MENU
  • Na co jesteśmy „za starzy”, czyli o bullshicie, który nam się wciska słów kilka.

    Luty 25, 2016 7:00 pm Dodał stanley

    Zapewne nieraz spotkaliście się ze stwierdzeniem padającym z ust Waszych rodziców, znajomych czy też zupełnie obcych Wam osób wypisujących w necie swoje żale, że jesteście na coś „za starzy”. Że w pewnym wieku nie wypada. Że dorastanie to nie przelewki i w pewnym momencie trzeba zamienić wygodną stylówę na mniej rzucającą się w oczy i bardziej dopasowaną do powszechnie akceptowalnej. Dla mnie to jest bullshit. Dla mnie to jest totalna bzdura, którą próbują nam wtłoczyć w głowę osoby, które po prostu nie rozumieją, że można mieć taką, a nie inną pasję. Pasję, której rdza zrodzona z czasu nie ma prawa pokryć, którą się pielęgnuje i uwielbia tak samo w wieku 20, 40, 60, 80 i 100 lat (jeśli dożyjecie). Rzecz jasna na naszej drodze zawsze się trafi jakiś sfrustrowany złośliwiec, który użyje jakże kłujących w tyłek słów jak „infantylność” czy „dziecinada” i będzie patrzeć z pogardą na naszą podjarkę. Rzecz w tym, że taki hejter za nas życia nie przeżyje, a zdarzają się takie jednostki, które przestają się jarać swoimi „konikami” pod wpływem zewnętrznego nacisku. W tym wpisie chciałbym skupić się na kilku „podjarkach”, które wytyka nam się najbardziej i obalić kilka mitów związanych z zależnością wiek-pasja. Być może kilka podpunktów Was zadziwi już z miejsca, ale owszem, znajdują się tacy, którzy są w stanie przyczepić się do wszystkiego. Stanley jako wieczne, duże dziecko po prostu Wam powie jak to widzi, i tyle!

    MUZYKA I PRZYNALEŻNOŚĆ DO SUBKULTURY

    Niezależnie czy słuchasz muzyki rockowej, metalowej, hip hopowej, reggae czy jakiejkolwiek innej (niech Cię pan Bóg chroni przed wszelakim disco polo) nie musisz odczuwać wstydu by się przed tym publicznie przyznać. Gust jest jak dziura w dupie, każdy ma swój własny i indywidualny, który ewoluuje wraz z nami. Ale wiecie, to nie muzyka się starzeje tylko my. Jako że biorę sam siebie za przykład takiej osoby, która jara się muzyką rockową i metalową od lat nastu spieszę Wam donieść, że zaczynałem swoją przygodę od Linkin Park, Limp Bizkit, Evanescence, P.O.D., Korna czy Slipknota, jako żem rocznik 89. Okej, zapewne znajdą się tacy, którzy czytając te nazwy stwierdzą, że dalej nie przebrną przez artykuł i sobie darują, ich strata. Rzecz w tym, że ani się tych kapel nie wstydzę w swojej płytotece, ani nie zacznę się dusić jeśli będę z kimś o nich rozmawiać co zupełnie ich nie trawi. Ba, jestem dumny ze swoich korzeni i nic nikomu do tego. Nie uważam też bym słuchał jedynej słusznej muzyki, to że dzielę się z innymi dokonaniami Opeth, Porcupine Tree, Cult Of Luna czy Riverside nie znaczy, że jestem jakiś lepszy czy coś. Jasne, istnieje jakiś próg tolerancji i wartościowania muzyki, który sprawia, że Gangu Albanii nie postawi się na tej samej półce artystycznej co Pink Floyd, ale z drugiej strony gardzący Floydami punk zakochany w Sex Pistols ma tyle samo swojej racji uważając, że „dwa akordy, darcie mordy” napędza jego jestestwo, co zwolennik Bacha i Mozarta. Wszystko tkwi w naszym wysmakowanym guście, a czy ktoś go uzna za prymitywny i wulgarny to już nie nasza sprawa. To samo tyczy się przynależności do subkultury. Nie widzę nic złego w supportowaniu swoich ulubionych artystów poprzez noszenie koszulek z ich logami, chodzeniu na koncerty (w tych czasach artyści zarabiają z tego więcej niż z płyt, chodźcie na koncerty Baniorylce, często chodźcie). Chcesz nosić dredy w wieku 40 lat to je noś, chcesz chodzić w glanach i z irokezem to łaź, krzywo patrzą tylko Ci, którzy tego nie rozumieją. To samo tyczy się kolekcjonowania wszelakich płyt, winyli, DVD i rozmaitych gadżetów związanych z kapelami (nie no majtki i skarpetki z logosem to już jest dość ekstrawagancka sprawa, ale nie o tym mowa). Tak czy siak jeśli ogłaszasz światu, że w wieku lat, no nie wiem, 35 chcesz zapierdalać przez całą Polskę na koncert Linkinów to owszem, spodziewaj się, że ktoś Cię wyśmieje, ale przecież to Ty będziesz z tego zadowolony. A ja tymczasem już zacieram rączki, bo do Woodstocku bliżej niż dalej.

    Linkin Park

    Niegasnąca miłość z czasów dorastania – Linkin Park

    FILMY I SERIALE MAŚCI WSZELAKIEJ (CHIŃSKIE BAJKI TEŻ)

    Sprawa ma się tutaj podobnie jak w przypadku muzyki. Zakładając, że Waszym ulubionym gatunkiem filmowym nie jest dziecięca pornografia to nikt nie ma Wam prawa mówić na co powinniście, a na co nie iść do kina. I mówię Wam to ja, hejter polskich komedii romantycznych mający ból dupy o większą frekwencję na „Planecie Singli” niż „Deadpoolu” w Polsce. To, że uważam, polskie komedie romantyczne są mierne, nie znaczy, że gatunek jako taki uważam za beznadziejny i nie mający racji bytu. To zupełnie dwie różne sprawy. Zresztą poczujecie to w moich rozmowach-recenzjach z moją dziewczyną Magdą (ksywka Reds, cobyście pamiętali). Nie ma takiego wieku, który by wyznaczał kiedy już nie wypada oglądać klasyków z Cartoon Network, Kucyków Pony czy anime. Ten ostatni podgatunek rozrywki budzi zresztą otwartą nienawiść jeszcze w innych kontekstach, o których kiedy indziej. Ale to, że ktoś Ci nagadał, że „Dragon Ball” czy „Pokemony” to bajeczki dla dzieci świadczy tylko o jego ograniczeniu i zabiciu dziecka w sobie. Robi mi się słabo od tych wszystkich pełnych jadu komentarzy pod adresem tych, którzy dobijają do trzydziestki a udają, że robią „kamehameha”. So what people? So what? Szkodliwość społeczna tego wynosi okrąglutkie zero. Oczywistą oczywistością jest w tym momencie namawianie Was na uderzanie we wszelakie konwenty i bo jak być „mangozjebem” to po całości. Zresztą, to są tak bogate w wiedzę imprezy, że sam chętnie się na takich pojawiam i zapewniam Was, że chociażby na Olsztyńskich Dniach Fantastyki będę. I będę opowiadać o filmach i serialach, także animowanych z lat 80 i 90.

    KOMIKSY I KSIĄŻKI DLA DZIECI

    Ci, którzy mnie znają wiedzą, że jestem maniakiem „Harry’ego Pottera” i „Serii Niefortunnych Zdarzeń”, które tylko ignorant może sklasyfikować jako powieści dla dzieci. Jestem na nich wychowany i zakochany po dziś dzień, bo po prostu mnie ukształtowały. Uniwersalność książek dla dzieci ma to do siebie, że młodszych ma uczyć, a starszych… też ma uczyć, a jakże. Także, nie, nie wyrasta się z „Harry’ego Pottera”, można sobie w dowolnym wieku czytać Artemisa Fowla i w sumie tylko „Zmierzchu” nie jestem z czystym sumieniem w stanie polecić, bo to po prostu rozwleczone do granic możliwości, źle napisane romansidło (IMHO). Inna sprawa ma się z komiksami. Dzielą się na te przeznaczone dla widza dorosłego jak i dla dzieciaków, nic jednak nie stoi na przeszkodzie by sobie od czasu do czasu poczytać starego, dobrego „Kaczora Donalda”, „Asterixa” czy „Tytusa, Romka i Atomka”, szczególnie, że te dwa ostatnie tytuły prezentują też wysoką formę artystyczną. Także wszelakich obśmiewaczy nieruchomych obrazków w kwadratowych i prostokątnych ramkach równie dobrze możemy obśmiać za wąskie horyzonty i odbieranie sobie świetnej, często intelektualnej zabawy. Popularność adaptacji komiksów nie bierze się znikąd, jest nas cały legion i tej siły jak to kiedyś powiedział pewien pan nikt już nie powstrzyma.

    KLOCKI LEGO I INNE ZABAWKI

    Nie, nie piszę tego by Was uwstecznić. Za zabawki uważam także wszelakie figurki kolekcjonerskie, nawet te z McDonalda. Posiadanie zabawek nie powinno być niczym wstydliwym o ile nie spędzacie całego dnia na udawaniu, że walczycie zabawkowym Batmanem z Supermanem to jest co najwyżej niezdrowe. Z drugiej strony przecież powstaje masa kreatywnych filmików z udziałem zabawek, które trafiają do sieci i stają się jej hitem. To samo tyczy się najpopularniejszych klocków na świecie o ile nie kupujecie sobie Lego Duplo. Wszelaką zabawę Lego uważam za absolutnie zajebistą i rozwijającą umysł. Tymczasem nie brakuje skwaszonych osobników, którzy najchętniej maniaków tego typu zabaw zamknęli by w pokoju bez klamek. Cóż, może ktoś miał trudne dzieciństwo i rodziców na takie luksusy stać nie było. Kiedyś nawet patyk na podwórku był dla nas jak CKM, a i bazę z poduszek niejedna duszyczka budowała. Ja zamierzam w przyszłości kolekcjonować wybrane zestawy i jaram się tym, że jest więcej możliwości i światów do budowania niż kiedyś. I nie wstydzę się łazić po sklepach z zabawkami i jarać tym samym co dziesięciolatek obok mnie. Bo przecież o to chodzi by nawet w dorosłym życiu mieć z niego trochę funu czyż nie?

    Lego Movie

    Lego Movie natchnął mnie do tego wpisu już kilka ładnych miesięcy temu.

    GRY KOMPUTEROWE I PLANSZOWE

    Rzecz jasna nie mam na myśli tytułów przesiąkniętych przemocą czy erotyką. Nie zamierzam też bronić Mincecrafta, którego szczerze nie znoszę, ale widzę w nim wyraźną analogię do Lego więc… sami rozumiecie. Bardziej już można mieć awersję do youtuberów, którzy błaznując tworzą nam nowe pokolenie dzieciaków, które będą zapatrzone w dość negatywne wartości. Wulgarność, prymitywność żartów, ciągłe ciśnienie na fejm – tu jestem zdecydowanie na nie, choć takiego NRGeeka polecam każdemu z czystym sumieniem, mimo, że dużo przeklina (ale najczęściej w „Zagrajmy w Crappa”). Natomiast gry planszowe są po prostu świetną rozrywką i często bywają dość trudne, jednak ich fenomen jest dość obcy części naszej populacji. No bo jak to? Rzucać kostką? Przesuwać pionki? To samo tyczy się wszelakich rozwijających wyobraźnie RPG. Przecież to jest niesamowite pole do popisu dla naszej fantazji, jeśli kogoś to mocno uwiera w tyłek to naprawdę jest mi przykro.

    TATUAŻE, KOLCZYKI, OZDOBY WSZELAKIE

    Ta część wpisu może budzić największe kontrowersje. Sam jeszcze nie posiadam tatuaży, ale planuję przynajmniej kilka. Za totalny bullshit uznaję jednak uznawanie, że obrazy, którymi sobie ludzie ciała pokrywają szpecą skórę i wrzucają taka osobę do intelektualnego rynsztoku. To nie jest coś zarezerwowane dla więźniów czy muzyków heavy metalowych. To coś co powinien sobie zrobić każdy z nas jeśli ma na to ochotę i wie, że nie będzie miał potem problemów ze znalezieniem pracy. Tatuaż to obecnie kawał ciężkiej pracy i stworzony przez umiejętnego twórcę będzie nas zdobić do końca życia. Szkoda sobie tą przyjemność odbierać tylko dlatego, że ktoś namącił nam we łbie, mówiąc, że jak się ma te 25 czy 30 lat to już nie wypada. Szczególnie jeśli się o siebie dba i robi to z głową. Niestety nie brakuje przysłowiowych Dżesik i Sebów, którzy dumnie się obnoszą z napisami i tribalami sprowadzając tatuaż do jakiegoś jaskiniowego, koślawego malunku. To samo tyczy się wszelakich kolczyków, farbowania włosów, wszelakiej odzieży i tak dalej. Jeśli czujecie się dobrze w swojej stylówie, nieważne jak by była ekstrawagancka, to nie dajcie się stłamsić nieprzyjaznym spojrzeniom. Ludzie boją się inności, jednostek wyróżniających się z tłumów, dziwaków posiadających własny świat. Ja uważam, że im bardziej się od siebie różnimy, im mocniej poszukujemy swojej przynależności i niezależności tym więcej możemy się od siebie nauczyć. Rzecz jasna nie zamierzam szerzyć tu jakiejś propagandy i każdego namawiać by nagle się przekształcił w chodzącego kosmitę (pozdrawiam Cię Davidzie Bowie, gdziekolwiek jesteś), ale uważam, że każdy ma prawo do własnej ekspresji o ile nie narusza ona dobra otoczenia.

    Dixit

    Jedna z najciekawszych planszówek rozwijających wyobraźnię – DiXit

    Rzecz jasna tym wpisem, otwierającym zresztą moją przygodę z Wami na nowej odsłonie bloga, świata nie zmienię, ale przecież takiego zamiaru nie miałem. Psy będą szczekać, karawana będzie jechać dalej. Haters gonna hate, potatoes gonna potatoe. Chcę Wam tylko przekazać, żebyście zlewali na wszystkich, którzy Wam próbują wbić szpilę bo lubicie sobie obejrzeć Power Rangers, przebrać za Pikachu w ramach cosplay’u, zbudować Hogwart z klocków Lego czy wytatuować Pacmana. Wszystko jest dla ludzi. A wytykający śmierdzącymi paluchami osobnicy zza ekranów komputerów i tak pozostaną tylko nudnymi posiadaczami śmierdzących paluchów. Na pohybel skurkowańcom. Ode mnie tyle Baniorylce, piszcie w komentarzach na co niby jeszcze jesteśmy za starzy a wcale tak nie jest, moje zainteresowania są takie a nie inne, z pewnością bardzo wiele pominąłem!

    P.S. Blog jeszcze nie jest uzupełniony tam gdzie być powinien, dajcie mi kilka dni bym mógł powstawiać wszystko co być na nim powinno. Dzięki, że jesteście, mam nadzieję, że będę Wam dostarczać wpisów regularnie i o ciekawej tematyce!

    Komentarze