MENU
  • Powrót do dziwnego miasteczka, czyli o „Stranger Things 2” słów kilka.

    Październik 29, 2017 8:51 pm Dodał stanley

    Pierwszy sezon Stranger Things był doskonały. Projekt braci Duffer okazał się strzałem w dziesiątkę, bowiem już od jakiegoś czasu zarówno w świecie muzyki jak i filmu zaczęła panować moda na retro klimaty. Udało się odtworzyć ejtisowy klimat, a jednocześnie produkcja ma na wskroś współczesny sznyt i bardzo dobre efekty specjalne, oczywiście nieco „uszkodzone”, tak byśmy mogli jeszcze bardziej w te ejtisy uwierzyć. Twórcy czerpali inspiracje z takich filmów jak Obcy, E.T., Stań przy mnie, To i oczywiście niszowych horrorów, których w latach 80-tych wychodziła cała masa. Wyraziste postacie dziecięce, ikona lat 90-tych pod postacią Winony Ryder, kultowe i na nowo przypomniane muzyczne kawałki, sporo lekkiego humoru kontrastującego z unoszącą się w powietrzu grozą i bardzo wiarygodne, pełnokrwiste relacje z bohaterami stały się przepisem na sukces.

    ST_201_202_Unit_0810_R_CROP.0[1]

    Tęskniłem za Wami chłopaki!

    Poprzeczkę postawili sobie bracia bardzo wysoko, pierwszy sezon zakończył się efektownym i bardzo niepokojącym cliffhangerem. Drugi sezon okazuje się bezpośrednią kontynuacją dziejącą się rok później po dramatycznych wydarzeniach z pierwszego. Bardzo szybko wprowadzona jest trójka istotnych, nowych bohaterów: nowy chłopak Joyce imieniem Bob (Sean Astin znany przede wszystkim jako Sam z „Władcy Pierścieni”), oraz rodzeństwo Billy (agresywny koleżka, na którego leci większość lasek) i Max (rudowłosa dziewczyna jeżdżąca na deskorolce). Twórcy tym razem postanowili ugryźć historię nieco inaczej, nie skupiając się tak intensywnie na postaci Eleven, która przez cały sezon poszukuje prawdy o swojej rodzinie, matce i ojcu. Akcja w dużej mierze skupia się na postaci Willa, który ma przebłyski z Upside Down, oraz na relacjach postaci, które w poprzednim sezonie nie miały ze sobą za dużo styczności. Wciąż fenomenalną postacią jest Dustin, który w tym sezonie przeklina po swojemu całkiem dużo, zaczynają kwitnąć nowe romanse i jest… dużo bardziej stranger niż ostatnio. Mrok nabiera tutaj nowego wymiaru, jest więcej przemocy i scen rodem z horrorów. Jest też bardzo duży nacisk na muzykę, usłyszycie sporo dobrego rock n rolla, Duran Duran czy nawet starą Metallicę.

    Co prawda nie ma takiego efektu „WOW” jak podczas oglądania pierwszej serii, ale ilość wątków, które się ze sobą przeplatają, wszelakie gagi, aura tajemniczości i rozwijanie osobowości i historii poszczególnych bohaterów sprawia, że drugi sezon ogląda się wyśmienicie. Poza tym akcja jest tak płynna jakby nagrano oba sezony za jednym podejściem, nie widzę tu żadnych błędów, ba odniesienia do niezakończonych wątków w jedynce są fajnie rozwinięte, a fani Barb będą bardzo ucieszeni, bowiem Nancy nie spocznie póki nie zdobędzie dowodów na to, że śmierć dziewczyny była wynikiem zbrodniczego działania laboratorium. Podziwianie Winony Ryder i Davida Harboura w akcji to także miód dla oczu, Joyce wciąż jest kobietą znerwicowaną i ześwirowaną na punkcie swojego syna, ale ma w sobie coś bardziej uroczego niż ostatnio, a szeryf Hooper… cóż, nie chcę za dużo zdradzać, ale ma tym razem nieco inne zadanie niż ostatnio, ma bowiem kogoś bardzo ważnego pod swoją opieką. Wydaje mi się, że ten sezon jest też bardziej dramatyczny, emocjonujący, kilka razy się prawie rozkleiłem. Bohaterowie dorastają, dojrzewają na naszych oczach, zakochują się w sobie i „przy okazji” walczą o to by świat nie został opanowany przez istoty z innego wymiaru. Jeszcze jedna rzecz rzuciła mi się  bardzo w oczy, ale to raczej fajne odtworzenie symbolu tamtych, zbuntowanych czasów: część bohaterów prawie nie rozstaje się z papierosem, może po prostu nie przykładałem do tego takiej wagi podczas oglądania poprzedniego sezonu, ale mam wrażenie, że kopcą jeszcze więcej i czerpią z tego wielką przyjemność.

    stranger%20things%20season%202%20poster[1]

    Tym razem zagrożenie jest o wiele potężniejsze…

    W dobie kolejnych, bardzo dobrych adaptacji starych książek Kinga, wszechobecnej retro elektroniki, retro-rocka i metalu Stranger Things jest serialem-symbolem, który za kilka lat stanie się klasyką internetowej telewizji. Potencjał na trzecią serię jest, wątków, które proszą się o dalsze rozwinięcie nie brakuje, nic tylko czekać, aż Dufferowie ogłoszą oficjalnie przybliżoną datę trzeciego sezonu (obstawiam końcówkę przyszłego roku lub początek 2019). Kocham ten serial całym swoim nerdowskim serduchem i czekam na wasze opinie jak już się uporacie z 9 świetnymi odcinkami tego sezonu. Ode mnie tyle na dziś, w kolejce już czeka „Mindhunter”! Do przeczytania next time!

    Komentarze

    Kategorie: