MENU
  • TOP 10 STANLEYA: Piosenki nazwane na cześć słynnych filmów (część 1)

    Styczeń 10, 2017 9:40 pm Dodał stanley

    4a532-3263881[1]

    Dziś dowiecie się jaki film stał się inspiracją dla pewnej piosenki Organka.

    Zastanawialiście się kiedyś nad tym skąd tak właściwie wziął się tytuł Waszej ulubionej piosenki? Wydaje Wam się dziwnie znajomy lub ewidentnie do czegoś nawiązuje? Tak się składa, że jako poszukiwacz wszelakich zapożyczeń, easter eggów i mrugnięć do widza lubię szukać pokłonów artystów w stronę artystów. Tym razem postanowiłem przyjrzeć się utworom, które zaczerpnęły swoje tytuły od znanych filmów. A jak będziecie chcieli to nawet poszukam kapel, które nazywają się identycznie jak znane filmy. Endżoj!

    ORGANEK – Mississippi w ogniu. Mississipi w ogniu z 1988  roku to thriller nagrodzony Oscarem za  zdjęcia z Genem Hackmanem i Williamem Dafoe. Opowiada o agentach FBI, którzy prowadzą śledztwo dotyczące morderstwa trzech działaczy na rzecz praw człowieka. Dzieło podejmuje tematykę rasizmu, który w naszym pięknym kraju ostatnio nabiera na sile. Tak więc Organek w bardzo subtelny sposób komentuje naszą rzeczywistość a tekst „moja miłość wciąż płonie jak Mississippi w ogniu” nie jest tak romantyczny jak mogłoby się wydawać.

    FALL OUT BOY – American Beauty/American Psycho. Sympatyczne chłopaki z FOB pokłonili się dwóm wielkim filmom, które już swoimi tytułami podkreślają ich amerykańskość, a więc nomen omen kondycję społeczeństwa. W nagrodzonym pięcioma Oscarami dziele Sama Mendeza Kevin Spacey wciela się mężczyznę przeżywającego kryzys wieku średniego, natomiast amerykańskiego psychopatę portretował Christian Bale, którego Patrick Bateman uwielbiał Genesis.

    DEEP BLUE SOMETHING – Breakfast At Tiffany’s. Ciekawa historia kryje się za tym one hit wonder. Tekst inspirowany jest filmem Rzymskie wakacje (Roman Holidays), ale twórca tekstu stwierdził, że tytuł Śniadanie u Tiffany’ego będzie brzmieć lepiej. W tekście rozchodzi się o poszukiwanie wspólnego mianownika między osobami, które pozornie do siebie zupełnie nie pasują, acz łączy ich sympatia do tytułowego filmu. Co ciekawe w obu filmach wystąpiła ikona piękna i stylu, nagrodzona Oscarem za wspomniane Rzymskie wakacje Audrey Hepburn.

    EMINEM – Cindrella Man. U nas ten film był znany jako Człowiek ringu. Russel Crowe wcielił się w nim w boksera Jima Braddocka, postać autentyczną, który był gwiazdą czasów Wielkiego Kryzysu, by powrócić po latach w glorii i chwale. Być może interpretuję to po prostu po swojemu, ale wydaje mi się, że Eminem tym kawałkiem podkreśla, że po kilku chudych latach powraca w wielkim stylu. A może po prostu po swojemu składa hołd Jimowi? To już pozostawiam indywidualnej interpretacji.

    HOLLYWOOD UNDEAD – Day of the Dead. Oczywiście jest to nawiązanie do jednej z części cyklu Georga A. Romero o zombiakach. Zespół jednocześnie odnosi się do swojej własnej nazwy, taka drobna gierka słowna. Natomiast sam teledysk jest ostrą satyrą na temat zjawiska u nas obecnie (chwała panu) obcemu, a więc tak zwanych telewizyjnych kaznodziei. Jakoś się do tej grupy nie potrafię przekonać, choć ten kawałek jest całkiem zgrabny.

    GORILLAZ – Dirty Harry. Zabawna jest tutaj intertekstualność, w końcu Gorillaz ma też na koncie utwór zatytułowany Clint Eastwood, a Clint grał Brudnego Harry’ego. Widocznie Damon Albarn, lider Blur, który za całym projektem stoi ma do niego słabość. Co do teledysku to jest oczywiście perełką łącząca standardowo animację ze „zwykłym” obrazem. Czekam na kolejny album, podobno ma się ukazać w tym roku!

    IRON MAIDEN – The Wicker Man. Skład Żelaznej Dziewicy wie co dobre. Najwidoczniej obejrzeli horror znany u nas pod tytułem Kult. Ale nie ten koszmarny z Nicholasem Cagem tylko ten, nomen omen kultowy z Christopherem Lee. To dzieło traktuje o niebezpiecznych sekciarskich praktykach, które ma miejsce w pewnej pozornie sielskiej społeczności. Obejrzyjcie ten film koniecznie! A kawałek całkiem zacny.

    GOJIRA – L’Enfant sauvage. Tytuł zarówno utworu jak i koncepcja całego albumu nawiązuje do francuskiego filmu z 1970 roku, który był inspirowany prawdziwymi wydarzeniami. Pokazuje rozwój dziecka, które przez dwanaście lat wychowywało się w dziczy i nabrało cech zwierzęcych, wyostrzyło instynkty i dzięki temu było w stanie przetrwać. A tak w sumie to Gojira znaczy tyle co Godzilla tyle, że po francusku.

    ENTER SHIKARI – Labyrinth. Wokalista tej przezajebistej grupy przyznaje, że inspirację czerpał z klasyka s-f, filmu Labirynt, w którym fenomenalnie zagrał David Bowie. Oczywiście postać z pogranicza jawy i snu, która więzi brata głównej bohaterki granej przez młodziutka Jennifer Connelly. Bardzo lubię Shikarów, to jeden z oryginalniejszych zespołów ostatnich lat, a na żywo wywalają z kapci! Polecam tych panów!

    FRANK OCEAN – Forrest Gump. W tym przypadku wszystko jest jasne jak słońce. Artysta inspirował się kultowym dziełem o niedołężnym i lekko opóźnionym Forreście, któremu przytrafiło się więcej niż ktokolwiek mógłby pomyśleć. Po prostu wgryźcie się w tekst, w którym jest sporo nawiązań do kultowych scen dzieła, które dało Tomowi Hanksowi Oscara. I to by było na tyle na dziś, do przeczytania next time!

    Komentarze

    Kategorie: ,