MENU
  • Strach, polityka, klauny, czyli o American Horror Story: Kult słów kilka.

    Październik 10, 2017 7:45 pm Dodał stanley

    Mówi się, że American Horror Story najlepsze lata ma zdecydowanie za sobą. Że twórcy wypalili się z pomysłów, i że najlepszym tego dowodem są ostatnie dwa, nawet trzy sezony. Muszę przyznać, że Murder House, Asylum (zdecydowanie najlepszy sezon), Coven i nawet Freak Show oglądało mi się wybornie. Hotel był nieco zbyt zagmatwany,ale miał swoje momenty, a Roanoke dla jednych był bardzo nieudanym eksperymentem, natomiast dla mnie, przez swoją brutalność i naprawdę pokręconą fabułę był powiewem świeżości w serii. Kult zdecydowanie wraca do formuły, którą dobrze znamy i jest, co tu dużo mówić „Sarah Paulson i Evan Peters show”. Różnica polega na tym, że w przeciwieństwie do Hotel czy nawet Roanoke, Kult oferuje mi na tyle dużo, że bardzo chcę wiedzieć co będzie dalej. A jednocześnie jest to najbardziej… przyziemny sezon, od czasu pierwszego? Brak zjawisk paranormalnych działa na jego korzyść, a strach jest potęgowany zupełnie innymi środkami wyrazu.

    ahs_dont_be_afraid_of_the_dark[1]

    Pomysłowość masek klaunów w tym sezonie to jest jakiś obłęd. Jest klimacik!

    W Kingowskim „To” klaun Pennywise przybierał postać największych lęków głównych bohaterów, przez co nie tak łatwo było go pokonać. W czerpiącym z „Nieznajomych” czy „Nocy Oczyszczenia” siódmym już sezonie AHS sprawy mają się podobnie. Bohater grany przez Petera, Kai Anderson, gromadzi wokół siebie ludzi i przepytuje czego najbardziej się boją. Jego zdaniem strach prowadzi do wolności, manipuluje bohaterami i przekabaca ich by razem dołączyli do wielkiej rewolucji. A zdecydowanie pomaga mu w tym wygrana Donalda Trumpa, który dla wielu jest przecież symbolem uciśnienia, nietolerancji i ataku na mniejszości czy to seksualne, czy etniczne. Sezon skupia się wokół losów dwóch kobiet, Ally (Paulson) i Ivy (Alison Pill), które razem wychowują syna i obawiają się, że rządy Trumpa pogrążą ich spokojne do tej pory życie. I tak się w istocie dziać zaczyna, panie trafiają na celownik okolicznych mieszkańców i nowych, podejrzanych i dziwacznych sąsiadów. Ally powoli zaczyna popadać w paranoję, a że lęka się bardzo wielu rzeczy (w tym klaunów) tym bardziej zaczyna się to odbijać na jej związku. W okolicy zaczyna dochodzić do brutalnych morderstw, także na tle rasowym, a przestępcy przywdziewają maski zdeformowanych klaunów. Zanosi się na to, że ma to jakiś związek z legendarnym bohaterem komiksów… klaunem Twistym, którego bardzo dobrze poznaliśmy we „Freak Show”.

    American-Horror-Story-Cult-trailer-shows-aftermath-of-2016-election[1]

    Z Evanem to bym się bał iść na piwko.

    Strzałem w dziesiątkę było osadzenie fabuły zaraz po wygranej Trumpa, bowiem z jego rządami wiąże się wiele teorii spiskowych, które serial podsyca, ale nie jestem w stanie się zgodzić, że fabuła jest jednostronna, że serial jest mocno polityczny. To tylko zgrabne tło do opowiedzenia historii o najbardziej ludzkich, namacalnych lękach jakie tkwią w człowieku. Do tego dochodzi jeszcze cała idea tajemniczego kultu, sekciarstwa, rytuałów, która sprawia, że chcę brnąć dalej i trudno mi przewidzieć co się dalej wydarzy. Co do samych kreacji aktorskich to Evan Peters zdecydowanie jest w swoim żywiole i przyznać mu muszę, że nie jest kopią postaci z poprzednich sezonów, cieszę się za każdym razem gdy pojawia się w swoich niebieskich włosach uśmiechając się jak największy psychol na świecie. Natomiast rozdygotana Sarah Paulson może doprowadzić człowieka do szewskiej pasji. Jest coraz bardziej irytująca, ale przez to, że budzi ambiwalentne uczucia można się przyłapać na tym, że myśli się o niej źle zupełnie niesłusznie. W końcu to co ją dotyka i prześladuje nie jest tylko wytworem jej wyobraźni, jest sprawnie manipulowana i terroryzowana przez co zachowuje się tak a nie inaczej. Intrygująca jest też wielce Winter, opiekunka Ozziego, syna bohaterek, wtajemniczona w kult, lecz nie do końca jeszcze wiem w jakim stopniu. Bardzo się też cieszę, że ponownie mogę się uśmiechnąć na widok Leslie Grossman, której postać w Mary w „Asach z klasy” była jedną z najbardziej charakterystycznych i ulubionych. Natomiast Cheyenne Jackson w roli psychiatry Ally wydaje mi się mocno podejrzany, także czekam na moment, kiedy okaże się członkiem sekciarskiej społeczności dowodzonej przez Kaia. Co do postaci Ivy nie mam jeszcze wyrobionego zdania, ale coś czuję, że do końca historii to ona nie dożyje.

    Liczę, że ten sezon mnie nie zawiedzie i nie rozmyje się pod sam koniec, ponieważ jak wiem z zakończeniami AHS bywało bardzo różnie. Póki co stawiam mocną 8 i liczę, że ostateczna ocena będzie wyższa. Sezon podsumuję jak się skończy, to by było na tyle dziś, do przeczytania next time!

    Komentarze

    Kategorie: