MENU
  • Podwyższone ryzyko dobrej zabawy, czyli o Przystanku Woodstock 2016 słów kilka.

    Lipiec 18, 2016 5:22 pm Dodał stanley

    Przystanek Woodstock, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i postać Jurka Owsiaka, budzą kontrowersje od zarania swojego powstania. Zarówno eventy jak i postać ich organizatora może liczyć swoich zwolenników jak i przeciwników w grubych tysiącach. Nie wnikam kto ma rację, wnikam za to zawsze w to co widzę i obserwuję jako świadek w dużej mierze neutralny i patrzący na pewne fakty i mity z dystansem. To już bodajże czwarta edycja Najpiękniejszego Festiwalu Na Świecie, która tym razem ściągnęła dzikie tłumy kolorowych i pochodzących z różnych krajów ludzi za pomocą nie tylko takich zespołów jak Apocalyptica, Lacuna Coil, Decapitated, czy Bring Me The Horizon, ale też youtuberów, co stanowiło pewne novum na festiwalu oraz rzecz jasna artystów pojawiających się na ASP. Co działo się w pociągu woodstockowym niech zostanie w pociągu woodstockowym, skupię się raczej na tym co udało mi się zobaczyć i osiągnąć, bo pewnie to Was interesuje najbardziej.

    13716055_531304857077223_2556348204983830334_n[1]

    Z Maciejem Stuhrem! 

    Pierwszy dzień pokonał nas totalnie i tylko najwytrwalsi uderzali na koncerty artystów takich jak Hey czy Luxtorpeda. Niestety zbyt późno zorientowałem się, że wczesnym wieczorem trzewia będzie wyrywać Materia i dałem ciała. Ale z drugiej strony wciąż walczyłem z wdzierającą się do namiotu wodą, lało niemiłosiernie i można sobie było nawet pomyśleć, że nie tylko władze, ale wręcz siła wyższa nie chce by impreza doszła do skutku. Niedoczekanie wasze i wielkie rozczarowanie plujących jadem, bowiem było bezpiecznie i nienachalnie ze strony naszych „zewnętrznych” opiekunów. Czyli krótko mówiąc czułem się jak na poprzednich edycjach także propsy dla organizacji! Tradycyjnie były stoiska z ciuszkami, butami, książkami, płytami, wszelakim stuffem i oczywiście strefą Kryszny i Akademii Sztuk Przepięknych, na której w tym roku brałem aktywny udział. Nie udało mi się wziąć aktywnego udziału ani na spotkaniu z panem Jerzym Stuhrem, ani z twórcami „Ostatniej rodziny” poświęconej losom Beksińskich (widziałem fragmenty filmu publikowane TYLKO dla uczestników Wooda, to będzie coś niesamowitego!), za to udało mi się zadać pytanko o ulubione zryte filmy Maciejowi Stuhrowi, z którym udało mi się zrobić pamiątkowe zdjęcie! Bardzo się cieszę, że wśród publiki byli moi czytelnicy, których zresztą widywałem podczas koncertów, albo przypadkiem gdzieś w tłumie! To było po prostu mega, mega uczucie, że ktoś mnie rozpoznał i chciał pogadać, a nawet zrobić fotkę! Dzięki, że byliście tam obecni i nawet jeśli się nie widzieliśmy to dawaliście mi odczuć, że gdzieś mnie tam widzieliście! Rylce zawsze najlepsze!

    13726818_530975233776852_383450699202033627_n[1]

    Z Człowiekiem Wargą (Z Dupy)

    Drugą bardzo ważną dla mnie strefą było ogromne stoisko Playa, gdzie pojawili się tacy youtuberzy jak Izak, Red Lipstick Monster, Warga i Gimper. Tego ostatniego nawet nie widziałem, z reszta udało mi się pogadać przez chwilkę, a Człowiek Warga odnotował moją nieśmiertelną bluzę Toola. Natomiast na strefie Allegro pojawili się przez dwa dni Sławek i Rafał czyli Grupa Filmowa Darwin! Zadałem im bardzo wiele pytań i ogólnie dowiedziałem się fajnych newsów, oczekujcie, że ich kolejne produkcje będą bardzo, baaaardzo interesujące! Bardzo wyluzowani panowie, śpiewaliśmy Orki z Majorki no i fota pamiątkowa też wpadła! Chyba pierwszy raz udało mi się tyle znanych osób spotkać, muszę jeszcze koniecznie nadmienić o spotkaniu z Pawłem Małaszyńskim, który występował ze swoim zespołem Cochise, oraz fakt, że dostałem autografy od całego Lacuna Coil i przytuliłem Cristinę Scabbię (co za cudowna, przepiękna kobieta!). Z tego roztargnienia zapomniałem napisać, że zajebisty koncert dali Decapitated, którzy odebrali bardzo zasłużonego Złotego Bączka, na małej scenie wystąpili ich główni „konkurenci” czyli Pull The Wire.

    13681025_530984510442591_4687414627183134301_n[1]

    Z Red Lipstick Monster!

    Jeśli o same koncerty chodzi to największe wrażenie zrobiła na mnie właśnie Lacuna Coil, która promowała nowy album Delirium, grali też bardzo dużo kawałków z mojego ulubionego Dark Adrenaline w tym znakomite Intoxicated, jeden z moich ulubionych ich kawałków ever. Do tego jeszcze Nothing Stand In Our Way, House of Shame, Heaven’s A Lie, Fire, Upside Down Enjoy The Silence Depeche Mode. Apocalypica podobała mi się najbardziej kiedy… grała Metallicę. A grali zacnie, 20 lat minęło od ukazania się tego albumu, i wciąż grają te kawałki bezbłędnie. Ale było też Territory Sepultury i z autorskich chociażby I Don’t Care I’m Not Jesus. Ale ogólnie ten ich koncertowy wokalista mnie nie przekonuje i ostatecznie nie zrobili na mnie jakiegoś ultra mega wrażenia, na pewno nie takiego jak Lacuna. Oczywiście najbardziej przyciągnęła mnie obecność Bring Me The Horizon, ale plotki o tym, że Oli na żywo za bardzo śpiewać nie umie i wyje i piszczy się potwierdziły. Ale hiciorów nie brakowało, grali tylko materiał z That’s The Spitit Sempiternal, by wymienić tylko Happy Song, Follow You, Avalanche, True Friends, Throne a z poprzedniego Sleepwalking, Shadow Moses, Go To Hell For Heavens Sake, Antivist. No i oczywiście Drown na finał, które mocno mnie poruszyło, znakomite wykonanie, a nie wszystkie kawałki tego dnia zabrzmiały tak magicznie i wzruszająco. I to w sumie tyle jeśli chodzi o koncerty, które mnie bardzo interesowały, Dragonforce wypadło jak to mają w zwyczaju zespoły power metalowe, było technicznie, szybko, ale kawałki zlewały mi się w jeden wielki łomot, Tarja zaskoczyła mnie coverem Muse, Supremacy wypadło przeepicko, Nocny Kochanek miał zapchany namiot po same brzegi, Vintage Trouble bujało aż miło, a zaskoczeniem był dla mnie występ Grubsona, który nie szczędził cierpkich słów pod adresem władz, a jego kawałki doczekały się bardziej rockowych aranżacji.

    13681035_530886333785742_3099806880295472473_n[1]

    Z Grupą Filmową Darwin!

    Nie brakowało akcentów, przypominających mi, że poza Woodem jest normalny, zwykły świat. To tam dowiedziałem się o ataku terrorystycznym  w Nicei, stworzyliśmy wielka flagę Fancji z niebieskich, białych i czerwonych kartek, ze sceny artyści często wspominali o tym jak ważna jest wolność, przyjaźń, porozumienie ponad podziałami i miłość, czyli to czym Przystanek Woodstock stoi od zawsze. Ale nie brzmiało to wszystko jak wcześniej przygotowane formułki, czuć było, że artyści wyrzucają z siebie ból, że czują niepokój, że skończyły się czasy beztroskie nawet dla twórców rozmaitych gatunków muzycznych, bo przecież terroryści nie rozkminiają jakie gatunki muzyki są popularne i po prostu walą gdzie popadnie, gdzie się da. Także festiwal stał pod znakiem zarówno dobrej zabawy jak i podskórnego niepokoju i refleksyjności (szczególnie podczas spotkania z twórcami „Ostatniej rodziny”). Oczywiście połowy rzeczy nie zdążyłem nawet zobaczyć i zwiedzić, ale co zapamiętałem to Wam tu przewinąłem! A juto już lecę ze standardowym wpisem, także oczekujcie jakiegoś zacnego zestawienia. Do zobaczenia za rok, wierzę, że spotkamy się jakimś większym składem, ba może uda mi się zorganizować takie spotkanie jak zrobili Darwini? Jeszcze raz dzięki każdej mordeczce, która do mnie podeszła i zagadała, przybiła pionę i uwieczniła nasze spotkanie! Jesteście najlepsi!

    Komentarze