MENU
  • Powrót do przeszłości #06: Muzyczne hity (1983 – 2002)

    Lipiec 3, 2017 5:39 pm Dodał stanley

    musica-para-un-em-roadtrip-em-02[1]

    Vanessa Carlton dla atencji!

    Moi drodzy, mamy wakacje pełną gębą więc wypadałoby przypomnieć kilka hitów z dalekiej przeszłości! Swego czasu pojawiały się w tym dziale utwory The Rasmus, Evanescence, The Calling, Hoobastank, Gorillaz, Maroon 5, Crazy Town, Afromana, T.A.T.U Bloodhound Gang (lata 1999 – 2004), w drugiej części rządzili Scatman John (R.I.P.), Bomfunk MC’s, Eiffel 65, Haddaway, Sonique, Gigi D’Agostino, ATB, Everything But The Girl, Robert Miles (R.I.P), oraz Corona (były to utwory z lat 1993 – 2000). W odcinku trzecim cyklu pojawili się MC Hammer, ERA, 4 Non Blondes, Enigma, Enya, Savage Garden, Jennifer Paige, Ace of Base, Chumbawamba oraz UB40 (lata 1990 – 2000). W części czwartej i piątej rządziły ejtisy: Desireless, Berlin, Men At Work, Cutting Crew, Limahl, Culture Club, The Bangles, Suzanne Vega, Bananarama, Starship, Gazebo, Savage, Joy Division, New Order, Bronski Beat, A-HA, Toto, Depeche Mode, Genesis oraz Killing Joke (lata 1980 – 1989). Oczywiście ilość zajebistych, ciekawych, dziwnych, jednostrzałowych kawałków się nie wyczerpała więc nadciągam z kolejnym ciekawym mam nadzieję zestawem! Zapraszam do słuchania!

    DONNA LEWIS – I Love You Always Forever (1996, album Now In A Minute). Pozwolę sobie zacząć od delikatnego popowego szlagieru, któremu tak bardzo, bardzo daleko do natarczywych współczesnych hiciorów. To jest po prostu bardzo ładna piosenka z charakterystyczną melodią, eteryczną i po prostu uroczą. Donna Lewis zapisała się w historii muzyki właśnie tym utworem i przyznam szczerze, że nie mam pojęcia co się obecnie z nią dzieje.

    SPIN DOCTORS – Two Princes (1993, album Pocket Full of Kryptonite). Lata 90-te stały pod znakiem dwóch istotnych muzycznych rewolucji. Pierwsza połowa należała do nurtu grunge (co ciekawe ich główni przedstawiciele a więc Nirvana, Alice In Chains, Pearl Jam i Soundgarden się z tym nurtem nie identyfikowały, a kapele pokroju Melvins, Mudhoney czy The Afghan Whigs troszkę się z tego nurtu naśmiewały, ale przecież jakaś dziennikarska łatka być musiała), druga natomiast do odrzuconego przez ortodoksów nu-metalu (którym nieco wcześniejszy crossover już tak bardzo nie przeszkadzał). Gdzieś zupełnie po środku tego wszystkiego znajdowały się zespoły pokroju Spin Doctors, które po prostu grały rocka. Pop rocka? Alternatywnego rocka? Może po prostu melodyjnego, radiowego rocka. I z tymi kapelami to było tak, że się pojawiały na chwilę, zostawiały po sobie wielki przebój, a potem znikały jak kamień w wodę. Dlaczego tak się działo trudno mi jednoznacznie stwierdzić. Może spróbuję podejść do tego bardziej analitycznie w jakimś bardziej rozbudowanym wpisie. Tak czy siak zespół w rodzaju One Hit Wonder, ale za to jaki hit!

    FINE YOUNG CANNIBALS – She Drives Me Crazy (1989, album The Raw & The Cooked). Wbrew pozorom panowie nie mają nic wspólnego z death metalem, a ich największy hicior kojarzy mi się z Genesis z okresu dominacji Phila Collinsa. Warto sobie zobaczyć teledysk, panowie wyglądają dość kuriozalnie, a wokalista patrzy się jakby chciał zjeść widzów. Grupa istniała do 1996 roku, i klasyfikowana jest jako rock alternatywny. Obecnie jak wiemy ten termin znaczy zupełnie co innego.

    EAGLE-EYE CHERRY – Save Tonight (1997, album Desireless). Największą ciekawostką jest pochodzenie tegoż jakże ciekawego artysty (artysty, nie zespołu!). Eagle-Eye Lanoo Cherry, gdyż tak w pełni ma ów osobnik w dowodzie jest Szwedem. Wydaje mi się, że mógł być drugim Lennym Kravitzem, ale coś nie wyszło po drodze. No ale pozostaje cieszyć się z kultowego kawałka jaki udało mu się wylansować.

    FICTION FACTORY – (Feels Like) Heaven (1983, album Throw the Warped Wheel Out). Jedyny kawałek z lat 80-tych w zestawieniu, ale za to jaki. Z tego co wiem to zdarzali się tacy co to rozkminiali, że to kawałek The Cure jest. Obok kawałków grup takich jak Soft Cell, Desireless i Culture Club Heaven powinno lecieć na każdej ejtisowej imprezie.

    LIQUIDO – Narcotic (1999, album Liquido). Śmiechłem hardo widząc jakiego mieli wydawcę. Nie wiem co się musiało wydarzyć, że Nuclear Blast podpisało z nimi kontrakt, bo z metalem nie mieli nic wspólnego. Ale ich Narcotic zna chyba każdy co komercyjnego radia kiedyś słuchał. Zespół rozpadł się w roku 2009 i póki co nie zanosi się na reaktywację.

    CRASH TEST DUMMIES – Mmm mmm mmm mmm (1993, album God Shuffled His Feet). Holy shieeeet. Najpopularniejsza mruczanka świata. Niby kawałek mocno zamulony, a wielkim hitem swego czasu był. No ale tak jak wspomniałem przy okazji Spin Doctors w latach 90-tych formowały się bardzo specyficzne grupy. CTD jest obecnie klasyfikowane jako folk rock lub post-punk i wciąż istnieje, ale nie ma szans by zmajstrowali coś równie ponadczasowego co mruczando.

    VANESSA CARLTON – A Thousand Miles (2002, album Be Not Nobody). Remiks ze Spider Manami to jest czyste złoto. Takich laseczek jak Carlton było całkiem sporo, by tytko wymienić Alanis Morissette czy wczesną Nelly Furtado. Bohaterce tej części wpisu udało się wylansować ten jeden konkretny kawałek z charakterystycznie jeżdżącym fortepianem. Artystka jest aktywna po dziś dzień, ale nie udało jej się o sobie czymś znaczącym przypomnieć.

    THE CONNELLS – 74-75 (1993, album Ring). Raz na jakiś czas musi powstać taki pokoleniowy hit, w którym twórcy kłaniają się szkolnym czasom. Taki utwór udało się wylansować grupie The Connells. Bardzo charakterystyczny zwiewny refren, z tytułowymi latami w tekście wwierca się w głowę momentalnie i zostaje w niej na zawsze.

    EMF – You’re Unbelieveable (1990, album Schubert Dip). Chyba najbardziej taneczny, imprezowy kawałek w tym odcinku. Cholernie nośny, i jak to się mówi „reklamowy”, pasujący do letnich spotów gdzie pije się piwko lub jedzie szybkim samochodem. Grupa kilka razy zawieszała działalność by powrócić w 2012 i działać po dziś dzień. I to by było na tyle, następny tego typu wpis mam nadzieję całkiem niedługo!

    Komentarze

    Kategorie: