MENU
  • Wszystko ma swój czas, czyli Stanley kontra „Dark”.

    Grudzień 7, 2017 9:54 pm Dodał stanley

    Zwykle tworzę swoje wpisy w towarzystwie muzyki. Dzięki niej słowa wręcz się ze mnie wylewają i układają w miarę sensowną całość, którą potem czytacie. Tym razem jestem jednak zmuszony zerwać ze swoją tradycją bowiem Dark jest zbyt złożonym tworem i mogłoby mi coś istotnego umknąć. Przyznam, że AŻ TAK wielopłaszczyznowego serialu się nie spodziewałem, nawet biorąc pod uwagę, że odpowiadają za niego magicy pracujący dla Netflixa. Zapewniam Was, że sam na początku pogubiłem się nie tylko w wątkach, ale nawet w imionach bohaterów, z początku wydają się bowiem tacy… zwyczajni. Jakby to powiedział Radosław Kotarki: „Nic bardziej mylnego”…

    Dark Season 1

    Nie dajcie się zwieść skojarzeniom. „Dark” to wielce oryginalna produkcja.

    W małym niemieckim miasteczku, w roku 2019 dochodzi do tajemniczego zniknięcia małego chłopca. I to zaginięcie chłopca i jego przeniesienie się w czasie do roku 1986 może kojarzyć się ze Stranger Things. Szczerze wątpię, że Dark zdobędzie tak ogromną publiczność w wieku dojrzewania jaką cieszy się ST. Jest to fabuła zdecydowanie dla widzów pełnoletnich, zafascynowanych podróżami w czasie, wszelakimi paradoksami związanymi z czasoprzestrzenią, wpływem przeszłości na przyszłość i przyszłości na przeszłość. Opowieść jest na tyle złożona, poszatkowana, w dużej mierze oparta o wymianę zdań między bohaterami, że wymaga większego skupienia niż w przypadku ST. Porównanie do Stranger Things miało więc zadziałać jako chwyt marketingowy i nie zdziwię się jeśli w jakimś stopniu wpłynie na ostateczną ocenę całości (gdyż to ponieważ część fanów ST zacznie oglądać, ale odbije się od skomplikowanej historii). To jest moi drodzy mystery show pełną gębą, dreszczowiec, w którym tak właściwie nawet nie mamy głównego bohatera, w wszystkie postacie się jakimś stopniu dopełniają. I to z cyklu „im więcej odpowiedzi, tym jeszcze więcej pytań”.

    Co ciekawe ta cała nadprzyrodzona otoczka, tajemniczość, nawiedzony klimat nie przysłania bardzo przyziemnej opowieści o relacjach międzyludzkich i to psujących się od głowy. W małomiasteczkowej społeczności właściwie wszyscy się znają i skrywają wzajemnie przed sobą sekrety wielkiej wagi. Nawet kiedy w okolicy zaczynają się dziać dziwne rzeczy, zaczynają ponownie ginąć dzieci to i tak bohaterowie nie są wobec siebie na tyle szczerzy by ułatwiać rozwiązywanie zagadki nie tylko sobie ale i widzom. Z odcinka na odcinek zaczynają być coraz bardziej wyraziści, złożeni, zaskakujący, pełnokrwiści. A zwroty akcji, które mają nam zawrócić w głowie piętrzą się właściwie na każdym kroku. Nie ma sensu bym opowiadał Wam kto jest kim dla kogo bowiem streszczanie więzów rodzinnych i przyjacielskich w przypadku tej konkretnej historii nie jest takie oczywiste. I nawet jeśli część postaci Wam nie przypadnie do gustu to nie brak też tych z rodzaju „widziałem Cię przez 5 minut,  nie wiem jaki masz tutaj cel, ale jesteś najbardziej intrygującym osobnikiem serii”. A co do samego aktorstwa i atrakcyjności postaci, to zdecydowanie przeczą powiedzeniu, że „wszystko co niemieckie jest sztywne, drewniane i brzydkie”. Gdyby nie język niemiecki (uczulonym polecam wersję z lektorem) to śmiało można by stwierdzić, że to kolejna amerykańska produkcja na najwyższym poziomie.

    Wypadałoby też wspomnieć o stronie technicznej serii, o elementach, które sprawiają, że produkcję ogląda się narastającym niepokojem. Tytuł bardzo dobrze oddaje kolorystykę serii. Otoczenie jest wyblakłe, słońca tam za dużo nie ma, bohaterowie często brodzą w solidnym deszczu, a otacza ich leśno-industrialna sceneria, której nie powstydziłby się David Lynch. Znacznie więcej punktów stycznych widzę tutaj ze starym Twin Peaks niż ze Stranger Things, zdecydowanie. Do tego czołówka jest po prostu magiczna, utwór Bena Fostera robi mega robotę, kawałki są świetnie dobrane do wydarzeń (jest też kilka smaczków dla starych metalowców!).

    B823661921Z.1_20171201134403_000_GSM20LLT5.2_Super_Portrait[1]

    Jak przeszłość wpływa na przyszłość? Jak przyszłość wpływa na przeszłość?

    Dark jest obecnie serialowym ewenementem, netflixową perełką, zbudowaną z pozornie znanych nam elementów, które razem tworzą zupełnie nową jakość. Nie próbuje niczego udawać, nie przegina też przysłowiowej „pały” efekciarstwem i nadprzyrodzonymi zjawiskami. I wciąga niczym otchłań jaskini, w której zakrzywia się czas. Bowiem ani się nie obejrzycie, a już będziecie mieli cały sezon za sobą i będziecie zachodzić w głowę co tam się do cholery wydarzyło. I myślałby kto, że to ostatni tak fenomenalny serial, z którym przyjdzie nam się zmierzyć w tym roku. Nieeeee, moi drodzy, czwarty sezon Black Mirror na horyzoncie. I znów nie będę w nocy spać, i znów będę rozkminiać godzinami. Wyborny serialowy grudzień mamy tego roku!

    9/10

    Komentarze

    Kategorie: