MENU
  • Wubba Lubba Dub Dub, czyli podsumowanie trzeciego sezonu „Ricka i Morty’ego”

    Październik 5, 2017 9:24 pm Dodał stanley

    Podsumowanie sezonu serialu tak złożonego jak „Rick & Morty” nie jest łatwym zadaniem. Przeplatające się wątki, mega rozbudowane uniwersum i tempo serialu nie ułatwiają zadania nawet jeśli jest się tak uważnym i chłonnym widzem jak ja (nieskromność, ja wiem). Dużo się mówiło o sezonie trzecim, większości w samych superlatywach, choć zdarzyły się głosy, że trzy ostatnie odcinki były dość znaczącym spadkiem formy z czym się osobiście nie zgadzam. Owszem, finał był pozbawiony jednoznacznego cliffhangera, ale zafundował dużo dobrego, o czym za chwilę. Póki co cofnijmy się do epizodu pierwszego, w którym Rick, jak zwykle, bez problemu oszukał sam siebie i wszystkich dookoła.

    def[1]

    The Rickshank Rickdemption (tytuł to nic innego jak parafraza „Skazanych na Shawshank”) pojawił się w tegoroczne Prima Aprylis i całkiem sporo osób uznało to za żart. Jeśli jednak ktoś uważnie oglądał końcówkę poprzedniego sezonu, to pan Kupkazpupki wprost do nas powiedział, że sezon rozpocznie się „trochę wcześniej i trochę później niż myślicie” co jak się później okazało było prawdą. Rick przebywał w kosmicznym więzieniu, a jego ucieczka doprowadziła do przywrócenia sosu seczuańskiego do McDonalda. Rick fabrykuje wspomnienia na temat swojej żony, Morty i Summer są przesłuchiwani w Cytadeli, oczywiście jest wielka rozpierducha, a Jerry przekonuje się na własnej skórze, że życie w rzeczywiści bez obecności jego teścia wcale nie jest takie super. To bardzo mocne otwarcie sezonu, do tego dowiadujemy się, ze Człowiek-Ptak jest teraz Człowiekiem-Feniksem na usługach swojej zdradliwej żonki. Bardzo podoba mi się, że fabuła jest tutaj ciągła i mamy bezpośrednią kontynuację, poprzedniego sezonu (co wcale nie musiało być aż tak oczywiste). A tak poza tym to Beth i Jerry postanawiają się rozwieść i ten wątek właściwie staje się główną osią całego sezonu. Odcinek 9/10

    rickandmorty_302_dup-20170501[1]

    Rickmancing the Stone bardzo mi się podobał ze względu na moje uwielbienie do post apokalipsy i ostatniego Mad Maxa. Mamy więc znajomo wyglądającą grupę osobników próbujących się pozbierać po końcu świata i naszą ukochaną rodzinkę, która musi się pozbierać po jakże ciężkiej do przetrawienia decyzji rodziców. Zarówno Morty jak i Summer przeżywają swój kryzys na swój sposób. W Mortym rodzi się na chwilę mały morderca, natomiast wątek z Summer dość mocno odnosi się do oceniania po wyglądzie. Świetna jest też końcówka z Jerrym, któremu już nawet wiatr szepcze, że jest frajerem. Odcinek 8/10

    Rick-and-Morty-Pickle-Rick[1]

    Pickle Rick to zdecydowanie jeden z najlepszych odcinków tego sezonu, który nie zmienia uniwersum serialu. Rick postanawia w ramach eksperymentu transformować się w ogórka. Szybko zwalcza początkowe problemy i zaczyna ewoluować w morderczą machinę. Tymczasem Morty, Summer i Beth udają się na rodzinną terapię, na której także miał pojawić się Rick. I wiecie co? Ta cała zabawa Ricka w bycie ogórkiem jest gigantyczną metaforą strachu przed relacjami rodzinnymi i radzeniem sobie z problemami. Rick jaki by nie był, jak bardzo genialny i niebezpieczny i potężny umysłowo to jako dziadek jest nienajlepszy, jako ojciec świadomie zaniedbuje swoją córkę i te wszystkie jego wyprawy to jedna wielka ucieczka przed odpowiedzialnością i uczuciami. Zdecydowanie odcinek 11/10.

    rickandmorty_304_dup-20170719[1]

    Vindicators 3: The Return of Worldender to znakomity odcinek, w którym nasi bohaterowie jednoczą się z grupą superbohaterów przeciwko wielkiemu złu, którym ostatecznie okazuje się sam Rick. Bardzo geekowski odcinek, dostał dużo miłości od fanów gier komputerowych i świetnie parodiuje wszelakich Avengersów i Ligi Sprawiedliwości. I jest świetnym dowodem jak wielu przygód Ricka i Morty’ego nie widzieliśmy, nawet tych mega epickich zasługujących na całe odcinki. Ale przecież właśnie o to chodzi, czyż nie? To wielowymiarowe (dosłownie) uniwersum ma poruszać naszą wyobraźnię, podejrzewam, że jeszcze kilka ładnych flashbacków zobaczymy w kolejnym sezonie. Odcinek 8/10

    maxresdefault[1]

    W The Whirly Dirly Conspiracy Rick i Jerry odwiedzają niesamowite miejsce, w którym wszyscy są nieśmiertelni. Dopiero kiedy trafi się poza specjalną kopułę można zostać ukatrupionym. I wrogowie Ricka chcą to wykorzystać wkręcając w całą akcję Jerry’ego, który przecież do Ricka wielką miłością nie pała. Tymczasem Summer chcąc się upiększyć powiększa się do zbyt mocno więc Morty i Beth postanawiają sami sobie z tym poradzić. Fajnie, że jest eksploatowana relacja Jerry’ego z Rickiem, bardzo lubię ich słowne potyczki i to, że czasem Jerry ma rację. Momentami jego postać jest zbyt mocno „biczowana”, ale ja tam zwykle kibicowałem życiowym przegrywom. Odcinek 8/10.

    maxresdefault[1]

    Rest and Ricklaxation pokazuje nam jak zachowywali by się Rick i Morty gdyby… nie posiadali w sobie toksyn.  Toksyny to w tym przypadku bardzo trafna metafora ich negatywnych emocji, pokładów agresji i wszystkiego co najgorsze. Toksyny przybierają ich kształty i o ile Morty jest jeszcze bardziej ciapowaty niż był, to Rick jest mega wkurwioną wersją siebie. Zadaniem naszych milusińskich jest więc jak najszybsze wchłonięcie ich ponownie i przywrócenie wszystkiego do normy. Ten odcinek pokazuje, że jednak Rick ma ludzkie odruchy, ma swoją lżejszą stronę, ukrytą głęboko, głęboko w jego wnętrzu. A tak poza tym to wzorowa rozpierducha w tym epku jest więc kurczę, nawet odcinek 9/10

    rickandmorty_ep307_001_Tales_From_The_Citadel_ricklantis-1[1]

    The Ricklantis Mixup przenosi nas na Atlantydę gdzie R&M… TO JEST NAJGENIALNIEJSZY ODCINEK SEZONU. Dowiadujemy się co się dzieje w Cytadeli, jak zaczyna tam rządzić anarchia i jak różne wersje Ricka i Morty’ego ze sobą współżyją. Jak bardzo głęboki i upolityczniony jest to epizod, jakie tam są twisty, jaka głębia i finał z przecudną piosenką, od której cierpnie skóra. Zarówno część Ricków jak i część Mortych budzi się z letargu i zauważa jak jest wykorzystywana, jak działa władza, jak marna jest ich egzystencja w świecie, w którym nie ma już żadnych zasad. Ileż tam krzyżuje się filozofii, poglądów na polityczne machlojki, ileż gorzkich słów pod adresem systemu totalitarnego pada. Evil Morty powraca i wywraca wszystko totalnie do góry nogami. Po tym odcinku generalnie nie ma co zbierać i szczęka na podłodze leży przez długie, długie tygodnie. Nic dziwnego, że pozostałe epizody na tle tego teoretycznie wypadają blado. Ale nie dla mnie. A co mnie najbardziej rozbawiło w tym odcinku? Fakt, że to wszystko, ta cała masakra, te małe i duże dramaty Ricków i Mortych dzieją się podczas jednej przygody naszych „wyjściowych” bohaterów. Brawo dla scenarzystów i każdego kto przyłożył łapy do tego odcinka, kłaniam się nisko! NIESAMOWITA ROBOTA!  nieskończoność/10

    lW0AmT0[1]

    Morty’s Mind Blowers jak na odcinek, który następuje zaraz po wiadomym rozpierdolu jest epizodem wybitnym. Chłopaki w wyniku kłótni tracą pamięć. Morty sprawdza zachowane wspomnienia i dochodzi do wniosku, że Rick jest najgorszym człowiekiem we wszechświatach. Przebłyskami z ich przygód można by obdzielić caaaaluśki sezon. Kiedy wydaje się nam, że sytuacja jest patowa do akcji wkracza Summer, która ma za zadanie postępować według instrukcji. Dziewczyna nie stosuje się do ostatniego podpunktu i zalicza srogi opierdol od chłopaków. Pamiętajcie kochani, zawsze wypełniajcie wszystkie instrukcje do samego końca! Stawiam tutaj pełną dyszkę, za wyrwane z kontekstu fragmenty i za motyw z wiewiórkami, jak wiadomo są to stworzenia, które potajemnie chcą przejąć władzę nad światem! 10/10

    wine[1]

    The ABC’s of Beth jest spełnieniem mokrych snów wszystkich fanów Beth, która do tej pory była najsłabiej eksploatowaną postacią w uniwersum. Dowiadujemy się, że miała przyjaciela, który utknął w magicznej krainie, w której zaczął mnożyć się z dzikimi stworzeniami. Beth jako najdoskonalsze dzieło Ricka jest genialna i według Ricka marnuje się na naszym łez padole. Proponuje jej sklonowanie i udanie się na zasłużone wakacje. Jaką decyzję podjęła Beth? Czy została zastąpiona przez klona? Tego się nie dowiadujemy, choć jest sporo przesłanek ku temu, a jej zachowanie jest dość specyficzne, jakby jednak coś jej się stało. Za tą zagadkowość stawiam piękne 8/10

    rick-and-morty-season-3-episode-10-the-rickchurian-mortydate[1]

    The Rickchurian Mortydate, finałowy odcinek jest epizodem dla uważnych. Nasi bohaterowie są już znudzeni przygodami i ratowaniem Ameryki na każde wezwanie prezydenta. Dochodzi do konfliktu, w wyniku którego prezydent chce pokazać swoją wyższość, ale ostatecznie i tak Rick bierze górę. Musicie się przyjrzeć temu co dzieje się w podziemiach Białego Domu. Przepyszna pożywka dla szperających w teoriach spiskowych. Jest makieta z 9/11, jest szkielet 2Paca, fałszywa scenografia lądowania na Księżycu. I jest bardzo ciekawa puenta całego sezonu, Rick bowiem wyrasta na prawdziwego Boga, który wyjdzie z każdych tarapatów, który oszuka system na wszelakie znane mu sposoby i wygląda na to, że cały serial prowadzi… donikąd. We wszystkich wszechświatach może wydarzyć się wszystko i nic. Odcinek rozczarował wielu widzów, ale jest to znakomite zagranie na nosie tym, którzy oczekiwali kontynuacji wątków z epizodu siódmego. Nie ma tutaj cliffhangera, ale musimy pamiętać, że gruby cliffhanger nastąpił właśnie w epizodzie siódmym i że reperkusje będą potężne. 9/10 czy też na 11!

    Rick i Morty trzymają baaaardzo wysoki poziom i moja całkowita ocena serialu wypierdoliła poza skalę. To jest przebogaty świat, złożona filozofia postaci, mnóstwo popkulturalnej pożywki i śmieszkowania ze wszystkiego i wszystkich. Jedna rzecz odróżnia ten serial od chociażby South Parku czy Family Guy’a. Jest… łagodniejszy w swoim przekazie. Jest mniej ordynarny mimo wszystko, mniej wulgarny i skłania do głębszej refleksji, bardziej… bo ja wiem… przyziemnej? Pokazuje jak ważna jest rodzina, jak mocno niszczy alkoholizm i jak bardzo możemy czuć się samotni we wszechświecie. I wcale nie czuję się mądrzejszy czy lepszy bo go oglądam i rozumiem. Po prostu uwielbiam wszystko na co się ta historia składa i jeśli dobrze pójdzie to stworzę prelekcję o R&M, z którą będę jeździć po konwentach. Ode mnie tyle na dziś, do przeczytania next time!

    Komentarze

    Kategorie: