MENU
  • TOP 10 STANLEYA: 10 zespołów, których powinniście posłuchać jeśli jesteście fanami Toola.

    Sierpień 25, 2016 1:24 pm Dodał stanley

    tool[1]

    Wakacyjny Tool dla atencji!

    Oczekiwanie na nową płytę Toola wlecze się w nieskończoność. Co jakiś czas członkowie zespołu pozwolą sobie na stylowy żarcik w rodzaju „nasza nowa podwójna płyta już na jesień”, ale ogólnie docierają do nas szczątkowe wieści na temat nowego wydawnictwa. Postanowiłem więc umilić Wam oczekiwanie i podpowiedzieć jakie zespoły mogą Wam się spodobać jeśli lubicie muzykę Toola, A Perfect Circle czy Puscifera. Czyli Stanley dzieli się z Wami dobra muzyką. Zapraszam do słuchania!

    ISIS. Nieistniejąca już grupa grająca muzykę z pogranicza post metalu, post rocka, sludge i progresywy. Zostawili po sobie pięć pełnowymiarowych krążków, wraz z Neurosis i Cult of Luna tworzą moją osobistą „post” trójcę. Długaśne, często pozornie monotonne kompozycje zagościły w moim serduchu już ładnych parę lat temu, także nie traćcie czasu i bierzcie się za ich dyskografię, szczególnie jeśli lubicie monumentalne, ociężałe granie i nie przeszkadza wam zahaczający o hardcore’owy charkot wokal. A stałym słuchaczom Isis polecam nowy projekt Aarona Turnera, Sumac, oraz póki co jednorazowy projekt Palms, który stworzyli pozostali muzycy grupy z Chino Moreno, wokalistą Deftones.

    KARNIVOOL. Grupa powstała jeszcze w latach 90 w Australii i ma obecnie na koncie trzy pełne krążki, ostatni Asymmetry z 2013 roku. Zdecydowanie nie znajdziecie w ich muzyce niczego choć trochę zbliżonego do ich najpopularniejszych krajan – AC/DC, za to „toolowego” myślenia o muzyce nie brajuje. Choć muszę przyznać, że to zdecydowanie zespół z rodzaju „mój świat, moje kredki” z unikalną wrażliwością i zmysłem do komponowania pogmatwanych, ale jednak, piosenek. Band w ostatnich latach stał się nawet całkiem rozpoznawalny w kraju nad Wisłą, ale nawet jeśli dzięki mojemu zestawieniu może zdobyć choć jednego nowego to warto o nich napisać. Czek it ałt!

    SOEN. W składzie były perkusista Opeth, Marin Lopez i człowiek legenda – Steve DiGorgio, który wywijał na basie w Death, Sadus czy Testamencie. Natomiast wokalista jest nawet nieco podobny przez swoją łysinę do Maynarda. No i okładka pierwszego krążka grupy jest obrazem Alexa Greya, co jeszcze bardziej nasuwa skojarzenia. Muzyka Soen. Na moje ucho to takie czołowe zderzenie Toola i APC, z tymże z większym udziałem tego drugiego. Niby to już wszystko wcześniej słyszeliśmy, ale obcuje się z tym wyjątkowo przyjemnie. Band przekształcił się w byt bardziej regularny, bowiem w 2014 roku ukazał się drugi album formacji.

    RISHLOO. Cztery albumy studyjne nagrane na przestrzeli lat 2002 – 2014 panowie mają nagrane. I piosenkę poświęconą Zdzisławowi Beksińskiemu, za co propsuję ich jeszcze bardziej. Band niszowy, ale wart uwagi, mocno niezależny, nawet nie posiadający strony na amerykańskiej Wikipedii. Zaskoczył mnie ich powrót bowiem panowie po wydaniu krążka numer trzy ogłosili rozpad, by wrócić po cichu i z klasą. Także zostawiam Was z ich wielce emocjonująca piosenką poświęconą naszemu wielkiemu malarzowi. A film Ostatnia rodzina już od 30 września w kinach!

    LEPROUS. Okej, okej, brzmieniowo i konstrukcyjnie niewiele tutaj zapatrzenia w Toola, grupa zdecydowanie łamie rytmy po swojemu, ale wokalnie słyszę tutaj wpływy pana M. Norweski band ma na koncie 4 równe krążki, a do naszego kraju zawita wraz z Between Buried And Me i Devin Townsend Project już w lutym. Nie jestem do nich jeszcze w stu procentach przekonany, mogliby bardziej dociążyć brzmienie, ale norweskie kapele, szczególnie z nurtu BM przecież słynęły z ostrego, nie poddanego studyjnej obróbce soundu. Nie jest to jedyny przedstawiciel Europy w tym zestawieniu, za chwil kilka band, który przy odrobinie szczęścia mógłby mieć podobny status do Toola.

    SMALLMAN. Znacie jakieś mega popularne grupy z Bułgarii? Ja też nie. Kraj z którego pochodzi potterowski Wiktor Krum może pochwalić się grupą na moje ucho wybitną, Smallman w zaprezentowanej przeze mnie kompozycji już chwyta Absolut za nogi. Trzy krążki na koncie i niestety wciąż bardziej lokalna popularność. Podobnie było u nas z grupą Indukti, która co prawda postawiła na czysto instrumentalne granie, ale gdyby zadziałał ten magiczny czynnik, który decyduje do przeskoku do ekstraklasy to być może dalej by komponowali. Kibicuję Smallmanowi i czekam na ich kolejne dokonania, jak to śpiewał Kazik Staszewski, Los się musi odmienić…

    PRISMA. W moich poszukiwaniach wywiało mnie do Szwajcarii, gdzie funkcjonuje jeszcze bardziej nieznany szerszej publiczności zespół o nazwie jakże znajomej (gdyż tak samo zowie się obecnie bardzo popularna aplikacja do przekształcania zdjęć w obrazy). I tutaj wpływy Toola słychać jak najbardziej, choć do kopiowania i „ripoffów” grupy daleko. Dwa pełne krążki na koncie, doczytałem się info, że dłubią przy kolejnym. Tak przy okazji fajny zabieg z tytułem ostatniego krążka – You Name It, sugerujący byśmy sobie sami nazwali to co grupa wykonuje (identyko zabieg zastosował przy okazji debiutu nasz rodzimy, szalony Orange The Juice).

    10 YEARS. Z niewyjaśnionych dla mnie przyczyn grupa ta, posiadająca 7 (słownie SIEDEM) krążków na koncie nie jest w ekstraklasie alternatywnego grania. Zdecydowanie bliżej im do APC, ale Toolowe odpryski też się zdarzają. Być może zawiniło wrzucenie grupy do wora z post grunge i nu metalem, na moje ucho ani trochę nie brzmią jak kapele pokroju Sevendust, Mudvayne i tak dalej, zupełnie inna wrażliwość. Ostatni krążek wyszedł w zeszłym roku i to lekki skandal, że o grupie w polskiej prasie się praktycznie nie wspomina. Świetny, acz niedoceniony należycie band, fajnie, że wciąż im się chce i dalej tłuką taką zajebistą muzę.

    DREDG. Z tym bandem się różne stylistyczne cuda działy, są strasznie niezdecydowani co chcą grać, choć w gruncie rzeczy najmocniej siedzą w prog rocku i metalu. Świetnego mają wokalistę, kawałki często są naszpikowane motywami, którymi można by obdarować kilka innych utworów. Ostatni album za bardzo zerkał w stronę popu, ale poprzednie… aaaach… poprzednie były pyszne. No ale polecam zapoznanie się z całą dyskografią, ledwie cztery albumy pełne pomysłowej i grającej na nerwach muzyki. A teraz prędziutko przenosimy się na nasze podwórko, bo Polacy nie gęsi, swoje znakomite progresywne kapele mają!

    PARABOLA. Na koniec zespół z mojego podwórka, który tworzy piątka muzyków o bardzo rozstrzelonym guście muzycznym, wśród których fanów Toola nie brakuje i to słychać. Na koncie debiutancki album Perspective, na którym królują kompozycje trwające w okolicach 10 minut. Oczywiście to o niczym nie świadczy, jednak sprawne ucho wyłuska pewne echa twórczości Maynarda i spółki. Grupa zaprezentuje się już 9 września w mojej rodzinnej Ostródzie obok grupy Tropy i kultowego obecnie już Lao Che w ramach koncertu Made In Ostróda, na który serdecznie zapraszam! Więcej info here: https://www.facebook.com/events/243817389332327/ I to by było na tyle, dajcie znać czy przygotować Wam część drugą!

    Komentarze