MENU
  • NAJLEPSZE FILMOWE SCENY IMPROWIZOWANE – CZĘŚĆ 1

    Marzec 4, 2016 3:34 pm Dodał stanley

    Jako, że mamy już praktycznie weekend nie chcę zaprzątać Waszej głowy jakimiś poważnymi tematami. Chciałbym, by Zryta Bania Stanleya czasami była też miejscem czysto rozrywkowym i oferującym Wam ciekawostki najróżniejszej maści. Dziś temat, na który pewnie już nieraz natknęliście się w sieci, ale tego typu wpisów nigdy dość. Improwizacji z filmów wcale nie jest tak łatwo wychwycić, w końcu w scenariuszach filmowych może być praktycznie wszystko. Ja jednak jako poszukiwacz takich smaczków wszelakich zamierzam cyklicznie dostarczać Wam takowych scenek, choć w sieci sobie ich już sami poszukacie (żebyście mi się za bardzo nie rozleniwili). No to co? Lecimy z częścią pierwszą!

    supercoolpics_01_08042015191804[1]

    10. PODZIEMNY KRĄG (Fight Club. 1999, reż. David Fincher). Pamiętacie jak Tyler Durden poprosił „Jacka” by uderzył go w twarz jak najmocniej potrafi? Edward Norton trafił wtedy Brada Pitta w ucho bardzo, bardzo mocno, reakcja jaką obserwujemy u Tylera nie pojawiła się w scenariuszu, aktor dość ekspresyjnie i po „tylerowskiemu” okazał ból. To się nazywa moi drodzy niewychodzenie z roli. Warto też przyjrzeć się nieco zaskoczonej reakcji Nortona na to co zrobił. Fight Club to po dziś dzień mój absolutny film numer jeden i mógłbym go oglądać w nieskończoność. Spodziewajcie się go też w jednym z najbliższych artykułów poświęconych łamaniu 4 ściany na ekranie.

    Calvin-Candie-Django-1[1]

    9. DJANGO (Django Unchained, 2012, reż Quentin Tatantino). Nagrodzony ( w końcu!) w tym roku Oscarem Leonardo DiCaprio w swojej sztandarowej odpychającej roli Calvina Candie jest po prostu fenomenalny nie tylko poprzez samą interpretację postaci, ale też przez poświęcenie dla niej. W pełnej napięcia scenie przy stole z czaszką i młotkiem jesteśmy świadkami jak Leo niszczy szklankę i rozcina sobie rękę szkłem. Niewzruszony krwią kontynuuje grę, a swoją rękę wyciera z niej o twarz przerażonej Kerry Washington. Nie było opcji by tak genialna improwizacja nie znalazła się w filmie tym samym nadając postaci Candiego jeszcze głębszego, odrażającego wymiaru. Pomijając fakt, że Leo powinien już mieć Oscara za co gryzie Gilberta Grape’a to ta właśnie rola jest jedną z licznych, za które rzucałbym w niego statuetkami.

    maxresdefault[1]

    8. FULL METAL JACKET (1987, reż. Stanley Kubrick). Tutaj przede wszystkim improwizowane są wypowiedzi sierżanta Hartmana (naturszczyk R. Lee Ermey). Aktor wcielający się w niego przez 11 lat służył w Aemrykańskiej Piechocie Morskiej skąd wyniósł jakże kwiecisty język musztry. Wyobraźcie więc sobie jakie emocje musieli czuć aktorzy, pod których adresem leciały wiązanki, które słyszymy na ekranie. „You’re so ugly you could be a modern art masterpiece!” – to tylko jeden z wielu wybornych fristajli jakie wyrzucał z siebie Ermey, który nie zakładał kariery aktorskiej. Film wyraźnie podzielony na dwie części opowiada nie tylko o piekle jakie przeżywają wojskowi, ale też jest jednym z ważniejszych rozrachunków z wojną w Wietnamie.

    o05vzk[1]

    7. MROCZNY RYCERZ (The Dark Knight, 2008, reż. Christopher Nolan). Joker-anarchista, według Ledgera, jest obecnie postacią absolutnie kultową, a status ten zapewniła mu nie tylko całkowita przemiana psychiczna aktora, ale i kilka smaczków takich jak nie wpisane w scenariusz klaskanie za kratami i scena wysadzania szpitala gdzie zaciął się mechanizm odpowiadający za wybuch budynku. Zamiast skonfundować się, ze coś poszło nie tak Ledger nadal w swojej roli tak długo bawił się włącznikiem aż doszło do lekko opóźnionej eksplozji, którą widzimy w filmie. Fenomenalnie nakręcona to scena z oddalającą się kamerą i Jokerem wsiadającym do autobusu.

    maxresdefault[1]

    6. LŚNIENIE (The Shining, 1980, reż. Stanley Kubrick). Adaptacja powieści Stephena Kinga ponoć się bardzo pisarzowi nie podoba, jak dla mnie jest jednak świetna i zawiera jakże kultową nie wpisaną w scenariusz kwestię Jacka Torrance’a „Here’s Johnny!”. Jack Nicholson odwalił kawał znakomitej roboty i przez lata był kojarzony z graniem postaci niespełna rozumu (Lot nad kukułczym gniazdem, Batman, Dwóch gniewnych ludzi). Jeśli miałbym wskazać horror, który rzeczywiście straszył, w czasach, w których się ukazał to byłby to właśnie ten. A co do samego Kubricka, nie jest to ostatni film, który pojawi się w tym zestawieniu, ale nie uprzedzajmy faktów…

    maxresdefault[1]

    5. ŁOWCA ANDROIDÓW (Blade Runner,  1982, reż. Ridley Scott). Poruszający monolog Roya Batty’ego (Rutger Hauer) w finałowej scenie niejednego chwycił za serce, a chwyta jeszcze bardziej kiedy się wie, że był całkowicie improwizowany.  „All those moments will be lost in time, like tears… in… rain. Time to die.” Monolog umierającego androida tak bardzo wpisał się w popkulturę, że był wykorzystywany  chociażby w muzyce, pojawił się sparafrazowany w ostatnim na płycie „Genexus” utworze Expiration Date, mojej ukochanej grupy Fear Factory. Zarówno sama scena jak i wspomniany utwór to prawdziwe perełki, film z pewnością znacie, utwór polecam obczaić!

    hannibal_lecter_1990[1]

    4. MILCZENIE OWIEC (Silence of the Lambs, 1991, reż. Jonathan Demme). Sir Anthony Hopkins w formie olimpijskiej. Mimo, że na ekranie pojawił się w roli Hannibala Lectera ledwie kwadrans zdobył Oscara i zaimprowizował bardzo istotną dla filmu scenkę. A raczej dźwięk jaki z siebie wydobywa gdy rozprawia z agentką Starling (Jodie Foster) o wytrawnie przyrządzonej wątrobie popijanej winem. Hsssssss było więc dźwiękiem, który Lecter-Hopkins wydobył sam z siebie. Zwróćcie uwagę jak barrrrrdzo przerażona była Foster w tej scenie. Pełny autentyk, który do dziś budzi grozę. P.S. Tak, ja też ubolewam, że nie będzie czwartego sezonu Hannibala z Mikkelsenem. Ale pisałem Wam swego czasu, że koniec trzeciego był PERFEKCYJNY!

    taxidriver[1]

    3. TAKSÓWKARZ (Taxi Driver, 1979, reż. Martin Scorsese). Robert DeNiro jako wyrzutek społeczeństwa biorący za fraki wszelakie męty tego świata. Jego Travis Bickle to postać, z którą trudno sympatyzować w pełni, ale intrygująca i zmuszająca do refleksji. Kwestią improwizowaną, przemieloną przez popkulturę jest w tym przypadku wymówiona ta do lustra: You taking to me? Film jakimś cudem oparł się oscarowej Akademii, ale i tak należy do jednego z najwybitniejszych opowiadających o samotności i byciu odszczepieńcem. Czasem aż chciałoby się wziąć sprawy w swoje ręce jak Travis i ruszyć w świat w celu porządnego oczyszczenia go.

    clockwork-2[1]

    2. MECHANICZNA POMARAŃCZA (A Clockwork Orange, 1971, reż. Stanley Kubrick). Scena brutalnego gwałtu w domu pani posiadającej wiele erotycznie wyglądających figurek jest zaiste groteskowa z powodu piosenki, którą śpiewa Alex DeLarge (Malcolm McDowell). Jest to Deszczowa piosenka z musicalu o tym samym tytule, którą śpiewał Frank Sinatra. To w pewien sposób powinno uświadomić widzów, że to film dziejący się w NASZEJ rzeczywistości, a nie jakiejś przekrzywionej. Film do dziś budzi sporo kontrowersji i jest pod względem finałowym mocno różniący się od książki. Ale to wciąż bardzo dobra i wizjonerska adaptacja jak na tamte czasy. Jeden z tych filmów, do którego wracanie jest wyjątkowo bolesne.

    CFj8H9eW0AA5sEr[1]

    1. GWIEZDNE WOJNY EPIZOD V: IMPERIUM KONTRATAKUJE (Star Wars: Episode V – The Empire Strikes Back, 1980, reż Irvin Kershner). Taki drobiazg a jak zmienił historię kina. To jedno z najszczerszych wyznań miłosnych w filmie ever, proste acz powtarzane (nie tylko przez maniaków SW) w kontekście popkultury wielokrotnie. Gdyby Han Solo po prostu odpowiedział Lei w ten sam sposób to jego postać nie miała by tak zadziornej głębi.

    – I love You.

    – I know. 

    Dzieje się to tuż przed zamrożeniem Hana w karbonicie. Imperium kontratakuje słusznie jest uznawane za część najlepszą sagi. Nie ma w niej irytujących Ewoków, ani Jar Jara, jest przynajmniej moim zdaniem najbardziej dopracowaną i mroczną częścią sagi z kultową improwizacją.

    Jeśli Wam się wpis spodobał to dajcie odzew w komentarzach i oczekujcie drugiej części wpisu o improwizacjach już wkrótce! Piszcie też jakie są Wasze ulubione takie sceny!

    Komentarze