MENU
  • Nie patrz dziecko, czyli najgorsze zgony w disneyowskich animacjach.

    Marzec 18, 2016 3:36 pm Dodał stanley

    Jako, że sieć kin Helios wyszła nam, kinomanom, na przeciw z propozycją ponownego obejrzenia Króla Lwa (dla dzieciaków, które jakimś cudem filmu jeszcze nie widziały to może być niesamowite przeżycie, zazdroszczę, że będą go mogły obejrzeć po raz pierwszy na dużym ekranie, mi nie było to dane) postanowiłem sprokurować mało przyjemne zestawienie związane z animacjami ze studiaWalta Disneya. Przewrotnie i przekornie zapodam Wam tutaj moje wielce subiektywne zestawieni najgorszych zgonów jakie zgotowali twórcy postaciom disneyowskim. Zapewniam Was, że nie będzie to jedyna mroczna wycieczka w rejony disneyowskie w tym roku! Zapraszam do czytania! Nie liczyłem tutaj zgonów z kooperacji Disneya z Pixarem, na to jeszcze przyjdzie czas!

    Nooooooo

    10.GASTON (Piękna i bestia, 1991, Kirk Wise, Gary Trousdale). Zacznijmy od czegoś… eeeee… lekkiego? Bo Gaston tyko spada w otchłań. A wcale nie musiał. Bestia wcześniej daruje mu życie, następnie wspina się do Belli i zostaje dźgnięty przez zazdrośnika, który chwieje się na dachówkach i spaaaaaada, a w jego oczach, tak moi drodzy, to można uchwycić, w jego oczach widać maleńkie czaszki. Ta scenka jest mniej makabryczna dopóki się ich nie zobaczy. Ale co się zobaczy to się nieodzobaczy. Brrrrrr… Dobry zgon na otwarcie zestawienia.

    Ups

    9.KRÓLOWA (Królewna śnieżka i siedmiu krasnoludków, 1937, reż. David Hand). Królowa pod postacią wiedźmy ucieka przed krasnoludkami i chce na nie zepchnąć wielki kamień. Gubi ją moment na złowieszczy, triumfalny śmiech – w skałę uderza piorun, odrywa się, a wiedźma spada wraz z nią i kamieniem, który zapewne ją przygniata. Bardzo wymowne są krążące nad czarownicą sępy w tej scenie, które zapewne potem podzieliły się miedzy sobą jej padliną. Yuuuummmy! Jeśli właśnie jecie kolację to tym bardziej smacznego życzę 🙂

    1274139_1378164440866_full[1]

    8.DIABOLINA (Śpiąca królewna, 1959, reż. Clyde Geronimi). Diabolina, czy też Maleficent (brzmi wdzięczniej, prawda?) przemienia się w smoka i zostaje przebita mieczem przez księcia.Krew tryska z rany, a bestia chce capnąć chłopaka ostatkiem sił. Jednak pada martwa i praktycznie się rozpuszcza pozostawiając po sobie coś na kształt zwiędłej skóry. Nie mam wątpliwości, że mogło to w roku wypuszczenia filmu budzić wielkie emocje, smok robi wrażenie, a sama Diabolina oczyszczona dopiero w filmie aktorskim z udziałem Angeliny Jolie jest przecież złem wcielonym.

    method[1]

    7.DR. FACILIER (Księżniczka i żaba, 2009, John Musker, Ron Clements). Ciekawy przypadek zgonu, który bardziej docenią dorośli niż dzieci, a jednak wysoko ocenionego z mojej perspektywy. W ostatniej „zwyczajowo” animowanej propozycji Disneya czarny charakter zostaje wciągnięty tam gdzie jego miejsce, do zaświatów w klimacie voo-doo. Mam nadzieję, że ten film nie przyczynił się w żadnej mierze do zainteresowania się przez dzieciaki czarną magią. Swoją drogą to taki pół-zgon i nieco inna wersja piekła niż ta zasugerowana kilka pozycji wyżej. Facilier przynajmniej miał świadomość, że trafi do krainy do której nikt by nie chciał.

    Boom

    6.SHAN-YU (Mulan, 1998, reż. Barry Cook, Tony Bancroft). Rozczłonkowanie! Gdyby animacje Disneya były bardziej graficzne z nieba posypały by się ochłapy mięcha pozostałe z Shan-Yu. Tymczasem jego wybuchowa śmierć zostaje przykryta deszczem fajerwerków tak kolorowych, że aż odwracających uwagę od tego, że oto właśnie Mulan przy pomocy Mushu właśnie rozerwała kolesia na kawałki. Na szczęście ja jestem tym perfidnym typem, który z chęcią rozbudzi Waszą wyobraźnię i nakieruje ją na raining blood and meat. Wolę wizję, w której jego kawałki radośnie sobie fruwają gdzie się da.

    maxresdefault[1]

    5.URSZULA (Mała syrenka, 1989, reż. John Musker, Ron Clements). Tutaj mamy bardzo ciekawy przypadek. Urszula najpierw zostaje przebita na wylot, a potem porażona piorunem co w kontakcie z wodą smaży ją natychmiast. Jej moreny wcześniej też giną w dość nieprzyjemny sposób (nawet resztki z nich jakieś zostają, w tym oczko!). Należało się paskudnej suce, oj należało, to postać skrajnie antypatyczna i budząca we mnie szczerą odrazę. Poszła na dno razem z okrętem a jej bezwładne macki w ostatnich drgawkach go oplotły. Twórcy tych animacji to tacy kabareciarze, jajarze, którzy przemycają znacznie więcej niż oczy widzą.

    Hunchback[1]

    4.SĘDZIA KLAUDIUSZ FROLLO (Dzwonnik z Notre Dame, 1996, reż. Kirk Wise, Gary Trousdale). Trzeba niezłe kwasy brać i zapijać absyntem by na takie pomysły wpadać. W sensie już samej realizacji adaptacji powieści Victora Hugo Katedra Maryi Panny w Paryżu, która to powieścią jest przygnębiającą i kończącą się znacznie gorzej niż animacja. Przemoc psychiczna wobec głównego bohatera, swoista forma rasizmu i fałszywa religijność – to wszystko tu znajdziemy łącznie z gorejącym stosem przygotowanym dla Esmeraldy. Piosenka Frolla jest podszyta rządzą i erotycznym napięciem, ale to jeszcze nie jest szczyt wszystkiego co w tym „animowanym familijnym musicalu” możemy uświadczyć.  Podczas finałowej sceny Frollo wraz z kamiennym gargulcem wpada do wrzącej ołowianej lawy niczym Gollum do wulkanu patrząc w oczy samemu diabłu. Dorosły widz wie, że metaforycznie właśnie pochłonęło go piekło, natomiast dziecko może się tą sceną mocno przerazić. Zdecydowanie jeden z  paskudniejszych zgonów na liście.

    tarzan-claytons-death_133981-fli_1367575657[1]

    3.PAN CLAYTON (Tarzan, 1999, reż. Chris Buck, Kevin Lima). Mimo ostrzeżeń Tarzana pan Clayton ogarnięty rządzą mordu podcina sobie liany na których się utrzymuje, i w które się zaplątuje. Doprowadza to do dość nieprzyjemnego finału jego żywota, gdyż to ponieważ zawisa na lianach. Tym razem twórcy poszli o krok dalej, w scenie, w której Tarzan schodzi z drzewa i uderza błyskawica widać cień dyndającego Claytona. Kiedy o tym pomyślę aż się łapię za szyję i odruchowo sprawdzam czy wszystko w porządku, lot z tak dużej odległości na pewno sprawił, że potem wyglądał jak pogruchotana szmaciana lalka. Makabryczność w wykonaniu jakże uroczych pracowników Disneya.

    24170730-4d67-4757-b842-474b5168cd71[1]

    2.SKAZA (Król Lew, 1994, reż. Rob Minkoff, Roger Allers). Mamy tutaj przykład zgonu postaci negatywnej lubianej przez widzów, a ginącej w wyjątkowo okrutny sposób. W pierwotnej wersji scenariusza Simba miał podzielić los ojca i zostać strącony przez Skazę ze skały, ale twórcy się opanowali i zaserwowali widzom bardzo wymowną scenę, w której, choć oczywiście tego nie widzimy, hieny rozszarpują czarny charakter na strzępy za życia. To przerażające ileż może sobie dopowiedzieć nasza wyobraźnia. Tym samym mamy tutaj troszeczkę działanie według zasad karmy, że konsekwencje pewnych czynów zawsze na koniec obracają się przeciwko temu co zło popełnia.

    HenryW54ba654563274[1]

    1.KOMANDOR LYLE TIBERIUS ROURKE (Atlantyda – zaginiony ląd, 2001, reż. Kirk Wise, Gary Trousdale). Cała Atlantyda, to jedna wielka jazda po bandzie. Trup ściele się tam gęsto, a najgorszy zgon zalicza główny schwarzcharakter, który zostaje raniony przez Milo odłamkiem energetycznego kryształu. Jego ciało zaczyna się przekształcać w coś na kształt ruchomego posągu, a potem zostaje pokruszone przez śmigło. Dość abstrakcyjna, ale na moje oko przerażająca śmierć, która pasowałaby do tych okropnych zejść rodem z Indiany Jonesa. To mój personalny faworyt, który pojawia się tak wysoko także dlatego, że Atlantyda to cholernie niedoceniony disneyowski film a znakomity i z bardzo seksowną „księżniczką”. I to by było na tyle, dzięki za uwagę i do przeczytania jutro!

    Komentarze