MENU
  • Wybierz sentymenty, czyli recenzja filmu T2: Trainspotting

    Marzec 4, 2017 7:22 pm Dodał stanley

    Na początku należałoby sobie zadać pytanie: „czy ktoś w ogóle czekał na kontynuację przygód Rentona i spółki?”. Trainspotting to dzieło wiekowe i kultowe, tak więc ogłoszenie stworzenia sequelu z miejsca podzieliło publiczność, na tych, którzy definitywnie sprzeciwiali się „szarganiu świętości”, jak i na tych ciekawych cóż też dalej stało się z czwórką najpopularniejszych brytyjskich ćpunów w popkulturze.

    t2-bremner-mcgregor[1]

    Pewne rzeczy nie zmieniają się nigdy. Inne aż za bardzo.

    Siłą oryginału było uniwersalne przesłanie, film był swoistym ostrzeżeniem przed wyborami jakich dokonujemy na co dzień. T2 traktuje o konsekwencjach tych wyborów, o demonach przeszłości trzymających się kurczowo bohaterów, do których los przez kolejnych 20 lat uśmiechał się bardzo sporadycznie. Bohaterowie grubo powyżej 40-tki okazali się jeszcze bardziej zagubieni niż kiedy byli młokosami marzącymi o kolejnej działce. Wszystko zaczyna się od decyzji Rentona, który postanawia powrócić na stare śmieci. Zupełnie nie układa mu się w życiu, otaczający go świat jawi mu się jaki fałszywy, goniący za nie wiadomo czym, facet obiema nogami głęboko tkwi w przeszłości, po której pozostały tylko ślady po ćpaniu. Reszta chłopaków też nie radzi sobie najlepiej, Spud próbuje zerwać z nałogiem, Sick Boy zajmuje się wyłudzaniem pieniędzy do spółki ze swoją dziewczyną, a Begbie siedzi w więzieniu za grzechy Rentona. Oczywiście ich ścieżki w końcu się skrzyżują i dojdzie do długo oczekiwanej konfrontacji. Panowie będą szukać odkupienia, wewnętrznego katharsis, ale przede wszystkim swojego miejsca w świecie, który jest im mało przychylni bowiem właściwie nigdy nie dorośli.

    T2 jest tak bardzo sentymentalnym filmem jak tylko się da. Flashbacki gonią flashbacki, nie brakuje znajomych twarzy z drugiego planu, a ogólne refleksje należą do tych bardzo gorzkich, walących po twarzy choć nie serwowanych łopatologicznie. W postaciach wciąż tli się ta nutka szaleństwa sprzed lat, wciąż powracają koszmary przez które trudno im zmrużyć oko. Jeśli czegoś istotnego z części pierwszej nie pamiętacie, to część druga Wam to z pewnością przypomni. Głównym problemem T2 może być dla widzów dość ograniczona ilość scen „narkotycznych”, które w jedynce powalały kreatywnością i w pewnym stopniu oddawały odloty po rozmaitych dragach. Druga część nie jest na nich oparta co dla jednych będzie wadą, dla innych zaletą. Nie brakuje za to ciągłej gonitwy i ostrego jak brzytwa humoru, szczególnie w dialogach. Aktorzy zachowują się tak jakby przez 20 lat nie zapomnieli niczego z wachlarzu zachowań bohaterów, których wykreowali przecież dawno temu. Chwali się, że udało się poświęcić im wszystkim niej więcej tyle samo uwagi, niby fabuła kręci oscyluje wokół Rentona, ale to tylko pozory, każdemu z pozostałych nie poukładało się w zupełnie inny sposób i to widać. Widać ciężar decyzji, widać, że chcieliby być tymi beztroskimi chłopcami, którzy kiedyś daliby się za siebie pokroić, a nie próbować pokroić siebie nawzajem.

    T2-Trainspotting-5[1]

    Pogodzić się z przeszłością i wybrać przyszłość, to o tym jest T2

    Podsumowując, T2 powinno uwieść fanów części pierwszej, którzy uważają oryginał za jeden z swoich ulubionych filmów. To nie jest niepotrzebna kontynuacja, nie pojawiają się żadne wątki „z dupy”, nie mają też miejsca wydarzenia, które ostatecznie popsułyby nam odbiór postaci. Przełomowym dla kinematografii ten film też nie będzie, chociażby dlatego, że takowym być nie próbuje, nie rozlicza się ze światem tak jak jedynka, rozlicza się z bohaterami i ich decyzjami. To smakowity powrót do przeszłości, z charakterystycznymi dla jedynki ujęciami, dynamicznym montażem, chwytliwymi tekstami i Wielką Czwórką, która niby się zmieniła, a jednak nie zmieniła się wcale. Do tego jeszcze wypada wspomnieć o fenomenalnej ścieżce dźwiękowej i ogólnym klimacie, który czyni z T2 refleksyjną rozrywkę z pogranicza komedii i dramatu. W dobie niestrawnych i nikomu nie potrzebnych kontynuacji T2 zdaje się być na nie skuteczną odtrutką. Wybierzcie sentymenty. Wybierzcie wycieczkę do kina. Wybierzcie życie.

    8/10

    Komentarze

    Kategorie: