grave_julia_ducournau_GARANCE-MARILLIER[1]

Paluszek czy nóżka, czyli recenzja filmu „Mięso”.

Nic tak nie krzywdzi filmu jak jego zła kategoryzacja. Od tego jaką gatunkową łatkę się do niego przyklei zależy odbiór seansu przez widza. Źle zmontowany i zaserwowany później trailer może odbiorcę nieźle zmylić i tak jest z hucznie zapowiadanym Mięsem (aka Grave, a w oryginale Raw). Naczytałem się, że ludziska opuszczali sale lub wymiotowali do torebek i opowiadali niestworzone historie jakoby film był przeobrzydliwy. Rzecz w tym, że film może wydać się hardcore’owy tylko tym widzom, którzy jeszcze nie mieli styczności z francuskim gore, a o Srpskim Filmie Salo słyszeli tylko z miejskich legend.

grave_julia_ducournau_GARANCE-MARILLIER[1]

Szacunek dla odtwórczyni głównej roli, wczuła się bardzo mocno.

Francuskie kino grozy słynie z brutalności i naturalistycznie wyglądającej przemocy. Takie dzieła jak Najście, Frontier(s), Martyrs czy Blady strach są wyznacznikami eksplodującej w twarz przemocy i lejącej się hektolitrami posoki. Raw w porównaniu do nich ledwie łapie się na sam koniec listy pod względem paskudztw widocznych na ekranie, przynajmniej moim zdaniem. Jeśli macie wrażliwe żołądki i widok krwi Was przeraża to rzecz jasna nawet do tego filmu się zbliżać nie powinniście, lecz jeśli szukacie filmu, który stawia kilka prostych pytań na temat ludzkiej natury, a oczywistych odpowiedzi nań nie udziela to możecie dalej zagłębić się w moją recenzję.

Główną bohaterką jest młoda studentka weterynarii imieniem Justine, która, co istotne dla fabuły jest wegetarianką. Pierwszy rok studiów równa się dla niej byciem świeżakiem (XD), a co za tym idzie z koceniem, a więc studencką inicjacją. Jeśli byliście lub wciąż jesteście na studiach to z pewnością pamiętacie, że przechodziło się coś takiego jak chrzest bojowy. Pierwszaków studiujących weterynarię na dzień dobry oblewa się krwią, a także każe zjeść surowe mięso. Justine, która jak już wiecie mięsa nie konsumuje zostaje zmuszona przez siostrę do zjedzenia kawałka i od tego czasu zaczynają się z nią dziać niepokojące rzeczy. Zaczyna czuć głód ludzkiego mięsa, który szczególnie uaktywnia się wieczorami. I to właściwie tyle co mogę zdradzić z fabuły, bowiem jest ona prosta, a film bardzo kameralny. Podczas seansu istotna jest relacja głównej bohaterki z siostrą, a całości wydźwięku nadaje finałowy twist, który jednym zabawę mocno popsuje, drugich zadowoli i nada debiutanckiemu dziełu Julii Ducournau sens.

Rzecz w tym, że film z horrorem ma niewiele wspólnego, bo nie jest nastawiony na straszenie. Owszem, porusza temat kanibalizmu, ale uderza w zdecydowanie dramatyczne tony. Kilka nieprzyjemnych dla oczu scen może się co prawda przytrafić, ale kiedy pomyślę o tym co można na lajcie zobaczyć w sieci lub telewizji to stwierdzam, że było to wiele hałasu o nic. Nie oznacza to, że film jest zły, albo nudny, wręcz przeciwnie, transformacja i walka głównej bohaterki jest intrygująca, a jeśli się tak głębiej zastanowić to sednem jest inicjacja i dojrzewanie, wchodzenie w dorosłość. Do tego dzieło ma bardzo ładne zdjęcia, dynamiczny montaż,miłą dla ucha muzykę, a  Garance Marillier w roli Justine przykuwa uwagę swoją niewinną fizjonomią, dziewczęcym urokiem.

raw-01[1]

Dramatyczny ton filmu zdecydowanie zrobił mu dobrze.

Parę rzeczy mi w tym filmie mocno zgrzyta, jest kilka nielogiczności w zachowaniu postaci, ale ogólnie film pozostawił po sobie pozytywne wrażenie i mogę go polecić tym, którzy lubią niekonwencjonalne dramaty i temat dojrzewania. Kanibalizm jest tutaj jedynie przyprawą zamiast daniem głównym i ja się z tego cieszę, gdyż nie dostałem rozgotowanej papki jakich wiele, a całkiem smaczne, choć troszkę oszukane danie. Ode mnie tłusta siódemka nawet z plusem. Ciekaw jestem bardzo o czym pani Julia opowie następnym razem.

7/10

Komentarze