MENU
  • Powrót do pozycji startowej, czyli o trzynastym odcinku trzeciego sezonu „Twin Peaks” słów kilka.

    Sierpień 8, 2017 7:37 pm Dodał stanley

    Nowy sezon TP zdecydowanie nie jest przeznaczony dla osób, które są niecierpliwe i nie przykładają wagi do najdrobniejszych szczegółów. Większość rzeczy nam nie pokazanych bywa wypowiedziana i trzeba zapamiętać sporo imion i nazwisk by wiedzieć kto z kim i dlaczego. Tym razem Lynch i Frost zafundowali nam epizod, który postawił bardzo ważne pytanie na temat całości tego co oglądamy. Tak właściwie to przecież niektóre sceny mogą się dziać w innym wymiarze, alternatywnej rzeczywistości czyż nie? Szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę słowa roztrzęsionej Audrey i odpowiedź jej krasnalowatego męża. Jak wiemy w TP wymiary się przenikają i wcale nie jest powiedziane, że to co oglądamy nie dzieje się gdzieś zupełnie poza TP, lub że całe TP nie jest innym wymiarem. Ale o tym czy podrzucane nam tropy nie są mylące dowiemy się w odcinkach końcowych, póki co akcja leniwie płynie sobie tak jakby do finału nie zostało pięć (!!!) odcinków, a przynajmniej dwa sezony. A musicie mieć świadomość, że ostatnie dwie części historii zostaną wypuszczone zaraz po sobie dnia trzeciego września, a więc za niecały miesiąc.

    Kyle MacLachlan in a still from Twin Peaks. Photo: Suzanne Tenner/SHOWTIME

    Zły Cooper znowu zniszczył system!

    Dougie Jones to niesamowity farciarz. Bracia Mitchumowie są teraz jego dobrymi ziomkami, zafundowali mu nowy samochód i plac zabaw dla synka. Kolega z pracy, który miał za zadanie go otruć rezygnuje i z płaczem przyznaje się do swoich win. Mimo, że jest na celowniku swojego złego odpowiednika to póki co włos mu z głowy nie spadł. Wiadomo jedynie, że według policyjnego raportu zwiał niedawno z więzienia i jest tajnym agentem zaginionym lata temu. Co to oznacza? Że zarówno on jak i Evil Cooper są właściwie tą samą postacią, mają nawet te same linie papilarne. Prawdziwy Cooper tkwi sobie w nich obu i dopiero na końcu go ponownie zobaczymy (albo i nie, jeśli Lynch postanowi nas strollować). Zastanawia mnie tylko wyjęta z kontekstu scena z poprzedniego odcinka kiedy to Dougie bawił się z synem. Czy ona miała miejsce między wydarzeniami, w których przekonał do siebie Mitchumów, a tym co zobaczyliśmy na początku odcinka? Czy wszystkie sceny w nowym TP są poukładane chronologicznie czy może oglądamy coś zupełnie innego niż nam się zdaje? Może się pogubiłem i czegoś nie zauważyłem?

    Tymczasem zły Cooper ponownie błyszczy na ekranie. Namierza Reya i postanawia wyciągnąć od niego najpotrzebniejsze informacje, ale wcześniej musi się siłować na rękę z hersztem tej dziwacznej bandy, która swoją różnorodnością przypominała mi osobników uczęszczających na podziemne kręgi. Jeśli kojarzycie skądś rosłego łysola, to podpowiem, że występował on w teledysku Slayera do „Repentless”. Lynch bardzo uważnie dobiera aktorów i im dziwniejsze mają aparycje tym bardziej pasują do jego świata. Cała sekwencja siłowania się jest pełna świetnie zbudowanego napięcia i wracania do „wyjściowej pozycji”. Cooper się nie spieszy, kilka błędów już popełnił i teraz wszystko robi tak by osiągnąć swój cel. Jak widać mu się to udaje, a rozgniecenie twarzy takiemu bykowi wzbudza respekt u zgromadzonych, którzy szybko mianują go szefem. Co ciekawe całe zajście na wielkim ekranie (wtf?) obserwuje też młody Horne, który reaguje bardzo emocjonalnie (spójrzcie na wyraz oczu!). Czy teoria o tym, że Evil Cooper go spłodził okaże się prawdziwa? Dowiemy się wkrótce! Bardzo ważna jest rozmowa Reya z Cooperem prze jego śmiercią, motyw pierścienia i postaci, która zleciła pozbycie się go. Agent Jeffris! Tak, postać grana przez Davida Bowiego w Ogniu krocz ze mną. Do tego założenie pierścienia i zmiana w Reyu, jakby wstąpiła w niego inna postać i przeniesienie go do Czarnej Chaty. Rey natomiast nie miał kontaktu z majorem Briggsem, którego głowę widzieliśmy dryfującą w innym wymiarze, a którego ciało pokazano nam w pierwszym odcinku.

    twin-peaks[1]

    Gdzie to wszystko tak właściwie się dzieje?

    Ten sezon pokazuje nam jak bardzo zmienili się znani bohaterowie tej serii. Niby widzimy ich na drugim planie, niby są dodatkiem do całej intrygi, ale mają swoje miejsce w świecie. Nie tylko Bobby stracił miłość swojego życia. Także Ed i jego syn śpiewający w Roadhouse są nieszczęśliwi i pełni goryczy. Zafascynowani sobą wydają się natomiast doktor Trambley i żona Eda, która jak pamiętamy była jedną z bardziej komicznych postaci poprzedniego serii kiedy to zyskała nadludzką siłę. Natomiast matka Laury wciąż ostro pije i bywa, że wybucha nagle co widzieliśmy w poprzednim odcinku. Smutni i pozbawieni chęci do życia są Ci nasi ulubieńcy i tak się zastanawiam, czy zaświeci słońce w końcu i dla nich. Bo wiecie, TP z założenia nie traktuje o triumfowaniu zła, a ciągłej walce z nim. Tylko czy uda się je pokonać? Czy wszystkie demony znikną i chociaż część zagadek zostanie rozwiązana? Tego oczywiście przewidzieć nie idzie, ale fakt faktem, że dokądś to wszystko zmierzać musi. Póki co tyle ode mnie na dziś, to był dobry odcinek, trzynastka nie okazała się pechowa. Do przeczytania za tydzień!

    Komentarze

    Kategorie: