MENU
  • TOP 10 STANLEYA: Moje ulubione filmy w zimowej scenerii.

    Styczeń 7, 2017 6:35 pm Dodał stanley

    W końcu mamy zimę z prawdziwego zdarzenia, mroźną i śnieżną, co skłoniło mnie do poniższego zestawienia, mocno subiektywnego zresztą. Mi zimowe filmy nie kojarzą się zbyt świąteczni, raczej są dzieła, w których bohaterowie walczą o przetrwanie, ewentualnie mroźna sceneria ma podkreślić ich zagubienie, utknięcie w jakimś trudnym życiowym momencie. Zerknijcie więc i oczywiście obejrzyjcie je wszystkie!

    alive1[1]

    10.ALIVE, DRAMAT W ANDACH (1993, reż. Frank Marshall). Zimowa sceneria jeszcze bardziej podkreśla bezradność bohaterów wypadku samolotowego, którzy by przetrwać musieli dokonać aktu kanibalizmu. Nie chcę tutaj zdradzać za dużo (choć film jest oparty na faktach), ale momentami dość ciężko się to oglądało, szczególnie mając gdzieś z tyłu głowy, że bohaterowie nie bardzo mieli wybór i po prostu musieli coś jeść. W roli narratora John Malkovich, w głównej roli rozchwytywany ostatnio Ethan Hawke. Polecam serdecznie, szczególnie, że u nas to film z deczka zapomniany.

    Dead-Snow-2-Competition-[1]

    9.ZOMBIE SS (Død snø, 2009, reż. Tommy Wirkola). Nie umiem do końca wytłumaczyć swojej fascynacji scenami, w których na śniegu są krwawe ślady (wynika to chyba z artystycznego kontrastu czerwieni i bieli, a może po prostu mam nierówno pod sufitem), w tym filmie zdecydowanie ich nie brakuje. Zombie naziści powstają z grobowców by wybić tych, którzy połasili się na ich skarby. Oczywiście film jest czysto rozrywkowym horrorem gore z domieszką czarnej komedii, ogląda się przednio, mimo takiego, jak by to ująć, szorstkiego, ostrego klimatu. Druga część jest jeszcze bardziej rozrywkowa i bardziej pokręcona, zdecydowanie przebija jedynkę jeśli o szalone pomysły się rozchodzi. Czekam na trzecią część!

    GHB_9907 20130130.CR2

    8.GRAND BUDAPEST HOTEL (2014, reż. Wes Anderson). To bardzo estetyczny, znakomicie wykadrowany film, pełen symetrii i nasyconych kolorów, gdzie nawet zima jest bardziej zimowa niż w rzeczywistości. Niby pora roku jest jedynie tłem dla wydarzeń, a jednak kilka scen z pościgiem narciarskim na czele po prostu wymiata. To dzieło o snuciu opowieści, czy rzeczywistych, czy gdzieś na pograniczu jawy i snu to już widz sam musi ocenić. Nagrodzony czterema Oscaramai jest obecnie szczytowym osiągnięciem Andersona i kumulacją jego poprzednich dokonań z fenomenalnie dobraną obsadą. Ponoć pierwotnie rolę wykreowaną przez Ralpha Fiennesa miał przyjąć Johnny Depp, ale na szczęście odmówił. Na szczęście, bowiem moim zdaniem ma on ostatnio okropną manierę grania postaci w ten sam sposób, a Fiennes dzięki swojej roli mógł pokazać talent komediowy.

    ZAJAWKA-3[1]

    7.TO WŁAŚNIE MIŁOŚĆ (Love Actually, 2003, reż. Richard Curtis). Ten film przyczynił się do wysypu zazwyczaj gorszych niż lepszych komedii romantycznych z obsadami z najwyższej półki i nawet na nasz grunt próbowano ten schemat przenieść w Listach do M. Podoba mi się to, że film pokazuje miłość jako taką w bardzo wielu odcieniach i aspektach, momentami to nawet dość poruszający dramat, rozładowywany sielankowymi momentami, mam wrażenie dość świadomie umownymi i naciąganymi. Ta cała świąteczno-zimowa otoczka dodaje mu specyficznego uroku, wszyscy się wszędzie spieszą i troszkę zapominają nad refleksją, która moim zdaniem jest znacznie ważniejsza niż to ile będzie potraw na stole i jak wielka będzie choinka. Uniwersalne dzieło, do którego chętnie wracam co roku, nie koniecznie w tych najbardziej świątecznych miesiącach.

    nightmare_before_christmas_quiz_result_04[1]

    6.MIASTECZKO HALLOWEEN (Nightmare Before Christmas, reż. Henry Selick). Ustalmy sobie jasno: ten film jest na podstawie pomysłu Tima Burtona, ale ani ostateczny scenariusz, ani też reżyseria nie są jego autorstwa. Zresztą Selick, który wyreżyserował Miasteczko Halloween wsławił się później znakomitą Koraliną. Przygody Jacka Skellingtona moim zdaniem nie do końca nadają się do oglądania dla najmłodszych widzów, ale jakoś tak się przyjęło, ze to taki świąteczny klasyk czasem nawet nadawany w telewizji. Zgrabne są tu elementy musicalowe i wyważona jest robaczywa groza (wiecie o jakiej postaci mówię). Najlepiej to sobie oglądać do spółki z Gnijącą panną młodą, Rodziną Addamsów. Niezmiennie klasyka animacji poklatkowej.

    663906_1.1[1]

    5.LŚNIENIE (Shining, 1980, reż.  Stanley Kubrick). Zimowe otocznie ma tutaj za zadanie podkreślić odcięcie od świata bohaterów, którzy trafiają do hotelu, który czyni szalonym. Szczególnie finałowa sekwencja w labiryncie gdzie chłopiec stara się zatrzeć ślady robi niemałe wrażenie. Zimowa sceneria w adaptacjach powieści Stephena Kinga pojawia się jeszcze w dość ciekawej odsłonie w Misery i dość pokracznym Łowcy snów. Filmy te mają jeden wspólny motyw: zimowa głusza znacznie utrudnia wydostanie się, ujemna temperatura źle działa na bohaterów, akcja jest dzięki temu „groźniejsza”, zima zdecydowanie sprzyja horrorom. A Jack Nicholson w ostatniej scenie na śniegu przypomina jakąś wariację na temat wilkołaka, którego zresztą zdarzyło mu się zagrać 14 lat później.

    the_revenant_trailer_grab_h_2015[1]

    4.ZJAWA (The Revenant, 2015, reż.  Alejandro González Iñárritu). Dla wielu widzów jest to po prostu popis Leonardo DiCaprio, czołganie się upragnionego Oscara, dla mnie to także znakomity film o przetrwaniu, którego przyklejenie łatki „przygodowego” byłoby bardzo nie na miejscu. Przepiękne zdjęcia Lubezkiego, niesamowite zimowe krajobrazy i „włażące” na widza zimno, które jeszcze bardziej zyskuje na sali kinowej. Do tego jeszcze świetna, agresywna gra Toma Hardy’ego i nieprzeciętni Domhnall Gleeson i Will Poulter. Może i symbolika jest nieco zbyt oczywista, może to wszystko jest ubrane w historię mającą wyciskać z nas łzy i kibicować Glassowi, ale i tak do mnie Zjawa bardzo przemawia.

    fargo[1]

    3.FARGO (1996, reż. Ethan Coen, Joel Coen). Mam wrażenie, że właściwie lwia część filmografii Coenów pokazuje człowieka jako upadłego, zepsutego, wciągającego się w większe lub mniejsze machlojki. Główny bohater chce upozorować porwanie żony, zdobyć dużo hajsu i tym samym ładuje się w niemałe kłopoty. Kultowe są tutaj kreację Steve’a Buscemiego i Petera Stormare, ale to Frances McDormand wyrwała Oscara za zagranie ciężarnej policjantki. Fabuła filmu stała się punktem wyjścia dla serialu, który doczekał się dwóch bardzo udanych sezonów z grubą obsadą. Nie da się ukryć, że wibracje tegoż filmu, także w zimowych sceneriach czuć chociażby w Długu Krzysztofa Krauzego i Domu złym Wojciecha Smarzowskiego choć tam zdecydowanie nie znajdziecie czarnokomediowych elementów.

    let-the-right-one-in[1]

    2.POZWÓL MI WEJŚĆ (Låt den rätte komma in, 2008, reż. Tomas Alfredson). Zdecydowanie jeden z najlepszych filmów o wampirzej naturze. Właściwie nie wiadomo jakiej płci jest stworzenie, które zaprzyjaźnia się z głównym bohaterem, choć z twarzy przypomina dziewczynkę. Relacja chłopca i stworzenia nie jest do końca platoniczna, ale ich miłość nie wybrzmiewa z ekranu, co zdecydowanie działa na korzyść filmu. To przede wszystkim dzieło o outsiderach, chłopiec nie jest lubiany przez rówieśników, a Eli jest jego jedynym przyjacielem. Remake niestety nie oddał złożoności książki, ukazał się też jak na moje oko zbyt szybko bowiem w 2010 roku. Takie filmy grozy jak ten bardzo lubię, refleksyjne, bliższe realizmowi, takie bardziej przyziemne. A ostatnia scena to jest czysty majstersztyk. Kto nie widział ten nadrabia!

    eternal-sunshine-of-the-spotless-mind[1]

    1.ZAKOCHANY BEZ PAMIĘCI (Etenrnal Sunshine of the Spotless Mind, 2004, reż. Michel Gondry). Ten film jest jednym z najinteligentniejszych traktatów o miłości jakie widziałem, ever. Wielokrotnie zastanawiałem się nad tym czy chciałbym skasować wspomnienia związane z osobami, z którymi łączą mnie obecnie głównie negatywne emocje. Czy byłbym na tyle odważny by puścić to na zawsze w niepamięć. Kiedy główny bohater dowiaduje się, że jego była dziewczyna poddała się takiemu zabiegowi sam postanawia dokonać kasacji wspomnień o niej. Jednak podczas procesu wymazywania zdaje sobie sprawę, że wciąż ją kocha i wszystko się cholernie komplikuje. Zimowa sceneria robi tutaj przepiękny klimat, bardzo podoba mi się skontrastowanie bohaterów, gdzie Clementine jest taka zmienna i zahukana, a Joel bardziej spokojny i wyważony. Oscar za scenariusz oryginalny jak najbardziej zasłużony. I to by było tyle na dziś, do przeczytania next time!

    Komentarze

    Kategorie: