MENU
  • Krwawa jazda z ambicjami, czyli recenzja serialu „Blood Drive”.

    Wrzesień 28, 2017 5:08 pm Dodał stanley

    Kino eksploatacji przeżywało swój najlepszy okres świetności w latach osiemdziesiątych. Niskobudżetowe, krwawe, pełne przemocy, seksu i sadyzmu filmy były prezentowane w tak zwanych grindhouse’ach, kinach, w których głównie puszczano właśnie exploitation movies. Tarantino i Rodriuguez swoją dylogią filmową pokazali właściwie wszystkie składniki tego typu rozrywki, warto też zerknąć sobie na Włóczęgę ze strzelbą, z Rutgerem Hauerem w roli głównej i oczywiście na obie części Maczety. Myślę, że o klasykach tego nurtu napiszę przynajmniej kilka tekstów, ale teraz chciałbym się skupić na współczesnej perełce tego nurtu – serialu Blood Drive, który został niestety anulowany po pierwszym sezonie. Nie znaczy to jednak, że był słaby, wręcz przeciwnie, właściwie to mam wrażenie, że opowiedział w całości historię, którą twórcy zaplanowali.

    BloodDrive[1]

    Omnomnomnomnom!!!

    Serial odcinków ma trzynaście, a w Polsce był dostępny dzięki Showmaxowi, w wersji z lektorem smaczku dodaje postać Tomasza Knapika, który jest przecież ikoniczną osobą, czytającą swego czasu klasykę niskobudżetowego kina. W upadłym post-apokaliptycznym świecie panuje anarchia, a największą uwagą cieszą się krwawe wyścigi samochodowe. Benzyna jest zbyt droga, więc do napędzania silników używa się ludzkiej krwi. Zwycięzca wyścigu może być tylko jeden, stawka jest bardzo wysoka bowiem do zgarnięcia jest 10 milionów dolarów i status „Primo” czyli odpowiednika naszego „celebryty”. W wyścigu biorą udział zwyrodnialcy wszelakiej maści, wśród nich koleś o ksywie Fiut Klauna i małżeństwo morderców odczuwające erotycznie rozkosze podczas taplania się w krwi. W wyścig zostaje plątana dość niefortunnie Grace Argento (jej nazwisko jest hołdem dla Dario Argento, włoskiego reżysera kina grozy) oraz policjant Arthur Bailey zwany później „Barbie”. Jego kolega po fachu, Christopher Carpenter (tak, hołd dla TEGO Carpentera), trafia natomiast do tajemniczej korporacji Serce, w której zostają przeprowadzone na nim gruntowe badania przez jednostkę Aki, seksownego androida. Te dwa wątki przeplatają się ze sobą aż do finałowej konkluzji, jak możecie się domyślić w świecie post-apo wszelakie korporacje okazują się baaardzo istotnymi i wielce negatywnymi organizacjami.

    MV5BOTdkYTViMjQtNTNkMy00NTFmLWE1ODEtYTI1NTM3YzQyZGIxXkEyXkFqcGdeQXVyNjEwNTM2Mzc@._V1_[1]

    Grace i Arthur – zmuszeni do współpracy by przeżyć.

    Trailer obiecywał krwawą jazdę bez trzymanki i rzeczywiście tak jest, ale serial zdecydowanie oferuje widzom dużo więcej. Przemierzając kolejne trasy, nabijając na licznikach kolejne kilometry, bohaterowie wyścigu trafiają w coraz to dziwniejsze post-apokaliptyczne lokacje. Trafiają do restauracji, w której serwuje się ludzkie mięso, odwiedzają upiorny szpital psychiatryczny, trafiają do strefy amazonek i ogólnie rzecz ujmując to ścieżka głównych bohaterów prowadzi wprost do korporacji Serce. Grace chce odnaleźć zaginioną siostrę, a Arthur uczy się bardzo wiele o nowej rzeczywistości w błyskawicznym czasie. Kolejną bardzo istotną postacią jest Slink, konferansjer Krwawego Wyścigu, aktor, kabareciarz, psychopata i morderca. Im dalej zagłębiamy się w historię bohaterów tym bardziej dramatyczne ich historie się stają. Owszem, czarny humor eksplodujący co kilka chwil i absurdalne sytuacje trochę „ocieplają” mroczną koncepcję całości, ale Blood Drive nie jest płytkie, a każdy odcinek jest urozmaicony odniesieniami do klasyki kina B, parodiuje filmowe klisze i gatunki i wcale nie jest przegięty, nie uświadczycie tutaj otwartej golizny, choć seksu w serialu nie brakuje.

    Screen+Shot+2017-07-20+at+5.38.01+AM+%255Bwww.imagesplitter.net%255D[1]

    Slink absolutnie kradnie cały serial i choć jest postacią negatywną to sympatyzuję z nim wielce.

    Co do głębszego przesłania serialu to można tutaj znaleźć całkiem sporo kwestii etycznych, które twórcy biorą pod rozwagę. Krwawe wyścigi są rozrywką o telewizyjnym potencjale, ich idea jest więc prztyczkiem w nos wszelakich, coraz bardziej ekstremalnych reality show. Przypominają mi się zarówno Hostel, gdzie za grube pieniądze można było torturować ludzi jak i Dom w głębi lasu gdzie obstawiano kto przeżyje do końca. Im bardziej krwawy wyścig łagodnieje tym bardziej trzymający nad nim pieczę pomysłodawcy chcą go zbrutalizować. Jest też dyskretne łamanie czwartej ściany (chociażby przez Slinka) i wizje pokiereszowanego świata, gdzie panują zupełnie inne warunki, gdzie króluje bezprawie, sodomia, złodziejstwo, a zabić jest łatwiej niż wybaczyć. Do tego dochodzi wątek inteligentnych cyborgów, które zaczynają posiadać ludzkie uczucia, ale to wciąż nie jest pełny obraz tej wielowymiarowej produkcji.

    Wierni widzowie Quentina Tarantino, Roberta Rodrigueza, Roba Zombie, Takashi’ego Miike powinni być zachwyceni, bowiem serial ma taki pustynny, brudny klimat, jest pełen absurdalnych dialogów, a twistów jest tutaj co niemiara i nieraz będziecie zaskoczeni. Nie zawsze wszystko co zobaczycie na ekranie będzie miało swoje logiczne uzasadnienie, ale to akurat jest domeną filmów puszczanych w grindhouse’ach. Za to odstępstwem od normy jest wspomniana przeze mnie głębia i wydźwięk całości. Jestem na tyle zachwycony, że daję na spokojnie 9/10 po obejrzeniu wszystkich odcinków. Oby takich wciągających acz krótkich seriali było duuuużo więcej. Do przeczytania next time.

    9/10

    Komentarze

    Kategorie: