PINK_ROSES_-_TO_JA![1]

To my, to wy, to oni, czyli recenzja albumu „To ! Ja” grupy PINK ROSES

PINK_ROSES_-_TO_JA![1]

W tle widać moje miasto – Ostródę! Widzicie jakie ładne?!

Pod koniec zeszłego roku otrzymałem od muzyków grupy Pink Roses ich debiutancki album do recenzji. Nie bardzo miałem go gdzie opisać, więc mam nadzieję, że mi wybaczą, że tekst dopiero pojawia się w marcu, kiedy to nowa odsłona bloga zaczyna swobodnie raczkować. Długo nad tym materiałem pracowali, wypuszczali single z teledyskami, koncertowali i brali udział w rozmaitych przeglądach. Muszę się od razu przyznać, że znam muzyków tej grupy osobiście może nie całkiem dobrze, ale na tyle by móc zostać posądzonym o kolesiostwo, gdyż z wokalistką Agnieszką chodziłem do tej samej klasy w liceum. Miałem kiedyś przyjemność pisać o ich demówkowej EP Revolta i wtedy padały porównania chociażby do naszego rodzimego Heya, jako, że będąca także aktorką pani Skrzypczak operuje podobną chrypką do Kasi Nosowskiej. W grupie udziela się na garach znany tu ówdzie Kornik (ex-Popcore, Cuba De Zoo), a pozostali muzycy się znikąd nie urwali i warsztat nielichy mają. I muszę przyznać, ze ten heyowy posmak ulatuje już przy pierwszym dopaleniu krążka. Pink Roses gra po prostu rocka z laską na wokalu, i to dość charakterystycznym wokalu, szybko zapadającym w pamięć.

Zaznaczę od razu, że teksty w języku ojczystym jakoś do mnie specjalnie nie przemawiają, ale może to wynikać z tego, że zdają mi się być bardziej adresowane do damskiego grona słuchaczy. Za to muzyka jak najbardziej mi odpowiada i brzmi solidnie. Jeszcze na etapie demówkowym twierdziłem, że gdzieś tam pobrzmiewają echa Queens Of The Stone Age, Foo Fighters a w numerze Przebijśnieg można wyłowić posuwisty, ciężkawy motyw rodem ze stonerów, bluesu i… Black Sabbath. To dość wiekowy numer i przyznam, że wciąż jeden z najlepszych. Nie znaczy to jednak, że świeży materiał jest jakiś gorszy, nic z tych rzeczy, mam wrażenie, że jednak dość chaotycznie na płycie poukładany. I bardzo mi przykro, że się Rozmowa z deszczem na płycie nie zmieściła. Kawałki są zwięzłe i może nawet troszkę przykrótkie, ale za to całkiem konkretne (Impas, Zapytaj mnie, Uśmiech Nr.3), w głosie Agnieszki słychać ten rodzaj szczerych emocji, który bardzo lubię.

To ! Ja to krążek, na którym czuć tą energię znaną tylko debiutantom, to muzyka, która płynie sobie bez zbędnego ciśnienia, udziwnień i niepotrzebnego rozwleczenia. Rock n roll nowoczesny i na swój sposób alternatywny. Nie widzę problemu by takie kawałki jak Zapytaj mnie nie miałyby podbić rozgłośni radiowych, nie tylko jakichś tam studenckich, ale też w rodzaju Radiowej Trójki czy Eski Rock. Nie jest to nic rewolucyjnego, ale bezczelnej przebojowości Różyczkom odmówić nie można. Myślę, że Pink Roses tym albumem po prostu spełnili swoje długo oczekiwane marzenie i na następnym albumie zaprezentują coś nieco innego i nawet bardziej do mnie przemawiającego. Póki co robota odwalona na piąteczkę, bo i brzmienie ładnie ukręcone i płytka bardzo ładnie wydana i wciąż promowana koncertami. Ciekaw jestem czy im się uda z tej mojej warmińsko-mazurskiej niszy wybić. Póki co życzę powodzenia, cierpliwości i publiki na koncertach. Różyczki jeszcze zdążą solidnie rozkwitnąć i mam nadzieję zapuścić korzenie w głowach słuchaczy na dłużej.

Tracklista: 1.Czekoladowe Czołgi, 2.Zmierzch, 3.Uśmiech Nr.3, 4.Przebijśnieg, 5.Chowanego, 6.Impas, 7.Manualna, 8.Schron, 9.Zapytaj Mnie, 10. A ku ku, 11.Ruch

Skład: Agnieszka Skrzypczak, Adam Goniszewski, Piotr Jakubiak, Marcin Kobryń, Bartłomiej Jursza.

FACEBOOK: https://www.facebook.com/PinkRosesPoland/?fref=ts

Komentarze