MENU
  • Złoty medal w rzucie oszczepem, czyli o szóstym odcinku siódmego sezonu „Gry o Tron”

    Sierpień 21, 2017 7:39 pm Dodał stanley

    „Chaos to drabina” mawia Littlefinger, a Bran mu wtóruje. Włodarze HBO na brak chaosu w ostatnim czasie narzekać nie mogli. Dwa epizody ukazały się przed czasem i to te bardzo elektryzujące, zapierające dech w piersiach. Zastanawiam się czasem ile w tym wszystkim wykalkulowanych ruchów marketingowych, a ile rzeczywistych ataków hakerskich czy też przypadkowych wycieków. Nie da się ukryć, że GoT cieszy się popularnością jeszcze większą niż ostatnio, a rozmach z jakim są produkowane poszczególne odcinki mógłby zawstydzić niejednego twórcę kinowych „hitów”. Historia opowiedziana przez Martina i Dedeków dobiega końca i jesteśmy świadkami coraz to bardziej fantastycznych wydarzeń, w tym odrealnionym znaczeniu.

    706-pic-1[1]

    To jest prawdziwy Suicide Squad!

    Suicide Squad pod dowództwem Jona wyrusza na misję, której celem jest porwanie jednego z ożywionych przez Nocnego Króla trupów, a następnie dostarczenie go Cersei. Nie jest to nudna wędrówka, nasi bohaterowie mają bardzo ciekawe słowne potyczki i interakcje. Gendry wypomina Bractwu bez Chorągwi, że został sprzedany i zmolestowany przez Meliskę, Tormund próbuje swoich sił w rozmowie z Ogarem (zdecydowanie najzabawniejsze dialogi odcinka, chyba jedynie Arya w towarzystwie Ogara tak dawała radę), a Jon i Jorah mają między sobą dość istotną scenę, z której wynika, że Jorah z nim sympatyzuje i darzy szacunkiem (scena z mieczem). Trzeba przyznać, że niecodzienna grupka bohaterów miała potencjał na wręcz kilka odcinków łażenia, gadania i walczenia, ale to pozostanie na zawsze w strefie marzeń. Szybko przechodzimy do ataku ożywionego zombie niedźwiedzia, który robi niemałe spustoszenie, rani Thorosa, a następnie ginie wcześniej podpalony. Zauważyliście, ze Ogar nie był w stanie pomóc Thorosowi bo bał się ognia? A także odwrócił wzrok, kiedy palono jego ciało. Ogólnie to wątek Thorosa został fajnie zamknięty bowiem umierał w oparach alkoholu i po stoczonej walce. Teraz już wiemy, że jeśli zginie Beric to raz na zawsze, bez możliwości powrotu. Swoją droga z tym mieczem płonącym robi wielkie wrażenie, dobrze, że twórcy postawili na recast postaci, w pierwszym sezonie wcielał się w niego moim zdaniem mało charyzmatyczny aktor.

    Wyprawa naszych milusińskich prędzej czy później musiała się zakończyć spotkaniem z Białymi Wędrowcami i ich trupią armią. Pojmanie jednego nieumarłego szybko sprowadziło na nich lawinę zombiakówi  ostatecznie widzowie wraz z bohaterami dotarli do pełnego napięcia momentu gdzie ekipa utknęła na środku zamarzniętego jeziora. Gendry wyrusza na mur by wysłać TurboKruka 2000 (pomyślcie sobie jaka jest odległość między Dragonstone a Murem), a Suicide Squad zaczyna się nudzić, w sensie nudzi się Ogar, który w swoim klasycznym, wulgarnym stylu doprowadza do ataku nieumarłych. Mamy piękną naparzankę, i coraz większe osaczenie, aż do momentu przybycia Danki i smoków, które ratują sytuację w tak zwanej „ostatniej chwili”. Nieumarli płoną, ekipa się ładuje na Drogona i tylko Jon wymachuje mieczem ile wlezie. Nocny Król zdobywa medal w rzucie oszczepem w ruchomy cel, a Jon w przypływie gniewu postanawia popływać w przeręblu. Danka się zwija, rozpaczliwie patrząc na całe otoczenie, a Nocny jeszcze raz próbuje swoich sportowych zdolności, tym razem nieskutecznie. Ogólnie to ludziska zaczęli ciskać komentarze, że Danka mogła to wszystko zakończyć dużo wcześniej paląc Nocnego Króla, ALE jakby się tak przyjrzeć bliżej to gość nie miał większych problemów by przez płomienie przejść i dokonać ataku. Co do Nocnego Króla to trzeba przyznać, że ma gość rozmach i wie jak się zabezpieczyć przed wrogami. Śmierć Viseriona była co prawda bardzo przykra i ukuła mnie w serduszko, ale jego późniejsza reanimacja to już było totalne zmrożenie krwi w żyłach. Nocny Król ma teraz stworzenie, dzięki któremu będzie mógł zniszczyć Mur co też zapewne postanowi uczynić.

    Jon oczywiście nie mógł zginąć tak banalną śmiercią jak utopienie, ani też z rąk rozszalałych zombiaków. Na ratunek przybył totalnie z dupy (ale za to jak bohatersko) mój ulubiony zombie-Benjen, który ostatecznie poświęca się by Jon mógł czym prędzej uciec. Kiedy zostaje już przeniesiony na łódź widzimy jak bardzo troszczy się o niego Dany. Dany zauważa blizny po śmiertelnych ranach (o tym, że Jon zginął wspominał Davos, Danka na pewno o tym pamięta), a także chwyta Jona za rękę co dla mnie jest sygnałem, że między nimi jeszcze w tym sezonie będzie bardzo gorąco. Jak wiemy Dany nie może mieć dzieci, co jest wielce problematyczne, biorąc pod uwagę, że głównym celem władców Żelaznego Tronu od zawsze było przekazywanie władzy dalej. Dany ma jedynie smocze dzieci i to obecnie niestety tylko dwójkę i to wcale nie takich znowu niezniszczalnych. Nie zdziwię się więc jeśli ostatecznie w jakiś spektakularny sposób zginie, oczywiście w ostatnim sezonie. Póki co jednak jej serducho bije dla Jona, który, mam wrażenie, pod wpływem słów Tormunda i tego co się wydarzyło postanowił na leżąco „klęknąć” przed Dany i wiernie jej służyć. To oczywiście nie spodoba się reszcie Starków z Aryą i Sansą na czele, a Bran za chwil kilka będzie wszystko wiedzieć.

    _b352bd94-862e-11e7-a194-d8b7abb7611c[1]

    Wcale nie jest dla Ciebie za niski.

    No koniec pozostawiłem sobie przeanalizowanie zachowania Aryi, która jak widzieliśmy nie do końca wie co sądzić o lojalności Sansy wobec swojego rodu. Między siostrami dochodzi do ostrej wymiany zdań, w której obie mają dość sensowne argumenty (punkt dla Sansy za przypominanie Aryi, że na początku swojej drogi nie była takim badassem) i ostatecznie wychodzi na to, że Arya ma teraz mentalność małego terrorysty, który groźbami i strachem chce trzymać wszystko w ryzach. Oczywiście za całą akcją między siostrami stoi zacierający łapy Littlefinger, który nie zdaje sobie sprawy z tego jak wiele wie o nim Bran. Scena z twarzami mi się bardzo podobała, Arya podkreśliła jak różne dziewczęta mają cele i gdzie są w danym momencie swojego życia. Prawdą jest, że obie przeżyły nielichy koszmar, rzekłbym, że Sansa miała jednak dużo gorzej od siostry. Ostatecznie wydaje mi się, że w finale zostanie stracony Littlefinger, który dla wielu jest już tylko uwierającą w tyłek drzazgą. I to by było ode mnie na tyle w tym tygodniu, piszcie jak Wam się podobało i do przeczytania po wielkim finale!

    Komentarze

    Kategorie: