciało zostaje odnalezione i przebadane, natomiast jego ducha mogliśmy dojrzeć podczas astralnej podróży Coopera nim wrócił na Ziemię pod postacią Dougiego Jonesa. Jego duch powiedział wtedy do Coopa dwa słowa: „niebieska róża”, której motyw pojawił się w serialu nie raz, a jego mgliste znaczenie poznaliśmy w Ogniu krocz ze mną. Briggs najwyraźniej potrafił przewidywać przyszłość, bowiem swojej żonie powiedział, że któregoś dnia odwiedzi ją szeryf, jego zastępca i jej syn by dowiedzieć się więcej o tragicznych wydarzeniach i tym co stało się z Cooperem. Zapiski Briggsa są więc kluczowe dla naszych pilnujących porządku bohaterów, którzy coraz bardziej zaczynają wierzyć w istnienie dwóch Cooperów. Pamiętajmy też o tym, że w ciele majora znaleziono obrączkę, z inskrypcją dotyczącą Dougiego. Co ciekawe odtwórca roli Briggsa, Don S. Davis w rzeczywistości też był wysoko postawionym wojskowym, w Armii Amerykańskiej miał stopień kapitana. Odszedł w wieku 65 lat w roku 2008, 28 czerwca była 9 rocznica jego śmierci i trzeba przyznać, że ten odcinek jest swoistym uczczeniem pamięci o nim.

    A teraz skupmy się na chwil kilka na Douglasie Jonesie, który to był postacią wielce enigmatyczną zanim został podmieniony na Coopera z innego wymiaru. Do roku 1997 nie pojawiły się o jego istnieniu żadne wzmianki, totalna tabula rasa. Wiemy, że Jones miał wypadek, który dość mocno go opóźnił w rozwoju co wyjaśnia nam dlaczego bohaterowie, którymi się otacza traktują go tak pobłażliwie. Dlaczego na Dougiego został wydany wyrok śmierci i czy będą kolejne próby zamordowania go? Karzeł został aresztowany i wydaje mi się, że od niego dowiemy się nieco więcej w przyszłości. Dość znamienna jest scena w której Coop przygląda się kontaktowi, identycznemu jak ten przez który przedostał się do realu. Mam nadzieję, że wyjaśnienia jakkolwiek kosmiczne będą jednocześnie spójne i w duchu TP. Przeżyliśmy już genezę tego wszystkiego, więc mam nadzieję, że przeżyjemy też koniec tej historii.

    W końcu powróciliśmy do wątku z początku tego sezonu, a więc do postaci granej przez Matthew Lillarda – Williama Hastingsa. Hastings jest podejrzany o morderstwo, a jedyne czym jest się w stanie bronić to ingerencja sił z innego wymiaru. Mężczyzna prowadzi bloga o poszukiwaniu innych wymiarów i co ciekawe można ją naprawdę odwiedzić pod tym adresem: http://thesearchforthezone.com/. Przy najbliższej okazji przeczytam ją od deski do deski i okaże się czy jest tam coś ultra ważnego dla całej fabuły. Kilka rzeczy (poza oldschoolowym dizajnem) wydaje się intrygujących. Strona nie była aktualizowana od roku 2015, a założona została w roku 1997, a więc odkąd na horyzoncie pojawił się we wszelakich aktach Dougie Jones. A podczas samego przesłuchania nie znający przecież Coopera Hastings o nim wspomina, i o postaciach z innego wymiaru. Wszystko zaczyna nabierać rumieńców i ram, wyraźniejszych kształtów. Dodam jedynie, że przed przesłuchaniem Hastingsa ma miejsce scena jedna z najbardziej intertekstualnych, choć na pierwszy rzut oka nie wydaje się istotna. Scena palenia Diane przed wejściem do budynku. Cole bierze buszka i wspomina stare czasy, ich dawną współpracę co wywołuje uśmiech u Diane. Nawet wiernym fanom mogłoby to umknąć, ale raz że Lynch jest wielkim miłośnikiem papierosów (i z tego co wiem także walczenia z tym nałogiem, stąd zapewne postać gościa od „gotta light”), a dwa to, że współpracował z odtwórczynią Diane, Laurą Dern zarówno przy Inland Empire, jak i przy wspaniałej Dzikości serca.

    Dość istotnym fragmentem tego odcinka była scena pomiędzy Benjaminem Hornem i Beverly, którzy poszukiwali źródła tajemniczego hałasu. To chyba pierwszy raz w tym serialu, odkąd ktoś nazwał Bena dobrym człowiekiem. Jak pamiętamy, był krwiożerczym biznesmenem, którego nawet własna córka za bardzo nie interesowała. Czy jest możliwe, że tak bardzo się zmienił? W końcu taki Bobby, który ma na swoim koncie morderstwo, ostatecznie został stróżem prawa, który wciąż ma słabość do Laury Palmer. Wiadomo natomiast na sto procent, że brat Bena się nieźle sam w sobie zagubił, bowiem nie chciał by jego noga była jego nogą.

    twin-peaks-season-3-episode-9-review-this-is-the-chair[1]

    Rewelacyjna scena przed przesłuchaniem!

    Na koniec przenieśliśmy się do Roadhouse gdzie zostały nam przedstawione dwie damskie postacie. Jedna grana przez naszą rodaczkę Karolinę Wydrę, druga przez charyzmatyczną Sky Ferrerię, która jest coraz bardziej rozpoznawalną wokalistką i początkującą aktorką (ostatnio w roli matki Baby’ego w Baby Driver, którego recenzja od wczoraj na blogu). Postać Sky wygląda na lubiącą ostre ćpanie, a do tego cierpi na nieprzyjemną wysypkę. Charakteryzacja sprawa, że postać jest dość mocno odrzucająca, zakładam, że zarówno ona jak i jej koleżanka będą istotnymi bohaterkami następnych odcinków, ale Lynch nie darowałby sobie gdyby nie wprowadził kilku postaci zupełnie „od czapy”. A jakby kogoś interesowali artyści z tego odcinka to podaję, że autorem pierwszego utworu jest Hudson Mohawke, natomiast damskie trio z końcówki to grupa Au Revoir Simone. Więcej informacji o kapelach grających dotychczasowo w Bang Bang znajdziecie tutaj: http://www.nme.com/blogs/twin-peaks-soundtrack-bands-2084202. I to by było tyle na dziś, mam nadzieję, że wyłapałem wystarczająco dużo wskazówek po pierwszym seansie. Do przeczytania za tydzień!

    P.S. Scena z udziałem Lucy i Andy’ego całkiem sympatyczna, ale totalnie nic nie wnosząca do ogólnych rewolucji więc postanowiłem ją pominąć w omówieniu 🙂

    Komentarze

    Kategorie: