MENU
  • Nieodwracalne słowa i czyny, czyli recenzja „Trzynastu powodów”.

    Kwiecień 22, 2017 3:44 pm Dodał stanley

    Jestem osobą niespecjalnie twardo stąpającą po ziemi. Może nie wzruszam się przesadnie często, ale są takie filmy, seriale, albumy, piosenki, książki i tak dalej, które odblokowują mechanizmy obronne i sprawiają, że popłakuję w kącie jak mała dziewczynka. Muszą mieć one w sobie odpowiedni ładunek emocjonalny, muszę się z nimi identyfikować, muszą sprawiać, że dostaję gęsiej skórki. Oglądając Trzynaście powodów płakałem trzy razy podczas trzech różnych odcinków. Z bezsilności, z żalu, z wściekłości. Okej, jasne, to tylko serial. Rzecz w tym, że bardzo realistyczny, niczego nie udający, a do tego zręcznie zmajstrowany. W taki sposób by po zakończeniu jednego epizodu zaraz chciało się obejrzeć następny. Dlatego obejrzenie całości zajęło mi niecałe dwa dni, a po wybrzmieniu ostatniej sceny poczułem pustkę. Nie załapałem się na pierwotny hype wokół tej produkcji, która miała premierę 31 marca, w całości, dzięki Netflixowi. Gdybym się porządnie nie rozchorował i nie gnił w łóżku, to prawdopodobnie zobaczenie całości zajęłoby mi nieco dłużej i pewnie jeszcze bym Wam nie pisał tych słów. Historię Hanny Baker mam już jednak za sobą i postanowiłem się z Wami podzielić moimi odczuciami na temat tej produkcji i jakie ciężary nosi ona na swoich barkach.

    31WHYJP-master768[1]

    Clay i Hannah. To mogło potoczyć się zupełnie inaczej.

    Seriale o nastolatkach mają to do siebie, że często zamieniają się w mydlane opery, gdzie każdy z każdym flirtuje, romansuje, gdzie problematyka jest typowo młodzieżowa i brakuje uniwersalnego pierwiastka. Trzynaście powodów wyłamuje się z tego schematu i pokazuje perspektywy nie tylko nastolatków, ale też ich rodziców oraz nauczycieli. Oczywiście trafiają się chlubne wyjątki jak Boston Public, albo radykalne odloty pokroju Skins, ale ze świecą szukać drugiego takiego serialu jak Trzynaście powodów. Pierwsze odcinki zresztą mają konstrukcję niczym thriller, a samobójstwo bohaterki jawi się jako intryga, którą ma rozwiązać Clay, chłopak raczej nie rzucający się w oczy i nie należący do szkolnej elity. Jego relacja z Hanną jest dość niejednoznaczna, razem pracują i niby mają się ku sobie, ale wszystko co ma być powiedziane pozostaje uwięzione w tęsknych spojrzeniach i westchnieniach. Im więcej takich spojrzeń i oddechów pada tym bardziej zdajemy sobie sprawę z nieodwracalności tego co się wydarzyło. Clay przesłuchuje taśmy, które pozostawiła po sobie Hannah, a jest ich dokładnie trzynaście, na każdej znajdują się powody dla których popełniła samobójstwo, a które to powody są przypisywane konkretnym osobom. Okazuje się, że część osób zamieszanych w jej śmierć przesłuchała już wszystkie taśmy, a Clay jest najwolniejszy, za to najmocniej na nie reagujący. Do dalszego brnięcia w wyznania dziewczyny namawia Claya sympatyczny Tony, który wydaje się być jego ochroniarzem przed osobami mącącymi mu w głowie. Pojawia się bowiem coraz więcej zarzutów wobec nagrań Hanny, w końcu to tylko słowa i nie wszystko musi być prawdą. Każdy odcinek, a więc i  każda taśma przybliża nas do poznania prawdy, ale przecież jest to prawda Hanny, prawda?

    Słuchanie nagrań martwej dziewczyny powoli zaczyna mieszać w głowie Clayowi, który niemal wszędzie ją widzi. A kolejne jego decyzje wpływają na zachowanie coraz bardziej zestresowanych kolegów i koleżanek, którzy nie są pewni na jakim etapie odsłuchu jest Clay. Serial jest wręcz aż gęsty od podskórnego napięcia, a bohaterowie są coraz bardziej obnażani na naszych oczach. Wydają się nieskazitelni, wydają się tacy uprzejmi i sympatyczni, że aż się słabo robi kiedy wychodzą ich coraz większe grzechy. Twórcy zadbali by postacie były jak najbardziej wyraziste, by miały swój background, na tyle silny byśmy przynajmniej kilku nie oceniali jednoznacznie. I to jest siłą Trzynastu powodów bowiem nikt tu jest do końca bez winy, nikt nie jest święty, ale też nie wynika to z niczego, postacie mają swoje historie. Muszę przyznać, że duża w tym zasługa aktorów, którzy bardzo mocno czują swoje postacie i bardzo wiarygodnie budują relacje między sobą.

    13 REASONS WHY

    Do postaci przyzwyczajasz się w kilka chwil. Świetnie napisane, świetnie zagrane.

    Inną kwestią pozostaje sama postać Hanny. Jak wspominałem, nikt nie jest krystalicznie czysty, Hanna też nie. Jej zachowanie bywa dość mocno egoistyczne, przeszarżowane i choć nie należy do osób prowokujących, to bywa, że potrafi odszczekać. Rzecz w tym, że bohaterowie nie potrafią do końca ze sobą rozmawiać na poważne tematy, w sensie boją się ich wagi, każdy ma swoje problemy i niezbyt widzi mu się angażowanie w nie innych. Kwestią na której temat nie jestem w stanie się wypowiedzieć jest rzecz jasna sam fakt popełnienia przez nią samobójstwa. To była jej decyzja, na którą złożyło się trzynaście powodów, które dla każdego z nas miałyby inną wagę. Jedno jest pewne, jest to serial o poszukiwaniu ratunku, o zostawianiu sygnałów, mam wrażenie, że żyjemy w takich beznamiętnych czasach, w których żartuje się z samobójstwa, w których rzuca się w eter hasła pokroju „błagam, zabij się” bez większego zastanowienia. Trzynaście powodów jest przepełnione żalem, bólem, beznadziejnością i poszukiwaniem katharsis, choć nie brakuje w nim kilku słonecznych promieni, które sprawiają, że całość odczytuję paradoksalnie jako opowieść afirmującą życie jeśli umie się czytać między wierszami.

    Od strony technicznej i samego scenariusza serial błyszczy. Oparty w dużej mierze o retrospekcje i „łapanie ducha Hanny” przez Claya mieni się przejściami, cięciami, montażowymi sztuczkami. Istna koronkowa robota. Ale to wszystko wynika z flow książki Jaya Ashera, która została wydana w 2007 roku. Yup, Trzynaście powodów jest oparte na powieści, której stuka w tym roku 10 lat. Szybko kupiła mnie też ścieżka dźwiękowa z Joy Division, Woodkidem i The Cure na czele. Jest więc serial atrakcyjny i dla oka i dla ucha i dla ciała i dla ducha (fristajlo łaka maka fą). Wygląda więc na to, że opisuję serial perfekcyjny i nie pozbawiony żadnych wad. Jakieś tam na pewno ma, ale jestem nim na tyle zachłyśnięty, że póki co ich nie zauważyłem. Jeśli chcecie zobaczyć produkcję która stawia trudne pytania i wychodzi na przeciw dzisiejszym ciężkim czasom, w których uprzedmiotowianie dziewczyn, szlakowanie w szkołach i ogólny ból istnienia jest na porządku dziennym to skonfrontujcie się z tym serialem. Nie jest to jednak produkcja, którą poleciłbym osobom, które mają mocną depresję, myśli samobójcze i są emocjonalnie rozchwiane. Niektóre treści odczytane przez osoby będące w stanach depresyjnych i samobójczych mogą bowiem zostać źle odczytane i za bardzo zakorzenić się w głowie. Ode mnie tyle na dziś, do przeczytania next time!

    10/10

    UWAGA! W TYM MIEJSCU TEKST SPOJLEROWY DLA TYCH, KTÓRZY JUŻ OGLĄDALI.

    Chciałbym się jeszcze podzielić kilkoma uwagami z tymi, którzy już serial oglądali. Serial skończył się przynajmniej kilkoma istotnymi cliffhangerami i można podejrzewać, że będziemy obcować z drugim sezonem mimo, że historia Hanny dobiegła końca. Pojawiło się przynajmniej kilka teorii o tym co się tak właściwie wydarzyło w finałowym odcinku. Czy to na pewno Alex był w ambulansie? Czy to możliwe, że Jessica postrzeliła Bryce’a? A może to Justin chciał się zabić, jako, że nie pozostało mu nic innego? I co z arsenałem, który coraz bardziej powiększa Tyler? Powstała już teoria, że jeśli będzie drugi sezon, to opowie on o masakrze jakiej dokonał Tyler i że będzie on miał trzynaście powodów by o tym opowiedzieć. Jego wątek może być tym głównym w drugim sezonie, o ile takowy powstanie.

    treize-raisons_jay-asher_serie-netflix_hannah[1]

    Twoja historia dobiegła końca. Czy będzie nam dane zobaczyć kolejną?

    Chciałem też wymienić momenty serialu, w których się popłakałem. Pierwszy, kiedy dowiedziałem się, że ofiarą wypadku był Jeff, nad którego nieobecnością w teraźniejszej linii czasowej się nie zastanawiałem. Rozbroiło mnie to totalnie. Drugi raz pękłem kiedy Clay odsłuchiwał swoją taśmę i chciał się rzucić z klifu. Fenomenalnie zagrane to było. A po raz trzeci kiedy rodzice Hanny znaleźli ją w wannie. Coś druzgocącego. I to chyba tyle ode mnie w tym temacie. #jeffdeservedbetter. A Skye to świetna postać choć na drugim, a nawet trzecim planie. To chyba tyle w temacie 13RW, czekam na wieści czy będzie drugi sezon!

    Komentarze

    Kategorie: