riverdale[1]

TOP 10 STANLEYA: Moje ulubione seriale kontynuowane w 2017 roku (SPOJLERY)

W ubiegłym roku ilość seriali wartych naszej uwagi była wręcz przytłaczająca. Właściwie to każdy gatunek ekranowej rozrywki miał swojego godnego reprezentanta, z przewagą wybitnych opowieści dramatycznych, które równie dobrze mogłyby być wyświetlane w kinach w formie maratonów. Część produkcji kontynuowanych w tym roku się się zakończyła, kilka wciąż trwających zaliczyło mocny jakościowy upadek i stała się dla mnie czystym guilty pleasure. Miejcie na uwadze to moja lista jest czysto subiektywna i nijak się może mieć do tego co w rzeczywistości było najbardziej zajebiste w tym roku. To po prostu zbiór moich odczuć, który może Was srogo rozczarować. Poniżej macie jeszcze słów kilka o serialach, które się do dziesiątki nie załapały, ale są po prostu świetne i powinniście na nie zerknąć w zależności od Waszych preferencji. Nie ma żadnych numerków, bo i tak miałbym problem z ich ułożeniem poza dychą. Miłego czytania i przede wszystkim oglądania!

THIS IS US (sezon 2), jeśli uwielbiacie seriale, którym najbliżej do realizmu i często oglądacie je po prostu po to by się wzruszać i płakać po kątach, to ta propozycja jest zdecydowanie dla Was. ORANGE IS THE NEW BLACK (sezon 5), opowieść o sympatycznych więźniarkach jak najbardziej trzyma poziom, obawiam się jednak, że jeśli wciąż irytuje Was główna bohaterka, to ten sezon tego nie zmieni. SHAMELESS (sezon 8), gdyż oni wciąż są wulgarni, pijani, szpetni, przezabawni i dołujący jednocześnie, a Wy i tak będziecie ich dalej oglądać. HOUSE OF CARDS (sezon 5), z racji tego, że nawet jeśli nie jest to sezon tak samo genialny jak poprzednie, to lepszego political fiction nie znajdziecie, choć ze względu na Kevina może Wam się oglądać dość dziwnie. MASTER OF NONE (sezon 2), ponieważ lubimy oglądać historie zwykłych-niezwykłych ludzi, którzy nie do końca potrafią odnaleźć się w zaistniałej rzeczywistości. SKAM (sezon 4), ponieważ warto sprawdzić serial mniej więcej zbliżony do Skinsów. a nie będący tak mocno groteskowym jak bywał tamten, do tego będący dziełem skandynawskim! THE CROWN (sezon 2), prawda nie jestem wielkim fanem seriali historycznych, ale nie sposób zignorować produkcję, która rozmachem zawstydza niejeden kinowy film. SOUTH PARK (sezon 21), za to, że twórcy wciąż potrafią wbić szpilę tam gdzie najbardziej zaboli i wciąż potrafią dojebać tak oryginalnymi pomysłami, że bania mała. BETTER CALL SAUL (sezon 4), Saul Goodman wciąż udowadnia, że jest jedynym prawnikiem, do którego naprawdę warto zadzwonić w KAŻDEJ sytuacji. THE 100 (sezon 4), to jedno z większych guilty pleasures, które mogę spokojnie polecić zarówno maniakom seriali młodzieżowych, survivalowych jak i zapatrzonym jak w obrazki rodem z post apokaliptycznej rzeczywistości. SHERLOCK (sezon 4), ponieważ nawet najbardziej rozczarowujący sezon Sherlocka wciąż jest sezonem Sherlocka, right? THE LEFTOVERS. (sezon 3), to wyjątkowa opowieść od HBO przedstawiająca wizję świata, w której znika 2% populacji świata, co nie pozostaje bez echa dla głównych bohaterów próbujących sobie poradzić ze stratą najbliższych. THE EXPANSE (sezon 2), to jest kawał znakomitego science fiction, które niesłusznie cieszy się u nas znacznie mniejszą popularnością niż powinno, szczególnie jeśli interesuje was eksploracja w kosmosie i rozkiminy nad możliwością osiedlenia się w nim. SENSE8 (sezon 2), to dramat science-fiction od sióstr Wachowskich, z osobami o zdolnościach parapsychicznych w roli głównej jest zupełnie czymś innym niż by się po takim szczątkowym opisie wydawać mogło, zapewniam! FARGO (sezon 3), dla zakochanych w filmie, uchodzącym za przebrzydle czarną komedię to jest absolutny „must-watch”, który poszerza mroźne uniwersum, a do tego występują tam aktorzy z najwyższej półki. WATAHA (sezon 2), bowiem wygląda na to, że to obecnie najlepszy polski serial z dobrym plotem, mrocznym klimatem i zaangażowanymi w swoje role aktorami, rozkręciło się bardzo cacy, a do tego za stroną wizualną stoi przecież HBO. VIKINGS (sezon 5), czyli post-Ragnarowska rzeczywistość być może nie wciąga już tak jak kiedyś, ale wciąż potrafi przykuć widzów przed ekranem, a moda na wygląd „ala wiking” się jeszcze facetom nie znudziła. GOMORRA (sezon 3), jako, że ten serial będzie wkrótce absolutnie klasyczny i będzie się o nim mówić przez długie lata, rzecz w tym, że jest dość mocno wymagający i na swój sposób egzotyczny, być może dlatego jeszcze tak nie przykuł uwagi dzikich mas. PEAKY BLINDERS (sezon 4), ponownie tematyka nie do końca „moja”, ale szanuję wielce za świetne kreacje, odtworzenie tamtych czasów i zwartą formę. FEAR THE WALKING DEAD (sezon 3), za to że „Janusze survivalu” się bardzo rozwinęli i to, że nie mogę przewidzieć w jakim kierunku ruszy ta historia. No i oczywiście nie mogłoby zabraknąć NARCOS (sezon 3) za trzymanie fasonu, mimo że wątek samego Pablo Escobara już się skończył.

A teraz pozwólcie, że przejdę do swojej osobistej dyszki, która nie ma wiele wspólnego z klasycznym the best of!

the-walking-dead-season-8-comic-con-rick-lincoln-negan-morgan-1200x707-logo-1[1]

10.THE WALKING DEAD. W zeszłym roku mocno heheszkowaliśmy z poziomu jaki zaoferował nam ósmy sezon TWD. Miała być rozpierducha na miarę tej, którą śledzili na stronach komiksu jego fani, a wyszła rozlazła, mydlana opera o przenoszeniu się z miejsca na miejsce i grożeniu sobie paluszkiem. Do tego „odstrzelenie” Carla, a więc postaci jednej z kluczowych dla fabuły spotkało się nie tyle z szokiem i zaskoczeniem co ze zwykłym rozczarowaniem. Dlaczego więc tak wysoko, Stanleyu? Dlaczego nad tak wybitnymi serialami jak te poniżej? Ano dlatego, że mi się to fantastycznie oglądało, te wszystkie absurdy, wyginającego się Negana, ten cały pierdolnik jaki tam się zrobił. Gdyby to miała być lista najlepszych seriali zeszłego roku to TWD było by wspomniane w kontekście mega, mega rozczarowania. Ale jest to lista moich ulubionych seriali, a mimo wszystko jestem wierny tej coraz większej grotesce!

american-horror-story-cult[1]

9.AMERICAN HORROR STORY (sezon 7). Jak kształtuje się sekta? Czym jest kult jednostki? Czy charyzmatyczny przywódca może mieć jakąkolwiek pewność, że jego wyznawcy pozostaną mu wierni? Na te pytania stara się odpowiedzieć najnowszy sezon AHS, w którym pierwsze skrzypce grają zdecydowanie Evan Peters i Sarah Paulson. Evanowi bym rzucał wszelakie nagrody bowiem psycholi gra pierwszorzędnie. Natomiast postać Sarah była w tym sezonie na początku mega irytująca by potem przemienić się w konkretnego badassa. Polecam mimo upolitycznionego tła wydarzeń.

riverdale[1]

8.RIVERDALE (sezon 2). Przypadek bezprecedensowy dla całej listy bowiem trafia do niej serial, który rozpoczął się w roku 2017, by już kilka miesięcy później być kontynuowany. Tak czy siak nie może trafić do listy całkowitych nowości bowiem nie oszukujmy się, że sezony opowiadają zupełnie inne historie. To takie fantastyczne, kolorowe guilty pleasure, teen drama z bardzo wyrazistymi postaciami (no może poza Archiem, jest dla mnie mocno nijaki), gdzie tempo jest arcy zawrotne, a bohaterowie bardzo często zachowują się wbrew jakiemukolwiek rozsądkowi. Serial ten trafił jednak w moje „szkolne”, czułe punkty i ostatecznie narozrabiał w ogólnym podsumowaniu. Zżyłem się z tymi postaciami, całą tą nienaturalną otoczką, popkulturalnymi nawiązaniami chyba aż za bardzo, choć drugi sezon to mocna jazda po bandzie logiczności u bohaterów. Ale i tak go kocham jak pojebany 😀

black-mirorr[1]

7.BLACK MIRROR (sezon 4). Mówi się, że to najsłabszy, najbardziej wtórny sezon Czarnego Lustra, ale oczywiście spieszę z zaprzeczeniem tej opinii. Jestem w stanie przychylić się raczej do zdania, że to sezon bardziej eksperymentalny (Metalhead), bardziej przyziemny, bez tego wielkiego dołu, do którego przyzwyczaiła nas wersja brytyjska. Na cały sezon dla mnie prawdziwymi perełkami są USS Callister, który nie dość, że kłania się w pas klasykom pokroju Star Trek to jeszcze pokazuje do jakich rozmiarów szaleństwa może doprowadzić wykluczenie społeczne. Magicznym, choć niejednoznacznym epizodem jest cudowny Hang The DJ, który wychodząc od schamatu historii romantycznej ujmuje relacje między bohaterami w bardzo przewrotny sposób, a wisienką na torcie jest Black Museum, które wręcz podsumowuje dotychczasowe sezony i opowiada trzy powiązane ze sobą historie. Jestem ukontentowany, choć widać wyraźnie, że to bardziej amerykańskie lustro.

mrrobot_s3_elliot_1920x1080_0[1]

6.MR. ROBOT (sezon 3). Elliot Aldreson bardzo często mówi (czy to w myślach, czy na głos) moje własne przemyślenia na temat świata. Wydaje mi się, że trzeci sezon jest najbardziej dołującym i pokazującym jak rewolucja zjada własne dzieci. Ciężko mi cokolwiek więcej napisać by nie zepsuć Wam zabawy, ale muszę przyznać, że kilka odcinków zostało nakręconych w tak rewelacyjny, świeży sposób, że nie sposób Wam nie polecić całości. Szczególnie jeśli nieobcy Wam język informatyków, lubicie teorie spiskowe, a internet jest Waszym drugim życiem. Do tego wielkie wrażenie zrobił na mnie rozwój postaci, bardzo też podoba mi się przedstawienie bohaterów drugiego i trzeciego planu, niektóre postacie są totalnie nietuzinkowe i jakby wyjęte z rzeczywistości, a jednocześnie bardzo pasujące do takiej wizji świata.

strangerthingsheader[1]

5.STRANGER THINGS (sezon 2). Drugi sezon ST dość mocno podzielił fanów, bowiem zarzucano mu powtórkę z rozrywki tylko w innych proporcjach. Nie wszystkich przekonali nowi bohaterowie i pewne wątki, ale generalnie jest to kawał zajebistej zabawy latami 80-tymi i wciąż dla mnie jest to rewelacyjny serial, któremu po prostu nie mogę wystawić noty niższej niż maksymalna. Dla mnie to jest modernistyczne arcydzieło, rzecz którą będziemy pamiętać przez długie lata, z wybornymi aktorami dziecięcymi, przed którymi kariera stoi otworem. Jeśli to co mówią Dufferowie jest prawdą i historia rzeczywiście zamknie się w 4 sezonach, to jest duża szansa, że ostatecznie dzieło będzie bardzo spójne i konsekwentne. A do tego bohaterowie dorastają na naszych oczach więc tym większy fun z ich oglądania!

a954krk3f25z[1]

4.GRA O TRON (sezon 7). GoT wciąż jest najchętniej oglądanym serialem na świecie jeśli chodzi o produkcje HBO. Coraz większy budżet, mnogość elementów fantasy i zmiana bardziej skondensowana narracja (coraz mniej wątków jako, że historia zmierza ku końcowi) sprawiła, że fani dość mocno zaczęli kręcić nosem. Wynika to także z tego, że serial wyprzedził książę i ułańską fantazją bardziej się popisują scenarzyści niż sam Martin. Nie zmienia to faktu, że oglądało się wypiekami na twarzy. Wydaje mi się, że jeśli ktoś się od początku do produkcji nie przekonał to dalej będzie wobec niej obojętny. Mi się ostatni sezon mimo pewnych niedociągnięć bardzo podobał i jak sobie pomyślę, że mam czekać do 2019 to mnie coś strzyka. Wiem jednak, że twórcy chcą postawić na epicki rozmach zakończenia sagi więc zakładam, że będzie warto!

bojackhorseman[1]

3.BOJACK HORSEMAN (sezon 4). Opowieść, która krótko mówiąc jest w stanie odebrać chęć do życia. Wyborny animowany komediodramat, z głównym bohaterem, którego trudno polubić, ale któremu jednocześnie trudno nie współczuć. W czwartym sezonie jeszcze bardziej zgłębiamy psychikę bohaterów i dowiadujemy się dlaczego zachowują się tak a nie inaczej. Poza tym jest to znakomita satyra na Hollywood, z udziałem wielu znakomitych aktorów, którzy parodiują sami siebie. Jeśli jakimś cudem jeszcze się nie wkręciliście to serdecznie polecam!

1015322-001-ricknmorty-940[1]

2.RICK & MORTY. (sezon 3) Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że będzie aż tak mocno i konsekwentnie. Coraz więcej dowiadujemy się o bohaterach, ich konflikty coraz bardziej się zaostrzają, dość powiedzieć, że epizod siódmy tego sezonu to jeden z najlepszych w całej serii, dość mocno wywracający ją do góry nogami (The Ricklantis Mixup). Ilość wysmakowanych żartów i nawiązań do popkultury wciąż zaskakuje, a serial właściwie już się zamienił w jego ikonę. Obok Bojacka Horsemana rzecz absolutnie fenomenalna, wielowymiarowa i po prostu najlepsza w dziedzinie animacji.

12-twin-peaks-2.w710.h473[1]

1.TWIN PEAKS (sezon 3). Dla jednych wielki sukces artystyczny, dla drugich symbol przerośniętego ego Lyncha, który pogubił się we własnej historii. Dla mnie jest to dość brutalne zagranie na oczekiwaniach widzów, którym zamarzyło się, że znowu zobaczą swoje ulubione postacie w pełnej krasie. Tymczasem trzeci sezon Twin Peaks okazał się zbiorem zagadek, na które reżyser nie dał nam żadnych odpowiedzi. Trzeba jednak oddać Lynchowi, że ósmym odcinkiem trzeciego sezonu zdemolował wszelakie prawidła telewizyjnej rozrywki. A finałem kopnął w tyłek tych, którzy wyobrażali sobie, że fabuła jednak dobiegnie końca. „Irytujące”, przeciągane w nieskończoność sekwencje, autocytaty, metafory, czasem wręcz groteskowe, wyrwane z kontekstu momenty są istotą The Return. Pole do interpretacji tego co widzieliśmy jest przeogromne, i choć seria nie była komercyjnym sukcesem, to już artystycznym, dla samego reżysera, jak najbardziej. David zrealizował swoją wizję, przeniósł na ekran te wszystkie szalone pomysły, na które nie mógł sobie pozwolić w takim stopniu w latach 90-tych. Nie jestem pewny czy chcę by powstał czwarty sezon, bowiem znając przewrotne poczucie humoru reżysera stalibyśmy się świadkami zupełnie nowego otwarcia. Uważam, że mimo wszystko to był najlepszy serial zeszłego roku, bowiem w gruncie rzeczy serialem wcale nie był, a pociętym na części cholernie długim filmem. I za to Lynchowi jestem bardzo, bardzo wdzięczny.

Postanowiłem, że serialowego THE WORST of nie będzie, ale wypada wspomnieć o pozycjach, które widzów ewidentnie zawiodły. Kiepsko wiedzie się przede wszystkim produkcjom, które ciągną się i ciągną i przez to po prostu się widzom nudzą.  THE WALKING DEAD , ale oczywiście wspomnieć muszę o wyjałowionym z pomysłów THE BIG BANG THEORY, rozczarowującym zakończeniu SHERLOCKA, niewciągającym IRON FIST, przez którego nie aż tak ciepło zostali przyjęci THE DEFENDERS. Największym marvelowskim klockiem okazał się jednak INHUMANS, który miał huczną promocję, ale okazał się okrutną wydmuszką. Wydaje mi się, że ostatnim sezonie PRISON BREAK też mało kto pamięta bowiem ten serial miał po prostu swój czas. Natomiast serialem z naszego podwórka, który rozczarował na całej linii okazał się drugi sezon BELFERA. Następny wpis poświęcę oczywiście serialom, które w zeszłym roku swój żywot dopiero rozpoczęły, ale to dopiero za dni kilka by Was tym nie przygnieść. A potem podsumowanie filmowe roku (THE BEST i THE WORST) oraz obiecane ogólne podsumowanie roku w popkulturze. Do przeczytania next time!

Komentarze