MENU
  • Tchórze, płaczki, samobójcy, czyli o czternastym odcinku 7 sezonu „The Walking Dead”

    Marzec 21, 2017 9:33 pm Dodał stanley

    Wydaje się, że o najnowszym epizodzie TWD można powiedzieć tak właściwie niewiele bowiem było to bardzo przegadane 40 minut z okładem i właściwie najwięcej napięcia było w końcówce. Czy tego chcecie czy nie twórcy chcą nam opowiadać historie konkretnych postaci, a żeby do tego doszło potrzebne jest nam tło, ich przeszłość, cechy charakteru i jakiekolwiek wyjaśnienia dlaczego postępują tak a nie inaczej. Zarzut, że Sasha i Rosita są idiotkami jest moim zdaniem tylko po części słuszny. Bohaterki nie chcą czekać na wielką konfrontację i biorą sprawy w swoje ręce choć jest to wędrówka po niemal pewną śmierć. Rzecz w tym, że z egoistycznego punktu widzenia nie mają nic do stracenia, szczególnie Rosita, która zdążyła już wkurwić właściwie wszystkich łącznie z ojcem Gabrielem. Ich osobista zemsta za śmierć Abrahama jest czymś co w ostatecznym rozrachunku je łączy, co sprawia, że otwierają się na siebie i przestają mieć sobie za złe to co się wydarzyło. Dochodzi między nimi do pojednania, a Sasha dokonuje wyboru za Rositę ładując się sama w niebezpieczeństwo, a ją od niego odcinając. W ostatniej scenie, dam sobie łapę uciąć, widzimy Dwighta i jestem w stanie przychylić się do teorii, że stanie on w końcu po stronie naszych ulubieńców. Ma ku temu szczególne powody, a dochodzi jeszcze jeden bowiem Eugene wyrasta na prawą rękę Negana idealnie wcielając się w rolę rozkazującego wszystkim dookoła. A kieruje nim jedynie strach co było widać w scenie, w której Rosita chciała mu pomóc się uwolnić. Eugene jawi się więc części widowni jako zdrajca, ale ja widzę w tym jakiś głębszy zamysł, w końcu nasz serialowy tchórz numer jeden ma łeb na karku i mimo wielu okazji by zginąć utrzymuje się na apokaliptycznej powierzchni. Nie skreślam go więc i w sumie kasuję go z listy osób, które wedle wszelakich prawideł powinny zginąć w finale.

    TWD_713_GP_1006_0100-RT[1]

    Maggie na pewno zostanie liderem Hilltop.

    Ten epizod w dużej mierze skupił się na Hilltop i tutaj pojawiło się kilka istotnych niespodzianek. Jesus między wierszami przyznał się do swojego homoseksualizmu, co raczej nie uraduje wzdychających do niego fanek. Zakładam, że chłopak Aarona może zostać odstrzelony, więc może jest jakaś mała szansa na spiknięcie się tych bohaterów. Daryl wciąż jest poszukiwanym numer jeden, Zbawcy odwiedzają Wzgórze, a Gregory po raz kolejny pokazuje jak wielkim jest tchórzem i marnym przywódcą. Ich lokalny i jedyny lekarz zostaje właściwie uprowadzony, a co ciekawe okazuje się bratem doktorka Zbawców, który jakiś czas temu zakończył swoje życie w neganowym piecu. Nie ma więc kto przypilnować ciąży Maggie, a  przywieziona skrzynia z aspiryną jest niczym naplucie mieszkańcom Wzgórza w twarz. Daryl i Maggie ukrywają się przed Zbawcami i w końcu dochodzi do długo oczekiwanej sceny, w której gnębiony poczuciem winy Daryl wypłakuje się przed Maggie i wyznaje, że czuje się winny za śmierć Glenna. Maggie uważa, że nie ma mu czego wybaczać, i że to nie jego wina, i że razem pomszczą najbliższych, których stracili przez Negana.

    Mam nadzieję, że te wszystkie mało intensywne i skupiające się na relacjach bohaterów odcinki będą miały swoją sensowną kumulację w finale, który zapowiada się jako pozbawiony cliffhangera i zapowiadający nową erę w TWD, czyli komiksowe All Out War. Zmiany stron, nowe sojusze i oczywiście nowe zagrożenie unoszą się w powietrzu. Mamy kilka konkretnych grup, na których serial skupi się w najbliższym czasie czyli Zbieracze i Oceanside, które muszą zostać zaangażowane w walkę by miała jakikolwiek sens. Przygotowania do wojny wciąż trwają i w cale nie dziwię się, że widzowie uważają je za nużące, ale są po prostu potrzebne, dają bowiem podgląd na ludzką determinację i chęć oswobodzenia się z rąk terrorystów. A do tego, że to już od dawna nie jest survival horror tylko pełnokrwisty dramat to już wszyscy powinni się dawno przyzwyczaić. A jeśli się nie podoba to przecież nikt nie każe oglądać i się męczyć. Ja wciąż oglądam z nieskrywaną przyjemnością i ziewam czytając identyczne komentarze, że to już nie to co kiedyś. Serial jest wierniejszy komiksowemu pierwowzorowi i wydaje mi się, że po prostu bardziej opowiada pewną złożoną historię niż kiedyś.

    AMC_TWD_S7_714_Inside714-800x450[1]

    Jedna z nich nie przeżyje finału. Albo obie.

    W następnym odcinku nasi bohaterowie w końcu ruszą w kierunku Oceanside, a Maggie chyba będzie zmuszona zabić Gregory’ego (lub zrobi to ktoś za nią). Wszystkie elementy złożą się w całość w finale, który musi rozpętać wojnę, a na wojnie jak wiadomo są ofiary. Wciąż jest to serial, który wywołuje wielkie emocje wśród widzów, niestety coraz częściej te negatywne i mówi się, że to najgorszy od czasu równie ślimaczącego się drugiego. Z drugiej strony jakby wciąż miała być tylko akcja i akcja i zgony bohaterów to trzeba by TWD szybciej skończyć. To nie jest ani Gra o Tron ani Lost, ale i tak bohaterów nam od samego początku bardzo ubyło. Tak więc mimo zawodzenia ja jak zwykle jestem zadowolony i wiem nieco więcej o postaciach niż ostatnio.

    Komentarze

    Kategorie: