MENU
  • Szukając sojuszników wśród wrogów, czyli o szóstym odcinku ósmego sezonu „The Walking Dead”.

    Listopad 28, 2017 10:20 pm Dodał stanley

    W dzisiejszym wpisie chciałbym się bardziej skupić nad tym co nas czeka w najbliższym czasie. Jako, że ten odcinek był typowo przejściowym epizodem, w którym kilka wątków rozgrywało się jednocześnie warto się przyjrzeć nie tylko nim samym, ale też najbardziej prawdopodobnym konsekwencjom.

    Sabrina Gennarino as Tamiel, Thomas Francis Murphy as Brion, Andrew Lincoln as Rick Grimes, Pollyanna McIntosh as Jadis - The Walking Dead _ Season 8, Episode 6 - Photo Credit: Gene Page/AMC

    Mimo braku świeżych pomysłów wciąż kocham TWD i to się już nie zmieni.

    Na początku chciałbym się skupić na postaci Ricka, jako, że było go tym razem w odcinku najmniej. To jest gość, który od zawsze planował całą masę rzeczy, gorzej było z ich realizacją. Tym razem też ma wielki plan, który uwzględnia chociażby pojmanie przez Złomiarzy. Złomiarzy, którzy są tak irytującą zgrają postaci bez charakteru, że mam nadzieję, na szybkie i bolesne odstrzelenie ich z Jadis na czele. Te ich wysławianie się działa mi strasznie na nerwy, a kpiąca buźka Jadis już niedługo nie będzie taka zadowolona, bowiem im bardziej Rick jest męczony tym mocniej się potem za swoje cierpienie mści. Zauważyliście nawiązanie do okresu z Terminusem? Jadis narysowała na drzwiach jego karceru, że tak to ujmę, literę A, którą był oznaczony wagon, gdzie kanibale przetrzymywali naszych milusińskich w czasach gdzie każdy odcinek TWD przyprawiał o dreszcze. I Rick oczywiście zemści się na tych złodupcach (i gołodupcach) prędzej niż później, jest to pewne.

    Tymczasem jego syn łazikuje sobie z obcym typem, który na moje oko jest mooocno podejrzany i mówi się, że jest szpiegiem Negana. Jeśli rzeczywiście nim jest to słaby z niego wojownik, chłopaki wpadli w tak banalną pułapkę, że aż się chciało pacnąć w łeb. Oczywiście Carl nie mógł zginąć w tak durny sposób, ale twórcy by sobie nie odpuścili gdyby nie próbowali nam wkręcić sceny „pełnej napięcia”. Cóż, nie ze mną takie sztuczki od dawien dawna.

    Niektórzy nie uczą się na swoich błędach i wciąż chcą załatwić Negana na własną rękę nawet wiedząc, że Sanktuarium jest otoczone przez hordę zombiaków. Michonne i Rosita trafiają na kolejny składzik broni i dwójkę Zbawców. Rosita pozbywa się kolesia w dość absurdalny sposób, wysadzając go w powietrze, natomiast do ucieczki z głośnikami (w celu odwrócenia uwagi hordy, ten numer też już znamy) nie dopuszcza Daryl i Tara. I ta czwórka chce się dostać do Sanktuarium by załatwić Negana. Jakoś tego nie widzę. Za to czuję, że Rosita lub Tara mogą zginąć. A Daryl ponownie może zostać uwięziony, bo przecież go nie zabiją.

    Podobały mi się bardzo sceny w Hilltop i ten konflikt pomiędzy Jezusem i Maggie. Trzeba przyznać, że postać dobrotliwego nindży przestała ludziom pasować, kiedy zaczął być takim pacyfistą jak Morgan swego czasu. Maggie nigdy nie zapomni co uczynił jej Negan więc nie dziwi mnie jej podejście do uwięzionych Zbawców wśród których jest przynajmniej kilku, którzy gdyby tylko byli wolni to przystąpiliby do ataku. I to się dla niektórych mieszkańców Hilltop bardzo źle skończy. Najlepszą sceną odcinka jest zdecydowanie uwięzienie Gregory’ego, który jest krótko mówiąc totalnym padalcem, który chroni tylko swój tyłek. Jego dni są w tej grupie policzone i mam nadzieję, że czeka go zgon jeszcze w tej połowie sezonu.

    Najbardziej smętna była nawijka między Carol i Ezekielem, który pogrąża się coraz bardziej w swojej beznadziejności i twierdzi, że już nie potrafi być Królem. Oczywiście w końcu mu przejdzie, ale taki okres przejściowy przechodzi w TWD właściwie każdy bohater. Fajna była scenka, w której Carol już właściwie chciała strzelać do drzwi. W ogóle to bardzo, bardzo, baaaardzo widać po trailerach jak nas oszukując obiecując duuuużo więcej niż dostajemy. Był to bowiem bardzo stonowany odcinek, przegadany i jak to ostatnio w TWD bywa z zombiakami w gratisie. Dlatego bardzo zaintrygowała mnie wieść o tym, która z postaci znajdzie się w spin-offie, czyli Fear The Walking Dead. Rozwiązanie jak najbardziej sensowne i pozwalające nam jeszcze bliżej poznać postać… Morgana. Tak! Jego fani w końcu otrzymają porządne backstory.

    Kerry Cahill as Dianne, Joshua Mikel as Jared - The Walking Dead _ Season 8, Episode 6 - Photo Credit: Gene Page/AMC

    Pewne jest, że więźniowie się w końcu zbuntują i Jezus pożałuje swojej decyzji.

    Co do zajawki odcinka przyszłotygodniowego to nie zabraknie męczenia Eugene’a, któremu przypisuje się zdradę. Nie chcę za bardzo spojlerować, ale wyjścia widzę dwa: albo sprzeda Neganowi Dwighta, albo się do niego przyłączy. Nie ma innej opcji. Powróci też Morgan, Rick wylezie z „karceru”, a Negan będzie stroić miny. A ja wciąż będę oglądać i dla Was o tym pisać. Ja wiem, że magia tego serialu dawno się ulotniła, ale i tak kocham serduszkiem całym i kochać będę, taka przekora ze mnie. Na dziś tyle, do przeczytania next time!

    Komentarze

    Kategorie: