MENU
  • Potwornie dobry dramat, czyli recenzja filmu „Siedem minut po północy”

    Grudzień 26, 2016 9:17 pm Dodał stanley

    Trailer do Siedmiu minut po północy w kinie widziałem bodajże dwukrotnie lub trzykrotnie nim zdecydowałem się udać na seans. Za każdym razem chwytał mnie za serducho i wiedziałem, że będzie to film z rodzaju niekonwencjonalnych dramatów. Takich z domieszką elementów rodem z kina fantasy. Gdzieś tam kołatały mi się dalekie echa Labiryntu fauna, bowiem bohaterem jest chłopiec imieniem Conor, który nie potrafi się pogodzić z otaczającą go rzeczywistością, ucieka w świat fantazji i intensywnie rysuje. Jego matka jest ciężko chora (ten rok należy do Feliciy Jones!), ojciec jest jakby go nie było (Toby Kebbell, Black Mirror), a babcia (znakomita Sigourney Weaver) jest bardzo zasadnicza i nie potrafi znaleźć z nim głównego języka. Chłopak jest męczony w szkole, tłumi swoje emocje i izoluje od świata, oczywiście jest to bohater jakich wielu już było w kinie nie tylko familijnym. Rzecz w tym, że jest to postać, którą bardzo szybko polubić dzięki naturalnej, bardzo dojrzałej grze Lewisa MacDougalla, który dopiero rozpoczyna swoją filmową karierę.

    JS116438646monstercalls-xlarge_trans_NvBQzQNjv4BqCwVRA147ZCyNWgNSpRk1XWk-QYyaO4e-I8v8-xKbjN4[1]

    Obrońca? Wróg? Mentor? Kim dla głównego bohatera jest potwór?

    Conor zostaje pewnej nocy nawiedzony przez drzewca, który obiecuje mu opowiedzieć trzy historie, a następnie wysłuchać opowieści od niego. Pojawia się zawsze siedem minut po północy i przemawia potężnym głosem Liama Neesona. Jak na stwora wygenerowanego przez CGI jest bardzo dobrze, bez przesady i widocznej sztuczności, stwór może wręcz przerazić młodszych widzów, zresztą fabuła nie jest w żaden sposób rozrywkowa, to dramatyczna opowieść, która moim zdaniem całkiem słusznie została sklasyfikowana jako film dla widza powyżej 12 roku życia. Opowieści potwora to takie niejednoznaczne baśnie z morałami, które mogą zaskoczyć dorosłego widza, a ubrane są w przecudowne animacje w duchu potterowskiej opowieści o Trzech Braciach. Odkrywanie tego jak opowieści przekładają się na życie Conora i jego rodziny jest bardzo satysfakcjonujące, zresztą bardziej uważni widzowie zobaczą w filmie jeszcze kilka przepysznych ukrytych przesłań i metafor, które nie są aż tak oczywiste, a jednocześnie nie trącą banałem. Przyglądajcie się uważnie przedmiotom w tym filmie, zdjęciom, rysunkom Conora, całemu tłu historii, bowiem drzewiec choć pozornie wydaje się postacią pojawiającą się znikąd ma swoje uzasadnienie na kilku płaszczyznach.

    09395-joseharo.NEF

    Lewis McDougall jest znakomity w roli Conora, doskonale portretuje targające nim emocje.

    Wspaniałe w tym filmie jest to, że nie wymusza w nas współczucia, że nie jest nastawiony na wyciskanie z nas łez, a raczej na refleksję, na temat tego jak świat postrzegany jest przez dzieci, jak trudne może być dla nich życie jeśli ciężka choroba zaatakuje najbliższą osobę. Nie oferuje nam powszechnie powtarzanych dzieciom kłamstw, że wszyscy są dobrzy, że wszystko będzie dobrze i że na wszystko jest lekarstwo. Ten obraz to cudowna, malarska wręcz metafora przygotowywania się do najgorszego, uświadamia, że wobec pewnych rzeczy jesteśmy po prostu bezsilni i nie powinniśmy o to mieć do siebie pretensji i żalu. Udowadnia też, że wyobraźnia to prawdziwy skarb, o który powinniśmy dbać, że pielęgnowanie naszych talentów to bardzo ważna sprawa, i przede wszystkim o tym, że nie można się poddawać, że trzeba się podnieść i iść dalej. Dawno nie widziałem filmu tak wizualnie pięknego, a jednocześnie nie przeładowanego patosem, ta historia nie sili się na wielki moralitet, wręcz przeciwnie, mimo gigantycznego potwora i zapierających dech animacji jest kameralna, bardzo kontemplacyjna i taka… hmmm… jesienna. Zdecydowanie jest to jeden z tych filmów, który powinniście zobaczyć nim ten okropny rok dobiegnie końca. Jest piękny, mądry, ciepły, mieni się kolorami, symbolami, a zdjęcia i zbliżenia na przedmioty robią mega wrażenie. Tylko nie zapomnijcie ze sobą zabrać paczki chusteczek lub osoby towarzyszącej, której będziecie się mogli wypłakać w rękaw. Coś czuję, że film znajdzie się w moim podsumowaniu roku, które już niedługo… Ooooj taaaak.

    9/10

    Komentarze

    Kategorie: