MENU
  • Paluszek czy nóżka, czyli recenzja filmu „Mięso”.

    Wrzesień 20, 2017 8:14 pm Dodał stanley

    Nic tak nie krzywdzi filmu jak jego zła kategoryzacja. Od tego jaką gatunkową łatkę się do niego przyklei zależy odbiór seansu przez widza. Źle zmontowany i zaserwowany później trailer może odbiorcę nieźle zmylić i tak jest z hucznie zapowiadanym Mięsem (aka Grave, a w oryginale Raw). Naczytałem się, że ludziska opuszczali sale lub wymiotowali do torebek i opowiadali niestworzone historie jakoby film był przeobrzydliwy. Rzecz w tym, że film może wydać się hardcore’owy tylko tym widzom, którzy jeszcze nie mieli styczności z francuskim gore, a o Srpskim Filmie Salo słyszeli tylko z miejskich legend.

    grave_julia_ducournau_GARANCE-MARILLIER[1]

    Szacunek dla odtwórczyni głównej roli, wczuła się bardzo mocno.

    Francuskie kino grozy słynie z brutalności i naturalistycznie wyglądającej przemocy. Takie dzieła jak Najście, Frontier(s), Martyrs czy Blady strach są wyznacznikami eksplodującej w twarz przemocy i lejącej się hektolitrami posoki. Raw w porównaniu do nich ledwie łapie się na sam koniec listy pod względem paskudztw widocznych na ekranie, przynajmniej moim zdaniem. Jeśli macie wrażliwe żołądki i widok krwi Was przeraża to rzecz jasna nawet do tego filmu się zbliżać nie powinniście, lecz jeśli szukacie filmu, który stawia kilka prostych pytań na temat ludzkiej natury, a oczywistych odpowiedzi nań nie udziela to możecie dalej zagłębić się w moją recenzję.

    Główną bohaterką jest młoda studentka weterynarii imieniem Justine, która, co istotne dla fabuły jest wegetarianką. Pierwszy rok studiów równa się dla niej byciem świeżakiem (XD), a co za tym idzie z koceniem, a więc studencką inicjacją. Jeśli byliście lub wciąż jesteście na studiach to z pewnością pamiętacie, że przechodziło się coś takiego jak chrzest bojowy. Pierwszaków studiujących weterynarię na dzień dobry oblewa się krwią, a także każe zjeść surowe mięso. Justine, która jak już wiecie mięsa nie konsumuje zostaje zmuszona przez siostrę do zjedzenia kawałka i od tego czasu zaczynają się z nią dziać niepokojące rzeczy. Zaczyna czuć głód ludzkiego mięsa, który szczególnie uaktywnia się wieczorami. I to właściwie tyle co mogę zdradzić z fabuły, bowiem jest ona prosta, a film bardzo kameralny. Podczas seansu istotna jest relacja głównej bohaterki z siostrą, a całości wydźwięku nadaje finałowy twist, który jednym zabawę mocno popsuje, drugich zadowoli i nada debiutanckiemu dziełu Julii Ducournau sens.

    Rzecz w tym, że film z horrorem ma niewiele wspólnego, bo nie jest nastawiony na straszenie. Owszem, porusza temat kanibalizmu, ale uderza w zdecydowanie dramatyczne tony. Kilka nieprzyjemnych dla oczu scen może się co prawda przytrafić, ale kiedy pomyślę o tym co można na lajcie zobaczyć w sieci lub telewizji to stwierdzam, że było to wiele hałasu o nic. Nie oznacza to, że film jest zły, albo nudny, wręcz przeciwnie, transformacja i walka głównej bohaterki jest intrygująca, a jeśli się tak głębiej zastanowić to sednem jest inicjacja i dojrzewanie, wchodzenie w dorosłość. Do tego dzieło ma bardzo ładne zdjęcia, dynamiczny montaż,miłą dla ucha muzykę, a  Garance Marillier w roli Justine przykuwa uwagę swoją niewinną fizjonomią, dziewczęcym urokiem.

    raw-01[1]

    Dramatyczny ton filmu zdecydowanie zrobił mu dobrze.

    Parę rzeczy mi w tym filmie mocno zgrzyta, jest kilka nielogiczności w zachowaniu postaci, ale ogólnie film pozostawił po sobie pozytywne wrażenie i mogę go polecić tym, którzy lubią niekonwencjonalne dramaty i temat dojrzewania. Kanibalizm jest tutaj jedynie przyprawą zamiast daniem głównym i ja się z tego cieszę, gdyż nie dostałem rozgotowanej papki jakich wiele, a całkiem smaczne, choć troszkę oszukane danie. Ode mnie tłusta siódemka nawet z plusem. Ciekaw jestem bardzo o czym pani Julia opowie następnym razem.

    7/10

    Komentarze

    Kategorie: