MENU
  • THE BEST OF 2016: 5 najlepszych zeszłorocznych blockbusterów.

    Styczeń 2, 2017 9:09 pm Dodał stanley

    Moi drodzy zapewne nieobce jest Wam pojęcie blockbustera, ale jakby ktoś nie ogarniał to podpowiem, że to produkcja rozrywkowa nastawiona na zysk, która ma za zadanie głównie nas zabawić i zrelaksować. W tym roku było w tym temacie kilka ewidentnych niewypałów o których pisałem w podsumowaniu najgorszych filmów (kontynuacja Dnia Niepodległości, i niepotrzebne nowe Żółwie Ninja Pogromcy duchów). Niektóre dzieła albo nie udźwignęły sukcesu poprzednika (Alicja po drugiej stronie lustra), albo spotkały się z mieszaną opinią widzów (Warcraft: PoczątekLegion Samobójców, Batman V Superman, Tarzan: Legenda, X-Men: Apocalypse, Jason Bourne). Inferno wypadło całkiem nieźle ale tylko jako guilty pleasure i właściwie tylko nowa Księga dżungli wypadła bardzo dobrze, z szacunkiem dla animowanej klasyki i z niesamowitą obsadą. Nie da się ukryć, że to kolejny rok, w którym rządzą produkcje komiksowe i najbardziej kasowe uniwersa. Musicie pamiętać, że moje zestawienie jest czysto subiektywne i zdaję sobie sprawę, że ułożylibyście je zupełnie inaczej. Tak czy siak zapraszam do czytania!

    doctor-strange-trailer-poster-comic-con[1]

    5.DOKTOR STRANGE (reż. Scott Derrickson). Bo Benedict jest urodzonym doktorem a łysa Tilda jest takim magnesem, że łohoho. Nawet fakt, że postać grana przez Madsa jest taka sobie można wybaczyć. Spójrzmy prawdzie w oczy, jest tu wszystko co w przedstawieniach Marvela najlepsze: bombastyczne efekty specjalne, sporo niewymuszonego humoru i bohaterowie znacznie bardziej żywotni i wiarygodni niż u DC.

    rogue1[1]

    4.ŁOTR 1. GWIEZDNE WOJNY – HISTORIE (reż. Gareth Edwards). Nieco inne podejście do jednego z najpopularniejszych uniwersów ever. To rzeczywiście kino momentami stylizowane na wojenne, na szczęście z tak zapodanymi postaciami, że zdążymy się do nich przyzwyczaić, polubić i kibicować. Moim zdaniem ten film tchnął w świat Gwiezdnych Wojen całkiem sporo Mocy mimo, że nie było jej za bardzo widać na ekranie.

    fantastic-beasts-where-find-them-posters[1]

    3.FANTASTYCZNE ZWIERZĘTA I JAK JE ZNALEŹĆ  (reż. David Yates). Niby akcja się dzieje w USA, niby czasy nie potterowskie, a jednak czułem magię i bawiłem się przednio. Może niektórych bohaterów by się przydało podrasować by byli bardziej wiarygodni, ale ogólnie widziałem dwa razy i podobało mi się tak samo. Wygrywają sceny z niuchaczem i cała postać pana Kowalskiego. Ciekaw jestem jak twórcy rozwiną fabułę, ale wątpię, że może powstać coś bardziej koszmarnego niż Przeklęte Dziecko.

    Civil-War-2[1]

    2.KAPITAN AMERYKA: WOJNA BOHATERÓW (reż. Anthony Russo, Joe Russo). Wszystko mi tutaj gra i buczy, od tła konfliktu, poprzez jego narastanie, aż do bardziej kameralnej finałowej rozpierduchy. Do tego idealna introdukcja Spider-Mana, sporo klasycznego, opartego na „ostrych” tekstach humoru i złożoność wyboru, bowiem ani Kapitan, ani Iron Man nie są święci. Jak na film trwający dwie  i pół godziny to  muszę przyznać, że było mało przestojów, non stop coś się działo, nawiązywała jakaś akcja. Tam gdzie DC niedomaga tam Marvel pląsa z gracją baleriny. Dla mnie absolutny SZTOS.

    deadpool1-gallery-image[1]

    1.DEADPOOL (reż. Tim Miller). Dla jednych film niesamowicie płytki i nieśmieszny, dla innych film idealny jeśli się czuje postać Deadpoola. Fabuła nie jest wymagająca, za to sceny są naszpikowane popkulturalnymi odniesieniami, kontekstami, a czwarta ściana jest łamana całkiem pomysłowo i zgodnie z duchem komiksu. Pewnie dla części z Was film ten na pierwsze miejsce nie zasługuje, ale cóż poradzić. Czekam z niecierpliwością na drugą część! I to by było na tyle, do przeczytania next time.

    Komentarze

    Kategorie: