MENU
  • Z kilku różnych perspektyw, czyli o dziesiątym odcinku ósmego sezonu „The Walking Dead”.

    Marzec 6, 2018 10:49 pm Dodał stanley

    Jak się chce to można. Przyznam, że dawno nie oglądało mi się odcinka TWD z taką przyjemnością. Bez takiej męczącej, walącej zgniłym trupem atmosfery, ze świetnym podziałem na to co dzieje się u poszczególnych bohaterów niczym w rozdziałach książkowej Gry o Tron. Drobny i zupełnie nie innowacyjny zabieg jednak podziałał na korzyść odcinka i zdynamizował fabułę i pokazał nam bohaterów w pewnym konkretnym dla nich momencie.

    walking-dead-jadis-and-simon-episode-10[1]

    Najlepszy segment odcinka

    Zacznę od najmniej istotnego wątku, a więc od Enid i Aarona w Oceanside. Po przypadkowym, śmiertelnym postrzeleniu liderki grupy, dowodzenie przejęła rozważna dziewczyna, która, jak zapewne pamiętacie przygarnęła swego czasu Tarę (gdzie jest Heath do diabła?). Przywódczyni wioski dziewcząt początkowo chce pozbyć przybyszy, ale ostatecznie ich ułaskawia. Aaron postanawia zostać i przekonać dziewczyny, natomiast Enid chce wrócić do Hilltop. Pozostaje nam zobaczyć jak zareaguje na śmierć Carla, ogólnie bardzo wielu bohaterów jeszcze o jego śmierci nie wie. Przyszły odcinek zapowiada wydarzenia w Hilltop i wędrówkę bohaterów, którzy wcześniej kryli się w kanałach, niestety wyczuwam dłużyzny, może ewentualnie zgon, którejś z bardziej nieistotnych postaci. Tak w ogóle to obstawia się Tarę, jej zachowanie jest dość irytujące, szczególnie, że wciąż chce się pozbyć Dwighta i nawet fakt, że Daryl mu zaufał jej nie przekonuje.

    Początek z Michonne był w sumie taki sobie, ale przynajmniej widać, że skumała co Carl chciał w swoich ostatnich słowach przekazać. Widać po niej było, że najlepiej sama przekazałaby list w ręce Negana, że byłaby skłonna do zawarcia pokoju w przeciwieństwie do ogarniętego rządzą krwi Ricka. W sumie było widać jak desperacko Michonne chce zatrzymać Alexandrię przy życiu, czy to zamykając bramę, czy próbując gasić pożar. Ten sezon pokazuje wyraźnie, że nawet jeśli Rick i spółka ostatecznie pokonają Negana, to będzie to bardzo gorzkie zwycięstwo, zbudowane na trupach najbliższych. Oczywistym jest też, że ofiar w główniejszych bohaterach będzie jeszcze więcej, sam Negan w tym epizodzie zauważył, że „każdy może kopnąć w kalendarz”. Czyż nie przewrotnym byłoby gdyby Rick zginął, a Negan stał się głównym bohaterem? Wiem, że to bardzo mało prawdopodobny scenariusz, ale jednak jakieś drobne, zapewne mylne przesłanki ku temu są (ostatnia scena z Rickiem z poprzedniego odcinka).

    after-the-death-of-carl-chandler-riggs-it-looks-like-things-are-going-to-be-more-emotional-in-the-upcoming-episode-10-titled-the-lost-and-the-plunderers-photo-by-movieidol-youtube-[1]

    Problematyczne jest to, że zacząłem kibicować temu panu.

    Bardzo, bardzo ciekawie poprowadzono wątek Simona i Jadis. Simon postanowił działać na własną rękę, sprzeciwił się Neganowi, a jak wiadomo to może zakończyć się na dwój sposób (żelazkiem, lub spotkaniem z Lucille). Trzeba mieć jaja ze stali by skłamać dowódcy prosto w oczy i odpierdolić tak grubą akcję jak na wysypisku. Steven Ogg zagrał rewelacyjnie, to bardzo wyrazisty aktor i świetnie odgrywa szalonego poplecznika Negna. Widać jednak, że po kolejnych stratach jego wierność stała się bardzo wątpliwa i w sumie nie zdziwiłbym się gdyby stanął przeciwko własnemu dowódcy. Rozstrzelanie Złomiarzy bardzo emocjonalnie pokazane, w końcu zobaczyliśmy jakiekolwiek emocje Jadis, która… zapowiada się na kolejnego głównego antagonistę serii. Rick postąpił przechujowo pozostawiając ją na pastwę losu. Nie zostawia się kogoś, co chce się poddać. Jednej, jedynej osoby, która jest już bezbronna, która niczego nie wykombinuje. Widać, że dla Jadis złomowisko było nowym domem, tym czym dla Ricka Alexandria, tym czym dla Negana Sanktuarium. Jadis sobie sama poradziła, scena, w której mieli swoich niedawnych podwładnych, ale też zapewne przyjaciół, gdyż nie poznaliśmy tej grupy zbyt dobrze pokazała nam jej wrażliwą ludzką stronę. To może być fundamentalne dla jej przemiany, jeśli śledzicie komiks to wiecie, że po Zbawcach pojawi się kolejna grupa, jeszcze bardziej niebezpieczna i popaprana, Jadis ma predyspozycje do zostania ich liderką.

    Sam Negan zaś pokazał się od bardzo ciekawej strony. Wciąż jest to twardy i przerażający przywódca, który ma swoje twarde zasady, ale widać było, że śmierć Carla go poruszyła, że widział w tym dzieciaku potencjał. Jego szorstkość wobec Simona sygnalizuje mi, że ktoś tu komuś może zrobić solidne kuku. A biorąc pod uwagę, że nic tak go nie wkurwia jak Rickowe pogróżki to możemy być świadkami kolejnych bolesnych strat i przewagi tego złoczyńcy. Złoczyńcy coraz bardziej złożonego, który na swój sposób słusznie zauważył to co my przez wszystkie sezony. Że Rick ma problemy z dowodzeniem, że miota się strasznie, że cały czas ponosi porażki, natomiast Negan zupełnie inaczej poprowadził swoją „karierą”, uważa się za mesjasza, który co prawda terrorem, ale jednak, pacyfikuje i gromadzi wokół siebie ludzi dając im dach nad głową. Jak mocno pocisnął Rickowi, jak bardzo po raz kolejny zmieszał go z błotem, tym razem zupełnie na poważnie, bez dogryzania i szydzenia. Tym razem Negan trafił w najbardziej czułe punkty i… przyznałem mu rację. Sprawił, że byłem zły na Grimesa, za jego głupie decyzje, za to, że zupełnie nie potrafił iść na żadne kompromisy. Powiedzmy sobie szczerze? Czy jakakolwiek współpraca między wrogimi obozami nie jest możliwa? Czy wizja Carla to jedynie stek bzdur umierającego młodziaka? Moim zdaniem widzieliśmy tak zwaną alternatywną wizję przyszłości, coś co nigdy nie będzie miało miejsca, ale mogło. Ciężko mi nawet w słowa ubrać jak się czułem oglądając ich wymianę zdań. Miotało mną między jednym a drugim i przyznać muszę, że nie wiem jak bym chciał by to się potoczyło.

    Ode mnie tyle na dziś, nie ukrywajmy, że to wszystko jest już solidną telenowelą i ten odcinek był bardzo miłą odskocznią w swojej formie. Kolejny, tak jak mówiłem, zapowiada się na srogiego fillera, ale przynajmniej Daryla będzie więcej (jak bardzo zmarnowana to jest postać, ja pierdolę!). Do przeczytania za tydzień!

    Komentarze

    Kategorie: