MENU
  • Poznajcie antybohatera roku, czyli o serialu „Happy!” słów kilka.

    Maj 7, 2018 9:39 pm Dodał stanley

    Omawiając fabułę tego serialu będę czuł się lekko dziwnie, bowiem dawno nie miałem okazji wypisywać tak absurdalnych rzeczy. Oparty na równie popierdolonym komiksie Happy! przenosi bowiem widza do świata, w którym baśniowe stworki egzystują na równych prawach z psychopatycznymi handlarzami dziećmi, naćpanym Świętym Mikołajem i antybohaterem, którego wzór wcześniej w popkulturze można było spotkać zaledwie kilka razy.

    cast_banner_happy_0-e1511934165461[1]

    Happy i Sax to partnerzy jakich jeszcze nie widzieliście 😀

    Nick Sax to bowiem archetypowy przykład strasznego pijusa i ćpuna o złotym, choć lekko skamieniałym serduszku. A portretowany jest przez aktora, z którym wcześniej właściwie zbyt dużej styczności nie miałem – Christophera Meloniego. Gość ma tak ekspresyjną twarz, strzela takie miny, że szybko się człowiek nim zauroczy, nawet jeśli w tej samej chwili odstrzeliwuje kilku typów naraz. Happy! to bowiem misz-masz słodyczy, baśniowości z bardzo graficzną przemocą, śmiałymi scenami erotycznymi, finezyjnymi bluzgami i tego wyjątkowego, amerykańskiego, przedświątecznego klimatu. Śnieg pada tu równie gęsto co leje się krew, a wszystko podrasowane jest odpowiednią dawką surrealizmu, czarnego humoru i niemal teledyskowego montażu. Całość jest niesamowicie dynamiczna, świeża, innowacyjna i co najważniejsze dostępna na Netflixie.

    Oczywiście nie samym Saxem idzie się pożywić oglądając serial. Jest on bowiem pełen kolorowych postaci z drugiego i trzeciego planu. Drugie skrzypce gra tutaj tytułowy Happy, wyimaginowany przyjaciel córki Saxa, niebieski skrzydlaty jednorożec, który widzi świat zupełnie inaczej niż jest w rzeczywistości. Happy jest elementem komediowym całości i rzutuje dość mocno na przemianie głównego bohatera, ale sam też poznaje świat od tej bardziej brudnej, skorumpowanej strony. Im dalej w popierdoloną do sześcianu fabułę tym mroczniej i perwersyjniej się robi i gwarantuję Wam, że porwanie córki Saxa to jedynie punkt wyjścia do grzebania się w wizji świata podobnej do powiedzmy Tranispottingu, Brudu i tego typu odjazdów. Do tego na upartego można serial łyknąć w jeden dzień i stanowczo mieć ochotę na dużo więcej. Liczę na sezon drugi bowiem historia ma potencjał do bycia jeszcze bardziej odjechaną i narkotyczną.

    happy[1]

    Jeśli tylko będę miał okazję to sięgnę po komiks!

    Nie chcę się za bardzo rozpisywać, bowiem ten rewelacyjny, zaskakujący serial trzeba po porostu zobaczyć. I albo chwyci z miejsca, albo odrzuci swoją z deczka komiksową formułą (jakby skrzyżować Scotta Pilgrima z Sin City!). Łapcie się wiec za ten tytuł, bowiem powiadam Wam, że dawno czegoś tak super zrytego nie widziałem, a jak wiecie widziałem wiele! Ode mnie nota bardzo wysoka i czekam na więcej!

    9/10

    Komentarze

    Kategorie: