MENU
  • Powrót do przeszłości #04: Muzyczne hity (1981 – 1989)

    Wrzesień 1, 2016 8:29 pm Dodał stanley

    PF-limahl_2428582k[1]

    Piękny Limahl na zachętę!

    Ostatnio mam straszną fazę na ejtisowe brzmienia, w ramach mojej podjarki postanowiłem Wam przypomnieć kilka nieśmiertelnych hitów z tamtych czasach gdzie niepodzielnie rządził synthpop i Depeche Mode. Mam nadzieję, że podjaracie się tą znakomitą muzą razem ze mną! Aaaaach, cóż te Stranger Things ze mną porobiło! Zapraszam do słuchania!


    DESIRELESS – Voyage Voyage (1986, album François). Kwintesencja tak zwanego synthpopu, podgatunku czerpiącego z muzyki elektronicznej i szlachetnego popu, którego teraz ze świecą szukać. Hit ten pojawił się w jednym z megamixów Cyber Mariana i dzięki temu przeżył swoją drugą młodość.

    BERLIN – Take My Breath Away (1986, album Count Three & Pray oraz Top Gun Soundtrack). Wspaniała, balladowa kompozycja z soundtracku do kultowego filmu z młodziutkim Tomem Cruisem, Top Gun. Tyle wystarczy za opis, rozpoznacie po pierwszych dźwiękach i po prostu się rozpłyniecie.

    MEN AT WORK – Down Under (1981, album Bussines As Usual). Do tego utworu powstał tak znakomity teledysk, że no aż nie mogę. To jeden z tych kawałków, który doskonale znacie, ale za cholerę nie możecie sobie przypomnieć kto go wykonuje. No to teraz już wiecie, znakomity band Men At Work.

    CUTTING CREW – (I Just) Died In Your Arms (1986, album Broadcast). Znakomity rockowy kawałek grupy cholernie niedocenionej, o których nie poczytacie sobie w Teraz Rocku czy innym Metal Hammerze. A szkoda, bo to było całkiem przyjemne granko, niby taki gładki rock środka lat 80-tych, a jednak całkiem zjadliwy. Takie kapele przydałyby się w obecnych mdłych muzycznych czasach.

    LIMAHL – Never Ending Story (1984, album Don’t Suppose). Gość o natychmiastowo rozpoznawalnej fryzurze, wokalista równie sławnej grupy Kajagoogoo. Oczywiście piosenka pochodzi z soundtracku do klasycznego filmu fantasy Niekończąca się opowieść Wolfganga Petersena. Ostrzegam, w teledysku nie brakuje spojlerów!

    CULTURE CLUB – Karma Chameleon (1983, album Colur by Numbers). Wokalista CC, Boy George swego czasu był ikoną, idolem z tym swoim delikatnym głosem i prowokującym wyglądem. Sprawdźcie sobie jak wygląda ten gość obecnie z brodą i wąsami, ma teraz 55 lat i przez. Poza tym hitem jego grupa wylansowała słynne Do You Really Want To Hurt Me. 

    THE BANGLES – Eternal Flame (1989, album Everything). No dawajcie panienki. Dawajcie popowe gwiazdeczki. Zróbcie utwór na miarę tego hymnu. Coooo? Nie zrobicie? Bo co bo czasy już nie te? Że niby ten utwór brzmi śmiesznie? Wasze chujowe kawałki brzmią śmiesznie. Kłaniajcie się The Bangles, szlaufy!!!

    SUZANNE VEGA – Luka (1987, album Solitude Standing). Słyszę słowo „luka” to myślę o tej piosence. Może nie słyszę go jakoś szczególnie często, ale wtedy sobie przypominam. A to jest bardzo sympatyczna piosenka. Kurczę, taka niby poważna, a jednak z jajcem.

    BANANARAMA – Venus (1986, album True Confessions). A teraz kawałek zespołu damskiego o bardzo absurdalnej nazwie. Gwarantuję, że znacie i słyszeliście nieraz w różnych, także filmowych okolicznościach. Z wściekle różowym teledyskiem,  w którym pojawia się chociażby wampirzyca. Dziwne to były czasy, oj dziwne.

    STARSHIP – Nothing’s Gonna Stop Us Now (1987, album No Protection). I na koniec kolejna epicka ballada od grupy, która popisała się też jeszcze jednym hiciorem a mianowicie utworem We Built This City (który rozpoznacie z miejsca). Kurczę jak słucham tych wszystkich kawałków to stwierdzam, że nie są ani trochę tandetne czy walące plastikiem. Wręcz przeciwnie, to cholernie szczera muza prosto z serca! I to by było na tyle, do przeczytania next time!

    Komentarze