MENU
  • THE WORST OF 2016 – Najgorsze tegoroczne filmy.

    Grudzień 21, 2016 8:21 pm Dodał stanley

    Oczywiście w tym roku musiała pojawić się cała masa mniejszych lub większych filmowych gniotów, „dzieł”, które wonią kupą na odległość, ale i tak widzów do kin przyciągnęły choćby z czystej ciekawości. Zanim przejdę do podsumowań filmów w tym roku najlepszych (a podsumowania będą dwa – mainstreamowych hitów i filmów w moim mniemaniu w tym roku najbardziej zrytych i takich na rozkminę) przyjrzę się bliżej tym, które mam nadzieję, przykryje mgła zapomnienia. Zaznaczam, że w zestawieniu nie będzie Suicide Squad, Inferno Batman V Superman bowiem traktuję te filmy jako guilty pleasures. Zapraszam do czytania!

    ABIG3[1]

    10.MOJE WIELKIE GRECKIE WESELE 2 (My Big Fat Greek Wedding 2, reż. Kirk Jones). Niestety ten rok upłynął pod znakiem powtórek z rozrywki. Większość filmów na tej liście to kontynuacje, które co tu dużo mówiąc nie były wielce oczekiwane. Tak jak kontynuacja losów Touli, której krewni żyć nie dają. Jaki jest pretekst do pokazania nam tych wszystkich mało śmiesznych gangów? Nieważne małżeństwo jej rodziców. No cóż, film przeszedł bez większego echa, całkiem słusznie.

    id4-gallery5-gallery-image[1]

    9.DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI: ODRODZENIE (Independence Day: Resurgence, reż. Roland Emmerich). No niestety kotlet odgrzany i bardzo niesmaczny. Bez Willa Smitha to już nie to samo. Dla mnie to był temat zamknięty i niestety widać, że film jest zrobiony na siłę i dla kasy co widzom nie umknęło. Krytyka też była bezlitosna. Nie oglądajcie tego, lepiej sobie obejrzyjcie sobie część pierwszą, albo jakieś dobre s-f, na przykład genialny „Arrival”.

    cell-phone-1472123341[1]

    8.KOMÓRKA (Cell, reż. Tod Williams). Adaptacja powieści Stephena Kinga, która przeszła bez echa. I bardzo słusznie, bo mimo udziału Samuela L. Jacksona i Johna Cusacka potencjał historii został zatracony. Historia na papierze trzyma w napięciu, na ekranie niestety nic się ciekawego nie dzieje. A miała być to opowieść o ludziach, których opętało poprzez tajemniczy sygnał zostają opętani i zamieniają się w krwiożercze bestie. Kilka adaptacji Kinga jest po prostu słabych i ta niestety do takowych należy.

    mechanic-resurrection[1]

    7.MECHANIK: KONFRONTACJA (Mechanic: Resurrection, reż. Dennis Gansel). Druga część przygód Jasona Stathama jako tytułowego mechanika. Kurczę, przyznam szczerze, że nie bardzo już odróżniam od siebie te produkcje i jest to jeden z tych sensacyjniaków, którego równie dobrze mogło by nie być. Zamiast tego obejrzyjcie sobie „Adrenalinę”, nawet obie części, albo „Hardcore Henry”, o którym więcej w podsumowaniu najlepszych filmów już wkrótce.

    maxresdefault[1]

    6.WOJOWNICZE ŻÓŁWIE NINJA: WYJŚCIE Z CIENIA (Teenage Mutant Ninja Turtles: Out of the Shadows, reż. Dave Green). To ja już wolę ostatnie „Transformersy”. Megan Fox tak samo drewniana jak zwykle, Żółwie tak samo paskudne i niezabawne. Pierwsza część sukcesem nie była, więc w głowę zachodzę po cóż dwójka powstała.

    maxresdefault[1]

    5.LAS SAMOBÓJCÓW (The Forest, reż. Jason Zada). Nie pomogła znana z Gry o tron Natalie Dormer. Zmarnowany potencjał takiego tematu jak Las Samobójców, o którym Krzysztof Gonciarz zrobił o wiele bardziej przerażający film. Chcecie się czegoś dowiedzieć o lesie Aokigahara? To po prostu go obejrzyjcie, a tego filmu nie ruszajcie, bo po prostu jest zły. Obejrzyjcie sobie zamiast tego nawet nowe „Blair Withch”, albo bardzo dobrze „The VVitch”. Albo nawet „Obecność 2”, która zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie.

    ghostbusters-full-new-img[1]

    4.POGROMCY DUCHÓW (Ghostbusters, reż. Paul Feig). Sfeminizowana ekipa pogromczyń akurat mogła być dobrym pomysłem i pomysł sam w sobie całkiem spoko, ale wykonanie… Bohaterki bez charakteru, okropne CGI i w sumie tylko Chris Hemsworth był szczerze zabawnym elementem filmu. Tyle w temacie, to mogło się udać, ale no cóż, no cóż, no cóż…

    Zoolander-2-Poster-slice[1]

    3.ZOOLANDER 2 (reż. Ben Stiller). Oh, jejku, jejku, szkoda. Lubię pierwszą część, która jest specyficzną parodią świata mody. Dwójka nie obroniła się nawet zgonem Justina Biebera i Benedictem Cumberbatchem jako transwestytą. To film, który po prostu jest popłuczynami po jedynce, do tego z nieświeżym humorem i szarżującymi aktorami. Mam wrażenie, że tylko najbardziej zagorzali fani Stillera na niego czekali, ale wątpię, że nawet im się spodobało.

    xy74anT8ZGhUIGVoalnHrmRDHbQ[1]

    2.BOGOWIE EGIPTU (Gods of Egypt, reż. Alex Proyas). Tona okropnego CGI nie pomogła temu „dziełu” być nawet dobrym guilty pleasure. Jestem pod wrażeniem jak bardzo zmarnowano do tego filmu aktorów pokroju Geoffreya Rusha. Nic tu się zupełnie kupy nie trzyma, postacie biegają, niby coś tam robią, ale generalnie chaos jest tak wielki, że nie sposób się skupić i nie śmiać z drętwych, pełnych patosu tekstów. Gerald Butler jest tutaj kolejną inkarnacją Leonidasa, a Nicolaj Coster-Waldau po prostu sobie w tym filmie jest. Eeeech, szkoda szczępić ryja. Szkoda, że reżyser sobie tym filmem strzelił w stopę, w końcu ma na koncie tak dobre filmy jak „Mroczne miasto” i „Ja, robot” i klasycznego już „Kruka”.

    aa0f0379a539f5a9e7a80685cec743d0[1]

    1.SMOLEŃSK (reż. Antoni Krauze). Ten film jest katastrofą. Dosłowną i w przenośni. Coś nam niby próbuje opowiedzieć, w jakiś sposób zbudować atmosferę napięcia i poszukiwania prawdy, ale robi to tak nieudolnie, że zęby bolą. To zbitka scenek dziejących się jedna po drugiej, często zupełnie z siebie nie wynikających. Jedynie aktorzy grający parę prezydencką się postarali. Miałem poczucie, że oglądam film skrojony naprędce, pełen niedoróbek i wstawek z dupy wziętych. Zdecydowanie najbardziej męczący seans tego roku. Spokojnie można go postawić w jednym rzędzie z „Ostrą randką” i „Kac Wawą”. Ode mnie tyle, dzięki za uwagę i do przeczytania next time!

    Komentarze

    Kategorie: