MENU
  • Z pamiętnika Laury Palmer, czyli o siódmym odcinku 3 sezonu „Twin Peaks” słów kilka.

    Czerwiec 20, 2017 7:17 pm Dodał stanley

    To był właściwie najnormalniejszy odcinek w tym sezonie. Tak jakby Lynch postanowił nam choć na chwilę odpuścić widoków z pogranicza sennych koszmarów. Co prawda widok mrocznych lasów przypominał z jakim serialem mamy do widzenia, ale większość scen przypominała tym razem sklejkę procedurala kryminalnego, thrilleru i czegoś na kształt zwichrowanej obyczajówki. Dostaliśmy nawet długaśną sekwencję w której gość na naszych oczach sprząta sobie podłogę w barze. I na co nam to niby? A po to byśmy się pytali. Z pewnością nie brakowało napięcia między bohaterami, wymiany zdań były pełne niedomówień, a wątek śmierci Laury Palmer znów okazał się nie taki znowu dokończony. Potwierdziła się moja teoria, że bezgłowe ciało należało do majora Riggsa, a wątek główny czyli zniknięcie Coopera został dość mocno pchnięty do przodu nie tylko przez szeryfów, ale także przez Diane, która okazuje się postacią dość kontrowersyjną, bowiem chyba nikt sobie nie wyobrażał jej jako zimnej i wulgarnej suki. Jedyne co usprawiedliwia jej zachowanie jest ta głęboko skrywana trauma, która zapewne wkrótce ujrzy światło dzienne. Umęczeni Dougiem Jonsem widzowie także mogli odetchnąć z ulgą bowiem dostali go w najlepszym wydaniu, w jednej scenie bliskim prawdziwemu Cooperowi. Spodziewaliśmy się ataku przez karła, ale czy spodziewaliśmy się tak dynamicznej i sprawnej reakcji od naszego zawieszonego pięciolatka? No właśnie.

    Laura Dern and Kyle MacLachlan in a still from Twin Peaks. Photo: Patrick Wymore/SHOWTIME

    Diane momentalnie przejrzała nieprawdziwego Coopera.

    Jako, że w zeszłym tygodniu wątek evil Coopera został w pewnym sensie pominięty, to w tym epizodzie mieliśmy go pod dostatkiem. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu dla McLachlana, że odtwarza tak skrajne postacie. Oczywiście odtwórcom pozostałych ról także należy się szacuneczek, bowiem zachowują się jakby przez tych ponad 25 lat zupełnie nie wychodzili ze swoich postaci. Szczególnie postać Benjamina Horne’a, starego kobieciarza wciąż jest taka jaką pamiętamy przed laty. Poza tym stopniowo tłumaczy nam się nieobecność pewnych postaci. O tym dlaczego w fabule nie bierze czynnego udziału szeryf Truman już wiemy, natomiast brak Audery Horne (nie martwcie się, zobaczymy ją) jest wytłumaczona śpiączką. Galeria nowych postaci jest jednak na tyle intrygująca, że brak klasycznych postaci tak bardzo nie boli, a poza tym podkreśla jak inna i nowa jest to historia.

    twin-peaks-season-3-part-7-david-lynch-miguel-ferrer-600x400[1]

    Ten sezon oglądam zdecydowanie z lynchowską miną.

    Najistotniejszy moment odcinka? Zdecydowanie czytanie notatek Laury, które nawiązują do Ogniu krocz ze mną, dziewczyna opisała w nim wizję, która miała się dopiero spełnić, o tym, że Cooper jest w Czarnej Chacie. Myślę, że odnalezienie brakującej strony wiele nam wyjaśni i będzie to jeden z najistotniejszych puzzli w całej układance. Poza tym jednak mamy kilkanaście niewyjaśnionych i mącących w głowach wątków. Niby dostaliśmy odcinek, który można określić mianem rozlazłego i niewiele wnoszącego do całości, ale to tylko pozory, Lynch pogrywa z naszymi ograniczeniami i stara się zrobić wszystko by jak najbardziej nas wkurzyć, czy to dłużyznami, czy to tak zwanymi scenami „z dupy”. Zdecydowanie mamy w tym serialu strukturę w rodzaju „im dalej w las tym więcej drzew”, ale przyznam, że fanie mi się po tym lesie błądzi. Tak cholernie jeszcze dużo wydarzeń i scen przed nami, ale nie opuszcza mnie poczucie, że połowy z tego wszystkiego i tak twórcy nie wyjaśnią, ewentualnie w missing pieces, bądź w kolejnym filmie kinowym. Ode mnie tyle na dziś, bowiem był to najbardziej przegadany i stateczny odcinek do tej pory, ale rzecz jasna dla fabuły ważny. Tak więc do przeczytania za tydzień!

    Komentarze

    Kategorie: