MENU
  • Morderczy Dzień Świstaka, czyli recenzja filmu „Śmierć nadejdzie dziś”.

    Listopad 6, 2017 9:28 pm Dodał stanley

    Z horrorami ostatnich lat sytuacja jest tak niejednoznaczna, że śmiało w ich kontekście można się posiłkować powiedzonkiem „na dwoje babka wróżyła”. Żyjemy w dobie wtórnych opowiastek, które zamiast straszyć żenują, dostajemy też historie pokroju Obecności, które czerpią z klasyków gatunku, ale nie są niczym nowym. Są też twórcy, którzy uderzają w ton bardziej eksperymentalny lub też po prostu niezbyt poważnie podchodzą do kina grozy i dzięki temu możemy się cieszyć filmami pokroju Uciekaj!, Co robimy w ukryciu, Areszt domowy, Coś za mną chodzi, Autopsja Jane Doe czy omawiany przeze mnie dziś Śmierć nadejdzie dziś. Który jest kawałkiem zajebistej rozrywki i łamigłówki w jednym.

    first-trailer-happy-death-day[1]

    Kto skrywa się pod maską niemowlaka?

    Zakładam, że większość z Was wie czym jest tak zwany Dzień Świstaka, który miał miejsce nomen omen w filmie Dzień świstaka i w Na skraju jutra chociażby. Punkt wyjścia jest taki, że główny bohater przeżywa ten sam dzień na nowo, w przypadku Dnia po prostu się budząc, w przypadku Na skraju… ginąc i potem budząc się. W przypadku Śmierć nadejdzie dziś mamy do czynienia z przeżywającą ten sam dzień studentką, która ma dość irytujący charakter i jest uznawana za, oględnie rzecz ujmując, sukowatą. Wciela się w nią obdarzona nie tylko urodą, ale i znakomitą mimiką Jessica Rothe, które Tree jest bardzo ciekawą ni to final girl ni to scream queen. Nasza bohaterka bowiem ginie, by za chwilę obudzić się ponownie w swoje urodziny. Kiedy orientuje się, że wpadła w pułapkę czasu postanawia przechytrzyć mordercę. Zauważa, że ma całkiem sporo wrogów, których wpisuje na listę. Widząc, że mogła narazić się wielu osobom powoli zaczyna się zmieniać i odkrywa, że może przeżywać ten jeden dzień na wiele różnych sposobów i to trzeba przyznać całkiem zabawnych.

    Happy Death Day nie sili się by być filmem wielce przerażających, napięcie budowane jest sprawnie w kilku początkowych scenach, ale kiedy już wiemy, że nasza bohaterka raczej zginie, to twórcy stawiają na przewrotną, czarną komedię, przy której można się nieźle zrelaksować. Tree zmienia bowiem nie tylko siebie, ale i swoje otoczenie, akcja toczy się dynamicznie, towarzyszy temu dobra muzyka i ogólnie mamy wszystko co najlepsze w teen slasherach. Szczególnie podoba mi się przemiana bohaterki, bowiem z antypatycznej suczy zmienia się, dość naturalnie, w laskę której kibicujemy. W horrorach zwykle nie ma miejsca na takie transformacje, ani na przedstawienie bohaterów w sposób choćby zbliżony do kompleksowego. Tutaj drogą całkiem zgrabnych skrótów udaje się dodać bohaterce atrakcyjności intelektualnej i przede wszystkim towarzyszymy jej w rozwiązywaniu zagadki komu zawiniła. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to chyba jedynie do tego, że film jest… za krótki. Chętnie bym popatrzył na zmagania Tree jeszcze jakiś kwadransik.

    HDD3[1]

    Jessica Rothe w takiej trochę śmiesznej, trochę strasznej konwencji odnajduje się świetnie.

    Podsumowując, film jako horror się nie sprawdza i jest za lekki, jako thriller z zagadką jest świetny, jako komedia jeszcze lepszy. Tak więc polecam jak najbardziej się z nim zapoznać jeśli jeszcze gdzieś w waszych okolicznych kinach puszczają. Ode mnie tyle na dziś, do przeczytania next time!

    8/10

    Komentarze

    Kategorie: